Jump to content
Dogomania

babaj

Members
  • Posts

    64
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by babaj

  1. [quote name='Agnezia']Pies jest w nowej sytuacji nie wymagaj od niego żeby od razu wszystko było ok.[/QUOTE] Ok, ok. Już mi lepiej. Ochłonąłem. Po prostu się zdenerwowałem, że nie rozpoznałem sytuacji. [quote name='Agnezia']Pierwsze dni będą dla niego ciężkie. Uważam że nie powinieneś go spuszczać do tej suczki.[/QUOTE] Obydwa psy były cały czas na smyczy. A nawet uprzedziłem Panią tej suczki, że ja nie jestem pewien psa, bo jesteśmy tu nowi. [quote name='Agnezia']A z drugiej strony czy to wyglądało bardzo groźnie czy zwykła próba dominacji?[/QUOTE] Całe zdarzenie trwało sekundy, psy zostały natychmiast rozdzielone. Tak, to mogła być próba dominacji. [quote name='Agnezia']Teraz on na pewno czuje że jesteś na niego zły ale gwarantuje Ci, że na pewno nie wie dlaczego. Już dawno zapomniał o sytuacji z suczką.[/QUOTE] Już przyszedł do mnie. Przypilnował, żeby dzieci zasnęły, a teraz wszedł na kanapę i pilnuje, co wypisuję na forum.
  2. Żeby nie zakończyć tak pesymistycznie. Były też postępy. Dogadaliśmy się w kwestii puszczania patyka. Denis przybiega z patykiem, mówię do niego puść, on puszcza, ale od razu łapie. Mówię "siad" on siada, ja "niewolno" i schylam się po patyk, on łapą przytrzymuje i łapie, ja dalej "niewolno", "siad", itd. Wreszcie przytrzymałem go za szelki tak, żeby poczuł - zrozumiał. Mogłem już wziąć patyk. Samo przytrzymanie nie wystarcza, musi być połączone z komendą "niewolno". Jak nie powiem, to się szarpie ze mną, a jak powiem, to tylko musi czuć, że moja ręka jest na szelkach. Jak już patyk jest w powietrzu, w mojej ręce to Denis czeka, aż go rzucę. Tańczy przy tym piruety, jest super zabawny. Dziś sniegu u nas pod dostatkiem, więcej było szukania patyka w śniegu niż rzucania. Biegał, a w zasadzie skakał jak zając. Przypomniała mi się w tedy bokserka, którą miałem w dzieciństwie, ona tak skakała w trawie na polu. Teraz położył się u dzieci, które go pocieszały: "Denis jest dobry, tylko źle zrobił". Do mnie nie zagląda.
  3. No jednak jest o czym pisać. Własnie najadłem się wstydu po pachy przez Deniego. Wracamy ze spaceru oczywiście na smyczy, widzę przed nami dwa duże psy, skracam smycz mówię do Denisa niewolno. Nastawił uszy, zainteresowany, ale nie ciągnął za bardzo. Podeszliśmy bliżej. Jednym z psów była bokserka pręgowana. Denis machał do niej ogonem. Ona też wydawał się być przyjaźnie nastawiona, jej Pani mówi do mnie, niech się Pan nie boi, ona bardzo lubi boksery i pozwoliła jej się zbliżyć do Denisa. Chwila moment, suczka jest pod Denisem, przykrył ją łapami i chyba złapał za ucho, aż zawyła. Nie miał zabawki. To była suczka. Machał ogonem, kręcił kuperkiem i złapał za ucho. Na krzyczałem na niego, ale nie wiem czy wystarczająco. W domu dokończył jeść i kazałem mu się położyć na miejsce. Myślę, że teraz już wie, że jestem zły na niego, ale nie jestem pewien, czy wie dlaczego. Jestem pod wrażeniem, nie wiem jak mam ocenić tą sytuację. Czy nie jest to wina kastracji i związanych z tym zaburzeń normalnego poziomu hormonów? Nie spotkałem jeszcze psa atakującego suki. Suki agresywne do psów i owszem, psy do psów też, ale kawaler, żeby sympatyczną suczkę chapnął - nie mieści mi się w głowie. Może to miała być jakaś zabawa, ale mu nie wyszła. Będziemy musieli zapisać się na szkolenie. Może popuszczenie smyczy zinterpretował jako sygnał do ataku. Przecież mieszkał z Ami, bawił się z nią. Potraktował ją jak piszczącą kaczkę? Czy pies powinien w takiej sytuacji dostać klapsa? Mój syn chyba by dostał. Kurde, nie pamiętam jak było z moimi psami. Nie przypominam sobie, żeby któraś suka kiedyś oberwała. Smycze do tego służyły, ale wystarczyło im je tylko pokazać. Jak psa nagradzać to mniej więcej wiem, ale jak karać - nie. Jeszcze trochę pracy przed nami, nie mogło być tak różowo.
