-
Posts
2569 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by vega17
-
[quote name='Sempere']Nie mogę uwierzyć że to wszystko się tak potoczyło!! Żegnałam się z Brunem przed jego odjazdem niemal ze łzami w oczach, ale byłam przekonana że w nowym domku będzie miał super! Nie rozumiem..., jedni wkładają tyle serca żeby uratować psa, znaleźć mu dom i wszystko niszczy jakaś psychopatka z zaburzeniami świadomości!! Jestem wkurzona!! Mega wkurzona!![/QUOTE] wszyscy mieli nadzieje ze bedzie super. nawet dziewczyna ktora "przywiozla" bruna do nas do schroniska sie w niego zaangazowala, wozila karme do naszego schronu.
-
[quote name='Igam']Cho...ra, a Pani wyglądała na taką uświadomioną. Mówiła o znajomych behawiorystach i że zdaje sobie sprawę, że pies musi mieć czas aby się oswoić. Dlaczego tak postąpiła? Przecież ma dziecko i dobrze zdaje sobie sprawę z odpowiedzialności. Nie rozumiem :( Przecież mogła zadzwonić i powiedzieć, że nie chce psa... A tak co mamy myśleć? Wyrzuciła z samochodu, przywiązała w lesie, tak, żeby nikt go nie odnalazł??? Tragedia :([/QUOTE] mnie mowila dokladnie to samo.naprawde wystarczyl jeden telefon, a tak zlamala warunki umowy . teraz sie zastanawiamy co dalej. czy ktos mial juz podobna sytuacje?
-
[quote name='Kora'][B]Yellonek[/B], odpisalam Ci na pw. [B]Lana i ja[/B], jestem coraz bardziej przekonana ze psa juz sie jej odechcialo po pierwszym dniu, bo tak jak napisalam wczsniej nagralam sie ze pies jest w Schronisku, potem kilka razy dzwonilam, widzialas ze w Schronisku mogla odebrac:roll: i wszyscy inni odebrali bo tak powiadomilam Doddy. Szczerze, to Ty i Twoj chlopak byliscie bardziej szczesliwi z widoku Bruna. Lana musisz sie dowiedziec prawdy co z psem. Bruno byl znaleziony w okolicy jakiej petli autobusowej w rejonie tych ulic w/w. Jesli chodzi o zgloszenia w innych gminach to trzeba wyslac maila ze zdjeciem do SM lokalnej i Wydz. Ochr Srodowiska z zaznaczeniem ze pies ma chipa., musi sie tym zajac jedna osoba.[/QUOTE] czy moglby sie ktos zajac tym ktos z warszawy? nie mam kompletnie pojecia gdzie pisac i do kogozeby nie mam w ogole doswiadczenia w szukaniu psow :( pierwszy raz mam taka sytuacje...
-
[quote name='Yellonek']i jeszcze jedno.. bo mam pewne obawy.. bo mimo wszystko wierze, że Bruno się znajdzie.. ..obawiam się, że Sylwia wyłaczy/zmieni cokolwiek nr tel.. i że pies jak bumerang będzie wracał do niej a ona bez konsekwencji będzie milczała.. czy nie da się zastąpić w schronach/gdziekolwiek jej nr tel ?..tak żeby jeżeli rzeczywiście ON się odnajdzie to znów nie trafił w te perfidnie nieludzkie łapy ?[/QUOTE] w schronisku z tego co wiem byla Lana i podała do siebie swoj numer ,na ogloszeniach tez jest jej numer.
