Jump to content
Dogomania

medor

Members
  • Posts

    85
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by medor

  1. a ja mam ich w głebokim poważaniu:diabloti: i robię swoje. chociaż powiem wam że jak mieszkałam w warszawie na tarchominie to było jakieś 12 lat temu to ja nie pamiętam żeby tam jakieś bezdomne psy były naprawdę każdy kto miał psa miał go świadomie my żeśmy w soboty niedziele całymi grupami psiarzy szli na spacer i jak jedni musieli wyjechać a nie mieli możliwości zabrać ze sobą psa to też nie był problem ja pamiętam że jako 13 letnie dziecko wychodziłam na raz ze swoim owczarkiem niemieckim(70 kg i 80cm w kłębie) ze sznaucerem olbrzymem i owczarkiem szkockim. każdy psiarz się znał i jak tylko komuś pies zginął to go wszyscy szukali nie wiem jak tam jest teraz ale tak naprawdę było więc jak się przeprowadziliśmy tutaj to taki szok dla mnie był. a wracając do mojego księcia to jest zmiana w zachowaniu jak niosę jedzonko na początku jak nałożyłam do miski to musiałam mu pokazać żeby jadł że to dla niego a teraz jak niosę jedzenie to jest dziki taniec on już wie że to dla niego skacze na mnie swoją miskę przewraca :loveu: jestem tak przez nie posiniaczona że jakbym poszła na obdukcję to bym miała sprawę rozwodową wygraną;)
  2. no cóż jakby to powiedzieć kojce nie będą potrzebne:-( a sterylka pewnie będzie po tych szczeniakach tu niestety jak to powiedziałaś w ciemnogrodzie jest normalne a ja stwierdzam że ja się nie nadaję do życia tutaj normalnie się nie nadaję. jak się z niuniem resocjalizujemy i bawimy we trójkę to patrzą na mnie jak na wariatkę i tylko teksty a na co jej taki stary pies. już nie wiem ile mam tłumaczyć że dla mnie to nie ma znaczenia i w końcu powiedziałam, że taki jest najlepszy na smalec no żart może głupi ale nie mam siły tłumaczyć po raz 1687 że to nic że ma osiem lat i że nie jest rasowy to jest mój pies no mówię wam że już nawet mi się gadać nie chce z nimi. i tylko stoją te stare durne baby przy płotach i pokazują mnie sobie palcami ło to ta co sie z psomi bawi no durna mówię pani i jesce gada do nich. no durna jestem gadam z psami
  3. wiem że to jest wątek mojego księcia ale muszę wam to napisać bo mnie normalnie jak to mówiła moja pani profesor rąki opadają:angryy: . mianowicie znasz znajomy ma piękną sukę owczarka niemieckiego która po raz pierwszy ma cieczkę i on chciałby żeby suka miała szczeniaki więc normalny cywilizowany człowiek znalazł by psa i dopuścił ale ten człowiek który posiada wrodzony debilizm wypędził sukę żeby po wsi chodziła to jak ma cieczkę to ją jakiś pieś śmignie :angryy:. chciałabym to jakoś skomentować ale słów mi brak naprawdę. takiego to tylko normalnie za ....... powiesić.
  4. nie muszę mówić gdzie kazałam sąsiadowi sobie tego pastucha powiesić:eviltong:
  5. mam nadzieję że jest mu u mnie dobrze i wydaje mi się że ta jego uwięź to bardziej mi doskwiera niż jemu. jak go puszczę to widać po nim że jest zagubiony bo jak wracamy do jego "koncika" to się że tak powiem odpręża i tak słodko nadstawia łepek do głaskania i uszka. wiem że minie sporo czasu zanim on się przyzwyczai ale będziemy cierpliwi bo te "dobre" rady od dobrych ludzi to mnie średnio się podobają. Rady w stylu elektroniczny pastuch :crazyeye: bądź jakiś pieprz dla psów żeby nim ogorodzenie obsypać:crazyeye: pierwszy raz o takim czymś słyszałam, ale jestem pewna, że nie skorzystam z tych rad :roll:. dzisiaj moja mama musiała dać psu wkupne bo ją obszczekał tym swoim pięknym basem dostali razem z sabą wędzone coś (nazwy nigdy nie mogę zapamiętać) niunio opędzlował od razu a saba zakopała żeby jak ja to mówię dojrzało, bo saba ma taką manię że im bardziej śmierdzi tym lepiej(dla niej nie dla nas) i wszysktie smakołyki zakopuje i jak wykopie swój przysmak po jakimś miesiącu i przyjdzie się pochwalić co ma na werandę to o zgrozo okna nie otworzymy.