  4. Po spacerze pojechaliśmy na chwilę do Biedronki. Denis lubi chyba jeździć autem, więc zamiast go odprowadzić do domu zabraliśmy go ze sobą. Pod Biedronką chcieliśmy go zostawić w samochodzie. Dał nam wysiąść, ale zrobił taką minę, że nie odeszliśmy na dwa metry, a zakupy zrobiłem sam. Nie awanturował się, tylko zrobił minę... Denis stojąc z żoną przed sklepem wypatrywał mnie przez drzwi, a jak wyszedłem ze sklepu to witał się, jakby mnie od dawna nie widział, a bylem w środku jakieś 5 min. Na pozostawienie go samego w domu jeszcze przyjdzie czas, na razie dzieci są podziębione, więc są cały czas w domu. Chyba dopominał się dziś miski, niestety żołądki i serca to chyba nie jest to. Resztki z obiadu podeszły bardziej. Po raz pierwszy od bardzo dawna zjadłem tyle ile chciałem i nie martwiłem się tym, że muszę dokończyć po dzieciach. [I]"Po co pies, skoro ojciec jest."[/I] Resztki z kurczaka obrałem z kości, wymieszałem z ryżem i pies pojadł. Nie zjadł wszystkiego, ale nie wiem ile powinien zjeść. Może jeszcze po wieczornym spacerze wróci do miski. Wczoraj Denis chodził w koło miski tak jakby chciał ją zakopać, żeby nie była nam przykro, że nie chce tego jeść. Dziś dla odmiany już czekał, aż mu miskę podam i od razu zabrał się, chyba z apetytem do jedzenia. [quote name='Kapsel']czekamy na dalsze relacje!!![/QUOTE] No i pomału nie ma o czym pisać. Mamy dla niego nową piszczącą kaczkę, to znaczy nie nową, tylko z piwnicy. Stara zagryziona wpadła gdzieś dziś w śnieg - chyba. Teraz się nią bawi z dziećmi. Za chwilę idziemy pobiegać.
