Jump to content
Dogomania

Victoria

Members
  • Posts

    2324
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Victoria

  1. Nie, nie mam śladu. A siatka i tak już wczesniej podara była. Na (nie)szczęście w momencie kiedy dziabał zabrałam nogę i nie trafił. Nie zabiorą raczej. Spróbować zawsze można, ale szanse są małe, bo nasze miasto jest specyficzne... SM ma jakby...hmm... zakaz? ...zabierania takich psów, bo jest to kosztowne.. ;/ schron też nie przyjedzie. Złapać bym go może i mogła, jak nie sama to ze znajomymi i psem.. jakoś by się pewnie dało. Ale nasz schron jest przepełniony i mocno się trzeba namęczyć żeby zabrali psa w masakrycznym stanie w niesamowity mróz.. tym bardziej nie wezmą psa w kagańcu = mającego właściciela. Uśpienie go to jest wg mnie niezbyt dobry pomysł, bo kolejnego i tak sobie sprawią. A będzie to pewnie jeszcze większy pies. A wiadomo - łatwiej skopać jamniora niż ONa.
  2. Augie na pierwszym pierwszym ma taką minę jak Lusia gdy siedzi koło niej Abiśka xD A to ostatnie jest cuuuuudne <zakochany> <3<3<3
  3. Na jakiej podstawie?? Bo mi siatkę użarł??
  4. dzieki :*** jak mu zrobię wydarzenie to i tak tylko moi znajomi bd mogli je zobaczyc (fejs ma taką durną zasadę, że osoby niepełnoletnie nie mają opcji 'publiczne' ;/ )
  5. Już mama dzwoniła na SM. Obiecali, że tam pojadą i coś zrobią. Powiedzieli też że się potem z mamą skontaktują, żeby powiedzieć co wynikło z ich odwiedzin. Ale już straciłam nadzieje na tel. od nich... Pewnie nie znaleźli psa, albo nikt się do niego nie przyznaje. To jest dom wielorodzinny, pewnie każdy zwala na sąsiada. Poza tym wątpię, żeby właściciele mieli jakieś hamulce przed wyparciem się psa. Skoro go nie pilnują, to nie wydaje mi się, żeby im na nim zależało na tyle, aby się do niego przyznać i dla jego dobra wziąć odpowiedzialność za niego.
  6. Mało co mnie pies nie pogryzł!! Oo wracałam ze szkoły i wspominany już kiedyś gdzies przeze mnie ok. 10kg czarnuch chodzący 24/365 w materiałowym kagańcu (oj sory, to już nie jest kaganiec tylko jego skrawki) się na mnie rzucił Zaszedł mnie od tyłu i wkleił nos w moją łydkę, a że zaczął powarkiwać to się przestraszyłam i odwróciłam do niego. W tym momencie kłapnął mi przed nogą :evil: :evil: :evil: Dobrze że miałam siatkę - przynajmniej mogłam się bronić. Kurdupel wgryzł mi się w reklamówkę :shock: :evil: :evil: :evil: Wrzasnęłam coś, żeby sobie poszedł i się trochę przestraszył (czyt. zmienił taktykę i zaczął atakować od tyłu). Waliłam siatką na ślepo, a jak mocniej dostał i rzucił się od przodu zdzieliłam go butem... nawet to go nie zniechęciło. Dopiero po którymś razie odpuścił :evil: :evil: :evil: :roll: Najlepsze jest to, że obok szła kobieta z dzieckiem. Normalny człowiek widząc takie zajście stara się jakoś ochronić dziecko, odciągnąć je jak najdalej, a ona nic.. Z tego wynika, że to był jej pies. Nawet go nie zawołała, tylko przechodziła jakieś pół metra ode mnie i się gapiła. Ale strachu ani zdziwienia po niej nie było widać :evil: :evil: :evil: Wcześniej ten sam pies rzucił się na Nanę. Wiem gdzie on mieszka - widuję go codziennie.
