SdZ_Lublin
Members-
Posts
163 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by SdZ_Lublin
-
Bruno - molosowaty,piękny... POMÓŻCIE !!!!!! Ma dom
SdZ_Lublin replied to SdZ_Lublin's topic in Już w nowym domu
Od czasu rozpętania tej afery - nie. -
Bruno - molosowaty,piękny... POMÓŻCIE !!!!!! Ma dom
SdZ_Lublin replied to SdZ_Lublin's topic in Już w nowym domu
Rozumiem, że czekacie na wieści o Bruno, ale niestety, nie ja wydałam zgodę na zostawienie go w domu teściów pani stażystki i obecnie nie posiadam żadnych informacji o Bruno. Sprawę przejęła koleżanka - załozycielka tego wątku. -
Bruno - molosowaty,piękny... POMÓŻCIE !!!!!! Ma dom
SdZ_Lublin replied to SdZ_Lublin's topic in Już w nowym domu
Szanowni Państwo! Zamieszania narobił niestety jeden z inspektorów wyciagając mylne wnioski i zamieszczejąc pierwszego posta. Ja oraz inny inspektor, którzy zabraliśmy Bruna ze Świdnika, byliśmy za niego odpowiedzialni. Na Boksie psa od początku wisiała informacja, z kim należy sie kontaktować ws. Bruna, jeżeli byłyby jakieś pytania, czy wątpliwości. Nie ma fizycznej mozliwości zwołania jakiegokolwiek zebrania, ponieważ studenci zmieniaja się na stażach jak w kalejdoskopie i należałoby każdemu z osobna wszystko tłumaczyć. Poza tym podkreślam po raz drugi, że pies był tam NIEOFICJALNIE. Niestety, cała afera, która wynikła, spowodowała to, że najprawdopodobniej odejdę z SdZ, bo nie wyobrażam sobie w tym momencie dalszej działalności. -
Bruno - molosowaty,piękny... POMÓŻCIE !!!!!! Ma dom
SdZ_Lublin replied to SdZ_Lublin's topic in Już w nowym domu
Witam! Jestem jednym z inspektorów, który pewnego lutowego wieczoru odebrał zgłoszenie (na prywatny numer), że pod Galerią Handlową w Swidniku błąka się pies w typie boksera, a żadne służby miejskie nie chcą pomóc w jego odłowieniu. Tak naprawdę SdZ nie POWINNA przyjmować tego typu interwencji, ponieważ odławianie psów zależy do zadań gminy, która ma podpisana umowę ze schroniskiem (w tym przypadku Krzesimów), które pobiera za to pieniadze. My robimy to ZA DARMO. Gdybym wiedziała, że rozpeta sie taka afera, dobrze bym się zastanowiła nad przyjęciem tej interwencji. Ale wtedy ani ja, ani mój kolega z SDZ nie zastanawialiśmy się nad tym. Ze wzgledu na brak mozliwości umieszczenia psa u siebie (obydwoje mamy stado zwierząt, w tym koty, których Bruno nie akceptuje), zdecydowaliśmy sie na umieszczenie zwierzaka w klinice UP w Lublinie. Udało się to tylko dzieki mojemu koledze weterynarzowi, z którym znamy sie kilka lat. Zrobił to z dobroci serca, bo jest nie tylko wspaniałym lekarzem, ale i dobrym człowiekiem, który nie jednokrotnie ratował rózne zwierzaki (w tym strażowe), nie licząc na żadne wynagrodzenie. SdZ nie ma podpisanej umowy z UP i umieszczenie tam zwierzaka było mozliwe tylko "po znajomości". W innym przypadku SdZ musiałaby płacić za każdą dobę pobytu psa w szpitaliku, czyli ok. 20 zł/doba. W zamian za pobyt Bruna w klinice, po zrobieniu mu badań i stwierdzeniu, ze jest zdrowy, miał zostać honorowym dawca krwi. I tak sie stało. Bruno miał pobrana krew trzy razy (czas regeneracji organizmu po pobraniu krwi wynosi ok. 3 tygodni). Sugestie, że pobierano mu krew częsciej, niz było to konieczne, są pomówieniami, za które klinika miałaby prawo wytoczyc proces. Tym bardziej, że mój kolega, który go przyjmował, nigdy w zyciu by do tego nie dopuścił. Również wypowiedzi niejakiej lek.wet.2010, że SdZ nie zajmowała sie psem są po prostu niedorzecznością. Osoba ta, nie znajac dobrze sytuacji, bawi się w rozpowszechnianie ohydnych plotek. Juz na samym poczatku uzgodniłam zasady pobytu psa w klinice. SdZ miała zapewnic karmę i szukać domu, natomiast wyprowadzanie psa na spacery lezało w gestii studentów. Pytam, jaki sens miało przyjeżdzanie do psa conajmniej trzy razy dziennie po to, zeby wyprowadzic go na spacer po raz 55??? Osoba lek.wet.2010 nawet przez moment nie zastanowiła się nad tym, że okręg lubelski SdZ posiada 4 inspektorów, którzy maja tyle pracy, że nie sa w stanie zajmować sie kazdym zwierzakiem z interwencji w taki sposób, jak to sobie wyobraża lek.wet.2010, która przyjdzie do pracy na kilka godzin, zobaczy pieska w klatce i zacznie rozpaczac nad jego losem. W rozmowie telefonicznej ze stazystka, która zabrała (bez poinformowania SdZ) Bruna do tesciów, usłyszałam, że nie ważne, ze SdZ przywoziła karmę, bo przeciez trzeba ja jeszcze nasypac psu do miski. Śmieszne i smutne. A jesli chodzi o rzekoma biegunkę, która Bruno dostał po naszej karmie, należałoby to jeszcze udowodnić, poniewaz inna pani stazystka (która zreszta zaproponowała kastracje Bruna, a potem przekładała ja z tygodnia na tydzień) sama chwaliła się, że przynosiła Brunowi "domowe kotleciki". Moze stad ta biegunka? I kolejne pytanie: dlaczego nikt z was nie zainteresował sie losem Bruna, gdy miał załozony wątek wcześniej? Łatwo jest wypowiadac negatywne opinie, zwłaszcza jeśli nie ma sie o całej sytuacji zielonego pojęcia. Gdzie była wcześniej wasza pomoc? A wiecie, drodzy dogomaniacy, kto teraz, dzięki waszej "pomocy" najbardziej ucierpi na wszystkim? Po pierwsze: zwierzeta, bo droga dla SdZ na klinikach jest już zamknięta. Żaden z lekarzy, którzy dowiedzieli sie o całej sprawie, nie chce juz pomagać SdZ. Po drugie: Bogu ducha winny mój kolega lekarz weterynarii, który zgodził się na przyjecie psa, bo .... uwaga ... rektor zadał sobie trud przeczytania waszych wypowiedzi i wezwał go do siebie na poważną rozmowę. Fajnie sie z tym czujecie? Bo ja nie. Wstyd mi pokazywac sie na klinikach nawet jako osoba prywatna, chociaż nie ja odpowiadam za całą te aferę. -
