Jump to content
Dogomania

kasiafiona

Members
  • Posts

    157
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kasiafiona

  1. Dziewczyny po pierwsze \tomek ponownie stracił kontakty z gg - prosi aby kizi i kora sie do niego odezwały. Po drugie dostałam wiadomość od niego na gg z wielkimi literówkami i chyba nie kompletną. Sama mam kłopoty z moim gg i nie wiem czy jest to wina mojego gg czy jego kompa. Po trzecie Cytuje: jeśli LILUtosi ma dobrze wychowane psy, to Brego może się od nich bardzo dużo nauczyć poprzez naśladowanie. Tomek postara się zrobić coś z kompem do niedzieli i się odezwie - tak to zrozumiałam.
  2. Weszłam na chwilkę i widzę, że nie ma zbyt wiele wieści od Tomka :( szkoda. Myślałam, że może coś ruszy. Weszłam aby napisać że miałąm dziś telefon jeszcze ze starego ogłoszenia: Niestety po informacji o agresji psa i konieczności pracy z psem ludzie mają się zastanowić i jutro ewentualnie zadzwonić: wątpię że ten telefon będzie W każdym razie stare ogłoszenia jeszcze czasem zbierają żniwo
  3. Dziewczyny tak na przyszłość bo teraz już nie ma znaczenia. Uważam, że wizyty u Brega na zasadzie "poznajmy się", "poznajmy psa" nic nie dadzą - bo Brego w takich spotkaniach wypada świetnie i to nic nie pokaże - ludzie będą nim zachwyceni. Tak więc to nie jest rozwiązanie. Aby się przekonać jakie problemy mogą być z psem trzeba go zabrać do siebie. Myślę, że Tomek powie to samo.
  4. [quote name='Isadora7']ech nie sprawdziłam przysłanego tekstu :( może jeszcze dzisiaj poprawie jak nie to jutro wieczorem może sie uda[/QUOTE] Plakat jest świetny i ujmujący - nie wiem tylko czy jego słodycz znowu nie zwabi ludzi, którzy będą go "kochać" i miłością a nie szkoleniem i praca z psem będą chcieli zdziałają cuda. Tak czy tak świetna robota
  5. wkradł się błąd - Brego szuka przede WSZYSTKIM domu :)
  6. Moje zdanie jest takie - jeśli Ci ludzie osobiście przyjadą po psa i będą rozmawiać z Tomkiem /może również ze mną jeśli będzie potrzeba/ to warto spróbować - warunek taki, że jeśli z jakiś względów pies ma od nich odejść to odwożą go również na własny koszt /i to powinno być zaznaczone przy każdej adopcji/. W Bregu można się zakochać i tak jak wcześniej mówiłam gdybym miała inne warunki pies byłby u nas - mimo obecności dziecka. Cała sztuka polega na tym, że jeśli samemu wyrobi sie autorytet u psa to potem można zrobić to za dziecko - a my to zrobiliśmy. Tak jak pisał Tomek i ja również - jestem przekonana, że w nowym domu będą ugryzienia. Jak rozmawiałam z ta kobietą to powiedziałam jej o tym. Nie, że pies może ugryźć tylko, że na 100% ugryzie - mimo wszystko są zdecydowani więc może są na tyle zdesperowani aby przetrwać pierwszy okres. Może kwestia szkolenia psa ich przeraża finansowo /mnie by to odstraszyło/- więc może wróćmy do tego aby im w tym pomóc. Tomek również był tego zdania, że szkolenie tak ale z nowym właścicielem. A jeśli pomoc to zobowiązanie do zwrotów kosztu w przypadku oddania psa... Wydaje mi się, że jeżeli będziemy szukać tego idealnego domu to nigdy go nie znajdziemy /nie ma ideałów/ Pamiętajmy tylko, że kasa się kiedyś skończy i osoby do opieki nad psem też. No chyba, że zrobicie zbiórkę i kupicie mi mały domek z kawałkiem ogródka to ja psa zabieram do siebie :lol::cool3:;) /oczywiście żart/
  7. cóż ... czy to dobrze czy źle różnie bywa - ja tylko powiem, że jak brałam swoja sunie to również byłam zdesperowana i bardzo chciałam ją mieć. Wiedziałam, że gryzie rzeczy w domu, że czasem gryzie i na tamten moment też to trochę bagatelizowałam. /Rasy nie znałam wcale - no może poza znajomością wyglądu psa/. Myślałam, że to takie szczenięce zachowania /miała 7 miesięcy/ okazało się jednak inaczej - przez swoich wcześniejszych właścicieli była nieodpowiednio "wychowywana" a jej zachowanie było rezultatem tego postępowania. Moja desperacja była na tyle silna, że zmobilizowała mnie do pracy z psem. Czytałam, szukałam, radziłam się i dziś to jest zupełnie inny pies. Tak więc może nie jest to takie złe rozwiązanie - myślę, że może warto wrócić tu do dofinansowania szkolenia i zobowiązania ich do pracy z psem a w wypadku gdy jednak im się odwidzi zwrot kosztów szkolenia. Oczywiście w wypadku gdy dojdzie do adopcji. Wypowiedzieć się tu musi więcej osób.