  7. [quote name='immortal']Sugerujesz że każdy rasowy pies musi być idealny aby można było go nim nazwać? :lol:[/QUOTE] nie, dlatego napisałam 'jak na rasowca'
  8. Mi się podoba, ale sory, biewera nie przypomina xD ;) Nie mówię tego złośliwie, poprostu zaskoczyło mnie jak wyskoczyłaś z tymi papierami. Dla mnie jak na rasowca ma troszkę przydługą kufę no i .. uszy ;) Co nie zmienia faktu ze jest śliczny <3
  9. [url]http://www.facebook.com/photo.php?fbid=294379950634158&set=a.294379943967492.68841.100001864651367&type=1&theater[/url] bardzo proszę udostępniajcie
  10. W czwartek (22.03.2012) uciekł z posesji w Otwocku (pod Warszawą) Baster. Nie miał na sobie żadnej obroży. Pies około roku, lgnie do ludzi, lubi inne zwierzęta [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/607/1326807773049.jpg/][IMG]http://img607.imageshack.us/img607/263/1326807773049.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/9/zdjcie0617d.jpg/][IMG]http://img9.imageshack.us/img9/2870/zdjcie0617d.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL] Każdego kto chociażby o nim słyszał bardzo proszę o kontakt!!!
  11. W czwartek (22.03.2012) uciekł z posesji w Otwocku (pod Warszawą) Baster. Nie miał na sobie żadnej obroży. Pies około roku, lgnie do ludzi, lubi inne zwierzęta [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/607/1326807773049.jpg/][IMG]http://img607.imageshack.us/img607/263/1326807773049.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/9/zdjcie0617d.jpg/][IMG]http://img9.imageshack.us/img9/2870/zdjcie0617d.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL] Każdego kto chociażby o nim słyszał bardzo proszę o kontakt!!!
  12. Jaką?? ;> pochwal się, to może obie będziemy chorować xD
  13. Dokładnie - Lusia ma najlepiej :) Tak, tata był baaardzo przeiwny. Ale teraz czasami ją nawet pogłaszcze i zabawkę rzuci ;]
  14. Miło nam :) Lusiaka kupiłam z ph... będąc jeszcze w nieświadomości... Wredota aktualnie ma 4 lata i jest upierdliwa jak nikt. ;] Umie sporo sztuczek, ale nic za darmo nie zrobi. Lubi inne psy, ale jest 'asertywna', potrafi pokazać kiedy jej się coś nie podoba - nie da sobie w kaszę dmuchać. Ciągle jest chora, problem leży w jej brzuszku i żaden wet nie wie co jej jest. Oprócz tego, że jest rozpieszczona i okropna - to jest mój kochany agilitowiec :) Nana znaleziona 2.5 roku temu pod czyimś samochodem. Pamiętam, że był to pierwszy poniedziałek w roku szkolnym ;] Koleżanka do mnie zadzwoniła, że znalazła malutką sunię w ciąży. Po wizycie u weterynarza okazało się, że mała ma ok. 2 miesięcy i oczywiście w ciąży nie jest - była tak wygłodzona i chora, że brzuszek jej spuchł do gigantycznych rozmiarów. Pamiętam, że przez pierwsze dni tak się bała, że kiedy ktoś do niej podchodził, to warczała i nawet próbowała dziabnąć, a w szczególności Lusię. Reagowała agresją, bo nie mogła uciekać. Była tak słaba, że nie stała o własnych łapkach. W miarę jak rosła przekonaliśmy się, że była bita, bo bała się ręki nad łepkiem oraz długich przedmiotów i hałasu. Szukaliśmy jej domu, a już w szczególności ja - dzięki mnie niewiele osób zdołało ujrzeć jakiekolwiek ogłoszenie ;];];] :lol: No i mamy Nanę :) Kundel ma bardzo trudny charakter, rzuca się na inne zwierzęta, czasami na ludzi, a zbliżenie się do mnie grozi utratą jakiejś części ciała ]:-> Nie umie zbyt wiele, bo teraz u mnie z czasem krucho, no i przede wszystkim z cierpliwościa... Otwarcie powiem, że moim zdaniem rodzice ją koszmarnie popsuli ;/ Już od początku byla poniżana przez tatę, który po powrocie z pracy dawał Lusi furę buziaków, a przed Nana w najlepszym wypadku tylko drzwi zamykał. Za każdym razem jak przyszli goście Nana nie miała możliwości ich nawet powąchać. Za KAŻDE niepożądane w danej chwili zachowanie jest odsyłana na