Bruno - molosowaty,piękny... POMÓŻCIE !!!!!! Ma dom
SdZ_Lublin replied to SdZ_Lublin's topic in Już w nowym domu
[quote name='lek.wet.2010'] PS. Jak wyjaśnić fakt, że świadkiem ostatniego pobrania krwi (sobota) były 2 Panie z Lubelskiej SdZ....Pani prezes oraz jeszcze druga Pani ....obie Panie były w klinice ponad 5h na endoskopii kota.... były, widziały moment podania premedykacji, moment pobierania krwi ... były i co ? i nic!! nic nie powiedziały, o nic sie nie pytały , zero reakcji na tak "straszne" traktowanie Bruna.... a potem ten wysmarowany post.... cynizm cynizm i jeszcze raz cynizm... odwaga tylko na forum ? Dlaczego nie reagowałyście Panie na bieżąco? I nie wykręcicie się Panie bo Pań obecność jest odnotowana w książce zabiegowej, oraz poświadczona przez wielu świadków. Mam nadzieje, ze wyjaśnicie Panie swoja bierność wszystkim forumowiczom. [/QUOTE] Miałam już nie odpowiadać na trollowanie lek.wet.2010, ale winna jestem wyjaśnienie tej kwestii dogomaniakom. To , po pierwsze ..... A teraz napiszę to, co mnie najbardziej zbulwersowało, zdenerwowało i zszokowało, tak naprawdę najbardziej, i to był "gwóźdź" i ostateczny powód mojej decyzji o założeniu nowego wątku Bruno, szukaniu pomocy u dogomaniaków i przekonaniu , że Bruna należy jak najszybciej zabrać z kliniki. Ale o tym za chwilę ... Nie miałyśmy pojęcia o tym , że Bruno jest premedykowany i szykowany do dawstwa ... Czekając w sumie kilka godzin na zabieg endoskopii, byłyśmy z kotką na dworze, przed kliniką i widziałyśmy Bruna na spacerze. Potem Bruno wrócił do swojego boksu w szpitalu. Myślę, że to było ok. godz. 12-tej , 13-tej .... Ok. godz 17-tej zobaczyłyśmy, na stole, w chwilowo otwartym sąsiednim gabinecie , psa w typie akity, podłączonego do worka z krwią .... Razem z psem przebywało w tym pomieszczeniu kilka osób - młodych kobiet w białych fartuchach, myślę, że były to studentki, ale to tylko moje przypuszczenia ... Wtedy domyśliłam się , że to może być krew Bruna... Dokładnie w tym samym momencie wchodzi jeden z wetów pełniących dyżur , i jedna ze studentek(?) przekazuje wetowi wiadomość : - [B]"Bruno się budzi "[/B] Na co wet : ( podaję dokładny cytat) [B] - "Taaaak? Budzi się ? To jeszcze setkę od niego! Hahahhaha ... " Wszystkie panie, znajdujące się w pomieszczeniu z akitą, wybuchają śmiechem wraz z wetem ... [/B]W tym momencie wyszłam, bo rozryczałam się ... z wściekłości i z bezradności ... Tak, z bezradności ... Z bezradności, że nic nie mogę powiedzieć, bo to przecież wet ... Bo przecież Bruno siedzi "za darmo ", Bo nasza kotka właśnie drugi raz jest badania endoskopem i waży się jej los jej życia i śmierci ... Że Bruno leży i cierpi przez mnie ....Bo nie mam możliwości umieścić go w miejscu gdzie nie będzie musiał oddawać krwi , by jeść i spać w cieple ...Gdzie będę miała wpływ na to , co się z nim dzieje ... I wtedy to właśnie pomimo , że nie wolno wchodzić do szpitala , gdzie na stałe przebywał Bruno, weszłam tam ... I zobaczyłam go w boksie , leżącego na wpół przytomnego , jeszcze pod działaniem środków premedykujących , ale przebudzającego się... Po pobraniu worka krwi pies nie miał nawet podłączonej kroplówki .... Więc nie mogę już czytać tych inwektyw kierowanych przez lek.wet.2010 pod adresem dogomaniaków i Straży dla Zwierząt, tych słów o kompetencjach i niekompetencjach i żądań przeprosin , bo szlag mnie trafia ... Dlatego powstał ten wątek ...dlatego rzuciłam się tu , na dogo , z tym ropaczliwym apelem o pilne szukanie mu domu ... I jeszcze jedno ... Brunem zajmowały i starannie opiekowały się dwie młode lekarki, i studenci. To dzięki nim Bruno jest w dobrej kondycji psychicznej i fizycznej , bo miał naprawdę od nich troskliwą opiekę ... Ale to wiem dopiero od wczoraj ... Nie widziałam też o tym , że jedna z karm , (a nie ogólnie karma) przywieziona Brunowi , powodowała u niego biegunkę i została odstawiona . To nie był przecież jedyna karma przywieziona przez SdZ , bo sama osobiście przywoziłam mu inną karmę ( Chappi), wiem też , że nasz inspektor przywoził duży worek chappi dla Bruna ...Ja wiem , że to nie jest dobra karma , ale nie stać nas na inną :( Straż dla Zwierząt utrzymuje się bowiem tylko z datków , których jest naprawdę niewiele , bo czasy dla ludzi są ciężkie , a co mówić , dla zwierząt :( Kolejna sprawa : [quote name='lek.wet.2010'] Pani jak i podobni do Pani "miłośnicy zwierząt" wypowiadają się na temat rzeczy , o których nie mają pojęcia.... nowy mit o "złych wynikach Bruna" jast kolejnym rzuconym w przestrzeń hasłem, bez jakichkolwiek konkretów, bez podania faktycznych parametrów i wyników.... takie właśnie jest działanie SdZ.... dużo dymu, mało konkretów, mało prawdy, dużo szumu... ot co .