  8. widzę, że coś się dzieje :) zobaczymy jakie rezultaty - również niecierpliwie czekam na wiadomości...
  9. [quote name='kora78']rozmawialam szybko, szybko, wszystko szybko nie podoba mi sie to napisze wieczorem szczegolowo wizyte chca przed pon. zobaczymy,czy sie uda w pt mogliby sa aute odebrac ze znajomym[/QUOTE] właśnie z tego powodu napisałam, że czas jest jednak potrzebny. Wiemy, że wcześniej napaleńcy też byli a kończyło się na niczym. Tłumaczyłam jej, że wizyta musi być i że ma się uzbroić w cierpliwość. Mam nadzieję, że to nie jest kolejny niewypał. Dzięki jednak za szybki odzew - trzymam kciuki bynajmniej za normalność tych ludzi.
  10. [quote name='kora78']ja sie tym zajme mam osoby we wrocku, poker mieszka rzut beretem stamtad[/QUOTE] Kora wielkie dzięki. Jak możesz to załatw to w miarę szybko bo pani mi wysyła sms-y, że jej bardzo zależy, miała czas na przemyślenie wszystkiego i widzę, że jest zdecydowana. Niestety nie posiadają samochodu więc nie mają jak go odebrać. Dzwoniła ponownie i całkiem fajnie gadała o pracy z psem więc kto wie co z tego się urodzi. Zależy im na czasie - byliby gotowi go zabrać dziś - jednak z doświadczenia wiemy, że czas tu jest potrzebny bo jeszcze coś się odwidzi....
  11. Uwaga Miałam dzisiaj telefon od kobiety z Wrocławia. Jest zainteresowana adopcją Brega - nie posiadają dzieci. Przekazałam jakie są problemy z psem i powiedziałam, że jak pies zmieni dom to na 100% ugryzie i pewnie nie jeden raz. Mimo to jest zainteresowana adopcją - jej mama ma również spanielkę i pies też gryzł. Nie zagłębiałam się zbyt w jej życie osobiste bo od tego jest wizyta przedadopcyjna. Przysłała mi dokładny adres i numery telefonów kontaktowych. ul. Poleska 47/34 Psie Pole tel. 504052894 i 500490075 Wydaje mi się, że może to być jakaś nadzieja - trzeba jak najszybciej się skontaktować z nią i umówić wizytę. Dajcie znać co i jak. Trzymam kciuki
  12. [B]Dziewczyny wpisując w google adopcje wirtualne umowy wyświetlą sie strony gdzie można znaleźć dokumenty. Wklejam bardzo fajny opis ze strony fundacji dla koni [/B] [B]Fundacja Centaurus [/B]od 2006 roku ocaliła życie prawie 200 koniom i tam gdzie była taka potrzeba, zapewniła leczenie i rehabilitację. Część z naszych koni znalazła troskliwe domy adopcyjne, część jednak, z różnych wzgledów, pozostaje pod naszą stałą opieką do dzisiaj. Rok rocznie staramy się podarować życie jak największej ilości koni, a to umożliwiają nam [B]Wirtualni Opiekunowie[/B] - osoby, które na odległość wspierają rzeczowo i finansowo utrzymanie wybranego konia, w całości lub częściowo. Możecie Państwo zostać Wirtualnymi Opiekunami wybranego konia, wedle Waszych możliwosci i chęci sponsorując jego utrzymanie i opiekę weterynaryjną, oraz ewentualne leczenie, jeśli takie jest niezbędne. [B]Co zapewniamy koniom w ramach Opieki Wirtualnej ?