-
Posts
6125 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Paja
-
Neska-mam dom i rodzine,dziekuje wszystkim z pomoc:)
Paja replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
Jak mam porozsyłac tekst o grosz... to dajcie jakis siade wieczorkiem to rozesle do dogomaniaków -
Neska-mam dom i rodzine,dziekuje wszystkim z pomoc:)
Paja replied to giselle4's topic in Już w nowym domu
[quote name='moniabdg']dzięki, więc już oficjalnie, miło mi Cię poznać Grażyno vel giselle4 :D mam jeszcze pytanie, czy ten hotelik Nesuni ma jakąś stronę www, żeby obaczyć gdzie Słońce będzie przebywało???[/QUOTE] nie,nie mamy strony dopiero zaczynam... na watkach hotelików jestem jako dt i mam załorzony swój temat... zdjecia bede na bierzaco sama wstawiac na obydwa watki... -
Buli, odrobinę astowaty, w schronie- wyadoptowany
Paja replied to kora78's topic in Już w nowym domu
[quote name='kora78']a nie jest, że małe i średnie 250, a duże 300? to pomieszałam w takim razie nic dowozić nikt nie może[/QUOTE] niech Ci bedzie ,ale musiały byscie sie szybko deklarowac bo jak nie to psy z Dobrocina przyjada,bo one tez czekaja na mój sygnał... -
Buli, odrobinę astowaty, w schronie- wyadoptowany
Paja replied to kora78's topic in Już w nowym domu
[quote name='kora78']ciotki, czy zbieramy kasę na hotel dla Bulisia? jest miejsce u Paji, niedaleko od nas,to trans będzie tani on spełnia wymogi do tego hotelu. 250zł za miesiąc dom z ogrodem, zielona trawka, bez kojców, miejsce na 2-3 psiaki plus 3 psy właścicielki. Buli luzem by sobie żył... deklaracje poprzednie poszły na inną sunię. trzeba nowych osób szukać by było co robić?[/QUOTE] jesli macie tekst to podajcie troche porozsyłam,tak jak pisałam u mnie psy dostaja jedzenie 3x dziennie i cena 250 obejmuje jedzenie 2x dziennie wiec rozumiem ze skoro bierzesz za 250zł to na 1 z 3 posiłków codziennie przywieziecie mu jedzenie czy ma dostawac tylko 2? -
Honda - umarła szczęśliwa. Śpij Lisiczko [*]
Paja replied to diuna_wro's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ja tez poprosze ulotki a najlepiej plakat powiesze u rodziców na sklepie i oprucz Hondy beda tez mieli info oniej i nie bede musiała kazdemu po koleji opowiadac od poczatku..a jesli ktos bedzie chciał cos dodatkowo wiedziec to mu powiem... p.s diuna_wro wez z Honda ksiażeczke i ew jak bedziesz miec terazniejsze badania ... ona bedzie miała czesto stycznosc z ludzmi wiec w/w musze miec jakies dokumety o niej... -
Honda - umarła szczęśliwa. Śpij Lisiczko [*]
Paja replied to diuna_wro's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
W takim razie czekam na Was we wtorek :) -
Honda - umarła szczęśliwa. Śpij Lisiczko [*]
Paja replied to diuna_wro's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
kmurdz -napisała mi na pw,ze moze dawac 15 zł/miesiecznie na Honde prosi by ktos jej podał numer konta...i wrazie gdyby zapomniała ,bo ma juz kilka deklaracji by jej przypomniec na pw... -
Honda - umarła szczęśliwa. Śpij Lisiczko [*]
Paja replied to diuna_wro's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jestem śledze wątek na zyczenie bede mogła wystawic F-vat lub paragon za hotelowanie wszystko z papierami poszło po mojej mysli :) Pytałam znajomych do jutra maja odpowiedziec czy cos wspomoga :) -
Na prozbe zjawiam sie na watku ,nie mam czasu chwilowo czytac całosci (zbieram odchody i kosze trawnik) wiec prosze mi w skrócie napisac czy psiak jest juz po operacji jak sie teraz czuje itp.