[/QUOTE] [url=http://www.garnek.pl/sdzlubl/9518063][img]http://x.garnek.pl/ga5506/817adef811be7fa9518063a2/9518063.jpg[/img][/url] [url]http://www.garnek.pl/sdzlubl/9518063[/url] Oto wyniki badań Bruna ... W przekroczonych parametrach podaję normy ( ze strony : [url]http://www.psy24.pl/2021-Wyniki-badan---biochemia-psow-.html[/url] ) [B]ALT 3-50 U/l Bruno: 73,00 U/l AST 1-37 U/l Bruno: 61,00 U/l BUN 9-21 mg/dl Bruno: 29,8 mg/dl[/B] Czyli parametry wątrobowe i BUN (odpowiednik mocznika) są podwyższone ... Wiem, że wcześniej te wyniki były prawidłowe - w normie. Tak więc upieranie się , że premedykowanie psa trzy razy w ciągu dwóch miesięcy, oraz pobieranie od niego krwi nie odbija się na zdrowiu psa, jest chyba nie do końca prawdą , czyż nie ? Pomimo , że wg nauk medycyny weterynaryjnej jest to LEGE ARTIS ([url]http://pl.wikipedia.org/wiki/Lege_artis[/url]), to jednak okazuje się, że nie do końca jest to dobre dla psa ... Podaję wyniki badań , bo znów zostaliśmy posądzeni o "nowy mit, bez jakichkolwiek konkretów, bez podania faktycznych parametrów i wyników...." Nie podawałbym ich i innych faktów.... Naprawdę chciałam zakończyć tę sprawę , bo wiem , ze Bruno ma dobry dom i dobrą opiekę w nim , że czuwa w nim lekarz wet. która zajmowała się nim w klinice od samego początku... Widziałam wczoraj psa , szczęśliwego , związanego ze swoją nową rodziną....... i to dla mnie nas jest najważniejsze ... Lek.wet.2010 jednak usilnie prowokował swoimi oskarżeniami i drwinami ... I żeby była jasność ...To nie klinika jest winna temu co tu się obecnie dzieje na forum Weterynarze, tak jak w każdym zawodzie, też są dobrzy i gorsi....są oddani pracy i mniej oddani , wykonujący zawód z pasją i wyłącznie z powodu potrzeby utrzymania rodziny, itd . itp. Na klinikach jest przecież mnóstwo naprawdę świetnych lekarzy ... Ale też jest mnóstwo "nieświetnych" ...I tak jest wszędzie ....Nie tylko na klinikach UP. -
Fajtek - łysy , niewidomy , brzydki ...BEZ SZANS :(:(:(
SdZ_Lublin replied to SdZ_Lublin's topic in Już w nowym domu
[quote name='bico']a kiedy się umawiacie z Muzzym na foto-sesję??? bez fotek dobrych ani Fajtka nie poogłaszamy ani nikt mu nie zechce pomóc finansowo:([/QUOTE] no własnie , ta sesja bardzo potrzebna:-( , bo bez dobrych zdjęć i dobrego tekstu to Fajtek nie ma szans ... Może jak umówię Fajtka do dr Balickiego jakoś na popołudnie , to wtedy umówimy się z muzzym na klinikach ? Tyle się dzieje wciąż. Dziś obiecałam sobie , ponieważ kolejną noc spałam tylko 4 godziny , że załatwię rano , co mam pilnego do załatwienia i wracam do domu zdrzemnąć się chociaż godzinkę ... Akurat ..:roll: Telefon alarmowy dzwoni i pan informuje mnie , że kot siedzi na drzewie wysoko od co najmniej 3 dni i straż pożarna nie chce przyjechać ...bo: " jak wszedł sam to i zejdzie sam " Wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr ...:angryy: Zapisuje adres kota na drzewie;) i dzwonię do straży ...Nie będę opisywała rozmowy , - straż obiecuje przyjechać i ściągnąć kota , jak tylko będą mogli , podaję im namiary na pana , który mi zgłosił interwencję, bo przyjdą tylko wtedy , gdy kota ktoś od nich odbierze ... Po godzinie pan dzwoni , że straż już jedzie ... Jadę , straży już nie ma , pan trzyma czarnego kota przyplaszczonego do ziemi . Kot na pierwsze rzut oka wygląda źle - jest wychudzony i odwodniony , nie ma więc mowy o wypuszczeniu go .... Jadę z nim na Stefczyka na przegląd......Kocur , niewykastrowany:-(, troszkę rozkwaszony nos , dolna warga i tkliwy tył ciała , ale kręgosłup i miednica ok ... i pchły :crazyeye: straszne ilości .... Chuuudy strasznie , boki zapadnięte okrutnie , no i skóra po odciągnięciu nie wraca na miejsce .... U weta nawadniamy kroplówkami , i odpchlamy Fiprexem .... :-(I ....nie mam co z kotem zrobić ... Wszystkie nasze strażowe klatki zajęte ..o 13-tej mam dzwonić jeszcze w jedno miejsce , bo naprawdę nie wiem co będzie ......absolutnie nie stać nas na szpital :( Teraz kocur najedzony i nawodniony siedzi sobie w transporterku u mnie w aucie .... Jest czarny i naprawdę ładny ....musimy go odkarmić i bez wyciachania kota nie wypuszczę..... Może wiecie kto w Lublinie ma pożyczyć klatkę ? Zaśmieciłam wątek Fajtusiowy, ale jestem w kropce.... zuzlikowa , jesteś kochana ...:loveu::loveu::loveu: taaaaaaaaak Fajtek to wyjątkowo śliczny pies ......:cool3: -
Fajtek - łysy , niewidomy , brzydki ...BEZ SZANS :(:(:(