[/B] - wyżywienie, a w tym owies w dowolnej ilości, siano bez ograniczeń, słoma. - witaminy (najbardziej kosztowne, ale również naszym zdaniem najlepsze: Reformin Plus) -muesli i granulaty (Deucavallo oraz Hoveler) jako dodatek do paszy - zioła w zależnosci od potrzeb - opiekę kowala i kontrole weterynaryjne wraz z podstawową opieką weterynaryjną, tj szczepienie i odrobaczenia - opiekuna/pielęgniarza w naszym ośrodku [B]Co zapewniamy Tobie w ramach Opieki Wirtualnej ?[/B] - umowe na adopcję wirtualną konkretnego konia - stałe wysyłanie aktualnych zdjęć mailem oraz okresowe wysyłanie zdjęć pocztą oraz stałe informowanie opiekuna w kwestii ciekawostek z życia konia - Certyfikat Wirtualnego Opiekuna ze zdjęciem pupila - możliwość odwiedzin konia, bezpośredniej opieki nad nim, ubrania go w wybrane kantar czy derke - firmom w przypadku pełnej adopcji proponujemy logo na stajni, na ogrodzeniu oraz na derce wybranego konia, a także reklamę na stronie internetowej [B]Dlaczego Adopcje Wirtualne są takie ważne ?[/B] Nasza fundacja ma charakter “żebraczy” - nie otrzymujemy dofinansowań ani dotacji, finansujemy swoje działania i utrzymanie swoich podopiecznych wyłącznie z darowizn osób prywatnych i instytucji oraz odpisów 1 procenta podatku. Nasze możliwości w zakresie stałej opieki nad wybranymi końmi są więc ograniczone, zaś poziom opieki jaki chcemy im zapewnić, jest najwyższy. Konie przebywające pod opieką Fundacji Centaurus otrzymują dowolne ilości najlepszej zróżnicowanej paszy, witaminy z najwyższej półki oraz najlepsze dostępne leki wspomagające życie koni cierpiących na astmę i rozedmę, leki wspomagające stawy i zioła lecznicze. Opiekę nad naszymi końmi sprawują wyłącznie najlepsi specjaliści weterynarii, którzy nie raz przemierzają setki kilometrów do naszych koni, w tym Krzysztof Kmiecik, Piotr Tarnowski oraz Michał Grundwald, którym serdecznie dziękujemy za serce i zaangażowanie.
  13. [quote name='kora78']jaka umowa adopcyjna? z kim? z tym panem?? nie mozna oszukiwac. panu danielowi trzeba powiedziec,ze w ej chwili pies ma byt zalatwiony, ale jego wplaty chcialybysmy przeznaczyc na to i na to- psycholog i ogloszenia[/QUOTE] Kora nie chodzi mi o kłamstwo i nigdy nie miałam takiego zamiaru. Wiem, że niektóre fundacje, stowarzyszenia, schroniska prowadzą coś takiego jak wirtualna adopcja i spisuje sie umowę adopcyjną - ponieważ jest to zobowiązanie obu stron. Np ktoś zobowiązuje się do comiesięcznych wpłat na rzecz danego zwierzaka i ustala się na co te pieniądze mogą zostać przeznaczone /karma, hotel, weterynarz, behawiorysta/ w zamian organizacja/ osoba odpowiedzialna za psa zobowiązuje sie do bieżącego informowania o losach psa i do przesyłania zdjęć. A to, że pies ma byt załatwiony to nie oznacza, że pieniądze nie sa potrzebne. Wcześniej było pisane, że potrzeba na szkolenie dla psa - te pieniądze skądś trzeba mieć - a może pan Daniel będzie gotowy pokryć takie koszta lub w nich współuczestniczyć. Owszem, można jego zapytac jakie on ma wyobrażenie/a może doświadczenie - w tym temacie.