-
[quote name='Yellonek']Witam Ja również pomagałam Sylwii w adpocji Bruna ...i jestem wstrząsnięta i załamana jej postawą! pies absolutnie nie jest agresywny a miała trochę czasu żeby Go zaobserwować! .. wykazywał DELIKATNĄ dominację do córki Sylwi którą w prosty i szybki sposób można było skorygować.. Pomimo widocznej traumy jaką musiał przejść niewątpliwie w swoim życiu NIc więcej Mu nie dolega! Więc jakiekolwiek zasłanianie się Sylwii obawą o dziecko jest bezczelne! Bardzo mi przykro, że zostałam wciągnięta w to... kurewsko mi szkoda Bruna i nie wiem czy wybaczę sobie, że uczestniczyłam w akcji zabierania go ze schronu.. bo pierwszy raz w życiu widziałam tak oddanych ludzi jakich mial dookoła siebie.. pomimo, że bieda tam piszczała, Oni dawali co najcenniejsze.. serce !!! Jeżeli będę mogła w jakikolwiek sposób pociągnąc Sylwie do odpowiedzialnosci - dajcie TYLKO znać![/QUOTE] mnie tez nie przekonuje agresja do dziecka. pies przejechal 250 km , to duzy stres dla psa, powinien miec cisze i spokoj ,a co go spotkało? dwa dni błąkal się po warszawie, po czym trafil do schroniska na paluchu,kolejny numerek w papierach. i znow trafil do domu gdzie powinien odpoczac w ciszy i spokoju, minely dwa dni a pies znowu zostal wyrzucony jak stary but na ulice. w piatek sylwia dzownila do wlascicielki schronu o 20, wszystko bylo ok a na drugi dzien ..nie napisala na gg agresja do niej i do dziecka. na samym poczatku jak prowadzilam z nia wywiad mowila ze ma kolezanke ktora moze jej pomoc w ulozniu psa, ze ma sporo znajomych co moga jej pomoc. nie bylo cienia watpliwosci, ciagle dopytywala co u niego itd. a tu nagle minal tydzien i jej sie odmienilo? ona jest nieodpowiedzialna. zreszta podamal ja juz na czarne kwiatki
-
[quote name='Lana i Ja']Tak, kontaktowała, ale nic więcej nie wiem. Jestem maksymalnie zła na brak odpowiedzialności, odwagi, skrupułów i chęci by pomóc w szukaniu Bruna. Mam nadzieję, że chociaż przed sobą się przyzna, że postąpiła nie tak jak powinna. Brak mi słów i nie rozumiem całkowicie jak mogło się tak stać... a pies przecież sam się nie obroni jeśli ludzie mu nie pomogą. To boli... edit: Tak, z tego co ja wiem to zawsze SM czy schronisko sprawdza czy jest czip więc w pierwszej kolejności odezwą się pewnie na Paluch gdyż w safe-animal.pl widziałam jak wpisałam nr czipa Bruna dane właściciela są utajnione tylko widać Schronisko Paluch... zresztą sami spójrzcie: [URL]http://www.baza.safe-animal.eu/index.php?action=szukaj&zid=968000005090409[/URL][/QUOTE] a czy mówiła co zamierza później zrobić jak pies sie znajdzie? mnie to naprawde nie mieści sie w głowie. mieliśmy zwroty psów,,różnych, choc z reguły były to szczeniaki ,zreszta "mordercze" szczeniaki które "rzucaly sie do gardeł" ale zawsze odstawiali je na miejsce, albo po uprzedniej umowie jechalismy po psa. ale to ,to po prostu przedszkole.
-
[quote name='Lana i Ja']Sprawdziłam. Nie ma go. :( Podałam numer czipa, Pani go znalazła, wie który to piesek, ale tym razem na razie do nich nie trafił. Dowiedziałam się też, że jeśli pies zostanie znaleziony np. w Łomiankach to wtedy nie jest odwożony na Paluch tylko gdzieś indziej przez SM więc się załamałam...[/QUOTE] a nie wiecie ile schrosnik jest powiadomionych? nie wiem jak jest w wawie, ale mam nadzieje ze jak znajda czy złapia jakiegos psa to sprawdzaja czy ma czip . kolezanka sie kontaktowała?
-
[quote name='kajetanka']Skoro się "rozmyśliła" bez konkretnych powodów ,to mogła psa z powrotem do Was odwieść ,a nie wyrzucać jak śmiecia. Widziałam Bruna w deszczowy dzień ponad tydzień temu,przyglądałam mu się dosyć uważnie,nie chcę urazić opiekunów ze schroniska,ale był bardzo zaniedbany,więc zatrzymałam się i obserwowałam. Pies stał w jednym końcu kojca ,a pseudo właścicielka w drugim smsowała i rozmawiała z koleżanką stojąca obok niej,a pies stał w towarzystwie innych psiarzy. Kurcze no ,że też takie kreatury muszą deptać matkę ziemię.[/QUOTE] pies jak byl uu nas byl juz w zlym stanie, jescze nie doszedl do siebie. byl u nas hm moze ze 3 tygodnie. jesli wlascicielka sie rozmyslila mogla nas o tym powiadomoic i oddac go nam, a nie wyrzucac czy zawozic na paluch ! w umowie naszej jasno pisze ze nie wolno oddawac osobom 3 i jak siepsa nie chce to trzeba go oddac pod opieke fundacji a pies byl wziety od nas dokladnie 10 kwietnia. na paluch trafil we wtorek.
-
[quote name='Kora']Ta jej kolezanka i kolega ktorzy tez byli po psa 12 w Schronisku, to fajni ludzie maja husky tez z jakiegos Schroniska natomiast za "wlascicielke" nie dam 5 groszy. Musimy rozeslac wici do Jozefowa, do Lulki i do gabinetow weterynaryjnych moze ktorys jednak odwazyl sie......![/QUOTE] psa nie ma od soboty bodajże. znowu zwiał. koleżanka pani sylwi jest w porządku. działa w huskyadopcje. ktoś dzownił do józefowa, albo miał dzownić, już sie pogubiłam :( ogłsozenia sa w necie, paluch już wie o zaginięciu psa, dzowniła tam p Danusia właściecielka przytuliska "mojego" teraz musimy czekac az ktos złapie psa. i dalej bedzemy dzialac.