  5. [quote name='Faro']Bokser "ma w genach" bycie blisko człowieka i .........spanie na kanapie .:loveu:[/QUOTE] Z tą kanapą to miał chyba jakieś przejścia. Nie chciał wejść, musiałem go namawiać. Jak usłyszał, że żona otwiera drzwi od razu zeskoczył. Sondował, czy mu wolno. Na łóżko też się nie pcha i do tego go nie zachęcamy ;)
  6. [quote name='Soema']Adresówkę Deni dostał,[/QUOTE] Adresówka już przypięta do szelek. Dane kontaktowe zaktualizowane. [quote name='Soema']On oddaje patyk, ale to trzeba sobie u niego wypracować. Ja stawałam prosto mówiłam "puść" on się kręcił w koło, tak że obijał mi nogi, w końcu kładł i czekał. Kazałam mu siąść - wszystko musi być spokojnym głosem. Mówię, "nie wolno", "nie wolno", gdy chciał wstać - podnosiłam głos. Kazałam siąść. Jak już miałam patyk w ręce i w górze, to go chwaliłam. Pewnie, że jeszcze złapię za niego czasem. Ale on mimo wszystko kocha się uczyć..:loveu: Śmiesznie przebiera łapkami z niecierpliwości :)[/QUOTE] Ja się nie prostowałem, mówiłem nie wolno jak już puścił, ale on cały czas przytrzymywał łapą, jak się schylałem on łapał, ja puszczałem, on puszczał, ja łapałem on łapał. Po kilku takich nieposłuszeństwach omijałem Denis i szedłem dalej - nie chcesz się bawić to nie. Podbiegał stawał przede mną, ja puść, on puszczał ja biorę, on łapie i tak w kółko. Dotrzemy się. Jak już miałem patyk w ręku i byłem wyprostowany Denis nie skakał, nie próbował mi go wyrwać, w tedy też reagował na siad. [quote name='Soema']Mam nadzieję, że noc była lepsza niż moja.. Chrapał?:razz:[/QUOTE] Nie wiemy, spaliśmy. Znaczy ja się bardzo późno położyłem - też jestem podekscytowany. Denis wcześniej ode mnie. Spał chyba całą noc na swoim posłaniu z nami w pokoju. Dzieci pilnował do póki nie zasnęły. Później przyszedł do mnie i pilnował co wypisuję na forum ;) Jak poszedłem spać on poszedł za mną i położył się na swoim posłaniu, Ani ja, ani żona nie słyszeliśmy chrapania. Po porannym spacerze: [URL="http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC06309.JPG"][IMG]http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC06309_tb.JPG[/IMG][/URL] [URL="http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC06310.JPG"][IMG]http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC06310_tb.JPG[/IMG][/URL] A to jeszcze wczoraj po północy: [URL="http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC06306.JPG"][IMG]http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC06306_tb.JPG[/IMG][/URL] Po drugim spacerze zainteresował się michą [I](suche namoczone sosem gulaszowym z serc i żołądków)[/I]. Teraz bawi się z dziećmi. Cały czas jest aktywny. A jak się z nami witał jak wrócił z pola, jakby nas rok nie widział.
  7. Spacer, na którym nie spuściłem Denisa ze smyczy, w ogóle go nie zmęczył. Postanowiłem, że wieczorem pójdziemy gdzieś dalej, gdzie będzie można go puścić za patykiem, choć trochę. Było widać po nim, że musi pobiegać. Jak tu z tobą pobiegać, jak wszędzie pełno psów, ulice, samochody itd. Szukaliśmy miejsca, tak trochę za blokami był taki skwerek, gdzie były dwa duże psy z właścicielami. Te go w ogóle nie interesowały. Odeszliśmy dalej i rzucaliśmy mu patyk puszczając razem ze smyczą. Nie zbyt dobrze mu się tak biegało. Smycz plątała się. Duże psy już sobie poszły w zasięgu wzroku nie było widać nikogo. Odpiąłem smycz, a Denis latał jak szalony. Po jakiejś chwili widzę z oddali zbliża się takie małe coś, krzyczę do żony, żeby go zapięła. Denis przybiegł od razu, ale nie bardzo chciał się dać uwięzić, miał patyk i zabawa była w najlepsze. To małe gnało właśnie do Denisa, a za nim jego Pani. Denis (już na smyczy) w ogóle nie zwrócił na pieska uwagi – miał patyk. Piesek został pochwycony na ręce i jeszcze usłyszeliśmy „Przepraszam”. Przechodził też dorodny spasiony owczarek – psy nie zainteresowały się sobą. Znaleźliśmy wreszcie fajne miejsce. Z jednej strony ogrodzenie, z drugiej rzeczka. Odpiąłem smycz, Denis się nie oddalał. Miał patyk i nic go nie interesowało. Pomęczył nas trochę. Z kijami problemu