Jump to content
Dogomania

mira_c

Members
  • Posts

    404
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by mira_c

  1. W moim (to zaznaczam) odczuciu dziwne zejście z luminalu. Tekilka będzie zwyczajnie naćpana :( My schodzimy z luminalu przez ok. dwa tygodnie, gdzie zamiast luminalu podaję trileptal, a nie oba leki łącznie w pełnej dawce (Laika okresowo gdy jest gorzej jest przestawiana na luminal). I tak pierwszego dnia dostaje rano 1 tabl. luminalu, wieczorem 1/2 tabletki luminalu i 1 tabl. trileptalu 300 mg =>tak przez trzy dni. Kolejne trzy schodzimy z wieczornego luminalu na rzecz trileptalu, by dojść do dawki 600 mg trilpetalu (zamiast 100 mg luminnalu). Później w ten sam sposób schodzimy z dawki rannej luminalu. No i bromek moja panna ma również okresowo.
  2. A to też lek na padaczkę lekooporną. I jest nna ryczałcie, więc może uda Ci się znaleźć kogoś kto ma tak wypisane recepty ? Wtedy za lek płaciłabyś niecałe 4 złote. Z tego co widziałam jest tańszy niż trileptal i w opakowaniu jest więcej tabletek, więc na miesiące pewnie opakowanie wystarczy. Muszę porozmawiać z wetem, może my też na niego przejdziemy? W końcu to 100 złw kieszeni za jedno opakowanie (potrzebujemy 1 1/2 opakowania trileptalu na miesiąc).
  3. Kciuki oczywiście trzymam mocno zaciśnięte :) A jakie leki zalecił Wam dr Wrzosek? Moja dziewczyna jest na trileptalu (lek stosowany w padaczce opornej na leczenie), z okresową zmianą na luminal (bo jest inny skład i ładnie reaguje w chwili nagłego stanu padaczkowego). 4 dni, 14 ataków; średnia 3-4 ataki na dzień. Małe krótkie? Mam nadzieję, że tak. Jak już panna zaczęła odczuwać aurę to naprawdę super -wierz mi ! Jesteście w stanie ją trochę uspokoić; by atak nie nastąpił albo był mniejszy i łagodniejszy. I im więcej będzie miała Was będąc w aurze padaczkowej tym łatwiej opanować to cco później następuje. Wy pewnie zmęczeni okrutnie :( Odpoczynku życzę :) Żaniu skoro przez tyle dni nie mieliście ataków (znaczy Tekilka nie miała; dla mnie Laika i ja to jedno /podobnie jak moje dzieciaki i ja/, stąd określenie "Wy") to znaczy, że ma mocno kontrolowane bodźce :) Super :) Postarać się wyeliminować całkowicie (przynajmniej na kilka godzin na dzień, w czasie snu tym bardziej) wszelkie migające obrazy (telewizor) i dźwięki (radio) - bo to też są bodźce. My akurat mamy takie warunki mieszkaniowe, że samoistnie umożliwiają nam tą eliminację i Laice, i mojemu synowi. Chciałabym ostudzić - niestety - Twoją nadzieję na wyzdrowienie suńki :( To, że rezonans stwierdził naczyniakka / krwiaka wcale nie oznacza, że po usunięciu tej zmiany Tekilka przestanie chorować na epi :( Może - owszem, ale nie musi. Bo nie chciałabym żebyś była niemile zaskoczona, rozczarowana. Najlepszego dla Was :)
  4. [quote name='ageralion']No to zapowiada sie mily poczatek wiasny, dosc tloczny za polotem :evil_lol: Moja dostala cieczki w sobote i jak zobaczylam krew to pierwsze co zadzwonilam spanikowana do weta, ze Mamba z pipki krwawi, pewnie jakies ropomacicze :stupid::stupid: Tak to jest, jak czlowiek liczyc nie potrafi do szesciu :evil_lol:[/QUOTE] Marta padłam :D :D :D Opróżnij skrzynkę :)
