[quote name='mru']no i? no i?[/QUOTE]
Witam,
nareszcie udało mi się zalogować na Dogomanię. Od prawie tygodnia nie mogłem nic zrobić - znaczy się napisać. Ale już wyjaśniam jak wyglądała sytuacja z naszej strony.
Rzeczywiście w piątek wieczorem Brzydal - vel Fenek :) - został przez nas zabrany z Azylu. Był słodki, śliniący się czasami i w ogóle cudny. Pojechaliśmy z nim od razu do Elwetu, został gruntownie przebadany i pojechał do domku. Od razu trafił do kąpieli i zeszło z niego chyba z pół kilo brudu :) I potem się zaczęło :) Ale nic złego. Po prostu musiał zapoznać się z całą gromadką. Obwąchiwał, chodził, aż w pewnym momencie prawie wręcz sterroryzował - seksualnie - największą sunię i... Ryjeczka :) Nie napastował ich seksualnie, ale chodził i obwąchiwał, lizał itd. Ale wszystko było ok - przespał całą noc.
W sobotę już się uspokoił, coś zjadł i był pocieszny. Co prawda wciąż trochę chodził za pieskami, ale na spokojnie.
W niedzielę było niedobrze. Od rana dużo pił i wymiotował. Pojechaliśmy błyskawicznie do weta, został trochę odżywiony i dostał leki. Niestety po południu jego stan się nie bardzo poprawił. Fenek był słaby, wciąż dużo pił, wymiotował i spał. Dlatego pojechaliśmy jeszcze raz do weta. Tam natychmiast dostał kroplówkę, zrobiono mu dodatkowe badania i został na noc w szpitalu. Tam opiekowano się nim dobrze i rano - z informacji jakie otrzymaliśmy - był w bardzo dobrym stanie. Niestety nie sprawdziliśmy tego samodzielnie, ponieważ tego samego dnia odebrały go już jego właścicielki.
Przyznam się, że byliśmy w głębokim szoku, kiedy dowiedzieliśmy się, że znalazły się owe panie. Nie wiem nic o - wspominanych wyżej - kłopotach w odzyskaniu pieska. Wiem tylko, że w niedzielę podobno właśnie Panie przyjechały odebrać Fenka do Azylu. Niestety nie było to możliwe (nie wiem z jakich powodów i nie wnikam) i zabrały go z Elwetu w poniedziałek. Co więcej wzięły również naszą obrożę z wygrawerowanym serduszkiem naszego Ryjeczka :) Mam nadzieję, że ją odzyskamy bo to prezent świąteczny :P
Ostatecznie więc nie było dane nam pożegnać się z Fenkiem / Brzydalem. Ale cieszymy się, że wrócił do swoich właścicieli. Wszak nie ma to jak w domku :)