nie było, a myślałem, że tu wszystko wysprzątane. Niezbyt chętnie oddaje patyk, położy jak już widzi, że go ignoruję, ale gdy próbuję go podnieś natychmiast łapie, ja puszczam, on puszcza, ja łapie, on łapie. Zastosowałem dwa kijki, gdy Denis podbiegał z jednym, ja rzucałem drugi. Szybko rozbolała mnie ręka. Stanęliśmy z żona w pewnej odległości, a Denis latał w te i nazad. Mam dość, wracamy. Myślałem, że on też ma dość. Całą drogę z powrotem zatrzymywał się przed nami i chciał, żeby mu rzucać patyk. Ile można i mamy cię oszczędzać. Biegał ponad godzinę. Wróciliśmy do domu, myślałem, że ma już dość. Denis wszedł przywitał się radośnie z dziećmi. Położył się na posłaniu, ale tylko na chwilę, na wieczorną toaletę i dalej za kaczkę. [URL="http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC06292.JPG"][IMG]http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC06292_tb.JPG[/IMG][/URL] [URL="http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC06294.JPG"][IMG]http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC06294_tb.JPG[/IMG][/URL] [URL="http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC06298.JPG"][IMG]http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC06298_tb.JPG[/IMG][/URL] Kolacją prawie wzgardził, a żona ugotowało mu 2kg żołądków i serc drobiowych z ryżem, marchewką, pietruszką i burakiem. Podziamdział, podziamdział, wyłowiłem mu trochę samego mięsa – coś zjadł. W ciągu dnia przegryzał trochę suchego, kilka żołądków zjadł na surowo. Powinien przeżyć te trudne dla nie go dni. Nie może sobie miejsca znaleźć. Poleżał chwilę na swoim posłaniu, ale dzieci poszły spać i został sam. Kręcił się po kuchni, w końcu zaległ w pokoju u dzieci. Teraz przyszedł do mnie i zasnął. Znów jest smutny. [URL="http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC06300.JPG"][IMG]http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC06300_tb.JPG[/IMG][/URL] [URL="http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC06301.JPG"][IMG]http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC06301_tb.JPG[/IMG][/URL] [URL="http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC06303.JPG"][IMG]http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC06303_tb.JPG[/IMG][/URL] [URL="http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC06304.JPG"][IMG]http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC06304_tb.JPG[/IMG][/URL] Nie wiem, czy to nowe łzy, czy ślad po tamtych, ale wydaje się jakby nowe. Przynudzam odkrywając amerykę. To przejściowe, w tygodniu już nie będę miał na to czasu. Szczególnie, że nowy obowiązek – z psem na spacer.
  8. [quote name='emilia2280']ooo. ten glupol znalazl dom. mam nadziejéze dostaniemy fotki skaczácego dziada.[/QUOTE] Lekarz zalecił nie latać. A do tego, takie zdjęcia to trzeba umieć robić.
  9. [quote name='Faro']Bezpieczniej dla Deniego będzie jesli będzie spacerował na smyczy, przynajmniej przez początkowe miesiące, zresztą , że na Woli i Kurdwanowie straż miejska "rozdaje" mandaty za psy duże "luzem".[/QUOTE] Przez początkowe miesiące na pewno na smyczy, choć dziś już pozwoliliśmy mu trochę pobiegać. Swoją drogą ciekawe dlaczego "rozdaje" za psy duże. Dziś dwa razy to pies mały zaczepiał Denisa. [quote name='Faro']Na pobieganie (choć Denis powinien unikać teraz szaleństw) możemy umówić sie czasami u mnie w ogrodzie - Deniemu całkiem sie w nim podobało ;) [/QUOTE] Dziękuje za zaproszenie, chętnie skorzystamy. Nie wiem, jak to zrobić, żeby Denis unikał szaleństw. Dziś bałem się go w ogóle spuszczać ze smyczy, poszedłem na nie krótki spacer. Nie mógł sobie miejsca znaleźć, przez cały dzień się w zasadzie ani razu nie położył. Dopiero teraz, śpi i nawet mocno nie chrapie. [RIGHT][URL="http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC06304.JPG"][IMG]http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC06304_tb.JPG[/IMG][/URL][/RIGHT] [quote name='Faro'][I]Czekam na kontakt , by spotkac się w lecznicy i " przepisać "Deniego [/I][/QUOTE] Będziemy się kontaktować, na pewno.
