Jump to content
Dogomania

Kava

Members
  • Posts

    2758
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Kava

  1. Mnie sie wydaje, ze one od nas nie uciekaja. Oddalaja sie na chwile, zeby przezyc cos, zobaczyc, zaspokoic ciekawosc itd, itd. Sam fakt, ze wracaja jest dowodem na bezwarunkowe przywiazanie. Tylko z dyscyplina troche szwankuje, a pozy tym - moi drodzy : kazdy z nas ma chec i prawo do troche intymnosci. One nie rozumieja, ze musza tylko to robic, co my chcemy, a nic samodzielnie. Sa wsrod nich takie, ktore tej potrzeby nie odczuwaja, to tak samo jak z ludzmi, ktorzy ograniczaja swoje potrzeby do minimum i sa zadowoleni i tacy ktorym nigdy nie jest dosc. Przypadek sprawia, czy mamy jako towarzysza mimimaliste, czy glodnego swiata i wrazen, nienasyconego wiercipiete.
  2. Witam kochani, dzis Duzych nie bylo. Po porannym wyjsciu pojechali sobie gdzies. My chcielismy jechac z nimi, ale powiedzieli ze sie nie nalezy. Jak nie to nie. Polozylam sie spac i spalam sobie az do ich powrotu. Bo o to ze wroca- nie martwie sie. Wiem, ze wychodza i wracaja, oni nie zostawia nas, Mowie nas, bo jak wiecie mieszkam teraz z Antonem i Kava no i jeszcze te wspaniale koty. Jak ja je lubie. One juz sie oswoily ze mna i traktuja mnie jak swoja. Nie bawia sie co prawda ze mna - ale kto zrozumie kota. Bardzo lubie jak mnie zanosza do gornego ogrodu, Duzi leza na lezakach, koty wygrzewaja sie w sloncu, Anton i Kava takze, a ja nurkuje po krzakach i szukam ........myszy. Bo musze wam powiedziec, ze koty sa wspaniale i zostawiaja dla mnie myszki, ktorych same nie zjadly. Niektore sa suszone, inne ....., ale co bede wam opowiadac , wy i tak nie zrozumiecie co to za przysmak. Duza sie dziwi, bo mowi , ze jem jak odkurzacz i czy to jablko, czy orzech czy mieso wszystko zjadam i ogladam sie za wiecej. Czasami jest mi smutno,,,,, to wtedy kiedy Duzi ida na dalekie wycieczki z Antonem i Kava. Ja wiem, ze nia dalabym rady tak dlugo i daleko isc. No,nic, poleze sobie znow na sloneczku i pobiegam po ogrodzie, bo drzwi do ogrodu sa zawsze otwarte i moge sobie chodzic jak mi sie podoba. Wasza Skowronia. P.S. Musze sie na Duza poskarzyc. Ona upiera sie zebym jadla z mojej miski i nie pchala sie wszedzie jako pierwsza. Nawet kotom nie wolno mi wyjadac.Phy.....
  3. ojej co tu sie dzieje. juz dwa tygodnie jak zamieszkalam tu, a zaden dzien nie jest podobny do drugiego. W piatek na przyklad pojechalismy do duzego miasta, tam bylo jak dawniej w Lodzi, duzo ludzi, samochody, i spacerki na smyczy. Przypomnialy mi sie stare czasy i latalam z Duzymi i bardzo mi sie podobalo. W tym mieszkaniu to bylo takie lozko, na ktore udalo mi sie wskoczyc i spedzilam cala noc pod koldra Duzej . Ona nawet nie zauwazyla. Pozniej przyszli inni Duzi i poszlam z nimi na spacer, Anton i Kava tez. Lubie z nimi chodzic, i biegam wszedzie za nimi, gdzie oni to i ja. A dzis, dzis jechalismy znowu samochodem, ale nie tak dlugo i ... tam byly jeszcze inne pieski, wszystkich razem bylo nas piec. Pani pila kawe a ja zwiedzalam cale podworko i szope i drugie podworko i ogrod i lezalam na sloneczku. Polozylam sie na pleckach i wierzgalam nozkami i cieszylam sie .Oj jak mi bylo dobrze. Duzi byli z ta czworka na dlugim spacerze a ja spalam sobie w tym obcym pokoku. Jeden z pieskow Carlo, dostal odemnie reprymende, nie wiem juz za co , ale niech sobie nie mysli. Pozdrawiam was wszystkich i piszcie co tam u was. wasza Skowronia P.S. chyba jest cos z moich sluchem, bo obojetnie jak na mnie wolaja, nie reaguje, chyba ze mamy kontakt wzrokowy. No ale w moim wieku, to sie zdarza.