SdZ_Lublin replied to SdZ_Lublin's topic in Już w nowym domu
Juto umawiamy Fajtka na wizytę u dr Balickiego - specjalisty od zwierzakowych oczek. Jeśli się uda to wizyta odbędzie się w środę .... Niech się w końcu ostatecznie wyjaśni jak to jest z tymi jego biednymi oczkami, bo w każdym z nich jest inny problem ...:( -
Bruno - molosowaty,piękny... POMÓŻCIE !!!!!! Ma dom
SdZ_Lublin replied to SdZ_Lublin's topic in Już w nowym domu
Napisałam baaaaaardzo długi post i się nie zapisał ....:( Ponieważ winna Wam jestem szczegółowe sprawozdanie z wizyty u Bruna i wykonanych badań , zrobię to jutro , bo nie dam rady pisać tego wszystkiego dziś jeszcze raz :( Wyniki morfologii Bruna są w normie , jednak ma podwyższone ( ale nie jakoś strasznie ) parametry wątrobowe i BUN - odpowiednik mocznika ... W poprzednim poście wszystko przepisałam bo nie mam skanera ... Brak komunikacji między kliniką a Strażą , jest główną przyczyną powstałego konfliktu i różnicy interpretacji zachowań i działań kliniki i winna jest , jak się okazuje nie tylko klinika , ale też Straż :( Nie będę wnikać w szczegóły , bo naprawdę nie mam siły pisać teraz wszystkiego drugi raz, błagam o wybaczenie ...Straż to organizacja jako całość i głupie byłoby pisanie z mojej strony , że winna jest pani X , czy pan Y , bo byłaby to wygodna spychologia z mojej strony . Ja wobec wszystkiego czego dziś się dowiedziałam , czuję się osobiście winna ...:( Myślałam bowiem , że podział na opiekunów poszczególnych zwierząt jest dobry .....Nie jest ... Tak wiec wina leży i po stronie kliniki i po naszej .... Musimy przyjąć za prawdę , że pies był dawcą trzy razy i wszystko odbyło się zgodnie z procedurą .......Zostawiając bowiem tam psa , powinnismy się liczyć , że nie mamy nad nim tak naprawdę żadnej kontroli ...:( Nie oszukujmy się... W żadnej klinice , gdy zostawiamy psa nie mam nad nim kontroli ...Pozostaje tylko zaufać ... Bruno zostaje w swoim nowym domu i jest to dobra decyzja przede wszystkim dla psa ... Nie będziemy odbierać psa - tylko DLA ZASADY , bo nikt nas nie poinformował o tym , że psa zabiera ... Dom jest naprawdę dobry i jutro zostanie podpisana umowa adopcyjna. Lekarka zabierająca psa nie chciała zrobić nam na złość , tylko ofiarować psu dom ... Lekarki opiekujące się Brunem w klinice przyznały , że błędem było zabieranie psa bez powiadomienia nas ... Do lek.wet.2010: Żadnych fałszywych czy nieprawdziwych donosów na tym wątku ze strony Straży dla Zwierząt nie było. Wszystko co zostało tu napisane przez SdZ jest prawdą ... Gdy nie informuje się nikogo z prawnych opiekunów psa ( pies niewątpliwie należał do Straży o czym zresztą świadczyła kartka na klatce Bruna : [B]"Pies Straży dla Zwierząt. Psa można wydać tylko Monice ....... nr tel. ........."[/B] Przecież tego nie napisał nikt ze Straży..tylko ktoś ze szpitala, czyż nie ?) o tym ile razy i kiedy pies miał pobieraną krew i gdy inny członek SdZ jest przypadkowo świadkiem pobierania od psa dużej ilości krwi, ma prawo zareagować tak jak zareagował i podejrzewać , że istnieje prawdopodobieństwo , że krew pobierana jest od bezdomnego psa częściej niż można .....Wystarczyło poinformować i wytłumaczyć procedury , brak zagrożenia dla życia i zdrowia psa itd .... Jak można się dziwić ludziom - dogomaniakom , którzy ratują setki istnień zwierząt , że reagują emocjonalnie ? Dogomaniacy dowiedzieli się , ze pies potrzebuje pilnie domu i zareagowali natychmiast !!!!! Z jakim skutkiem ? W ciągu jednej nocy znalazł się miejsce dla niego , po to by mógł w końcu opuścić klinikę . Nie takie przypadki dogomania miała już w swoich doświadczeniach niestety .... I proszę wziąć pod uwagę , że weterynarze leczą zwierzęta wykonując swój zawód i dostając za to normalne wynagrodzenie za pracę , a Straż dla Zwierząt, inne organizacje prozwierzęce , i dogomaniacy "niezrzeszeni" robią to z pasji , nie zarabiają na tym , jeszcze dokładają pieniądze i to naprawdę duże ... [B] I jeszcze jedno : o jakich pieniądzach za adopcje Pan mówi ? " [/B][I]a SdZ zaczyna się interesować psem, jak trzeba zgarnąć pieniądze za adopcje..."[/I] Czy coś Panu wiadomo na temat by Straż dla Zwierząt w Lublinie żądała kiedykolwiek od kogokolwiek , jakichkolwiek pieniędzy za adopcje zwierzaka ? Proszę o informacje na ten temat , bo jeśli nie ma Pan konkretów , to to jest właśnie pomówienie i to poważne bo dotyczy kwestii finansowania organizacji. Pies nie trafił do kliniki w połowie stycznia , tak jak Pan pisze, tylko dokładnie 22 lutego . Ok 27 marca , po pierwszej nieudanej próbie adopcji psa przez Straż ( Bruno niestety okazał się mordercą kotów i nie został w domu do którego go zawieźliśmy), opiekunka Bruna z SdZ powiadomiła mnie , że być może jedna z lekarek weźmie Bruna do swoich rodziców .... i od tamtej pory nic więcej nie mówiło się w tej sprawie, oprócz tego , że wciąż wszyscy szukają