-
Posts
8127 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by tripti
-
wadercia nie odpowiedziała na moje pw w sprawie tych ogłoszeń z bazarku, Marta może odzywała się do Ciebie?
-
akurat wrzucili ją przez ten płot w najgorszym z możliwych miejsc, tam biega ok 30stki psów... więc jak wszystkie na nią napadły (moje 3 napadłyby na "coś" nowego na podwórku, a co dopiero takie stado, które na wzajem się napędza) to uraz może mieć na długo i tak szczęście w nieszczęściu, że wogóle to przeżyła i ta była blisko i zdąrzyła przegonić, później siedziała schowana w tej przyczepie z tą drugą sunią. Ogonek do człowieka cały czas chodził, więc mimo tego co jej wcześniej zrobił człowiek, nie straciła wiary w ludzi. Dzięki mysza!!! wogóle niesamowicie sprawna organizacja, konkretnie i na temat i praktycznie od razu! dziękuje!
-
właśnie jak wracałam ze schroniska to dzwoniłam do Pati i jeszcze im ok 120 km zostało, to było przed 20stą, mam nadzieję, że ta nieobecność to ze znudzenia może podróżą, bo wychodził bardzo żwawo i ogólnie wydał się psem, który dom znajdzie szybko. Nie wiem co stało się z tym uchem, może szczury? nie wiem też co z tą klatką piersiową. Było spore opóźnienie, Pati czekała pod schroniskiem chyba prawie 2 godziny, ponieważ Ona sama nie mogła zabrać psa, adoptowała już dwa ostatnio, a malvaaa była konieczna do adopcji, a w międzyczasie wyszła tragedia Lupusa :(
-
chciałabym prosić o dofinansowanie sterylek aborcyjnych dwóch suczek zabranych dziś spod bramy ze schroniska w korabiewicach - suczki nie były w schronisku, więc jakby przeżyły poszłyby rodzić w pola czy lasy, których tam wiele, ktoś je wyrzucił i zostawił pod schroniskiem, więc zajęły budę, która stała przy jezdni, byłam dziś przerażona wyglądem suniek - do samochodu były wkładane jak wiotkie skórki, jedna już doszła do siebie - ta w zaawansowanej ciąży, z drugą jest coś nie tak jest osowiała narazie dostała antybiotyk ciąża nie jest wysoka, są na kilka dni w hospicjum u Anija2201 w Tomaszowie Mazowieckim. Max koszt sterylki za każdą sunie to 200 zł. To jest wątek: http://www.dogomania.pl/threads/216703-Dwie-bezimienne-szczenne-roczne-suczki-wyrzucone-pod-bramę-schroniska?p=17884484#post17884484
-
dzięki Aniu za wieści, w momencie ich zabierania byłam przerażona, bo do samochodu były wkładane jak wiotkie skórki, bez energii bez życia, a pamiętam je jeszcze z zeszłego tygodnia, energiczne, biegające, nie dające się złapać, w niedzielę już było gorzej, a dziś tragedia, ale wieści raczej optymistyczne, bo przynajmniej stoją na własnych nogach. Jedna jest w zaawansowanej ciąży, a druga na początku.
-
Vutz, zapomniałam dziś o tej suni, ale jak wczoraj pytałam czy dziś rano przez telefon, to ponoć nie jest złamana ta łapa jednak. mam jakieś zdjęcia tej suni z dziś, chuda jest, na samym początku strasznie szczekała w budzie jak Lupus odchodził, a później już się zachowywała normalnie, ale jest ruchliwa i ma duży apetyt.
-
co do Reksa to dał sobie zapiąć obrożę po czasie i z wielką radością opuszczał schronisko z Piotrkiem na smyczy i obroży, a trzeba sporo przejść, żeby dojść do wyjścia... bardzo fajny pies, chociaż budzi respekt, musiałam mu wyrwać garnek, którego w końcu nie zabrał i pojechał na głodniaka... Ma nadgryzione ucho - to nowe i jak mój TZ pomagał wkładać go do transporterka to jak wziął za klatkę piersiową go jakoś tak to piszczał. Nie wiem skąd to ucho i ten ból w klatce, ponieważ był sam w boksie i największy w okolicy.
-
nie wiem sama co napisać, przykro mi bardzo sama niedawno dopiero wróciłam ze schroniska i z tą jedną suczką zabraną też dziś jest źle. Rozpacz ogarnia jak się na to wszystko patrzy :( z jaką radością Reks opuszczał schronisko na obroży i smyczy... byle do wyjścia, a ten biedak niewytrzymał, jak rozpaczliwie szczekała ta jego koleżanka z boksu schowana w swojej budzie, dopiero później wyszła...