  4. ojej co tu sie dzieje. juz dwa tygodnie jak zamieszkalam tu, a zaden dzien nie jest podobny do drugiego. W piatek na przyklad pojechalismy do duzego miasta, tam bylo jak dawniej w Lodzi, duzo ludzi, samochody, i spacerki na smyczy. Przypomnialy mi sie stare czasy i latalam z Duzymi i bardzo mi sie podobalo. W tym mieszkaniu to bylo takie lozko, na ktore udalo mi sie wskoczyc i spedzilam cala noc pod koldra Duzej . Ona nawet nie zauwazyla. Pozniej przyszli inni Duzi i poszlam z nimi na spacer, Anton i Kava tez. Lubie z nimi chodzic, i biegam wszedzie za nimi, gdzie oni to i ja. A dzis, dzis jechalismy znowu samochodem, ale nie tak dlugo i ... tam byly jeszcze inne pieski, wszystkich razem bylo nas piec. Pani pila kawe a ja zwiedzalam cale podworko i szope i drugie podworko i ogrod i lezalam na sloneczku. Polozylam sie na pleckach i wierzgalam nozkami i cieszylam sie .Oj jak mi bylo dobrze. Duzi byli z ta czworka na dlugim spacerze a ja spalam sobie w tym obcym pokoku. Jeden z pieskow Carlo, dostal odemnie reprymende, nie wiem juz za co , ale niech sobie nie mysli. Pozdrawiam was wszystkich i piszcie co tam u was. wasza Skowronia P.S. chyba jest cos z moich sluchem, bo obojetnie jak na mnie wolaja, nie reaguje, chyba ze mamy kontakt wzrokowy. No ale w moim wieku, to sie zdarza.
  5. tylko nie rudzielec prosze. Socke (Skarpetka) jak i pozostali trzymaja kciuki za Skowronie alias Kore. Wczorajsza Vetka wyslala mnie z mala do kliniki, ona takze stwierdzila slabe serce i jednoczesnie konicznosc usuniecia zeba no i oczywiscie te guzy. Klinika ma zrobic badania zeby stwierdzic, czy wogole mozna ja operowac. Narazie dostaje antybiotyk na ten zab, zeby stan zapalny zlikwidowac. Do kliniki jedziemy 25 maja. Musze kupe pieniedzy uzbierac na to badanie. ( 150-200€)
  6. Kora alias Skowronia przesypia noce az do poludnia. Raniutko wychodzi tylko za potrzeba i zjesc sniadanko, a potem wraca do lozka. Rzeska robi sie dopiero po poludniu. Wczoraj wybiegla razem z pozostalymi na dwor, kiedy wrocilam do domu. A po poludniu poszla pierwszy raz na dluzszy spacer. Nie wiem ile ona wytrzyma, wiec po 20 minutach wrocilismy z nia i poszlam dalej tylko z pozostala dwojka. W ostatnim czasie pisze i opisuje dzieje Kory zarowno po polsku jak i po niemiecku, ze sama juz nie wiem co gdzie pisalam, Jezeli chodzi natomiast o zdjecia, to wstawiam aktualnie do naszej klasy, wiec tam mozna obejrzec. Tu na dogomanii, jest to wstawianie dla mnie za skomplikowane. Przyjazn z kotami jest na etapie obwachujemy sie i przyzwyczajamy do siebie. Pozostale pieski akceptuja nowego przybysza i cierpliwie czekaja az ona zalatwi swoje i powplutku chodza na wspolnych spacerach. Dzis albo jutro jade z nia na kolejna konsultacje. Zobaczymy co sie dowiemy.
