-
Posts
1016 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by dota&koka
-
jak na siedmiolatkę przystało :)
-
trochę wcześniej,zaraz o kastracji Welsha,Weronika zapytała mnie:mamo,czemu on miał operację?chory jest? odpowiedziałam,że nie,tylko jajka lekarz mu wyciął,żeby nie znaczyl terenu jak to samce mają w zwyczaju... dzieciak sam sobie wymyślil,że skoro ma obcięte jajka,jest teraz coś a`la dziewczyną :evil_lol: na razie nie będę wyprowadzać jej z błędu.na tego typu edukację chyba jeszcze ma czas :razz:
-
Zenuś za TM - dług pozostał...
dota&koka replied to Klaudus__'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Piromanko,dziękuję za zaproszenie.niestety niewiele mogę pomóc-w domu 3 psie i jeden koci ogon. ta propozycja jest sensowna jeśli jest określony cel na który trzeba zebrać pieniądze,jest trochę łatwiej. zapiszcie ode mnie 20zł,po dychu dla każdego z chlopców.choc tyle... -
MAJĄ DOMY - NIE PROSIŁY SIĘ NA TEN ŚWIAT, pięć szczeniaczków.
dota&koka replied to bianka0's topic in Już w nowym domu
[quote name='bianka0'] [B]PARYS :[/B] [IMG]http://images45.fotosik.pl/367/a7ee8028a1e44acamed.jpg[/IMG][/QUOTE] to jest mój faworyt.cuudo -
Twixowe futerko jak wszysy zresztą dzisiaj,jest strasznie leniwe :) nawet po chałupie nie drepcze,tylko śpi i śpi :) spacerek ranny był też taki sobie,nawet za bramę nie chciał wyjść,zaparł się i koniec. a fotki były robione ciągle w biegu za nim,za żadne skarby nie chciał ładnie przypozować,indywidualista jeden :)
-
dramat suni jako mamy,ale zaoszczędzony dramat kolejnych sześciu... wątpię,żebym kiedykolwiek zdobyła się na taką decyzję,za mniętka jestem,tym samym podziwiam. jezu,że u mnie nie ma już miejsca...sunia potrzebuje teraz mnóstwa czułości. mój tz zagroził,że kupi sobie wielkiego pająka jeśli ja przyprowadzę jeszcze jedno czworonożne stworzenie do domu.a ja się boję pająków,nawet tych maciupkich brrr
-
to było jasne od początku,że nie będzie łatwo,ale ja twardziel jestem i sie nie dam :cool3: zreszta,fochy Welshowi już przeszły,i albo proszki zaczynają działać,albo on ciśnieniowiec jest,bo co chwila drzemki łapie.. pogoda dziś jest do bani...sama śpię na stojąco. opowiem wam anegtotkę: podsłuchałam wczoraj wieczorem,jak moja siedmioletnia córka bardzo poważnym tonem mówi do Welsha:chlopie,straszne masz humory ostatnio,w ciąży jesteś czy coś? dobre..:evil_lol:
-
dzwoniłam do P.Jagny.w sumie zachowanie Welsha jej nie zdziwiło.może to być skutek uboczny leków.jeśli to się utrzyma,zmienimy leki.ta opcja jest bardzo nieciekawa,bo ponad 140zł wyrzucić w błoto-to mnie załamie... na razie czekamy. na pewno nie jest to spowodowane obecnością innych zwierząt.P.Jagna powiedziala,że Welsh jest za bardzo skoncentrowany na swoich lękach,żeby w ogóle zwracać uwagę co,kto,kiedy i po co.
-
nie wiem co myśleć...Welsh jest od wczoraj dziwny...siedzi w klatce i strasznie hałasuje,pomimo naszej obecności w domu.próbowałam go uspokoić,odwrócić jego uwagę,ale on nawet nie podejdzie do mnie po przysmak,tylko warczy...nie daję się zastraszyć,jestem nachalna i wciąż probuję go czymś zająć,ale to na nic. palma odbila mu totalna,na pewno przez leki.muszę zadzwonić do P.Jagny,bo nie wiem co robić :(
-
[quote name='anita_happy']Anita prosi o telefon do DOTY i zgodę DOTY na podanie telefonu /numeru/ do Pani, która ma podobnego psiaka do Twixa - Pani ma Pixela :P i chce odwiedzić Twixa u DOTY w celach zapoznawczych....jakby się chłopaki dogadały to by było super.... DOTA???CO TY NA TO???[/QUOTE] czyżby to o czym myślę?:) jasne,jeśli jest taka potrzeba,proszę śmiało przekazać mój nr. biegunka Twixa spowodowana była gotowanym kurczakiem.od takich pyszności poprzewracało mu się w brzuszku.już jest dobrze.wczoraj dostawał suche pro plan digestion.dziś kupię mu znowu kilogram,ale już dla zdrowych psów. coraz bardziej się wobec nas otwiera,wczoraj nie miał najlepszego humoru,ale wieczorem już wypinał dupkę do drapania :)
-
Welsh jest piekielnie inteligentny,ale przez dłuższy czas w jego życiu działy się złe rzeczy i ten czas zostawił ślad.lęk.paraliżujący lęk.silniejszy od uczucia głodu,od pragnienia kochania człowieka. on nie wie jak zachowywać się wobec dzieci,musiał nie mieć z nimi nigdy styczności.prawdoodobnie z ludźmi też miał ograniczony kontakt.nigdy nie miał swojego ludzia,nikt go nie kochał. a kiedy poczuł się wreszcie bezpiecznie,P.Jagna powiedziała że ma teraz jak w niebie,biedny nieprzyzwyczajony do pieszczot,do spokojnego tonu głosu,do miłości,nie umie się w stadzie odnaleźć. mam nadzieję,że uda mi się wskazać mu odpowiednie miejsce,nauczę go,że nie ma juz czego się bać. i idę sobie teraz poryczeć ... jest mi przykro że jakieś bydle skrzywdził tak pięknego psa..