miejsce, tą samą komendę dostaje przed smakołykiem. Dzięki temu z tym psem nie da się zrobić prawie nic, bo nawet jak ją wołam imieniem, to idzie na swoje posłanie. Dobra kończę już, bo wylewając z siebie żal do rodziców zaczynam przynudzać :lol: Baster prawdopodobnie wyrzucony z samochodu kilka miesięcy temu. Ma ok. roku, jest bardzo pogodny, szybkko się uczy i uwielbia dzieci Nie mieszka u mnie, tylko u sąsiadów, ale jako że ja go znalazłam, ja wychodzę na spacery i chodzę do weterynarza, kupuję obroże, smycze itp. to oficjalnie pół psa jest moje ;] a nawiązując do nanowych minek: [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/194/imgp4683j.jpg/][IMG]http://img194.imageshack.us/img194/547/imgp4683j.th.jpg[/IMG][/URL]
  15. nie no drugi raz nie bd tego czytać xD raz już do końca dobrnęłam a co, Ola ją widziała..?? ;> też chcem ;]
  16. nikt na nas nie paczy ;( [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/407/imgp4643.jpg/][IMG]http://img407.imageshack.us/img407/6375/imgp4643.jpg[/IMG][/URL]
  17. Mnie tez ta niebieska zauroczyła Jest cuuuuudna!!! Chantell, Ty tylko mówisz ze sie obkupiłyście a o zdjęcia to już błagać musimy ]:->
  18. Właśnie mam zamiar tak zrobić, bo w sumie macie rację - po co ryzykować agresje.. już mam jeden kłopot, bo się moje nienormalne zwierze potrafi na szczyla nawet rzucić... ;/ Ale tak czy siak chcę psa takiego jak pisałam ;]
  19. Będę się starać wstrzymać z psem do czasu wyprowadzki. Ale nie mam zielonego pojęcia kiedy to będzie i czy w ogóle. Bardzo możliwe, że to rodzice się wyprowadzą a ja zostanę tutaj. Ale nie ma co gdybać, bo jeszcze mam trochę czasu. No ale macie rację - lepiej poczekać. Chociaż tez strach przed psami pewnie mi zostanie do końca życia, więć nawet mieszkając w cywilizowanym świecie będę szukać takiego psa o jakim teraz myślę, bo stres na spacerach z innym psem kończył by się nerwicą po obu końcach smyczy... Hmmm... tu nie chdzi o wizerunek w oczach sąsiadów. Raczej o to, żeby nie dostać łomotu bejsbolem.. pozwolę sobie na maly off.. tutaj jest tak, że nie liczy się pies. Oczywiście nie dla wszystkich. Mówię o tej patologicznej części mieszkańców. te psy są wszystkich. Prawdopodobnie gdyby policja się nimi zainteresowała to właściciela by nie było, albo dlatego, że rzeczywiście go nie ma, bo nie wiadomo czyj tak właścicie jest pies, albo dlatego, że nawet gdyby takowy był, to na psie by mu nie zależało - zawsze można se znaleźć drugiego. Tutaj jak pies jest chory to się go nie leczy, nie idzie do weterynarza, tylko w najlepszym przypadku czeka aż sam padnie. (kiedyś znalazłam ciało ONkopodobnego w lesie przy drodze) i tak są wychowywane tutejsze dzieciaki - zwierze nie czuje. Wczoraj tata mnie podwoził do miasta. Jechaliśmy jeszcze naszą ulicą, z naprzeciwka szedł może 14latek ze sporym psem (oczywiście bez smyczy ani nawet obroży), a kiedy pies wbiegł nam pod koła (!!!!!!) i tata LEDWO zachamował (głowy nie dam, że lekko psa nie stuknął) to chłopak tylko się gapił. Nawet mu twarz nie drgnęła. Nawet nie zwolnił kroku, nie zawołał psa. Nadmienię jeszcze, że taki pies stanowi poważne zagrożenie dla kierowców, bo sam się rzucił od przodu na samochód tak zajadle, jakby był to jakiś największy wróg. Nie ogarniam tych wszystkich ich rodzin, bo cała ta skrajność mieszka w kilku wieeeelorodzinnych drewniakach na końcu ulicy. No w każdym razie innym razem widziałam jak wraz z młodszymi dzieciakami szło kilka psów - jeden przecisnął się pod ogrodzeniem do psa sąsiadów i mało nie przypłacił tego życiem. Wśród pisków i wrzasków (psa oczywiście) ledwo wyszedł na ulice. Dzieci co? wielkie NIC! osoby w wieki od 4 do 12 lat mniej więcej i już tak znieczulone. Żadne nawet nie zawłało psa, nawet się nie zatrzymało... Inny przypadek - trochę dalej