  5. [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000]Oj tak, żeby ta pogoda już się nie zmieniała :)[/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000]Dzieciaki zaszczepione :)[/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000]Laika – niczym diwa operowa – dała znać całej okolicy, że krzywda straszliwa jej się dzieje, bo wet szczepi.[/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000]Laki w kagańcu, bo „strzeżonego itd.”. Po zaszczepieniu grzecznie … zdjął sobie kaganiec przy użyciu nogi weta :D :D :D I połasił się chłopak do „gościa” :) I jak go nie kochać? Przy okazji p. Maciej ocenił zmiany Lakiego. Nic nowego się nie dzieje. I nadal decyzja – nie warto ruszać tego co ma. [/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000]Jak czytam o jego problemach z wetem w schronisku to włos mi się jeży. U nas tylko pierwsza wizyta weta w domu i chęć zbadania Lakiego skończyła się jego sprintem na górę i pierwsza wizyta w lecznicy skończyła się niepowodzeniem, czyli również sprintem we wszystkie możliwe miejsca, byle dalej od gabinetu.[/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000]Pani towarzysząca wetowi, wypisująca zaświadczenia o szczepieniu znów przechrzciła Lakiego. I znów jest LUCKI :D :D :D Nie wiem czy to ma jakieś znaczenie, ale chyba nie. Ważne, że chłopak ma aktualne szczepienia wykonane, prawda?[/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000]Umówiłam się od razu na badania krwi dla Laiki, bardziej szczegółowe /hormony, poziom wysycenia lekiem p/padaczkowym, próby wątrobowe/ :) Bo lokalny wet oddaje próbki do miejscowego laboratorium i są one tańsze niż na Bełzy; a na Bełzy robię Laice tylko podstawowe (morfologia + biochemia + mocz). I panna znów będzie miała powód, by głos ćwiczyć :([/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000]Poza tym przed nami sterylka Szczęściary. Młoda właśnie cieczkę dostanie i siedzi zamknięta (na spacerki na smyczy wychodzi :D kto widział na wsi psa na smyczy :D ) żeby jaki okoliczny Burek jej nie pomógł matką zostać. No i dzięki temu sfora psów pod naszym płotem urzęduje /dobrze, że ogrodzenie szczelne/ :( Dobrze w sumie, że się pojawiły, bo sama bym nie wpadła na to, że suńka dojrzała płciowo i trzeba porządek z tym zrobić. Dla mnie ona wciąż malutka i młodziutka jest. Fotki by się przydały żebym wrzuciła, ale nie mam pojęcia gdzie mam aparat żeby jakieś nowe zrobić. W rozgardiaszu przeprowadzkowym wszystko "nóg dostało" :D[/COLOR][/SIZE][/FONT]
  6. No to najwyższy czas tu "coś" napisać :) Nastała wiosna pełną gębą :) Wreszcie :) I w domu nastał spokój :) Możecie sobie wyobrazić jaka to dla mnie radość ! Teraz musimy trochę podtuczyć Laikę, bo waży całe 23 kg. Troszkę mało. W piątek dotarłyśmy do weta na kontrolne badanie. Laila taki koncert odstawiła na Bełzy, że chyba okoliczni mieszkańcy ją słyszeli. Bo krew trzeba pobrać, temperaturę zmierzyć, brzuch pomacać i usg zrobić. Masakra po prostu i trzeba pokazać wszystkim jak na wizycie się nie podoba. A przed nami szczepienia jutro. I znów będzie powód do niezadowolenia, ale tym razem wszystkich sierściuchów. Pozdrowionka serdeczne.
  7. Super, że u Was wreszcie fajnie :) I że panna tyle czasu bez ataków. I niech ten Wasz spokój trwa jak najdłużej :) (i udzieli się nam). Pozdrowionka serdeczne.
