Chłopcy (tj. mój Nike i Dżoka) zostali odseparowani od siebie (ciągłe powarkiwania), bo obaj zazdrośni o względy u człowieka jak jasna cholera :evil_lol:
Dżok rano zaznaczył delikatnie teren (a co, pamiątka musi być) i nie odstępuje na krok człowieka.
Noc spędził w pokoju córki (wtarabinił się na łóżko i zajął jego większą część, tylko ciiiiiiiiiiiiiii....).
To pies kanapowy :lol:
Wyjeżdżamy ok. 13, więc proszę wszystkich by mocno ściskali kciuki, za dobrą drogę i szczęśliwą adopcję.