  7. Dziekuje bardzo za wskazowke, juz udalo mi sie go znalesc. Przeczytalismy. Ta historia z kielbaska pasuje bardzo do niej, od razu stwierdzilam, ze byla rozpieszczana.Na kolanka, zebranko, itd. pozdrawiam
  8. Masz mozliwosc nam ten artykul udostepnic? Bardzo bysmy sie cieszyli. pozdrawiam
  9. zobacz pod: www.safe-animal.eu to miedzynarodowa baza danych, gdzie rejestruje sie chipowane zwierzeta. Tam mozna dowiedziec sie o danych zwierzecia i "wlasciciela". Dlaczego i w jaki sposob trafiaja do schroniska???? Dlaczego nie wiem, ale nie posadzam nikogo o zla wole. Takie sloneczko jak Kora, nie opuszcza sie ot tak. Rozne moga byc przyczyny dlaczego takie malenstwo blaka sie samotnie po miescie. Na szczescie zostalo zauwazone i powiadomiono Schronisko, reszte juz wiecie. Nie wiadomo jak dlugo sie blakala, ale na poczatku marca bylo jeszcze bestialskie zimno. A ona tak marznie. Wczoraj mielismy tylko 5 stopni, to nie chciala wyjsc, (tylko krotko za potrzeba) Sadze, ze Kora mieszkala razem z kotami, bo bardzo chce zaprzyjaznic sie z moimi. Te z kolei obserwuja jej zmagania z niedowierzaniem. Jedyny ktory moze je lizac jest Anton, ale z nim sie wychowaly.
  10. Otoz, okazalo sie ze Skowronia ma na imie Kora. Znalazlam ja w Safe Animal i stamtad wiem tez, ze urodzona w grudniu 1998. Kora ma obciete pazurki, co nie bylo zadnym dramatem i obylo sie szybko i bezbolesnie. Vetka, stwierdzila jednak szmery na sercu, wiec w zwiazku z tym trzeba historie zeba podejsc inaczej. Ona ma wysiek ropny z oka, a winny jest zab. Poniwaz jednak narkoza jest absolutnie nie wskazana, wiec bedziemy pröbowac problem zlikowdowac za pomoca lekow. Na poczatek homeopatycznie--- nie bedziemy armaty na szpaki wyciagac. Malutka jest bowiem bardzo chudziutka, chociaz je bardzo dobrze. Je i spi, spi i je. Po poludniu robi sie bardziej rzeska, i wybiera sie na dluzsze wycieczki. Narazie jest ogrod jej swiatem, czasami przed domem polata. Jest ciekawska i zaglada wszedzie, proboje na kanape, ale ....nozki za krotkie. Dostala oczywiscie swoja prywatna mini-kanape z kocykiem, w ktory sie zakopuje. Zamieszkala w poblizu kominka, tam cieplutko. W samochodzie czuje sie jak w domu, podbija serce wszystkich domownikow i gosci. Oprocz.... Antona i Kavy. Ci dwoje sa uprzejmi dla niej ale tylko na tyle ile musi byc. Teraz po pieciu dniach zorientowali sie, ze to nie gosc a wiec trzeba karty na nowo wymieszac. Kora zaprzyjaznia sie z kotka o imieniu Nadel ( trzykolorowa). Mala byla dosc rozpieszczona i wymaga brania na kolana, poza tym zebrze jak te duze. Ale w tym przypadku jest u mnie na falszywym miejscu. Zebrakow nie toleruje. Dziewczyny wzniescie toast na dalszy pomyslny rozwoj i dluuuugie zycie dla Kory
  11. a jak czesto robicie ta procedure obcinania? Skowronia jest tak pelna zycia i z godziny na godzine pokazuje nam swoje nowe strony, ze jestem pewna iz bedziemy mieli z nia duzo radosci Ma doskonaly apetyt i oproznia swoja miseczke, potem kontroluje pozostale, ale tak robia wszyscy inni tez. jej wycieczki na dworzu coraz dluzsze, zasuwa na tych malenkich nözkach z predkoscia o ktöra bym ja nie posadzala. dzis pojade z nia do veta na ogledziny no i w sprawie paznokci nie umiem nadal wstawiac zdjec. kto moglby mnie wyklarowac?