  8. Oczywiście cieplutkie myśli do Was kieruję :) Pozdrowionka.
  9. To nie był czas, by obrazowo pisać jak wyglądają nasze noce w ostatnich kilku dniach. A i nie wiem jaki sens ma pisanie obrazowe jak to wszystko wygląda. Plus całej sytuacji taki (o ile to tak nazwać można), że mamy bardzo dobry / mocny kaganiec, dzięki czemu panna pychola nie jest w stanie "rozorać" o kaloryfer / ścianę / listwy wykańczające/metalowe miski. Ale nie wyobrażajcie sobie od razu, że ja ją trzymam cały czas w kagańcu !Jak zaczyna skowyczeć to wiem, że chwilę później zacznie gryźć co pod pychol wpadnie :( I nim do tego dojdzie zakładam kaganiec. Uspokajamy się i po kilkunastu minutach ściągamy. I za jakiś czas powtórka. W międzyczasie dezorientacja / przysypianie / atak / niepokój - tu akurat można pannę wyciszyć jak się pojawia tylko niepokój. Minus wielki - nie ma czasu na odespanie. Panna przysypia w dzień, ale - jak w normalnym domu z dziećmi - ciągle gwar rozmów/ ruch / telewizor , który nie pozwala odpocząćc tyle ile potrzeba, by zregenerować siły. Ja to się chociaż kawy nażłopie :D i wyglądam jak nowonarodzona :D Fakt, łzy nie raz, nie dwa polecą. Bo szkoda panny okropnie :( Dodatkowy stres to zmiana leków, którą musimy przeprowadzić. Bo krople przestały praktycznie działać, więc i podawać ich nie było sensu. Owszem, mogłabym zostawić Laikę u weta i niech zmienia i dopasowuje dawki. Ale myślę, że to dla niej byłby większy stres, większe uczucie niepewności, zaburzenie poczucia bezpieczeństwa niż gdy jest w domu. "Coś kosztem czegoś" - chciałoby się rzec. "Za chwilkę" jej stan się unormuje. Tylko czasu potrzebujemy.
  10. Trenujemy od kilku dni niespanie :( Pogoda zmienna to i "nastroje" Laiki zmienne :( Notoryczny niepokój i ataki są na porządku nocnym :( Ale przecież niedługo to co niefajne minie. Wczoraj - niestety - Laki znów usiłował przemówić pannie do rozsądku. Dobrze, że ma na stałe obrożę, więc jak tylko skoczył na Laikę odciągnęłam go. Krzywdy fizycznej jej nie zrobił, za to nastraszył porządnie. Pocieszam się, że za chwilę aura będzie wreszcie jednakowa; bez skoków ciśnienia, bez nagłych zmian. Oby nastała wreszcie porządna wiosna. Laki ok. Znów dużo spacerków, dużo biegania. Podawane leki na stawy też działąją, bo sztywności nie ma zbyt dużej. Ktoś niezorientowany, że coś jest nie tak to nawet tego nie dostrzega :) Pozdrowionka serdeczne.
  11. Trafiłaś kulą w płot :( Do końca czerwca zmieniam miejsce zamieszkania, dlatego remont musieliśmy zrobić. Niestety, życie :( Ale nie chcę o tym pisać. Czworonożne dzieciaki ok :) Pogoda do doopy, chyba jak wszędzie. Pozdrowionka.
  12. Jak dobrze wiedzieć :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Choć człowiek nie siwieje od razu jak mu się na łeb wali wszystko :roll: Psiaki ok. Laki znudzony i średnio aktywny; znów bierze witaminy i tabletki na stawy. Profilaktycznie. Laika raz lepiej, raz gorzej; z przewagą "lepiej". Trochę zestresowane, bo remont u nas w pełni. Ale trzeba w końcu chałupę do stanu reprezentacyjnego doprowadzić. Pozdrowionka serdeczne.
  13. Rozumiem, że to rzucone w przestrzeń miało być, a nie kogos konkretnego dotyczyć :D Ja nie faszeruję, Laki sam się częstuje :D Ale tylko swojską kaszanką, bo innej u nas nie ma :)
  14. Oby Tekilce już ten spokój został :) Przykro, że suńka została zaatakowana przez innego psa. Człowiek jednak nie jest w stanie przewidzieć każdej sytuacji i jej przeciwdziałać.