mu domu ... Na jakiej więc podstawie mieliśmy sądzić , że ten dom wciąż może być aktualny , skoro nic więcej na temat tego konkretnego domu nie było słychać i widać ? Jeśli byłoby słychać , nie byłoby tej całej sytuacji i poważnego konfliktu , teraz ... Tak jak napisałam , błąd w komunikacji z obu stron i nauczka dla nas na przyszłość ..... Matko .....muszę wstać o 5.30 .... Dobranoc .... Dogomaniacy , jestem Wam bardzo wdzięczna za tak szybko zorganizowaną pomoc da Bruna i tyle konkretnych , wspaniałych deklaracji !!!!! Chociaż przyznaję , że padło tu sporo zupełnie niepotrzebnych słów , to były one podyktowane tylko i wyłącznie troską o dobro zwierzęcia , któremu mogła dziać się krzywda ... Zresztą ...wyniki krwi Bruna (biochemia) świadczą o tym , że premedykacja , czy sedacja , nie jest obojętna dla organizmu psa ...Zwłaszcza dla wątroby i nerek ...:( Był poddawany premedykacji co najmniej 3 razy , w bardzo krótkim czasie , a czeka go jeszcze kastracja ... Więc nie mówmy tu o całkowitym bezpieczeństwie tych zabiegów .... -
Bruno - molosowaty,piękny... POMÓŻCIE !!!!!! Ma dom
SdZ_Lublin replied to SdZ_Lublin's topic in Już w nowym domu
[quote name='E-S']To ja Ci napiszę dlaczego - jest to moje przypuszczenie graniczące z przekonaniem - bo go wysysali i nie mogli robić kastracji. Ewentualnie zamieszali go wysysać i odwoływali kastrację bo byłby im nieprzydatny. [/QUOTE] To jest niestety bardzo prawdopodobne, że właśnie z powodu pobierania od niego krwi kastracja była przekładana ....:( E-S , czy jeśli umówię się na popołudnie - wieczór na wizytę u Bruna byłoby możliwe żebyś pojechała ze mną ? ( z nami ) Chciałabym żeby ktoś z dogo pojechał i naocznie i nausznie zobaczył i usłyszał .... -
Bruno - molosowaty,piękny... POMÓŻCIE !!!!!! Ma dom
SdZ_Lublin replied to SdZ_Lublin's topic in Już w nowym domu
[quote name='Madallena']Czy umieszczajac go tam SdZ wyrazila zgode na pobieranie krwi?[/QUOTE] Monika - opiekunka psa , wyraziła zgodę , bo nie maiła wyjścia :( Weci zapewniali ją,że pies będzie dawcą tylko w szczególnych wypadkach. I pamiętajcie , że nie mamy dowodów na to , że Bruno miał pobieraną krew więcej razy :( Być może ta krew była pobierana tyle razy , ile mówią ... Jeżeli fakatycznie pies miał pobieraną krew trzy razy przez dwa miesiące to podobno jest to dopuszczalne ... Nie dowiemy się jednak nigdy , jak było naprawdę .....:( -
Bruno - molosowaty,piękny... POMÓŻCIE !!!!!! Ma dom
SdZ_Lublin replied to SdZ_Lublin's topic in Już w nowym domu
Jestem dopiero teraz .Przepraszam , ale wróciłąm dziś do domu po 22-giej i nie miałam dostępu do netu ... Napiszę jeszcze raz jak to było dziś ..... E-S zadzwoniła do mnie , że jest DT dla Bruna i że możemy go zabierać . Ucieszyłam się jak wariatka , ale byłam już na wyjeździe , więc zadzwoniłam do Moniki od nas ze Straży , która Bruna umieściła w klinice ( naprawdę nie miałyśmy co z nim zrobić i lepsze było to , niż schron). W klinice wet powiedział , że Bruno może siedzieć za darmo ( karma nasza oczywiście) , ale jak zajdzie potrzeba to będzie dawcą krwi . Monika się zgodziła , zna wetów w klinice, miała do nich zaufanie .... Wet jeszcze poprosił właśnie , żeby umieścić apel o oddawanie krwi na naszej stronie , i nie widzę w tym nic złego , bo przecież ta krew ratuje życie zwierzętom.... Od ponad miesiąca ta młoda wetka (stażystka) obiecywała Monice , że ma dla Bruna dom , ale jednocześnie Bruno wciąż był w klinice . Z tego co się dowiedziałam kilka razy miał przenoszony zabieg kastracji ( nie wiemy dlaczego) Na ostatnim zebraniu naszym - SdZ we wtorek Monika mówiła , że musimy Bruna zabierać , bo on nie może tam dłużej siedzieć , bo profesor się wścieka , że pies tyle zajmuje miejsce .... Uprasza w końcu tę kastrację , która miała się odbyć jutro - w poniedziałek .... To , co ja zobaczyłam wczoraj już wiecie .....Postanowiłam wziąć sprawę w swoje ręce, zadzwoniłam do Moniki - opiekunki Bruna z SdZ i opowiedziałam całą sytuację i poprosiłam żeby zainterweniowała w sprawie tej kastracji . Monika dzwoni - kastracja jest odwołana ... Pyta też o pobieranie krwi u Bruna . Wet zapewnia ją , że oni wiedzą co robią , że Bruno był dawcą w sumie 3 razy, że przestrzegane są procedury itd .......