  12. wstawilam dwa zdjecia z pierwszych obwachiwan z nowa rodzinka. Prawde mowiac, przydlaoby mi sie szkolenie z ta dogomania. Skowronia zrobila kupke i siusiu, zjadla ze smakiem sniadanie, obeszla 100 razy caly dom, i po tym jak jej sie nie udalo wejsc na kanape( krociotkie nozki hi,hi ) polozyla sie na dla niej przygotowanej mini-kanapie i spi teraz jak zabita. Koty siedzialy na schodach i sceptycznie przygladaly sie nowemu przybyszowi, Anton usilowal zapanowac nad sytuacja i od czasu do czasu przypominal, ze on tu "dyrektor", ale jakos nikt nia niego nie reagowal. Kava zachowuje sie neutralnie. Skowronia podroz zniosla dobrze, tak jakby nic innego w zyciu nie robila. My obie wiemy juz, ze jestesmy para---- a reszta sie okaze. P.S. jej paznokcie sa prawie tak samo dlugie jak u japonskiej cesazowej, bede musiala kogos poprosic o skrocenie . Czy jamnikom nie scieraja sie samoczynnie paznokcie? czy ona po prostu zbyt duzo i dlugo lezala na kanapie, na niekorzysc spacerkow????? ide spac mialam ciezka noc.
  13. Skowronia czeka na przesiadke i jest teraz w : http://www.przyjacieleczterechlap.pl/index.php odpoczywa i znajduje sie w kochanych rekach. Daje sobie doskonale rade, choc w obcym srodowisku , nie boi sie ani duzych czworonogow ani dwunoznych. Ma osobista guvernatke a ja dziennie telefonuje z Gitta. Gitta donosi, ze wysiek z oka moze byc wynikiem zapalenia zebow. Dzis ugotowalam dla niej kurczaczka i czekam na jutrzejsza noc, kiedy w koncu dotrze do nas. ciag dalszy nastapi......
  14. dzieki szczesliwym przypadkom i ogromnemu zaangazowaniu wielu ludzi stal sie dla Skowroni, maly cud. I mimo, ze jeszcze jest w drodze do DOMU jestem pelna optymizmu, ze dobrze ja zniesie i wkrotce bedzie mogla polozyc glowke na swoim wlasnym lozeczku. Wczoraj wieczorem zostala Skowronia "przygotowana " mentalnie do tego co ja czeka. Terapeutka dla zwierzat zawarla z nia kontakt duchowy i poinformowala ja o przebiegu podrozy, kiedy i gdzie przybedzie i kogo po drodze do domu spotka. Ma to zabrac malej strach i niepokoj przed Wielka Nieznana i Zmnianami w jej dotychczasowym zyciu. Niezaleznie od tego przekazana zostala jej dodatkowa energia i sila na najblizszy czas. Przy okazji chcialabym podziekowac Wam Wszystkim, ktorzy z takim zapalem sledziliscie jej losy i braliscie udzial w szukaniu rozwiazania problemu Skowroni. Dzieki Waszemu zaangazowaniu, ma wiele nieszczesliwych istot jeszcze jedna szanse, ktore czesto sa ich ostatnia. Nie martwcie sie, ze Skowronia opuszcza kraj. Znajdzie w nowym domu rodaczke z Lodzi, ktora przed dwoma laty z Marmurowej zabralismy oraz hiszpanskiego a wlasciwie majorkinskiego kolesia, ktory u nas przebywa od 10 lat. Tylko koty nasze niemieckie- ale one o tym nie wiedza, tak samo rozumieja polski jak i niemiecki. Jedynym jezykiem ktory zwierzeta rozumieja jest jezyk milosci.Wierzcie mi.
  15. obtelefonowalam juz pol swiata i cala Polske Rezultat: w najblizsza srode potrzeny transport z Lodzi do Boguszyce Male. w schronisku Bozeny Wahl bedzie auto,ktore zabierze Skowronke do Rokitna. z Lodzi do Boguszyc (kolo Rawy Mazowieckiej) sa tylko 95 km kto moze pomoc?
  16. witam, szukamy trasnportu do Rokitna albo Gorzowa na pierwszego maja. Stamtad zostanie odebrana przez moja znajoma
  17. sluszna uwaga. ale to chyba tylko administrator moze przeprowadzic?
  18. sprawa przeciaga sie, bo nie ma jak do tej pory transportu. Ostatnia opcja nie wypalila, nie wszyscy sa gotowi dla zwierzatka poswiecic troche czasu i trudu. Proboje nowych rozwiazan. A moze ktos moglby pomoc?