  6. będę bardzo wdzięczna. wczoraj jak go puścliliśmy to była taka radość że coś pięknego. Moja saba jest psem nie do zmordowania a niunio jak zaczął się z nią ganiać na około domu tak saba po pół godzinie padła:crazyeye: moja saba który przez całe swoje życie nigdy nie padła w zabawie. niunio kapnął się po pięciu minutach że saba go nie gania
  7. mam pytanko czy wasza fundacja współpracuje z jakimś konkretnym weterynarzem w sochaczewie no i z którym? niestety chyba trzeba będzie że tak powiem ciachnąć niunia bo po pierwsze próbuje że tak powiem moją sabę(sunia jest po sterylce) troszkę zgnębić no i niestety jak jest za siatką sunia z cieczką to chyba ją przegryzie :placz: . siatkę dodatkowo zabezpieczyliśmy kołkami i niby było wszystko ok no ale pojawiła się sunia i koniec. no i tak mniej więcej jaki jest orientacyjny koszt tego ciachnięcia
  8. no zachowałam się jak burak:nono:nic tylko się powiesić no świnia ze mnie tak psom w głowach namieszać to nie przystoi:no-no-no:
  9. no to dzisiaj narozrabiałam:oops: po pierwsze wyszłam pół godziny później dać jeść:mad: po drugie nie tą stroną :shake: a po trzecie nie w tej kolejności co powinnam:angryy: więc psy nie będą jadły:placz: po jakiś 20 minutach proszenia saba wzięła się za jedzenie ale niunio nie. później nie wiem co mu strzeliło do głowy nie podchodził do miski i czekał aż saba podejdzie wtedy ruszał biegiem przeganiał ją i trochę jadł znowu odchodził saba podchodziła to on znowu biegiem burknął i jadł i tak z pół godziny. Saba chyba już zrezygnowała z nauki rzucania kijka bo dzisiaj robiliśmy we trójkę przytulasy na werandzie i poleciała cała szczęśliwa po to swoje drzewko przyniosła nam ale my z niuniem nie zrozumieliśmy więc wzięła swój patyczek poszła na drugi koniec werandy odwróciła się do nas dupą i zaczęła skiełczeć w tym momencie byłam szczęśliwa że nie rozumiałam co ona mówi
  10. mój niunio to jest jeden wielki przytulas:loveu: tą swoją mądrą łepetynę nadstawia do głaskania i daje się po uszkach głaskać no ogólnie jest najcudowniejszy na świcie razem z sabą:loveu:. dodam że saba też zaczęła okazywać mi uczucia nawet jak nie rzucam kija. dzisiaj przyniosła niuniowi takie mniejszej wielkości drzewko i zachęcała go do rzucenia chyba stwierdziła że tych mniejszych kijków nie widzi
  11. całuję cały czas tą moją łaciatą krówkę :loveu: i rzeczywiście jak go biorę na obejście podwórka to on wydaje się zagubiony strasznie a jak wraca na to miejsce gdzie jest uwiązany to tak jakby się odprężał. zastanawiam się skąd w nim tyle siły ja (a do najdrobniejszych nie należę) to fruwam po tym podwórku za nim. przed chwilą robiliśmy na werandzie przytulasy ale mój przystojniak chyba już przyzwyczaił się do przyjmowania hołdów bo to on mnie zostawił na werandzie i poszedł do budy:placz:
  12. gniewamy się dzisiaj są przytulasy tylko po 15 minut tak średnio co pół godziny. jak ja się mogę na niego gniewać najważniejsze że zawołany wrócił :loveu: no i jeszcze obszczekał moją teściową:loveu::multi::razz::evil_lol::D:laugh2_2::bigcool: taka z niego mądra psina. a poważnie to martwi mnie to jego uciekanie nie chciałabym żeby reszty swojego życia spędził na uwięzi
  13. praca intelektualna się mu udała niestety:mad: karabińczyk poszedł w drobny mak i pies od razu do swojego tajnego przejścia tak się na niego wściekłam:angryy: ale z drugiej strony byłam taka dumna :p bo niestety nie zdążyłabym dobiec do niego i zawołałam niunio i pies wrócił:modla: no i na razie się "gniewamy" na siebie