  14. Wydaje mi się, że nie ma co czekać do grudnia z adopcją wirtualna - bo możemy na tym stracić. Jeśli ktoś jest chętny to trzeba kuc żelazo puki gorące. W grudniu może się okazać, że nasz darczyńca zmieni zdanie. Chyba nie jest problemem odkładanie tych pieniędzy na czarną godzinę lub na psiego psychologa dla nowego właściciela np. Takie jest moje zdanie - tylko pewnie jest potrzebna jakaś umowa adopcyjna...
  15. Dziewczyny Tomek dostał zaskakującego maila - jak możecie ustosunkujcie się do niego :D "[COLOR=#000000][FONT=MS Shell Dlg 2]Witam serdecznie, chcialem spytac czy jest mozliwosc zostania opiekunem wirtualnym spaniela Brunera. Musze powiedziec ze z Panstwa opisu wydaje sie to byc wspanialy psiak, niestety jak na razie nie moglbym go adoptowac... powod 5 kotow i 2 psy w malym mieszkaniu :)) Jesli mozna powiem z doswiadczenia, bo tez mam pieska, ktory byl oddawany z adopcji wlasnie za wylewnosc, zreszta opisem bardzo przypomina mi Brunera, mial nerwice i leki, i po roku w normalnym domu wspaniale sie zsocjalizowal, nadal jest wylewny, ale juz nieco mniej, mysle ze Bruner tez gdyby nabyl pewnosci ze jest kochany nieco by sie uspokoil. Tak wiec wracajac do poczatkowego pytania, jesli mozliwa jest adopcja wirtualna jakie sa jej warunki? serdecznie dziekuje i pozdrawiam, Daniel" [/FONT][/COLOR][COLOR=#000000][FONT=MS Shell Dlg 2][/FONT][/COLOR] [COLOR=#000000][FONT=MS Shell Dlg 2]Tomek chce jutro odpisać więc czekam na w miarę szybka reakcję ja napisałam Tomkowi Ja napisałam Tomkowi, że można by było aby był koszt w utrzymaniu psa, może wykupienie jakiś ogłoszeń a w zamian może jakieś zdjęcia i informacje o psie. Nie siedzę jednak w wirtualnych adopcjach więc nie wiem czy to byłoby ok. [/FONT][/COLOR]
  16. [quote name='marta0731']Wyjątkowo skąpa wypowiedź jak na Kasiafionę ;) Ale dobrze że wszystko ok było A Brego cieszył się bardzo jak zobaczył znów Tomka?[/QUOTE] Tak cieszył się. Brego cieszy się z każdego kto wejdzie do domu. Jednak widać różnicę w reakcjach Brega na osoby, które zna i te, które są dla niego obce. Do obcych jest bardziej czujny - choć merda ogonem i chce być głaskany. Widać więź między Tomkiem a psiakiem - Brego od razu zerwał się do wyjścia jak tylko Tomek zaczął się zbierać. A co do zwięzłości wypowiedzi - no cóż nie ma o czym pisać. Pies sprawował się super, mnie jest ciężko, że nie ma go z nami - jednak nie mamy na to warunków. Brego jest wspaniałym psem i chciałabym aby trafił na mądrych przewodników stada.
  17. Tomek zabrał dziś Brega do siebie. Pobyt psa u nas bez zastrzeżeń. Mała cała i zdrowa. Bardzo żywo reagowała na Brega a on lizał ją po rączkach lub trzymał się w bezpiecznej odległości. Myślę, że pies znając nas wiedział, że nie musi u nas walczyć o miejsce w stadzie - bo je już zna. Mając autorytet u psa mogliśmy dbać o to aby nie próbował dominować dziecka.
