dogo. jak zwykle szaleje i trudno cokolwiek napisac :( ogolnie jest napisane, ze wolontariuszom udalo sie umiescic czesc psow u ludzi wielkiego serca i ze nie tylko pomoglismy psom, ale takze tym panom, ktorzy sie opiekuja teraz psami. Kto pomagał to wie, ze sie to tyczy do niego :D Ciesze sie, ze Tygodnik Dz. opublikowal dalsza czesc sprawy. Nie wiem tylko co myslec o pani S, ktora tam została opisana jako przykladna osoba, ktora "nie mogla juz patrzec na cierpienie tych psow"- szkoda, ze wczesniej mogla;/ no, ale to taka moja prywatna refleksja...