Smerfetka dziękuję bardzo za linka, jutro sobie tam zadzwonię.. Dzisiaj znowu byłam z Tiarą u weterynarza, bo teraz to ta biegunka już z krwią jest.. Dostała dwa zastrzyki, jakiś proszek do wody.. I zobaczymy co będzie. Wzięłam ją też do rodziców, oni mają sznaucera, pomyślałam że jak się porządnie z nim wygoni, wyszaleje, to troszkę odpuści... Ale nawet godzina biegania nie pomogła.. :)) Twardy orzech do zgryzienia z tym moim psiakiem... Aha, i dzwoniłam do schroniska, żeby dowiedzieć się czegoś więcej na jej temat, i tyle tylko mi powiedzieli, że ona za pierwszym razem była przywieziona bo błąkała się po czyimś podwórku, potem była adoptowana ale po chyba 2 miesiącach oddali ją bo właśnie demolowała mieszkanie, nie można było zostawiać jej samej nawet na chwilkę.. Niczego więcej o niej nie wiedzą..