-
Jego wycie wciska się w uszy i rozdziera serce-Bary-MA DOM
Paja replied to Brysio's topic in Już w nowym domu
Ja równiez sie bardzo ciesze z powrotu Barego:lol: i proponuje jesli sie nie obrazicie oczywiscie,zeby te soby co zadelarowały pomoc na niego wpłaciły i wyciagniemy nastepna bide ze schronu na hotelik :loveu: -
Jego wycie wciska się w uszy i rozdziera serce-Bary-MA DOM
Paja replied to Brysio's topic in Już w nowym domu
Ja równiez jestem z Barym , rozsyłam od wczoraj wątek :) Baruś czekaj cierpliwie tyle dobrego tutaj sie dla Ciebie dzieje :) -
DT- czyli dom tymczasowy dla labradorów w potrzebie
Paja replied to Basia i Barni's topic in Labradory w potrzebie
Wiec ja sie wpiszę na liste tz Dt tylko mam lekkie wymagania labek lub mix najlepiej młody w miare i zdrowy.I oczywiscie musi akceptowac inne psy ze swoich mam 3 psy bernardyna ,Labladorke i mix-labladorke 2 koty i konia. Dt płatne inaczej nie podołam finansowo był u mnie 3 tyg z dogo bardzo chory Tuptuś...[URL]http://www.dogomania.pl/threads/183585-11.04.2010r.-–-Tuptuś-nareszcie-w-nowym-domku-czyli-u-mnie[/URL]! A oto moje zwierzaki: [URL="http://img10.imageshack.us/i/miox38.jpg/"][IMG]http://img10.imageshack.us/img10/4920/miox38.jpg[/IMG][/URL] W miedzy czasie u siebie moge szukac domku stałego :) -
Witam wyczytałam w opisie ,ze jest do zrobienia wizyta przed adopcyjna we Wrocławiu jesli mi powiecie dokładniej co i jak jestem gotowa by taka wizyte przeprowadzic. Pozdrawiam Paulina p.s wrazie czego prosze o kontakt na pw
-
[quote name='amensalizm']Wielka szkoda Tuptusiu Ciebie :( :( :( Dobrze że chociaż ostatnie dni spędziłeś w domu pełnym miłości. BĘDZIEMY PAMIĘTAĆ! Z tą kastracją to akurat nieprawda, ale to szczegół.[/QUOTE] Jest mi naprawde ciezko dzisiaj odpowieadac po stracie Tuptusia,ale zrobie to... Weterynarz z Kamienca Wrocławskiego powiedział,że ma guza,ale z jego latkami i zdrowiem bedzie ciężko wykonać zabieg pod narkoza.Powiedział, że musi dostać najpierw wyniki badań by oszacować, czy zabieg będzi emożliwy, a i tak dopiero po opanowaniu padaczki - po badaniach powiedział,że Tuptuś jest tak w fatalnym stanie ,że nie przeżył by narkozy, nie mógł by jej też podać choćby ze względu na stan wątroby. Zarówno Iza jak i Iwona też dzwoniły na lecznice i usłyszały to samo. p.s Czy to inne wyjscie to np. pozwolenie mu zyc przerostem prostaty i guzem na jadrze,i cierpiec ?