  15. [quote name='ageralion']No dobrze, ale jestes tylko czlowiekiem, ktory ma swoje granice wytrzymalosci. Ja sie czasami zastanawiam, gdzie znajduje sie moja... Twoja chyba nie istnieje ;)[/QUOTE] Poza tym sama piszesz "Ja sie czasami zastanawiam, gdzie znajduje sie moja..." Pewnie tuż przed moją :)[IMG]file:///tmp/moz-screenshot.png[/IMG]
  16. Ty naprawdę wierzysz, że jestem człowiekiem :multi::multi::multi:Czasem odnoszę wrażenie, że robotem ;) Każdy ma swój sposób na odstresowanie się. I gdy życie przytłacza, gdy staje się nieznośne trzeba uciec ;) W książki, krzyżówki, na spacer długaśny, z dobrym trunkiem ;) A i jak człowiek awanturę raz na pół roku zrobi to rozładuje nadmiar negatywnych emocji ;) Poza tym wystarczy nauczyć się szukać pozytywów i cieszyć "bzdurkami". Moja Laika dostała dziś "w prezencie" nowy kaganiec:mad: Niespecjalnie jej się "prezent" podoba :mad: Ale trzeba było, bo poprzedni poległ ;) O, i już mam powód do zadowolenia / radości - pól dnia spokoju :) I jedna praca zaliczeniowa napisana. Widzisz jakie to proste ;) Poza tym za jakieś dwa tygodnie będę miała nowego lapka (wszystko musi mocy urzędowej nabrać :razz:), więc fotki moich dzieciaków czworonożnych będę mogła wstawiać :evil_lol:
  17. Marta pies to też członek rodziny. I adoptowałam Lailę z pełną świadomością tego co epi może z nią zrobić. Jak dziecko Ci zachoruje (oby nigdy nie !!!) to też nie zostawisz gdzieś tylko będziesz walczyła. I uznasz to za normalne, za najbardziej oczywiste na świecie. A Laika to takie moje dziecko, więc jak mam postąpić? Są fajne dni, i są te gorsze. Życie po prostu !
  18. Słodki nietoperz :evil_lol: Zdrówka dla Was :) Super, że fajnie weekend spędziliście. Jak on ma mniej ważyć jak go na grillowanie wyciągasz ;)
  19. To zdrowie jest nam cholernie mocno potrzebne. I normalnej / nie zmieniającej się jak w kalejdoskopie pogody. Bo ileż można Lailusię "karmić" kroplami? Ona ma dosyć. Ja też mam dosyć. Bo to cała przeprawa jest żeby krople podać. Kaganiec trzeba założyć, bo jak panna widzi łyżeczkę to ucieka jakby nie wiem co się działo. Zresztą podobnie reaguje na kaganiec, ale ten łatwiej ukryć. Fakt bezsprzeczny - krople w smaku są ohydne. Do tego dochodzą nieprzespane noce, bo panna niespokojna / pobudzona. I człowiek nastawia uszy czy coś niefajnego się nie dzieje. Efekt taki, że chodzę spać ok. 3 w nocy, wstaję przed 7, nie mam napisanych prac zaliczeniowych. Nie mówiąc o opracowanych tematach. A egzaminy już "za chwilę". Ale pozbieramy się :) Może nie natychmiast, ale już "za chwilę" :) Zdecydowany plus taki, że Laika nie traci wagi, apetyt dopisuje :) Pomimo występowania ataków.