że nie skrzywdzili by świadomie psa , że KAŻDE pobranie krwi jest skrupulatnie odnotowywane itd , itp .... Dziś, po telefonie od E-S dzwonię do Moniki , że mamy dla Bruna dom i , że Monika musi go pojechać odebrać , bo tylko ona jest upoważniona do tego . ( Na klatce u Bruna wisiała kartka , gdzie było wyraźnie napisane , że PSA MOŻNA WYDAĆ TYLKO MONICE !!!!!!!. Ponieważ Monika miała dziś ważną uroczystość rodzinną, upoważnia E-S do obioru psa i w tym celu dzwoni do weta , który ma tam najwiekszą decyzyjność , że Bruno dziś będzie zabrany. Wet , którego akurat nie ma w klinice dzwoni tam i informuje o tym , że po psa przyjedzie dziś ktoś ze Straży i go zabierze .... I wtedy się zaczyna .....Bo okazuje się , że pies dziś rano został zabrany do nowego domku , tego , który miał obiecywany od dawna ... Monika informuje telefonicznie mnie o tym ... Ja przejmuję sprawę , Monika zdobywa nr telefonu do tej młodej stażystki , która zabrała psa. Ja dzwonię do niej ...I informuję , że pies ma natychmiast wrócić do kliniki , bo dziś jedzie do swojego nowego domu. Mówię , że pies został zabrany bez naszej wiedzy i zgody , bez zgody Moniki , której nazwisko z informacją widnieje z wykrzyknikami na klatce Bruna ....Stażystka błaga , przeprasza, , mówi , że pies jest u jej teściów , że oni od dwóch tygodni psa odwiedzali i wyprowadzali na spacery, że czekali na kastrację i po kastracji pies miał od razu do nich trafić ....A , że dowiedziała się wczoraj wieczorem , że kastracji jednak nie będzie , zdecydowali się zabrać go dziś żeby już tam dłużej nie siedział , i przywiozą go na kastrację , jak już będzie można ....Ta stażystka też zapewniała mnie , że Bruno nie miał pobieranej krwi więcej niż trzy razy , że jest tego pewna itd ...Przepraszała bardzo , mówiła , że sanitariusz , który opiekuje się szpitalem doskonale wiedział , że Bruno ma dom .....Stażystka zapewniała , że Bruno ma naprawdę dobry dom , że będzie w nim kochany i rozpieszczany , że teściowie go uwielbiają , że jak ona teraz im go odbierze.... Zgadza się na wizytę , podpiszą oczywiście umowę itd .... Mówię jej , że muszę wszystko ustalić i że zadzwonię do niej później jeszcze o powiem jaka decyzja ... I tu następuje złośliwośc rzeczy martwych , - na skutek długich rozmów , pada mi bateria w telefonie , a ja mam wszystkie kontakty w nim ....Nie mam oczywiście ładowarki i jestem 80 km od Lublina w środku lasu ... Gdy wracam do domu po 22-giej jest już za późno by dzwonić .... Jutro rano jestem umówiona na łapankę kotów na działkach , nie mogę tego odwołać , bo przenosiłam już dwa razy - tam są kocice w ciąży , które trzeba koniecznie złapać :( Jak tylko jednak zawiozę koty na sterylki , zajmę się sprawą Bruna . Tak , jak rozmawiałam telefonicznie z E-S , koniecznie trzeba Brunowi zbadać krew w niezależnym laboratorium. Jutro więc telefonicznie ustalę z tą stażystką wizytę u Bruna i zabranie go na badania .... Resztę ustalimy , w zależności od wyników badań i rozmowy z potencjalnym domem Bruna . Nie wiemy ile razy Bruno miał pobieraną krew .... Ale oficjalne dokumenty pewnie powiedzą nam , że trzy razy .... Nie możemy też tak naprawę twierdzić , że miał pobieraną więcej razy , bo tego nie wiemy .....:( Nie możemy też całkowicie zamknąc sobie drogi na klinikach , bo my jako SdZ ich potrzebujemy :( Tak było np w sobotę - kotka potrzebowała natychmiast gastroskopii i tylko tam można było ją wykonać ......specjalnie do niej przyjechał dodatkowo ściągnięty z domu wet .... Klinika sterylizuje i kastruje nam zwierzęta bezdomne po bardzo atrakcyjnych cenach ....Jeśli zrobimy tam wielki dym , stracą na tym zwierzęta :(:(:(:( Wiem , że to okropne , ale taka jest prawda :( Jestem Wam wszystkim niezmiernie wdzięczna za tak szybko zorganizowaną ogromną pomoc dla Bruna !!!!!!!!!!!!!!!!!! To niesamowite !!!!! Jeżeli jednak dom okaże się naprawdę dobrym domem , to może warto wziąć pod uwagę zostawienie w nim Bruna , jeśli badania krwi wyjdą ok ? Jutro wszystko się wyjaśni ... E-S pisałam do Ciebie smsa , ale późno , pewnie już spałaś.... Jeszcze raz dziękuję WAm wszystkim za odzew i pomoc !!!!!!! -
Bruno - molosowaty,piękny... POMÓŻCIE !!!!!! Ma dom
SdZ_Lublin replied to SdZ_Lublin's topic in Już w nowym domu
[quote name='E-S']O chryste panie ... jest na SOS bokserom ??? gdzie ten wątek w ogóle, lecę szukać ... EDIT: znalazłam i napisałam do Fundacji SOS bokserom ...[/QUOTE] Wydaje mi się, (ale nie jestem pewna) , że koleżanka, która zakładała pierwszy wątek Bruno , pisała do Do Fundacji .... Do Bokserów w Potrzebie ..chyba .... Dzięki E-S za odzew i pomoc !!!!!!! Wciąż mam Bruna , takiego nieprzytomnego , przed oczami i ten worek z krwią :(:(:(:( I nic , k........, nie można powiedzieć , bo przecież pies siedzi tam za darmo ... ZA DARMO ?! :( Czy za cenę swojego zdrowia , a nawet życia ?!:angryy::placz::angryy: -
Fajtek - łysy , niewidomy , brzydki ...BEZ SZANS :(:(:(
SdZ_Lublin replied to SdZ_Lublin's topic in Już w nowym domu
Edytuję , bo sprawa się wyjaśnia ... -
