No powiem Wam szczerze, że zdziwił mnie bardzo. Byliśmy na spacerku grupowym - Rychu + Chrupka i Kolba. Rysiek oczywiście jak silny chłop ciągnął na smyczy strasznie, wszystko wokół go interesowało i nie miał zamiaru się ograniczać. Pobiegaliśmy trochę, pomizialiśmy się, miał okazję pozaczepiać mnie i podgryzać, więc w ramach odpoczynku rozłożyliśmy się na trawce ;) Dziewczyny bardzo słuchają M_mm, więc były spuszczone, natomiast Rychu miał do dyspozycji długaśną smycz, która i tak leżała na ziemi, bo chłopak położył się koło nas i nie miał zamiaru się oddalić na krok :) Podchodził na zawołanie, powariował z dziewczynami, poprzytulał się z nami. Pies cudo!