-
Posts
6487 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by kado
-
U Tosi też to jest postępujące.Te zawieszenia zaczęły się jakiś czas temu.Zdarza się,że wracam z pracy do domu,to ona stoi przedpokoju i patrzy w ścianę.Nawet nie zauważa, że wróciłam.Dopiero jak ja pogłaszcze to "wraca". Z tymi omdleniami to straszne musi być.Bardzo Ci współczuję,ja bym chyba osiwiała że strachu. Kupiliśmy jej matę węchowa.Jak widzimy, że zaczyna się nakręcać,to cyk...kabanosik w matę i szuka. Starość to Bogu nie wyszła, zarówno u ludzi jak i u zwierząt.
-
Tosia jest pod stałą opieką weterynarza.Czesto kontrolujemy jej problemy z tarczycą.Ostatnie wyniki krwi wyszły bardzo dobrze,tak samo mocz. Niestety trzeba zacząć się godzić z tym,że nadeszła nieuchronna starość.Ciezko mi na to patrzeć i nawet nie przyjmuję do wiadomości tego,że kiedyś może jej zabraknąć. Wszyscy ja strasznie kochamy,to taka nasza maskotka najpiękniejsza jest.
-
Tego się właśnie obawiam. Czasami wydaje się być w swoim świecie,np potrafi się wpatrywać w ścianę tak długo, aż jej coś nie wyrwie z tego stanu.Rano,gdyby nie to, że musi wyjść na dwór,bo ja idę do pracy,to by spała do 12. Wieczorem nie położy się spokojnie spać, dopóki ja się nie położę obok.Tak jakby dopiero wtedy czuła się bezpiecznie.
-
Dziewczyny,macie wiele doświadczenia w kwestii zachowań psich staruszków, więc może pomożecie mi zrozumieć,co dzieje się od pewnego czasu z moją Tosia. Ma ok 14 lat i do tej pory wszystko było w miarę normalnie,ale od pewnego czasu dziwnie się zachowuje. Cały dzień jest spokojna,podsypia sobie,chodzimy na spacery,taki standard.Za to od godziny ok 18 zaczyna się robić strasznie nakręcona. Piszczy,skamla,i co pół godziny musi wychodzić na dwór. Nie załatwia się w tym momencie,tylko musi wyjść i już. Dla mnie to wygląda tak,jakby ona nie pamiętała,że była na dworze i musi wyjść znowu.Czy to możliwe? Cały dzień nie wykazuje takiego zachowania,dopiero wieczorem się tak uaktywnia.Co to może znaczyć?
-
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
kado replied to elik's topic in Już w nowym domu
Zanim zmieniono zdjęcie na udostępnionych pokazuje się wersja pierwotna. Dopiero jak kliknie się w zbiórkę,pokazuje się wersja aktualna. -
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
kado replied to elik's topic in Już w nowym domu
Ale z udostępnionego linku pokazuje się zdjęcie w pierwotnej wersji.Tak przynajmniej jest u mnie i u mojego męża. Wszystkich proszę o udostępnianie,ale efekt jest jaki jest. -
Te nadziaslaki to jakaś masakra.Tosia też miała . Na szczęście od tamtej pory jest spokój. Ale pysio regularnie kontrolujemy.
-
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
kado replied to elik's topic in Już w nowym domu
Na dobry początek, oprócz stałej,przelałam grosik na zbiórke.Kto może,niech też wspomoże lub udostępni zbiórkę.To niewiele,a może zdziałać cuda. -
Tak ,jak napisała Alaskan Malamut,odwiedziłam dzisiaj nasza ukochana Alaskę,tak bliską nam wszystkim. Alaska ma jak paczek w maśle.Cudna,zadbana, troszkę zaokrąglona,taka starsza dama na włościach. Ma cudowną Panią i jest zapatrzona w nią jak w obrazek,zresztą z wzajemnością. Tak sobie myślę,co to znaczy jak pies po przejściach trafi na dobrego człowieka. Najgorszą rzeczą w życiu, jaką można zrobić,to porzucić psa. Każdy,kto zostawia psa,bo coś...,bo ktoś...powinien się obrócić za siebie i spojrzeć mu w oczy. Gwarantuję, że ten obraz pozostanie z nim do końca życia i nie pozwoli mu przespać spokojnie jednej nocy. Dlatego tak się cieszę, że Nasza Alaska trafiła na tak dobrych ludzi,którzy o nią dbają i kochają..i tylko to się liczy.
-
Boże,widzisz i nie grzmisz !!! Same niecenzuralne słowa Cisna mi się na usta. Jak tak można postępować.Na podstawie umowy adopcyjnej powinna być ta "cudowna rodzinka" pociągnięta do odpowiedzialności,za to, że chcieli oddać psa do schroniska.Po coś te umowy w końcu są. Ja bym życie oddała,żeby takiego psa mieć,a tu gorzej jak śmiecia go potraktowali:(
-
Dzięki za info odnośnie strony" Pies w koronie". Dołączyłam do grupy. Pracuję w przedszkolu i z każdym dniem boję się,co przyniesie następny dzień.Przedszkole obok nas już zamknięte do 11 października. Kado jakoś by wyszedł z kimś obcym,np.sasiadem,ale Tosia już nie.Masakra.
-
Typ "matki karmicielki"..tak jak napisałam;) Za jakieś 2 tyg jadę z mają Tosia do fryzjera,to chętnie odwiedzę Państwa. Widziałam koty,które Państwo przygarnęli jako szkieleciki...Teraz to dostojne Kocurra,wygrzewające się na słońcu,cudnej urody i ufne. Super, że się tam cudo odnalazło, ale byłam przekonana,że tak właśnie będzie:)
-
Nie ma za co dziękować,jeżeli tylko mogę, to zawsze chętnie pomogę. Państwo mieszkają w dzielnicy domków jednorodzinnych. Spokój i cisza.Maja piękny duży dom z cudownym wielkim ogrodem.Wszystko solidnie ogrodzone.Bedzie miał chłopak gdzie się wyszaleć.Pani rewelacyjna,ciepła,serdeczna,typ "matki karmicielki". Już ona zadba o to,żeby Grey z pustym brzuszkiem nie biegał. Greya wypatrzył Pan i zaiskrzyło.Tylko ten i żaden inny. Pan dużo pracuje w ogrodzie i brakuje mu towarzyszą,żeby sobie mógł z kimś pogadać;) Przyszła Pani powiedziała,że ona wie doskonale, że Grey i tak będzie spać z Panem w łóżku. Dzisiaj już nakupił mu misek, obroże,smycz,jedzonko i smakołyki. Na podwórku stoi co prawda piękna budka,ale została ona po poprzednim piesku.Panstwo kupili dom 6 lat temu i poprzedni właściciele zostawili psa.Pies był nauczony spania w budce i do domu nie wchodzil.Grey będzie miał swobodny dostęp do domu i tak będą go uczyć,żeby był z nimi w domu. Mam zaproszenie na wizyty,kiedy tylko będę miała na to ochotę,a że jeżdżę w tamte strony z moją Tosia do fryzjera,chętnie tam zawitam. Bardzo Panią polubiłam,jest taka swojska i serdeczna.Pana nie poznałam,bo był w pracy. Podziękowałam Pani za to,że dali szanse na dom właśnie takiej bidzie.Jestem pewna,że będzie miał tak jak paczek w maśle.