  14. no mówię wam obciach jak nie wiem co:roll: ale następnym razem jak nas któraś z cioteczek będzie odwiedzała to niech nie zapomni o smakołykach dla tego żarłacza :razz: . gdyby ktoś z was miał pomysł co zrobić z ogrodzeniem żeby mój niunio nie przechodził to będę wdzięczna dodam że jest betonowa podmurówka, siatka i naciągnięta linka na dole siatki a ten casanova dalej wychodzi
  15. dzisiaj była pierwsza próba "resocjalizacji" a ta łaciata świnka dalej kombinuje:mad: efekt resocjalizacji wywrotka moja w nieco błotniste podwórko no ale cóż czego się nie robi dla takiego lovelasa jak on:loveu:
  16. no cóż fotki trochę ciężko mi robić jak jesteśmy razem bo ręcę ma przeważnie zajęte głaskaniem jego zadka bo on cały czas dupkę do mnie wpycha. wczoraj jak była u niego luka to tak się kokosił że spadł z werandy ;) no i oczywiście przewiskał jej torbę tak mi było wstyd za niego:oops: głodne psiątko musi jedzenia po torbach szukać:roll:
  17. Niunio tak się ze mną bawi tylko nie zdaje sobie sprawy jaką ma siłę w szczękach:placz: jeszcze nie umie tego wyważyć, ale chyba ta wycieczka też go trochę odmieniła. pies jest jakby spokojniejszy w tym sensie, że nie ma już tego skowytu jak od niego odchodzę, nie ma drapania po styropianie(chociaż do domu się jeszcze pcha) wychodzę na werandę pies przyjdzie zrobimy przytulasy ja idę do domu pies idzie do budki:multi:. ma dłuższą swoją uwięź która dochodzi do ogrodzenia ale nie próbuje przełazić będziemy go z mężem "resocjalizować". Dzisiaj wynieśliśmy wszystko z werandy a Niunio pomagał mi zamiatać tzn jeździł na szczotce;)
  18. nie musicie tego robić :multi: PIES JEST W DOMU:multi::multi::multi::multi: dziękuje wam wszystkim za pomoc naprawdę z całego serca ale on wrócił tzn znalazłam go i najlepsze jest to że szukałam daleko a on znowu był blisko dosłownie kilometr od domu go znalazłam
  19. zlazłam pół wsi i znowu nikt nic nie widział ja oszaleję naprawdę
  20. tak jesteśmy w kontakcie ale tu nikt nic nie widział i nikt nic nie wie ci ludzie to albo naprawdę są ślepi albo nie chcą widzieć a on pewnie jest głodny
  21. i jeszcze samochód mi się popsuł:placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz:
  22. jeszcze jutro obdzwonie weterynarzy i rozpuszczę wici wśród sochaczewski psiarzy. ale sądząc po tym gdzie psy szczekały to raczej poszedł w stronę warszawy chociaż jak latałam w piątek w nocy za szczekaniem psów to się okazało że te psy to na mnie szczekały
  23. ja juz nie wiem co mam robić niedługo chyba oszaleję pytałam ludzi i nikt go nie widział to jakaś zbiorowa ślepota czy co chyba że moje psiątko jest takie malutkie że z trawy go nie widać:-( boże żeby go ktoś znalazł i zorientował się że to przy obroży to ADRESATKA a nie ozdóbka nie nawidzę tak czekać a nie znam go na tyle żeby wiedzieć gdzie mógł się udać. prawdziwy banderas, casanova rozkochał mnie w sobie i porzucił:placz: ale ja się tak łatwo nie poddam i tu ukłony w stronę dziewczyn mimo że jestem ograniczona ruchowo( od 7 do19 sama w domu z dzieckiem) najwyżej wieczorami będę jeździć
  24. wiecie co ja to chyba naprawdę oszałałam już na jego punkcie o tym co zrobił jak zrobił kiedy zrobił mogłabym opowiadać godzinami:roll:. Większość się dziwi że wzięłam starego psa, ale czy to że jest już wiekowym psem w jakiś sposób go dyskryminuje??? dla mnie absolutnie nie on też sobie zasłużył na to żeby się spokojnie zestarzeć. Moje psiątka kochane zaraz dostaną ciepłe miseczki i przytulasy z panią. ja naprawdę oszalałam.
  25. u mnie wcinał chappi. siedzi w budzie a ja jestem na dole:multi:
×
×
  • Create New...