mieszka mały jamnikopodobny pełnojajeczny pies, który caaaaały boży dzień lata po mieście w materiałowym kagańcu. Nawet w najgorsze upały. Jeszcze kawałek dalej jest brzydkie coś, co kiedyś się rzucało na moje psy, ale teraz jest już stare, więc i spokojniejsze, no i owe coś pomimo, że ma właściciela to wygląda jakby ze śmietnika wyszło. Straaaasznie zaniedbane. Jeszcze kawałek dalej jest kilka już spokojniejszych psów, które latają sobie po ulicy chyba całą dobę, wypuszczane z czegoś na wzór kamienicy. Co roku nim. 1 suka jest w ciąży, a szczylków ani razu nie widziałam. Do tej grupki należy jeszcze dodać ze 2 obce psy, praktyczniekażdego dnia inne. Koło mnie mieszkają starsze zakonnice. Moja mama je zna i czasami pójdzie coś pomóc, a one w zamian przyniosą jakieś ciasto albo owoce nazbierane w lesie. A mają max. 8kg kundelka, który jest dosyć agresywny. Początkowo mieszkał w budzie nałańcuchu, ale 'z dobrego serca' siostrzyczki zaczęły go spuszczać, a on zaczął uciekać. Teraz juz nawet bramy czasami nei zamykają, bo wiedzą, że i tak ucieknie. I co ja mam zrobić? Jak ja mam pójść i powiedzieć im, że jak nie zaczną pilnować psa, to go do schrnu zawiozę?? Jak one mnie od małego znają i jak tylko mnie widzą to ciepło witają i mówią jaka to ja śliczna jestem i w ogole...? Albo jeden (pełnojajeczny) pies z wspomnienej wcześniej kamienicy. Wiem, że jego właścicielką jest samotna matka z dwójka dzieci (jedno po jakimś udarze - jeździ w wozku i się ślini, a ma już z 18 lat pewnie) i jak się domyślam bez pracy, bo bogactwem nie świeci.. Reszta ludzi, to osoby których bym się bała nawet o godzinę zapytać.. A jeszcze dodam DONa biegającego po całej okolicy - właściciel jak i miejsce zamieszkania nieznane. Pies potrafi się przez miesiąc nie pokazywać, po czym przez kilka dni lata po mieście z prędkością światła. Chciałam coś do niego wezwać, ale to byłoby trudne, bo zanim przyjadą, to psa już nie będzie. On nie chodzi po ulicach, tylko biega. kurde, ale się rozpisałam.. sorki za takiego offa xD
  20. Nie kupuję jeszcze psa ;) to są plany na przyszłość liczoną w latach. Moje psy właśnie oceniają siłę i wygląd napotkanego kolegi - stąd się wzięła moja teoria. Tak samo jak różnie zachowuje się pies którego zwykle mijam na spacerach, w zależeności od tego z którym psem jestem. Ale to są tylko moje doświadczenia i najwyraźniej z dużymi psami jest inaczej Tego co biega po mojej ulicy nie da się ogarnąć. To już zakrawa na patologię, do której nawet jakbym chciała, to rodzice mi nie pozwolą się mieszać, bo to jest wielkie ryzyko poprostu. Wierzcie mi, że moim marzeniem jest to ogarnąć i mogłabym zrobić bardzo dużo, żeby tylko tu było normalnie, ale nie mam jak. To nie ten temat, ale jeśli już o tym mówimy to napiszę tutaj trochę szczegółów. SM ma zakaz interweniowania, ze względu na 'oszczędzanie' pieniędzy przez miasto, a policja twierdzi, że to nie ich problem. TOZ (do którego nie mam zastrzeżen, bo już raz przyjechali po psa po moim telefonie) podobno ma za dużo na głowie, żeby zajmować się psami, które nie wymagają natychmiastowej interwencji. No i nawiasem mówiąc - co taki toz może zrobić? Ani mandatu nie wlepi, ani nic... W moim rejonie sytuacja z pałętającymi się psami jest rzeczywiście trudna. Psy bez powodu nie biegają z chęcią mordu w oczach - normalne psy nie. Na mnie, przy moim własnym podwórku rzucił się pies. Jak byłam mała pies zaatakował moją babcię - ugryzł ją, mnie i moją mamę 3 razy zaatakował pies, przynajmniej tyle pamiętam. Moją koleżankę ugryzł mikrus pod sklepem - nie robiła nic co normalnego psa może zdenerwować. Ma bliznę do tej pory. Moją drugą babcię 3 razy atakował pies sąsiadów - nie myślcie, że nic z tym nie robiła. Pies do samego swojego końca latał luzem po ulicy, a jego właściciele nie ponieśli żadnych konsekwencji. Wtedy policja była częstym gościem naszych okolic, więc przy okazji dowiedziała się o agresywnych pieskach i to nie od jednej osoby. Nie zrobili z tym nic! + to co już zostało napisane przez daguerrotype. Gaz - mam zamiar nosić. Tylko zamiar, bo póki jestem pod 'władzą' rodziców nie mogę go mieć.. Absolutnie nie rozumiem ich przekonań dot. noszenia gazu. Nadmienię, że małym dzieckiem już dawno nie jestem ;)