Miał już swój wątek na dogo... Koleżanka mu zakładała ... Ale zaniechała prowadzenia , bo Bruno był poogłaszany naprawdę w wielu miejscach ... Nie znam się zbyt dobrze...Mnie przypomina on mixa boksera i doga ... ale oceńcie sami .... Bruno od dwóch miesięcy mieszka w klatce ( na szczęście z wybiegiem) w klinikach Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie . To przepiękny i przekochany pies, który pomimo swojej nieprzeciętnej urody i fantastycznego charakteru wciąz nie może znaleźć domu ...:placz: Bruno jednak służy tam jako pies - krwiodawca i jestem pewna , że tę krew ma pobieraną zbyt często .... I tak naprawdę , pomimo , że zapewnia się nas , że do niczego innego się go nie wykorzystuje , to ja mam mnóstwo wątpliwości .... Bruno zamieszkał tam dlatego , że kompletnie nie mieliśmy co z nim zrobić...:-( Błąkał się po Świdniku (podlubelskim) i miał rany na szyi po jakimś drucie , najprawdopodobniej ... Groziło mu schronisko , więc pojechaliśmy po niego i z braku możliwości dt ( jesteśmy "zawaleni" interwencyjnymi zwierzakami) umieściliśmy go [U]chwilowo[/U] :roll: "po znajomości" na klinikach . Byliśmy pewni , że taki piękny , młody i dobry charakterologicznie pies bardzo szybko znajdzie dom ... Dziś spędziłam tam z interewencyjnym kotem prawie cały dzień i dziś znów Bruno był dawcą krwi ........czyli był znieczulany itd .... jak zobaczyłam jaką ilośc krwi mu pobrano , zamarłam :( Nie wiem jak często mu to robią , bo przecież nikt się do tego nie przyzna :angryy: A bezdomnemu psu można wszystko ... Boimy się o niego , a jednocześnie nie mamy się z nim gdzie podziać Dlatego też zwracam się do Was , z prośbą o pomoc w szukaniu mu domu . Może chociaż DT ? Bruno jest wesołym , pogodnym, żywiołowym ale łagodnym psem ... Bardzo kocha ludzi ...I lgnie do każdego . Z psami jest różnie , ale nie jest jeszcze wykastrowany , pomimo , że obiecywano nam już wielokrotnie , że JUŻ za moment będzie...... Dziś na jego klatce wisiała kartka , że w poniedziałek ma być kastrowany ..... Dziś , czyli w sobotę po południu, w znieczuleniu oddawał bardzo dużą ilośc krwi i w poniedziałek miał być kastrowany:angryy: Udało mi się zainterweniować i kastracji nie będzie , bo trzeba odczekać minimum dwa tygodnie teraz ....:angryy: Proszę Was o jakąkolwiek pomoc . Może ktoś pokocha naszego Bruna ? Dowieziemy go wszędzie , gdzie tylko będzie trzeba .... A o to Bruno : [IMG]http://img85.imageshack.us/img85/3475/boksznaleziony.jpg[/IMG] [IMG]http://img198.imageshack.us/img198/4379/bok2b.jpg[/IMG] [IMG]http://img34.imageshack.us/img34/6379/boooooo.jpg[/IMG] [IMG]http://i47.tinypic.com/oq8twi.jpg[/IMG]
-
Fajtek - łysy , niewidomy , brzydki ...BEZ SZANS :(:(:(
SdZ_Lublin replied to SdZ_Lublin's topic in Już w nowym domu
U Fajtka wszystko w porządku :) Zwiedza wciąż jeszcze dom i ogród, obijając się niestety jeszcze o sprzęty , ale powolutku się nauczy.... -
Jestem dopiero teraz, bo cały dzień przesiedziałam na klinikach :( Lutek pojechał do domku :) Byłam bardzo sceptycznie nastawiona , ale w końcu się przekonałam i chyba dobrze zrobiłam . Pani Lutka już do mnie dzwoniła z wieściami , że jest dobrze, że Lucio już "wylizał mi cała gębę ":) Dom w Kraśniku , z ogródkiem ....Poprzedni piesek państwa , podobny bardzo do Lutka , był z nimi , jak się okazało 18 lat i 7 miesięcy .... Lutek zwie się od dziś Puszkiem . Państwo nie są młodzeniaszkami , to ludzie przed 60-tką , prości , ale czułam , że z ogromnym sercem , zwłaszcza pani. Przytuliła Lutka na rękach , wycałowała i bardzo pieszczotliwie do niego mówiła ...... Pan z większym dystansem :" pani kochana , u nas będzie miał naprawdę dobrze , moja żona będzie go tylko nosić i całowąc ..Ja tam psów nie całuję , ale lubię bardzo " :) Mówiłam o braku trzymania czystości Lutka , pani powiedziałą , że powolutku na pewno się nauczy . U mowa podpisana , będziemy w stałym kontakcie. Powtarzałam, że jakby się udało , to pies wraca do mnie .... Jeszcze się nie cieszę , będę się cieszyć najwcześniej za miesiąc .... Bo tak naprawdę nikt nie wie czy Lutek przestanie w końcu siusiać i koopkać w domu ... A teraz muszę u siebie obrządek zrobić ,bo dopiero weszłam ...
-
Jestem dopiero teraz, bo cały dzień przesiedziałam na klinikach :( Lutek pojechał do domku :) Byłam bardzo sceptycznie nastawiona , ale w końcu się przekonałam i chyba dobrze zrobiłam . Pani Lutka już do mnie dzwoniła z wieściami , że jest dobrze, że Lucio już "wylizał mi cała gębę ":) Dom w Kraśniku , z ogródkiem ....Poprzedni piesek państwa , podobny bardzo do Lutka , był z nimi , jak się okazało 18 lat i 7 miesięcy .... Lutek zwie się od dziś Puszkiem . Państwo nie są młodzeniaszkami , to ludzie przed 60-tką , prości , ale czułam , że z ogromnym sercem , zwłaszcza pani. Przytuliła Lutka na rękach , wycałowała i bardzo pieszczotliwie do niego mówiła ...... Pan z większym dystansem :" pani kochana , u nas będzie miał naprawdę dobrze , moja żona będzie go tylko nosić i całowąc ..Ja tam psów nie całuję , ale lubię bardzo " :) Mówiłam o braku trzymania czystości Lutka , pani powiedziałą , że powolutku na pewno się nauczy . U mowa podpisana , będziemy w stałym kontakcie. Powtarzałam, że jakby się udało , to pies wraca do mnie .... Jeszcze się nie cieszę , będę się cieszyć najwcześniej za miesiąc .... Bo tak naprawdę nikt nie wie czy Lutek przestanie w końcu siusiać i koopkać w domu ... A teraz muszę u siebie obrządek zrobić ,bo dopiero weszłam ...