  10. [quote name='Kapsel']Bardzo Wam kochani dziękuję![/QUOTE] Nie, to my dziękujemy, że są na świecie tacy ludzie, którzy szukają takich psów, poświęcają swój czas i pieniądze, a później obdarowują innych. Z naszej strony nie ma żadnego poświecenia. Psa chcieliśmy mieć i mamy, a tylko dzięki Wam mamy Denisa. Pewnie gdyby nie Wy zasililibyśmy jakąś pseudo hodowlę.
  11. [quote name='Kapsel']może lepiej niech Soema tego nie czyta....:shake:[/QUOTE] Soema poinformowana telefonicznie jeszcze w drodze. Pytała, czy ją dobijam.
  12. [quote name='marysia55']Denis nie przeszkadzaj, bo to o tobie ta opowieść :cool3::lol::lol: .... chcemy dalej :p:p:p[/QUOTE] Sygnał był jednoznaczny, Denis chciał się załatwić. Chciałby pewnie też pobiegać, może wieczorem pójdziemy gdzieś dalej, teraz się bałem. Poszliśmy do takiego parku, nie parku, placu zabaw, gdzie jest duża szansa spotkania innych czworonożnych stworzeń. [URL="http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC06275.JPG"][IMG]http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC06275_tb.JPG[/IMG][/URL] Spotkaliśmy jednego takiego zadziorę, postawił uszy i dziarsko podchodzi. Uprzedziłem właściciela, że psa mam od niedawna i nie znam jego reakcji, jakby mnie zignorował, wołał mało zdecydowanie swojego pieska, ale on go nie słyszał. Obwąchali się nosami, mówię do Denisa, że idziemy dalej. Odwracał się, ale posłusznie szedł. Mały nie ustępował, myślał, że ma przewagę, bo Denis był na smyczy cały czas. Chciał go powąchać od tyłu, na co oczywiście Denis sobie nie pozwolił. Znów stanęli twarzą w twarz. W sumie nie jestem pewien, czy Denis nie chciał się po prostu bawić. Machnął łapą, a to wpadło w panikę i byłaby jadka. Denis stanął wyprostowany na dwóch łapach i szelkach ciągniętych przez mnie. Mały odpuścił. Poszliśmy dalej. Denis się zdenerwował, kichał i za chwilę przyjął pozę ubikacyjną, ale był już po. ;) Dziwne, że miał czym znaczyć teren. Jamnik. Wzbudził zaintersowanie Denisa, patrzył, ale szdł spokojnie, nie szarpał się ze mną. Mały i jego Pani nas zauważyli. Mały schronił się na rękach swojej Pani i wydał z siebie donisły :evil_lol: głos. Denis popatrzył z politowaniem, odwrócił się jeszcze kilka razy w jego stronę, poszliśmy dalej. Zachowanie Denisa oceniam całkowicie poprawnie. Dopóki inny pies nie podszedł w sposób uwłaczający psiej godności Denis reagował na polecenia. Bez smyczy z tego pierwszego zostałby prawdopodobnie puch. Na ludzi nie reagował w ogóle. Wracając do potrzeby, która była silna. Nie zdążyliśmy się oddalić w odpowiednie miejsce i napaskudziliśmy ludziom pod balkonem. Pierwsza kupa i od razu w woreczku, który nie wiele brakowało byłby uznany za fajną nową zabawkę. W sumie to dobre miejsce było, bo śmietnik blisko, więc nie trzeba było daleko z tym iść. [URL="http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC06276.JPG"][IMG]http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC06276_tb.JPG[/IMG][/URL]