-
[SIZE=4]Tuptusia już z nami nie ma [*][/SIZE] [SIZE=3]Z trudem przychodzi mi poinformowanie was o tym, że Tuptuś przeszedł przez Tęczowy Most, teraz już biega po zielonych łąkach w Niebie i może kombinuje skąd tu ukraść pączka…? Nie czuje już bólu, wierzę, że zabrał ze sobą wspomnienie tych kilku dobrych chwil, które tu zaznał. [/SIZE] [SIZE=3] [/SIZE] [SIZE=3]Po atakach padaczki Tuptuś był zupełnie nie kontaktowy, niby nie nieprzytomny, ale bez świadomości, co się z nim dzieje, nie reagował na żadne bodźce zewnętrzne. Wczoraj (30.04.2010) pojechałam z nim ponownie do lecznicy, założono mu wenflon i dostałam 3 kroplówki, do podania w domu. Tuptuś był słaby, odwodniony mimo podawania mu wody strzykawką, miał ściskoszczęk, źrenice nie reagowały na światło. W lecznicy została pobrana krew do badań, wczoraj wieczorem już były wyniki na lecznicy. Nie miałam jak zadzwonić, wszystko kręciło się wokół Tuptusia, zadzwoniła do lecznicy Iwonka. Wet miał same złe wieści, wyniki były fatalne. Oprócz nerek i poziomu glukozy, nic w organizmie Tuptusia nie funkcjonowało poprawnie, enzymy wątrobowe były podwyższone tak bardzo, że wet na podstawie morfologii wet stwierdził wstępnie nowotwór lub guz na wątrobie. Zasugerował USG jamy brzusznej, ale od razu zaznaczył, że wiezienie Tuptusia w takim stanie do Wrocławia jest jednoznaczne z wyrokiem, samej podróży mógłby nie przeżyć. W lecznicy w Kamieńcu Wrocławskim, gdzie jest najbliższa lecznica, nie było możliwości wykonania USG. Wcześniej, podczas wizyty w lecznicy wet powiedział, że dalszy los Tuptusia uzależniony jest od tych wyników, niestety potwierdziły się tylko najgorsze obawy… Przy okazji, podczas badania, wet stwierdził przerost prostaty oraz guz na jednym jądrze. Kastracji, która była by jedynym ratunkiem, Tuptuś prawdopodobnie by nie przeżył ze względu na padaczkę, która się ujawniła, a także wyniki badań nie pozwoliłby na podanie narkozy, z której Tuptuś by się nie wybudził…[/SIZE] [SIZE=3] [/SIZE] [SIZE=3]Ataki, które się pojawiły przedwczoraj wg weta spowodowały zmiany w mózgu, które sprawiły, że Tuptuś utracił świadomość; zakładając, ze wyniki były by w miarę, można by go leczyć, ale przy wynikach, jakie wyszły, wet powiedział szczerze, że będzie to tylko przedłużenie jego cierpienia, w jakim był przez ostatnie dwa dni. Wszystko sprowadziło się do tego, że nie było reakcji na leki przeciw padaczkowe, letarg, w jaki zapadł Tuptuś po atakach, i stan jego organów, które wykluczały powodzenie leczenia oraz szanse na operację. Stan jego organizmu i wiek sprawiały, że leczenie, ciąganie go po lecznicach w obecnym stanie byłoby dla niego męką…[/SIZE] [SIZE=3]Nie chciałam się z tym pogodzić, jeszcze miałam nadzieję, że kroplówka postawi go na nóżki, ale dziś było jeszcze gorzej. Leżał bezwładny, nie reagował na nic, od wczoraj, mimo podania płynów, nie zrobił siusiu. Nie można było pozwolić, by się męczył… [/SIZE] [SIZE=3] [/SIZE] [SIZE=3]Szczęście Tuptusia trwało zaledwie 3 tygodnie, 20 dni…[/SIZE] [SIZE=3]Pozostaje niewysłowiona pustka po Tuptusiu, który w takim krótkim czasie zawładnął moim sercem, oraz ból na myśl, że już go nie ma...[/SIZE] [URL="http://img94.imageshack.us/i/72458439.jpg/"][IMG]http://img94.imageshack.us/img94/9716/72458439.jpg[/IMG][/URL]
