Kilka słów relacji z hotelu o naszym Marsiku:
" U Marsa wszystko dobrze. Szwy już dawno zdjęte, ładnie się wygoił. Pomału kończymy u niego okres wybiegowy i ze względu na obniżające się temp. przenosimy go do domu. Nie jest łatwo, bo wszędzie szuka jedzenia, rozwala kosz na śmieci, grzebie w reklamówkach, potrafi nawet wspiąć się łapami na kuchenkę, więc musimy mieć oczy w koło głowy. No i gorzej u niego z trzymaniem potrzeb fizjologicznych. W dzień jeszcze dajemy radę, w nocy musi mieć pieluszkę, bo zdarza mu się podsikiwać."
i kilka aktualnych fotek