-
Posts
2324 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Victoria
-
Nucha & kwiatuszki :) [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/696/imgp4357v.jpg/][IMG]http://img696.imageshack.us/img696/2557/imgp4357v.jpg[/IMG][/URL]
-
Usunięte ;P
-
A mi się marzy połączenie pacyfki + żółta taśma + zielona eko.. tylko kasy brak :lol:
-
Baster na DogStylowo: [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/267/1326807811446.jpg/][IMG]http://img267.imageshack.us/img267/2106/1326807811446.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/267/1326807271728.jpg/][IMG]http://img267.imageshack.us/img267/1185/1326807271728.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/36/1326807789703.jpg/][IMG]http://img36.imageshack.us/img36/8626/1326807789703.jpg[/IMG][/URL]
-
Tiaaa. ci sami ludzie tak różnie się zachowują w zależności z którym psem jesteśmy, prawda?
-
Szłam sobie wczoraj z Basterem (22kg) i jakaś babka z dzieciakiem bardzo chamsko i z wyraźnym poczuciem wyższości kazała mi zabrać psa.. Baster szedł na smyczy przy mojej nodze... ;/ Wkurza mnie, że kiedy idę z młodą albo z yorkiem to ludzie puszczają swoje psy i nie zwracają uwagi na to, że ja moją odciągam i ich psy odganiam i rzucają się, żeby koniecznie dziewczyny pogłaskać (szczególnie yorka) a jak idę z Basterem, to większość ludzi swoje psy zapina, a nas mija dookoła. Tutaj wychodzi egoizm - jak nie ma zagrożenia dla ich piesecka, to niech se robi co se chce, nawet jeśli ma to być atakowanie innych psów. Ważne że właśnie ich pieseckowi nic nie grozi, bo przecież te małe które sobie atakuje nic mu nie zrobią, bo są mniejsze..
-
Co do sanek..: (sorki że w tym temacie, ale jak już jest o sankach to się tu pytam) czy 45kg na sankach dla 22kg psa nie jest za dużo?? ;P Dodam, że pies młody i silny i oczywiście zdrowy. Haha, a żeby nie było całkiem nie na temat, to strasznie ostatnio mnie korci, żeby psu kwiatuszków od Taks nie założyć ;P I nie wiem, czy go jutro tą obrożą nie skrzywdzę :d
-
Otwock - cała masa bezdomnych psiaków prosi o pomoc...
Victoria replied to koosiek's topic in Już w nowym domu
Słyszał ktoś może o zaginięciu rudego rocznego psa?? Ok. 20kg, na szyi kolczatka.. -
Cudo :) Śliczne kolorki
-
Moja talenciara wczoraj adresówkę z trixi zgubiła.. moniab - dużo lepiej to wygląda ;)
-
Potrzebny pilnie dt dla znalezionej w ząbkach suki mix yorka
Victoria replied to Zośka74's topic in Już w nowym domu
Cuuudna jest :) Mam nadzieję, że to nie jest nic poważnego -
ostatnie :p
-
Tak się zastanawiam co by policja zobiła (czy cokolwiek..??) gdyby ktoś zgłosił takie oszustwo.. no bo chyba inaczej się tego nazwać nie da jak tylko oszustwem. Też chętnie zgłoszę. Link poprosimy :)
-
Aaaaahahaaa :lol: Ten gościu jest genialny:diabloti: I co? Dotrzymujesz obietnicy?
-
[quote name='Beatrx']widocznie nie był taki super wychowany.[/QUOTE] był, do czasu. To jest przykład na to, że KAŻDEMU psu może coś głupiego do łba przylecieć, niezależnie od tego czy wcześniej mu się to zdarzało, czy też nie. Nawet pies nieagresywny może dziabnąć. To jest zwierze, nie mamy 100% pewności co do jego zachowań i nie możemy zagwarantować, że nigdy mu nic nie odbije i np. nie rzuci się na jakiegoś malucha. Co do szczekania - czasami mam ochotę powiesić moje dziewczyny na suchej gałęzi. Jak dzwoni dzwonek to wskakują na najwyższe tony, że aż uszy bolą. A młoda ma jeszcze taki nawyk, że zaczyna sobie poszczekiwać bez powodu. Ode mnie zawsze jej się dostaje, ale nikt inny na jej wrzaski nie reaguje, więc nawet nie liczę na to, że kiedyś załapie, że tak drzeć japy nie wolno. Mała jeszcze jakoś używa swoich szczątków rozumu, więc jak sama zaczyna szczekać, to można wrzasnąć i jest cisza, ale młoda nic nie łapie, że tak nie wolno. Jak słyszą, że ktoś chodzi wokół domu, to myśleć się nie da tak jest głośno. Kiedy ktoś przyjdzie staram się najpierw uciszyć psy, a potem dopiero iść otworzyć, ale młoda siedzi na swoim miejscu, wgapia się na mnie, uszy po sobie, szklane oczęta i dalej drze ryja, z tym ,że na coraz to wyższych tonach. Mam ją ochotę zadusić wtedy :lol:
-