-
[quote name='Avec Moi']Tuptuś nadal bardzo słaby, ataki ustały, ale słoneczko nasze jest w nie najlepszym stanie, jest niekontaktowy, nie reaguje na bodźce z zewnątrz... Dziś była kolejna wizyta w lecznicy, Tuptuś leży pod kroplówką wzmacniającą (w domu), wieczorem ma dostać kolejną, następną jutro rano. Dziś pod wieczór będą wyniki morfologii krwi, Paulinka jak znajdzie chwilę napisze później od siebie więcej, ale z tego co usłyszałam, jak rozmawiałyśmy, nie jest za dobrze i następne 2/3 dni będą decydujące... Trzeba wierzyć, że będzie dobrze, same pozytywne myśli dla Tuptusia! Tuptusiu, wracaj do zdrowia maleńki, bo serducho pęka na myśl, że tak cierpisz :bigcry:[/QUOTE] Puki co bez zmian wiekszych: [URL=http://img695.imageshack.us/i/img1626g.jpg/][IMG]http://img695.imageshack.us/img695/9942/img1626g.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img704.imageshack.us/i/img1627p.jpg/][IMG]http://img704.imageshack.us/img704/2660/img1627p.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img413.imageshack.us/i/img1628ef.jpg/][IMG]http://img413.imageshack.us/img413/7686/img1628ef.jpg[/IMG][/URL]
-
Noc dla mnie nie była za łatwa jeszcze po północy miał dosyc silny atak i kilka razy nad ranem słabych.Chwilke przed kazdym atakiem wydaje dziwne dzwieki. Wczasie ataku nie trzyma moczu musze mu jakies pampersiki w aptece kupic bo mój pokój jak pobojowisko juz wyglada ...
-
[FONT=Calibri][COLOR=Navy][SIZE=4][B]Niestety mam złe wieści – u Tuptusia dała znać o sobie padaczka. Pierwszy silny atak pojawił się w nocy około godziny 2ej, następny, już mniejszy, około godziny 8rano, kolejny około godziny 16ej i ostatni znowu silny około godziny 20ej. W padaczce rozróżnia się dwa rodzaje ataków – silny i lekki, silny jest z utratą przytomności i silnymi drgawkami. Do Tuptusia weterynarz przyjechał po moim telefonie i stwierdził zdecydowanie, że to padaczka. Później pojechałam z Tuptusiem do lecznicy w Kamieńcu Wrocławskim, gdzie zostały mu przepisane leki, na które właśnie czekamy, ponieważ sama nie miałam jak pojechać i je wykupić, i zrobi to mój tato. Później dodam nazwy leków, bo w całym tym zamieszaniu książeczka została w lecznicy.[/B] [/SIZE][/COLOR][/FONT][SIZE=4][COLOR=Navy] [COLOR=DarkGreen]Na teraz sytuacja wygląda następująco: Tuptuś dostał czopek (phenobarbitalum) , którego ma sprawić, że Tuptuś będzie co najmniej 12 godzin spał. Leki będzie brał przez 2tygodnie, zaczynając od największej dawki proporcjonalnej do jego wagi, następnie systematycznie dawka będzie zmniejszana. Wet stwierdził, że jeśli przez te 2 tygodnie, w trakcie brania leków, pojawią się ataki, to leki będzie musiał Tuptuś brać dożywotnio. Jeśli jednak w tym czasie ataki ustaną i będzie dobrze, to będzie znaczyło, że ataki pojawiają się sporadycznie i leki będą potrzebne tylko wtedy, gdy atak się zdarzy. Wszystko okaże się w trakcie tych dwóch tygodni. W trakcie pisania przed chwilą Tupt miał kolejny atak, ataki są kilkuminutowe, ale Tupt jest wciąż w tzw. aurze popadaczkowej, która może się utrzymywać do 24h i w trakcie której mogą jeszcze wystąpić kolejne ataki. [/COLOR] [COLOR=Black]Dziś już nie będzie mnie na necie, muszę się zająć Tuptusiem, więc więcej informacji jutro, mam nadzieję, że noc minie spokojnie i nie będą Tuptusia męczyć ataki.[/COLOR][/COLOR][/SIZE] [SIZE=4][COLOR=Navy][COLOR=Black] [/COLOR] [/COLOR][/SIZE] [FONT=Calibri] [/FONT]