  20. Laika jest szczuplutką sunią i nadwaga jej nie grozi ;) Jej maksymalna waga u nas to 26 kg, a średnia to 24 kg. Gdy zaczyna się z nią coś niefajnego dziać potrafi szybko zejść do wagi 20 - 21 kg :shake: A Twoja panna faktycznie jest najśliczniejszym grubaskiem :loveu::loveu::loveu: Bieganie w kapciach naokoło bloku zimą bomba :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Jak to dobrze, że mieszkam w środku lasu i nie mam sąsiadów ;) Bo ja rano wychodzę w piżamie / koszuli nocnej i traperach :evil_lol: Ze spacerkami widzę, że mamy wnet identycznie. Ja też odpuszczam jak widzę, że moja panna zaczyna niefajnie się zachowywać. ZImno, mokro - nie ma spaceru, bo jest panika, piszczenie, szarpanie, atak :-( Padaczka na tle wątrobowym wykluczona - co autor miał na myśli? Że Tekilka nie ma uszkodzonej wątroby. Laika ma; nie jakoś masakrycznie, ale ma :shake: "Niestety nikt nie mógł przewidzieć że jej sie pogorszy, dodatkowo że ona nie lubi być sama w domu" - właśnie o to mi chodziło. Że człowiekowi powinno się przekazać pełen obraz choroby. I [B]wszelki możliwy jej przebieg[/B]. Bez znaczenia dla mnie jest to, że w danym przypadku jakiś objaw nie występował - może wystąpić i dlatego powinna być taka informacja. Dwóch pacjentów mających tą samą diagnozę może zupełnie inaczej funkcjonować. Ja Laikę bez względu na wszystko bym zaadoptowała, bo mam dużą wiedzę na temat tej choroby i jej przebiegu u ludzi. Joaaa nie zgodzę się z tym "Nawet człowiek na haju zaskoczy za którymś razem, może to będzie 50 czy 100 raz, a może 1000, albo jeszcze później. Tylko musi to mu się opłacać, a inne zachowanie nie opłacać" - miałaś okazję podobnie jak i ja przekonać się jak funkcjonował Porciak. Ale to nie wątek na ten temat.
  21. Bolsbokser nie miałam wcale w zamyśle "zaatakować" Cię czy kogokolwiek. Może źle przekazałam swoje myśli. Chodziło mi o to, że człowiek adoptując psa chorego powinien mieć pełne informacje jak dana choroba może wpływać na psa, co może się z nim dzieć, na co powinien być przygotowany...Ja takie informacje otrzymałam od joaaa; zresztą przegadałyśmy o Laice mnóstwo czasu zarówno z joaaa, jak i z Tobą Bolsbokser. I np. u Was nie miała Laika napadów paniki, nie piszczała / szczekała / skowyczała (nie wiem jak to określić), a u joaaa tak - i ta informacja okazała się bardzo cenna. Usłyszałam jak to wygląda / przebiega, że może się zdarzać, jak z tym "walczyć" nim podjęłam ostateczną decyzję o adopcji. Bo faktycznie jak się czyta o Tekilce sprzed pół roku to to inny pies niż teraz :( A na to chyba Żania nie była przygotowana psychicznie. "Czytając powyższe dochodzę do wniosku, iż uświadamiasz wszystkich, że podaliśmy nieprawidłowe informacje nt. Tekili, żeby tylko jej domek znaleźć." - Twój Tata to złoty człowiek. I nie raz, nie dwa pisałam o Nim w samych superlatywach. O Jego sercu dla tych wszystkich bid, które znajdują u Niego bezpieczną przystań. Nie przyszłoby mi do głowy, że ktokolwiek z Was kłamie na temat psa, by tylko znaleźć mu dom.
  22. Czytam od początku chyba co u Tekilki. I zgadzam się z Tobą Żania chyba w 100 %. Łatwo jest dawać dobre rady nie znając psa i jego reakcji. Nie wiedząc jak wygląda codzienność z konkretnym psem. Nikt nie uświadomił Żani, że przyjdzie Jej / Im się zmagać z nieprzespanymi nocami, skowytem i szczekaniem psa bez względu na porę dnia i nocy którego człowiek nie jest w stanie uciszyć / uspokoić, skargami sąsiadów z tego powodu i problemami z właścicielem mieszkania, załatwianiem potrzeb fizjologicznych w domu..... Jak się człowiek cofnie do czasu nim Tekilka znalazła u Żani swoją przystań można przeczytać, że to fajny pies, z - w sumie - niewielkimi problemami (bo samo podawanie leków psu, który ma lekkie ataki raz na kilka tygodni