  18. [quote name='kizimizi']mam tylko nadzieje, ze Bruner nie przysporzy wiekszych kłopotów ani Tobie ani dziecku.[/QUOTE] Pierwszy dzień za nami. Brego jest ciekawy dziecka ale tylko wącha - oczywiście nie zostawiam ich samych. Brego ciągnął Tomka do naszego domu od chwili gdy się zorientował się gdzie idzie :) Pies chętnie się bawi, garnie się na kolana, chce być głaskany. Wykonuje wszystkie polecenia /miejsce, zejdź, wyjdź, zostaw/ nie muszę wspominać tych pt"masz, chodź" bo to na pierwszym miejscu. Dzisiejszy dzień bez problemu - nawet spacer z wózkiem i dwoma psami skończył się dobrze - choć musiałam się nakombinować w wynoszeniu małej i wyprowadzeniu psa no i kwestia powrotu. Musiałam skorzystać z samochodu :D jako atrakcyjnej budy dla psów, aby wnieść małą do domu. Dzień ogólnie pozytywny. Jutro kolejny dzień i kolejne wrażenia.
  19. Dziewczyny świadomie zdecydowałam się zabrać Brega do siebie bo Tomek zastanawiał się nad tym czy dać go do hotelu lub może do kogoś - wiemy jednak wszyscy, że nasz podopieczny jest jaki jest i nie jest to najlepsze rozwiązanie. Mogliśmy z Tomkiem o tym nie wspominać - oboje jednak stwierdziliśmy, że nie warto robić z tego tajemnicy. Jeśli chodzi o przejście psa od Faflok do mnie to napiszę ponownie - ona chciała aby pies u mnie był ze względu na to, że sama nie dała sobie z nim rady a nie chciała o tym pisać /dla tego dowiedzieliście się o tym po fakcie, o imieniu też prosiła aby nie pisać/ - to, że w tej chwili wypisuje coś zupełnie innego dla mnie nie ma wartości. Brego od czasu jak był u mnie na tymczasie miał ze mną kontakt i bez problemu wszedł w ponowny kontakt - mam nadzieję więc, że nie będzie problemu. Jeśli chodzi o moją córcie to ma teraz 7 miesięcy - więc raczej mu nie podokucza :) Zresztą w roli ścisłości tego co pisała Faflok na spanielowym forum - Brego zmienił dt ze względu na moją adopcję - i Faflok dobrze o tym wiedziała więc nie musi spekulować na temat powodów oddania psa /rzekomo sobie nie dałam z nim rady/. Wszyscy zdecydowaliśmy, że pies nie nadaje się do dzieci więc to, że Tomek zgodził się go zabrać na 3 dni przed tym jak mała z nami zamieszkała to dla mnie ma wielkie znaczenie i wydaje się naturalne, że pies zmienił dom.
  20. aaaaaaaa zapomniałam napisać - Tomek ma wyjazd na zawody i nie ma co zrobić z Bregiem. Ustaliliśmy, że pies mnie zna i lepszy jest pobyt psa u mnie niż hotel lub osoba, która nie wie co i jak - na 3 dni pies będzie u mnie. Zobaczymy jak będzie wyglądał kontakt z moją córą.
  21. [quote name='kora78']no to sie kizi wczoraj wkurzyla i rozpisala na forum z linka kasiafiony. w calym necie krazy sprawa brunera..... szkoda, ze nie przeklada sie to na efekty w szukania stalego domu[/QUOTE] :) no cóż ja się już nie zaloguje na tamtym forum - Faflok napisała mi prywatne wiadomości - wymieniłyśmy poglądy gdzie stwierdziła, że nie będę się panoszyć na jej forum i mnie zbanowała :) cóż nawet na pw nie potrafiła poradzić sobie z prawdą - nie wiem co zostało napisane na forum ale chętnie się dowiem. W każdym razie jeden pozytyw tej całej sytuacji jest - wiemy, że Faflok żyje i ma nas w .... nosie. Psa również.
