dziś pożegnałam swojego przyjaciela, który był ze mną 15 lat. Nie był może specjalnie ładny ani mądry ani rasowy, ale to wcale nie znaczy, że czuję mniejszą pustkę. Musiałam podjąc jedną z najtrudniejszych decyzji i choć wiem, że miał ostrą niewydolność nerek i że cierpiał, to czuję się podle. Jakbym go sama zaprowadziła na śmierć.
Nie udzielałam się na forum , ale chciałabym, żeby została o nim pamięc