  19. Jest jeszcze Kava,ktora jest zainteresowana adopcja,moze wejdzie na watek i napisze pare słow. Pdsumowujac,sytuacja stała sie patowa,a Skowronia czeka:-(a czas niestety działa na jej niekorzysc. Co wiec robic,bo juz sama nie wiem....[/QUOTE] I mnie wiedzie sie podobnie. Z kilku powodow. Po pierwsze jestem tak daleko a rece mam takie krotkie. Moja krewnosc mowi co prawda, ze pomoze, ale ma chyba inne poczucie czasu i koniecznosci. Wzielabym to malenstwo natychmiast, ale w tej chwili nie moge przyjechac. Krotko mowiac mam do Lodzi 1200 km. Nie wiem w jakim stanie jest w tej chwili Skowronek, czy operacja jest natychmiast nieodzowna, czy mala nadaje sie do tak dalekiego transportu, co robic w tej sytuacji? U mnie warunki dosyc dobre, zwierzyna cywilizowana, maz juz nawet poinformowany.(nie pytajcie o jego reakcje) Mam dwa pieski, ktore z czworka kotow okupuja moje kanapy i zabieraja mi kazda wolna chwile. co jeszcze? jestem wiecej w domu niz poza nim, w czasie moich krotkich nieobecnosci mam zawsze babysitter do czeredki. trzymajcie kciuki
  20. Prosze sie nie oburzac. Ja jestem dokladnie tego samego zdania, i dlatego w ciaglej gotowosci na spacerach. Chodze jednakowoz z psami po rozleglych polach i lakach, gdzie zawsze mam przewage wzrokowa i przygotowana linke. Unikam jak moge takich sytuacji, w ktorych pies natyka sie na zwierzyne. Chcialam tylko przez to powiedziec, ze wrodzone instynkty z czasem slabna, ale wykorzenic je jest trudno. Moze dobralam zle slowa, za co przepraszam
  21. hallo dziewczyny, nie sledzilam przez ostatnie godz. dalszego przebiegu skowronkowej sprawy. otoz ja mam krewnosc w Lodzi, ktora poprosilam o zastepstwo do czasu kiedy sama bede w Polsce. Dziewczyna nie odmowila,ale jest duzo godzin poza domem ze wzgledu na prace. Probowalabym jeszcze u drugiej kuzynki,jezeli trzeba by bylo. u mnie warunki dobre, moje zwierzaki sa przyzwoite. mam dwa psiaki i cztery kocury. jeden z psiakow wlasnie z Marmurowej pozdrawiam
  22. oj widze, ze juz wszystko zalatwione, troche sie spoznilam, szkoda zycze dla Nutusi i Skowronki dobrej wspolnej przyszlosci. p.s. dzialacie szybciej niz blyskawice
  23. wlasnie wyslalam kilka maili, do ludzi, ktorzy maja ja dla mnie zabrac. Ja niestety nie moge teraz do Lodzi przyjechac. Trzymajcie kciuki, zeby sie zgodzili i pomogli
  24. Moj mieszaniec mysliwski jest w dostojnym wieku jako 11-latek, ale nadal potrzebuje duuuuuuuzo ruchu. Czasami ma dni, ze mu sie mniej chce biegac, ale jak zobaczy zajaca,albo inna zwierzyne, to mu sie mlodosc przypomina i pedzi znow jak dawniej.... z tym ze tylko krotsze dystanse. Jego glownym zajeciem jest szukanie sladow i to mu wystarcza -- po godzinnym spacerze wraca do domu i spi do nastepnego wyjscia. Suczka natomiast kocha pileczke i zamecza nas zabawa z nia. Od rzucania pilki nadwerezyly mi sie sciegna, ale co zrobic, taki los. Ona jest spokojna i nie interesuje ja wogole, co po swiecie sie porusza. Dla niej najwazniejsze sa dwie rzeczy: ja i jej pilka. Suczka jest u nas od niespelna dwoch lat, po tym jak zabralismy ja z lodzkiego schroniska. Odrabia jeszcze ten czas, w ktorym na lancuchu przy budzie siedziala. Wypuszczanie psow do ogrodu nie moze zastapic spacerow ani zajecia sie nimi. Dla mnie wychodzenie z nimi to staly punkt programu dziennego. Wczesniej majac jednego psa jedzilam sporo rowerem a on biegal obok. Z dwoma nie robie tego, za niebezpieczne. poza tym wypady rowerowe nie sa dla psa optymalne. Jest to raczej monotonne zajecie.
×
×
  • Create New...