  13. Przywitał nas całym sobą, chętnie wsiadł do samochodu. Pokręcił się trochę, ale nie tracił pogody ducha. Ujechaliśmy kawałek, Denis stał na tylnym siedzeniu, patrzył do przodu. Zorientował się, że w samochodzie nie ma jego Pani. Minę miał przerażająco smutną. Patrzyłem na niego przez lusterko. Widzę łzę - nie wierze, gdy się zatrzymaliśmy na światłach, odwracam się, patrzę, a on płacze. Miał dwie długie na dobre trzy centymetry łzy. Ślinę wycierała mu żona szmatką. Próbowała go zająć piłką - na nic. Stał patrzył w dal, uszy spuszczone po sobie i ta mina... [URL="http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC06265.JPG"][IMG]http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC06265_tb.JPG[/IMG][/URL] [URL="http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC06264.JPG"][IMG]http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC06264_tb.JPG[/IMG][/URL] [B][SIZE="1"]To są zdjęcia zrobione już w domu, ale na drugim jest wyraźnie widoczny ślad po łzie.[/SIZE][/B] Rzecz dziwna, dojeżdżamy do naszego osiedla, uszy się troszkę jakby podniosły, wydał nawet z siebie jakiś pomruk, wyraźnie się ożywił, jakby coś poznał. Nie mógł poznać tego miejsca z wizyty przed adopcyjnej, bo w tedy przyjechał autobusem, z innej strony. Myślałem, że może coś usłyszał, jakiegoś psa, nic nie widziałem. Wysiadł z samochodu bardzo niespokojny, kręcił się, siusiał pod każdy krzaczek, coś mówił. Przeszliśmy się z nim kawałek, wziął swoją piłkę w pysk (w tym momencie można go było prowadzić, bo wcześniej to on mnie prowadził). Poszliśmy tam, gdzie poprzednio zrobił kupę. Przez głęboki śnieg poszliśmy nad rzekę (kilka metrów dalej była wydeptana ścieżka...) porzucaliśmy mu trochę piłkę, latałem za nią na smyczy. No dobrze spróbuję, puściłem smycz, bo Denis wracał z piłką do żony... [SIZE="1"]Muszę przerwać w tym miejscu, bo Denis przyniósł mi zabawkę.[/SIZE] Po wejściu do domu Denis przywitał się z dziećmi jak ze starymi znajomymi, przeszedł po mieszkaniu i zaczęły się zabawy [URL="http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC06278.JPG"][IMG]http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC06278_tb.JPG[/IMG][/URL] [URL="http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC06279.JPG"][IMG]http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC06279_tb.JPG[/IMG][/URL] [URL="http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC06282.JPG"][IMG]http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC06282_tb.JPG[/IMG][/URL] Rozerwana kaczuszka nie ma konkurencji, nie wypuści jej nawet dla swoje piłki ;)
  14. Witam, Dziś odwiedził nas Denis ze swoją Panią Soema. [URL="http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC02640.JPG"][IMG]http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC02640_tb.JPG[/IMG][/URL] [URL="http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC02641.JPG"][IMG]http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC02641_tb.JPG[/IMG][/URL] [URL="http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC02643.JPG"][IMG]http://www.bajkowscy.pl/galerie/Denis/DSC02643_tb.JPG[/IMG][/URL] Pies jest niezwykle dobrze ułożony, bardzo grzeczny. Spokojny - tak, przynajmniej dziś był bardzo spokojny, widać było, że pies jest zdenerwowany, nie za bardzo widział co się z nim dzieje, tyle