Też bym wolała, żeby moja dostała kagańcem po łbie niż zębami w kark. A to jaki pies bdzie miał kaganniec nie jest ważne, liczy się tylko to, że miałby. Co do wyłaniających się z nikąd psów - dla owego psa my też wyłaniamy się z nikąd (np na zakrętach). Taki pies, o ile idzie z właścicielem, choć byłby najbardziej odwoływalnym psem świata, to może zostać odwołany za późno, bo właściciel nie zauważy nas i naszego psa, który np. (tak jak moja młodsza) jest na smyczy, ale się jeży i prowokuje do ataku. Na osiedlu obok mnie super wychowany pies zagryzł yorka, który był na smyczy. Coś mu odbiło. Pomijając smycz, gdyby miał kaganiec, byłaby szansa, że malch skończy potłuczony na lekach przeciwbólowych, a nie za TM
-
[quote name='sachma']a moich rodziców ONek usłuchany i odwoływalny, ale na kolcach - prosta przyczyna, jak się będzie chciał rzucić to na obroży go nie utrzymam ;) ale go odwołuje jak widzę ludzi/psy na horyzoncie [/QUOTE] Właśnie - czyli bierzesz pod uwagę taką możliwość, a tamci państwo byli święcie przekonani, że ich pies się nie ma prawa rzucić ;p A psa który potrzebuje kolczatki, a odwoływalny nie jest nie powinno się puszczać. Nawiasem mówiąc jestem za tym, aby każdy pies puszczony luzem miał kaganiec, chociażby taki materiałowy:diabloti:
-
Erica - sorki, trochę niekumata dzisiaj jestem ;p Haha, ale kokardka by zmieniła pierwsze wrażenie trochę (pomijając gabaryty psa i dźwięki jakie wydawał xD) Ja się przyznam, że widząc jakkolwiek nieprzyjaźnie nastawionego psa, który jest większy od mojej i nie ma smyczy lub kagańca porywam moją na ręce. Nie przeszkadza mi w tym mokra pogoda i moje świąteczne ciuchy.. Panikuję tak od sytuacji kiedy to w młodej wzięła górę agresja, lękowa jak sądzę, i kiedy wyskoczyła na nas zjeżona suka ON z otwartej bramy. A że wg niej wtargnęłyśmy na jej teren (wąski chodnik, zaatakowała mniej więcej pół metra od granicy jej podwórka) dzielnie go broniła, szkoda tylko, że stojący nieopodal właściciele nie zwrócili uwagi na to, że ich pies rzuca się na przechodniów, dopuki moja mama nie wrzasnęła - wtedy raczyli zawołać psa, który za 2h ponowił próbę zjedzenia młodej, z ta różnicą, ze pod nieobecność właścicieli.. Jak ide z małą (york) to bardziej na luzie podchodzę do innych psów, bo wiem, że moja jest w miarę nauczona psich zachowań i nie wyskoczy do nikogo z zębami bez ostrzeżenia
-
[quote name='Erica'] [B]Victoria[/B] - może tak w imię mody? Coś jak różowe kokardki yor... same wiecie ;)[/QUOTE] nie wiem jak mam to rozumieć, co masz na myśli??
-
Jak zrobić samodzielnie smycz i obrożę dla psa :)
Victoria replied to vege*'s topic in Obroże i smycze
No moje też :eviltong: ale wygodne były :p -
Taa, dziwna definicja zabawy ;P Co do mojej poprzedniej wypowiedzi - właściciele zapewniali jaki to on grzeczny i że się słucha - usłuchanemu psu raczej kolczatka nie jest potrzebna. Przynajmniej takie jest moje zdanie: puszczony luzem pies = odwoływalny i usłuchany pies = nie potrzebuje kolczatki (której tak czy siak nie jestem zwolenniczką). Poza tym z warkotem do nas podleciał.. więc po co mu ta kolczatka
-
Wczoraj w lesie ide sobie z większą (12kg) na smyczy i z tatą. Moja lata za patykiem, szaleje, zajęta mną i badylem. Nagle wyskoczylo zza zakrętu wielkie bydle bez kagańca, z kolczatką na szyi, jesli się nie myle był to bokser. Ja się dre że się go boje, a idący ze 40m dalej ludzie drą się "***** do nooogiiii", nadal idąc ślimaczym tempem. A ***** ma ich w poważaniu. W momencie kiedy zjeżony pies podszedł mo nas (ja z warczącą Nanuchą na rękach ledwie ją trzymająca bo się rzucała) mili państwo wrzasnęli "ale on nic nie zrobiii!!" Taaa jaaasne nic nie zrobi.. to czemy ma kolczatke na szyi jak taki grzeczny.. Tata odganiał psa a ja zwiałam dalej z młodą..
-
Jak zrobić samodzielnie smycz i obrożę dla psa :)
Victoria replied to vege*'s topic in Obroże i smycze
Wikikoniki - mam takie same buty jak Ty ;P Jak ja robiłam smycz z linki to musiałam najpierw zszywać, bo sama taśma nie wystarczała. Ale to były stare dzieje bo linka jest już dawno zjedzona -
Allegro jeszcze jakoś, ale tablica sobie olewa
-
kiedyś wpadłam na genialny pomysł liczenia psów na smyczach spotkanych przez cały tydzień. 2 na 3 tygodnie były całkiem "puste" - bez żadnego zasmyczowanego psa (nie licząc jednego jedynego yorka ze wspomnianego wyżej osiedla), a chodzę sporo: w dwie strony do szkoły + psowe spacery i czasami do sklepu. Teraz trochę się to zmieniło, widzę coraz więcej takich psów, ale są to niestety tylko maluchy. Większe psy prawie zawsze są luzem. Zdarzają się normalni ludzie ze smyczą, ale takich widuję w okolicach stacji, czyli przyjezdnych