-
Tadam !!!!!!! Proszę Państwa , oto nasz królewna w domku :) Klara jest najbardziej rozpieszczanym psem na świecie , wszyscy domownicy jej tylko dogadzają ....:) Rozmawiam z domkiem Klary często i aż się boję , że to za piękne ....;) [url=http://www.garnek.pl/sdzlubl/9464168][img]http://x.garnek.pl/ga3096/e0683fc1e041d3a9464168a2/9464168.jpg[/img][/url] [url]http://www.garnek.pl/sdzlubl/9464168[/url] [url=http://www.garnek.pl/sdzlubl/9464161][img]http://x.garnek.pl/ga994/b62fda0fb748a9a9464161a2/9464161.jpg[/img][/url] [url]http://www.garnek.pl/sdzlubl/9464161[/url] [url=http://www.garnek.pl/sdzlubl/9464147][img]http://x.garnek.pl/ga4743/5bb094c89a5534a9464147a2/9464147.jpg[/img][/url] [url]http://www.garnek.pl/sdzlubl/9464147[/url] [url=http://www.garnek.pl/sdzlubl/9464135][img]http://x.garnek.pl/ga5115/46348b35b28effa9464135a2/9464135.jpg[/img][/url] [url]http://www.garnek.pl/sdzlubl/9464135[/url] Klara wygląda super! Zobaczcie , że nawet jej żeber nie widać :) Mam jeszcze na telefonie fajne 3 zdjęcia z MMSów , ale oczywiście kabelka do telefonu nie mogę znaleźć :angryy: tanitko , śliczna ropuszka ?:cool3:
-
Tadam !!!!!!! Proszę Państwa , oto nasz królewna w domku :) Klara jest najbardziej rozpieszczanym psem na świecie , wszyscy domownicy jej tylko dogadzają ....:) Rozmawiam z domkiem Klary często i aż się boję , że to za piękne ....;) [url=http://www.garnek.pl/sdzlubl/9464168][img]http://x.garnek.pl/ga3096/e0683fc1e041d3a9464168a2/9464168.jpg[/img][/url] [url]http://www.garnek.pl/sdzlubl/9464168[/url] [url=http://www.garnek.pl/sdzlubl/9464161][img]http://x.garnek.pl/ga994/b62fda0fb748a9a9464161a2/9464161.jpg[/img][/url] [url]http://www.garnek.pl/sdzlubl/9464161[/url] [url=http://www.garnek.pl/sdzlubl/9464147][img]http://x.garnek.pl/ga4743/5bb094c89a5534a9464147a2/9464147.jpg[/img][/url] [url]http://www.garnek.pl/sdzlubl/9464147[/url] [url=http://www.garnek.pl/sdzlubl/9464135][img]http://x.garnek.pl/ga5115/46348b35b28effa9464135a2/9464135.jpg[/img][/url] [url]http://www.garnek.pl/sdzlubl/9464135[/url] Klara wygląda super! Zobaczcie , że nawet jej żeber nie widać :) Mam jeszcze na telefonie fajne 3 zdjęcia z MMSów , ale oczywiście kabelka do telefonu nie mogę znaleźć :angryy:
-
Jutro kciuki potrzebne !!!!!!! Bardzo !!!!!!!:) Być może Lutek jutro pojedzie do swojego nowego domku .... Z rozmowy telefonicznej kilka dni temu i dziś , wygląda bardzo obiecująco :) Prawdę mówiąc , nauczona doświadczeniem , jak ktoś mówi , że zadzwoni jeszcze to nie biorę takich telefonów pod uwagę .... Ale Pan powiedział , że zadzwoni w piątek i zadzwonił .... Piesek dla rodziców , którym odszedł pies , podobny do Lutka, po 16 latach ...... są zdecydowanie go wychowywać i nauczyć czystości .... No , ale zobaczymy .... Jeśli uznam , że Państwo spełnią moje oczekiwania co do przyszłego domku dla Lutka, to być może Lutek pojedzie jutro do nwego domku . wiem jednak , że Lutek nie przywita gości zbyt przyjaźnie, a wręcz przeciwnie :) Państwo przyjeżdząją do nas jutro o10 rano .....
-
Fajtek - łysy , niewidomy , brzydki ...BEZ SZANS :(:(:(
SdZ_Lublin replied to SdZ_Lublin's topic in Już w nowym domu
[quote name='muzzy']A w niedzielę po południu? Bo wczoraj się umówiłem ze znajomym fotografem, że mu pożyczę aparat na dziś i na jutro :([/QUOTE] W niedzielę niestety wyjeżdżam na działkę.... Muszę sprzątać przed sezonem :angryy: Ale mam dobre wieści dotyczące Fajtusia :) Fajtek dziś opuścił klatkę na klinikach ...:multi::multi::multi: Kolega z SdZ zrobił mu coś na kształt kojca - zakupiliśmy siatkę - 15 metrów i Paweł - złota rączka:) zrobił mu kojec i zabrał go dziś do siebie . Fajtek w kojcu był niezbyt długo , już mieszka w domu u Pawła :) Okazało się , że zaakceptowały go wszystkie czworonogi w domu ( psy i koty :)) i Fajtek świetnie się z nimi również dogaduje :) Tak więc Fajtek na razie ma DT i bierzemy się za intensywne szukanie mu Domku na stałe . Mieszka w Kalinówce , na obrzeżach Lublina .