nie jest problemem). A Tekilka okazała się zupełnie inna niż wynika to z opisu psa. I Żania ma prawo być sfrustrowana. Ma prawo popełniać błędy. Ma prawo mieć dość. I wierzę, że tylko to, że czuje się związana emocjonalnie z Tekilką i poczucie odpowiedzialności nie pozwala Jej na decyzję, by zrezygnować z suni. W krótkim czasie po pojawieniu się Tekilki Żani praktycznie "załamało się życie" - może uogólniam, może generalizuję, może przesadzam... Żania nie obrażaj się na mnie za to co piszę ! Ale jeśli wiem, że mam mieć chorego psa i zostaje mi opisane zachowanie tego psa spowodowane chorobą (jak wyglądają ataki, jak funkcjonuje pies, co można od niego uzyskać...) to przyjmuję to za pewnik. Tymaczasem Ich początkowe (i obecne) życie usłane jest nieprzewidywalnością. Czy człowiek wiedząc, że pies szczeka długi czas, skowyczy (ja wiem jak to słychać i jak pies wtedy się zachowuje) decyduje się na takiego psa mając sąsiadów i wynajęte mieszkanie? Nie ! Bo wie jakie konsekwencje to może mieć (skargi => w konsekwencji szukanie nowego mieszkania + nieprzespane noce gdy rano trzeba wstać do pracy....- mogłabym tak pisać). W tym momencie dziękuję Ci joaaa, że uświadomiłaś mnie, że Laika ma napady paniki i dezorientacji, że piszczy / skowycze gdy wpadnie w "swój trans". Odnoszę wrażenie, że Żania nie miała takich informacji :( Nikt Tekilki nie katuje. Dostała klapa na tyłek - jeżeli to ma zakorzenić w niej strach przed karą cielesną i w ten sposób wymusić, by nie załatwiała się w domu to może to faktycznie jest sposób? Bo na inne bodźce pies nie reaguje, raczej nie rozumie, że nagroda jest za konkretne zachowanie. "O wiele lepsze efekty osiąga się stosując nagrody, jednemu psu zajmie to więcej czasu, drugiemu mniej." - a u niektórych psów nie zadziała wcale. Bo np. leki powodują otumanienie czy otępienie. Laika u nas jest ponad 2 lata. Nie jest karana fizycznie (żadnych klapsów). Przez ten czas nauczyła się co to znaczy "na miejsce", pod warunkiem, że powtórzę to x razy, pomagając sobie gestem (wskazując legowisko) i tylko w sytuacji gdy myję podłogę => na mokrych kafelkach rozjeżdżają jej się łapy. Do dnia dzisiejszego nie sygnalizuje konieczności wyjścia na dwór za potrzebą; gdy zaczyna szukać miejsca po prostu wyprowadzam ją (zimą na korytarz, bo przy wyjściu na dwór zaczyna skowyczeć i "wariować" - skacze, szarpie,bywało że nie byłam w stanie utrzymać jej na smyczy, gdy jest ciepło na dwór), bo załatwia się tam gdzie znajdzie sobie miejsce, w każdym pomieszczeniu w domu zupełnie nie reagując na "fe / nie wolno". Różnica między nami a Żanią jest taka, że ja mam 13 letnie doświadczenie z autystą z epi i własny dom w ustronnym miejscu + nie pracuję poza domem, a Żania uczy się żyć z chorym psem, w wynajętym mieszkaniu, mając za ścianą sąsiadów i musząc wstawać rano do pracy.
  23. Kciukasy oczywiście zawsze zaciśnięte :) Pozdrowionka.
  24. Laika nie może kiełbaski z grilla :( Ani żadnej innej :( Wogóle poszkodowana jest, bo prócz rc renal i hill's k/d nic nie może :( Zamiast smaczków dostaje hill's k/d w puszcze (kiedyś M. nie zauważył co to jest i bułeczkę sobie "paszetetm" posmarował :D ). Na żarełko z ogniska, na prawdziwym drewnie zrobione to Lakuś zawsze chętny :D I dopóki ktokolwiek buzią rusza w świetle ogniska (bo niekiedy spać lądujemy jak świtać zaczyna) to chłopak wpatrzony jak w obrazek. No i muszę go pochwalić (bo jakoś zapomniałam) - oduczył się żebrać; tj. skomleć, łapkę podawać by coś wysępić :D Teraz tylko patrzy, ale wzrok ma niczym Kaszpirowski :D :D :D I nie sposób się z nim nie podzielić. I kawałek o mniej fajnych sprawach. Laika znów walczy z pogodą i ciśnieniem :( Ale to pewnie znów "chwilówka". Więcej nie piszę, bo samej mi niewesoło.
×
×
  • Create New...