nowych osób. Wszystkie chętnie dawały się ślinić, i wszystkie na raz wydawały z siebie sprzeczne żądania (polecenia) "usiądź, połuż się, wstać, bierz, siadaj, skacz". Był zdezorientowany. Chętnie się bawił, ale nie była widać ADHD. Niezwykle cierpliwy. Bałem się trochę o dzieci, gdy brały kaczkę do ręki, że pies będzie chciał ją złapać zanim będzie wypuszczona. Nic takiego nie mało miejsca, pies niezwykle grzecznie czekał, aż kaczka poleci do kuchni i dopiero rzucał się w pogoń. Bardzo dobrze ułożony - wyrazy uznania dla Soema, w krótkim czasie potrafiła psa tak ładnie ogarnąć. Od dawna nosiliśmy się z zamiarem nabycia psa i w zasadzie decyzja od razu padła na boksera. Tak do końca nie umiem wytłumaczyć dlaczego. Na psa z renomowanej hodowli (rodowodowego) nas nie stać (a i ambicji medalowych, czy hodowlanych nie mamy), a kupić gdzieś z garażu trochę strach. Myśleliśmy też o wzięciu dorosłego psa, ale zawsze myślałem, że z takim psem będzie się bardzo trudno dogadać. Zawsze też było jakieś ale. Dzieci za małe, ja dużo pracuję, często wyjeżdżałem. Często też się przeprowadzaliśmy. Brak psa jednak bardzo mi doskwierał. Wreszcie żona znalazła Denisa. Jeden telefon, to forum, odwiedziny. I już nie chcemy innego psa. Teraz po tych odwiedzinach myślę, że pies fachowo ułożony daje większą pewność, że sobie z nim poradzimy niż szczeniak. W końcu jest to pies sprawdzony, wychowany - przez fachowców, pasjonatów. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że przed nami ogrom pracy, ale jakby mam mniejsze obawy, niż "czy dałbym radę od szczeniaka tak psa ułożyć". Po za tym co już w tym wątku było o nim napisane, a co po tej krótkiej wizycie jestem wstanie potwierdzić. Pies jest nie zwykle grzeczny, zaskakująco posłuszny. [quote name='Kapsel']Bo Soema w głębi duszy pewnie nie chce aby Denis domek znalazł :evil_lol:[/QUOTE] W rzeczy samej. Przyznała to dziś i wcale się jej nie dziwię. Włożyła w tego psa bardzo dużo pracy i to od razu widać. Czekamy z niecierpliwością na decyzję. Dołożymy wszelkich starań, żeby się u nas dobrze czuł. Na kosztowną, ewentualną operację kręgosłupa nas nie stać. Przynajmniej w tej chwili, więc jeśli znalazłby się inny dom dla Denisa, który byłby wstanie zapewnić mu najlepszego chirurga - będzie nam przykro, ale... I jeszcze klika słów wyjaśnienia, choć pewnie to nie to forum podejmuje decyzje, ale ciekaw jestem Państwa zdania. Chodzi mi o wychodzenie z psem bez smyczy. Ja zawsze ze swoimi psami wychodziłem bez smyczy, a nawet obroży (wyjątek okres cieczki). Kaganiec był w domu, ale nie przypominam sobie, żeby używany był częściej niż raz do roku na wypadek wizyty u weterynarza. Zawsze do swojego psa (a były to zawsze suki) miałem tyle zaufania, że nie grozi nic okolicznym psom, czy ludziom. Wydaje mi się, że jestem wstanie na tyle poznać psa, że za jakiś czas będę mógł z nim wyjść na spacer, a on nie oddali się ode mnie bez pozwolenia. Czy to jest nie możliwe, czy czasy się na tyle zmieniły (ostatnio psa miałem jakieś 15 lat temu)? PS. Z ostatniej chwili: "Mama, kiedy przyjdzie do nas Denis?", "Mama, rozwalił tą kaczkę."
×
×
  • Create New...