witam wszystkich bardzo serdecznie:p. Chciałabym bardzo wam podziękować za pomoc no i za mojego "szczeniaczka":iloveyou:. Nie wiem co mogę więcej napisać bo w zasadzie "ciocia" Maliboo57 już wam wszystko przedstawiła. Niestety moje psiątko zwane Bandusiem, Banderoza, El Bandito względnie Niunio, przebywa jeszcze na swojej uwięzi. Nieprzygotowani na to że trzeba będzie psa uwiązać nie mieliśmy nawet gdzie i na czym, ale wzięliśmy w dzierżawę sznurek, smycz i łańcuch(ten łańcuch to mnie najbardziej boli) i psiątko wychodzi do połowy podwórka. Jest strasznym przytulańcem, ale przy obcych nie specjalnie okazuje nawet mi swoje uczucia(może się wstydzi swojej pani:hmmmm:). Energia go rozpiera, ale nie nauczył się jeszcze rzucać kijka czego Saba nie może zrozumieć. Twardo broni swojej miski, potrafi warknąć a nawet moją sunię popędzić ale tylko jak ja stoję przy nim, no bo nie wiem czy wiecie ale niestety muszę czekać aż moje psusiaki skończą jeść czy pada deszcz czy nie Asia kwitnie na podwórku i czeka aż się psiątka najedzą. Przedwczoraj piesie musiały być karmione z ręki nie mam zielonego pojęcia co im się ubzdurało ale siedziałam pomiędzy ich miskami i Niunię karmiłam jedną ręką a Niunia drugą :crazyeye:. Psiulek non stop mnie iska wiem że tak okazuje uczucie, ale chyba nie zdaje sobie sprawy, że wcale to takie przyjemne nie jest tym bardziej, że robi to od niedzieli cały czas:lol:. Strasznie chce się bawić i podgryza mnie i zaczepia łapką i na kolana wchodzi i na plecy a zaufajcie mi trochę waży. Nie boi się głaskania po głowie tzn nie boi się reki nad głową przynajmniej mojej. Już pierwszego dnia pies wykazał się taką odwagą, że mnie aż się trochę popłakało ze wzruszenia. Saba uwielbia ciąganie kijem i przyszła do mnie żeby się z nią pociągać a ona przy tym wydaje naprawdę groźne dźwięki, a moja Bandusia weszła między mnie a Sabę mnie odpychał swoim zadkiem a na Sabę kłapał bezgłośnie zębami. Na werandę musiałam przynieść drugi dywanik , bo co z tego, że pani prosiła żeby pieski poszły do budy one wolały na deszczu na tym jednym dywaniuku na betonie normalnie myślałam że je poduszę. Ciężko jest mi odejść od psa muszę chyłkiem uciekać ponieważ jak zauważy że idę do domu to jest skowyt. Myślałam, że biorę zalęknionego starszego pana a on okazał się wyrośniętym szczeniakiem który ma w głowie tzw fiu-bździu.Jest wspaniały naprawdę. Jeszcze raz wielkie dzięki za moje psiątko