-
[quote name='amensalizm']Widzę, że jesteś Paulino przyzwyczajona do porcji dla bernardynów :D[/QUOTE] Troszkę tak,ale najedzony pies to szczęśliwy pies :) p.s jeśli ktoś chce filmiki z Tuptusiem w roli głównej zapraszam na skype : nick paja3311 Wrzucę wam kilka zdjęć malca : [URL="http://img265.imageshack.us/i/63506255.jpg/"]I juz prawie po obiadku [/URL] [URL=http://img16.imageshack.us/i/img1335h.jpg/][IMG]http://img16.imageshack.us/img16/9769/img1335h.jpg[/IMG][/URL] Najlepszy sen na kanapie,Tupt wcale nie jest głuchy on poprostu słyszy to co chce :loveu: [URL=http://img341.imageshack.us/i/img1332b.jpg/][IMG]http://img341.imageshack.us/img341/8302/img1332b.jpg[/IMG][/URL]
-
No wypraszam sobie :evil_lol: Tupt zjada 3 razy dziennie pełna miske załaczam dowód :loveu: Tupt wcina kolacje :crazyeye: [URL=http://img101.imageshack.us/i/img1245a.jpg/][IMG]http://img101.imageshack.us/img101/4608/img1245a.jpg[/IMG][/URL]
-
[quote name='Agmarek']Paulinko :mad: Pisz ino mig :mad: My też chcemy wiedzieć :razz:[/QUOTE] Dobrze,wiec kolacja sie troszke wczoraj spózniła bo zapózno zajrzałam do schowka i okazało sie iz juz sie skonczył makaron i został pakiet ryzu (10 szt) Wiec kolacja sie o pare minut przeciagneła,poszłam do kuchni i zapomniałam zamknac dzwi do pokoju,a Tupt w tym czasie opuscił pokój i poszedł na magazyn dostawczy (zaraz za drzwiami mojego pokoju jest) wsadził głowe do kosza i zakosił paczka pół zjadł przy koszu a 2 połowke jak zeszłam z kuchni (na pietrze) zaniosłam mu na legowisko ,skonczył jejsc ,obrucił sie do mnie pupa i udawał,ze to nie on.Od zjedzenia paczka mineło z 10 min i dostał kolacje pod nos która wciagnoł w mig poszedł na spacerek zrobic siusiu i poszedł lulac na legowisko :)
-
Jestesmy po 2 wizycie wet. nastapiła wyrazna poprawa po lekach w chodzeniu,za 48h mam zadzwonic do weta i zdac relacje czy jest lepiej czy gorzej. Avec Moi - nocne Tupanie ustało tylko kiedy spi ze mna na jednej poduszce i pod jedna kołdra :)
-
Agmarek mozna spróbowac leczyc by sie dalej nie pogłebiało... na ostatniej wizycie jak wyczytałas dostał mi.steryd po którym na 2 dzien widziałam wyrazna poprawe w chodzeniu tz nie przewracał sie tak jak chodził... chłopak sie troszke juz przyzwyczaił do nowego miejsca i zaczyna dokazywac na spacerze czy to na podwórku jak cos mu nie pasuje to strasznie takim dziadkowym głosem szczeka... zaczyna próbowac wskakiwac na łózko tz wskoczy przednimi łapkami ,ale pupy nie moze wciagnac... znów jak chce mu sie siusiu czy koope to idzie pod drzwi i piszczy :) czyli widac ,ze był chowany w domu. Wczoraj go wazyłam i chłopak ma 17 kg je kiedy chce z tym ,ze wode ma dolewana do jedzenia bo pije bardzo malutko... p.s jesli jest jakas dobra dusza co chciała by mi pomóc wrzucić filmik to zapraszam do kontaktu/bo gdy sama chce go wgrac wyskakuje plik za duzy.Filmiki sa 3 minutowe.