  22. można tam doczytać jak fantastyczna jest Faflok w opiece nad psem i domem tymczasowym - opisała swoją opinię na mój temat, do której ma prawo oczywiście. Faflok napisała jak z jej strony wygląda sytuacja psa i jak to było jak pies był u niej a potem jak trafił do mnie /oczywiście własna jej wersja/ zresztą kolejna - bo troszkę nie zgadza się z tym co pisała wcześniej na dogo. Więc sama sobie przeczy. Według niej nie próbowałam się z nią skontaktować, no bo przecież nie miała nieodebranych telefonów ani maili. Zresztą nikt z nas nie próbował się z nią skontaktować. Powiem, że ja stworzyłam profil specjalnie po to aby to przeczytać i uważam, że warto.
  23. Dostałam dziś link do fajnej lektury. Fajnie się czegoś nowego dowiedzieć o sobie - poczytajcie kto nie zna tematu lub nie czytał. [url]http://www.cockerspaniel.webd.pl/viewtopic.php?t=446&postdays=0&postorder=asc&start=0[/url]
  24. Pisząc o weterynarzu pisałam ogólnie. Tomek ma już jednego psa swojego, będzie następny a wiadomo, że to szczepienia kosztują nie mówiąc o tym, że może być również wizyta z innego powodu. Nawiasem mówiąc nie wiem jak Bruner ze szczepieniami. Jeśli chodzi o jedzenie to Tomek dostał i może ode mnie jeszcze dostać żarełko z moich zapasów dostał też środek do spryskania na pchły i kleszcze i jeśli się nam uda jeszcze zgadać z Tomkiem to mogę spryskać go Fripexem. Nie wiem ile spaniel teraz je trzeba zapytać Tomka bo u mnie był na dożywieniu.
  25. [quote name='kizimizi']witam, z zainteresowaniem i zaniepokojeniem wchodze na watek Brunera. powiedzcie mi na czym mialaby polegac praca Tomka z Brunerem? Tzn. jak za pieniadze on mógłby tam zostac? Kiedy ja wyjezdzalam i bralam sie za zalatwianie problemow[B] B[/B]runera najwiekszym był ten, ze pies musi zniknąć bo w domu pojawi sie nowy, wczesniej już oczekiwany pies. Nie było ani razu mowy o tym, ze potrzebne sa środki finansowe. W jaki wiec teraz sposób miałyby one pomóc Brunerowi? Wyjasnijcie mi to bo nie rozumiem. .[/QUOTE] Owszem pisałam przecież o tym, że Tomek ma mieć nowego psa - nie zna jeszcze dokładnego terminu nie mniej jednak właśnie w związku z pojawieniem się nowego, nie małego psa Tomek będzie miał kolejne koszta. Ponieważ Tomkowi się nie przelewa więc kolejny pies to kolejne pieniądze. Co do tego jak Tomek pracowałby z psem to jest kwestia do dogadania o czym też pisałam. Wydaje mi się, że płatny dt u Tomka mógłby być rozwiązaniem dobrym dla psa i kuszącym dla Tomka. Jednak to Tomek musi podjąć decyzje czy da rade i na jakich zasadach. Poza tym Tomek jak podjął się decyzji o zabraniu psa do siebie nie liczył na pieniądze i nie chciał prosić o pomoc w utrzymaniu. Ma wsparcie bliskich ale nie jest to wystarczające. Zwłaszcza, że nie chodzi tylko o wyżywienie ale również wet, przejazdy, szkolenia w których uczestniczy, czy zawody - a wszystko kosztuje. Poza tym wydaje mi się, że jeśli Tomek skusiłby się na pomoc w zamian za pomoc finansową to może warto nie przerzucać psa z domu do domu czy do hotelu... Pisałam również, że decyzja należy do Was czy to dobry pomysł. Mnie po prostu wpadł taki do głowy.
×
×
  • Create New...