  21. Nie no ratunku.. uparliście się na nadinterpretację moich słów.. :lol: A jak gaz nie zadziala??! Chodzi mi o sytuacje skrajne, kiedy nie mam możliwości obronić psa..! Na 3 wielkie psy gaz nie zadziała, nawet pewnie na jednego może nie zadziałać, jeśli będzie on wystarczająco napalony! Nie no.. pytam jaka rasa najlepsza wg moich kryteriow, a Wy do mnie, że brane przeze mnie pod uwagę rasy się dla mnie nie nadają. Znacie moje doświadczenie, moją przyszłość.. A gdybym się zapytała jaka rasa dla lubiącej biegać, aktywnej osoby, która chce mieć psa przyjaciela itd itp i polecilibyście np. dalmata to byłoby wszystko okej? Przyszłość mojego potencjalnego psa nie różni się niczym od życia Waszych psów, bo nie będzie on szkolony na psa obronnego, nie będzie z nikim celowo walczył i nie będzie szczuty na inne psy. Mam tylko określone priorytety, którymi się kieruję przy wyborze rasy dla siebie. Już tyle razy pisałam.. czy to tak trudno zrozumieć..?! - chcę mieć pewność, że ryzyko zrobienia mojemu psu czegoś niedobrego KIEDY MOJE DZIAŁANIA ZAPOBIEGAWCZE NIE POMOGĄ będzie jak najmniejsze. Nie wierzę, że Waszych psów żaden inny nigdy nie pogryzł. Czy mam twierdzić, że jesteście złymi właścicielami? Gdyby na miejscu zaatakowanego psa był ratlerek, prawdopodobnie już by go nie było, a gdyby był np. cane corso - możliwe, że pies atakujący nawet by w jego stronę nie popatrzył.
  22. no to jak do taśmy 20, to kółka 25 powinny być dobre ;) czyli akura o co ja (może) i Vailet chcemy xP
  23. Evel - już w pierwszym poście napisałam, że szukam psa, który się nie da zabić jednym kłapnięciem! A Ty tutaj o Szarikach gadasz. Czyli mam sobie sprawić 5 agresywnych psów, żebyś stwierdziła, że jestem gotowa np na cane corso?? Chyba właśnie o to chodzi, żeby pies nie był agresywny. Nie bardzo rozumiem Twój tok myślenia. Przecież KAŻDY pies zaatakowany raz, może stać się agresywny do inych psów, a nie tylko te rasy które ja wymieniałam
  24. Na dzisiejszym spacerku nawet psa spotkałam :) Niestety u nas wraz z temperaturą rośnie również liczba samowyprowadzaczy.. Szłam sobie z yorkiem i jakiś gościu idący z naprzeciwka zaczął mnie zwymyślać :O Żadne konkrety, tylko same przekleństwa.. Nie no, serio nie wiem co ja mu zrobiłam. Zaczęłam się śmiać i poszłam dalej Kiedy prosiłam Lusię, żeby ruszyła doopkę i szła szybciej, minęła nas para starszych ludzi. Faciu zaczyna, że się mnie pies nie słucha, tłumaczy mi, że takie to już są badzo nieposłuszne i jeśli chcę, to mi da "łyżwa". Uśmiechnęłam sie, powiedziałam, że pies jest poprostu zmęczony, dałam lusi komendę 'równaj' i poszłyśmy - człowieki szczęki z ziemi zbierali xD
  25. Nie ma mnie bronić przed psami. Ma potrafić obronić samego siebie, kiedy będzie taka konieczność ;) No bo 'ma mnie bronić' to brzmi tak, jakbym nie mogła wyjść na ulicę bo by mnie całe stada atakowały xD Ja to pół biedy - jakoś sobie radzę, ale bronić siebie i jeszcze psa, to jest już ciężka sprawa, szczególnie jak napastików jest w liczbie mnogiej. Lupi - z tego co mi wiadomo ONki bardzo łatwo rozdrażnić, a mi zależy na psie który będzie miał nieco wyższy próg cierpliwości. No i szczerze powiem.. - ONki mnie tak nie urzekają jak inne wyżej wymienione rasy. Są teraz tak popularne, że mam ich dosyć xP Oczywiście bez urazy, bo Twoje z pewnością są wyjątkowe :)
×
×
  • Create New...