-
niestety na razie nie radzą sobie za dobrze.na razie leki nie działają,więc treningi nie wyglądają do końca jak powinny.na razie nie udało mi się wywalczyć przychodzenia do mnie na dłuższą chwilę.wołam go,podbiega,dostaje głaski i smakołyk,ale od razu daje nogę do klatki...za bardzo jeszcze jest nakręcony.leki muszą go wyciszyć. przestał znaczyć mieszkanie,ale...zaczął znaczyć klatkę.muszę wyrzucić wszystko czym wyłożone ma posłanie.a marcin dopiero co pytał mnie,czy przy okazji kupowania Twixowi legowiska,nie kupić i Welshowi wielkiej poduchy,bo wygryziona gąbka nieestetycznie wygląda i su niewygodnie (ktoś podmienil mi chłopa??;) )
-
chlopaczek w nocy miał biegunkę :( udekorował cały dywan.wydaje mi się,że gorzej dziś się czuje,bo bardziej nerwowo reaguje na dotyk.nawet gdy stawiałam mu miseczkę z wodą chciał mnie dziabnąć,nerwus.dziś nie będzie jadł kurczaka,jedynie suche. niedługo będzie u nas Agnieszka,obfoci Twixa do ogłoszeń,a i Lola się załapie,na razie ma tylko komórkowe zdjęcia nie najlepszej jakości.
-
marcin jest mniej nerwowy,odkąd Welsh przestał niszczyć,wprawdzie fakt że wprost z łóżka wdepnął w niespodziankę obudził cały dom,ale na tym się kończy:) wetka wczoraj wspomniała,że może kocinkę wysterylizować (chyba za darmo,an awet jeśli nie,to tylko za koszt leków),a co do operacji usunięcia guzów,padło nazwisko weta,jej znajomego który by ją wykonał.muszę powiedzieć,że córka wetki,groomerka strasznie zakochała się w kici od pierwszej chwili,chciała nawet ją adoptować,więc liczę z tego tytułu na poważne rabaty ;) kicia o roboczym imieniu Lola vel Kropka dostała od naszej kochanej Pani wet. paczkę royala,więc jedzonko jest niepotrzebne.chudzina z niej okropna,ale apetyt ma wilczy.to dobrze,szybciej dojdzie do siebie.trochę łzawi jej oczko,jutro zwrócę uwagę na wizycie.kocia dostanie drugą dawkę antybiotyku i będziemy kombinować operację. Twix dziś zwalił dopiero pierwsza koo na dywan.jeszcze mu się nie zdarzyło siusiu,tfu tfu :) idę zająć się zwierzyńcem.potrzebują wieczornego miziania,a Welsh nauki.
-
Tula,kocia nie jest żadnym problemem-odpoczywa,zajęła sobie nieuzywane łóżko,ma je całe dla siebie,na razie pod noskiem ma miseczki z wodą i jedzonko,zaraz obok kuwetkę wszystko po to,żeby nie musiała się męczyć.operacje dużo tańszą zaproponowała już moja wetka,wprawdzie nie ona będzie ją wykonywac,ale ma znajomych wetów.dziewczyny widziały-gabinet mam od nosem,a w razie czego mam samohód,mogę zawieźc ją do innej kliniki.ona jest akurat najmniejszym z problemów :) dziś podjada (łyka jedzonko w całości!) ładnie pije,ale nadal ma ataki poważnie wyglądającej sapki.spragniona pieszczot,przychodzi do kazdego kto wejdzie do pokoju.kochana kocia.dzieciaki nadały jej robocze imię-Lola vel Kropka (bo ma brązową plamę na mordce) Tula,czy ona ma założony wątek na miau? a Twixio zwalił dziś koo w domu,centralnie koło łóżka i oczywiście marcin miał to szczęście rano w nią wleźc :) jeśli chodzi o niego,mamy układ-dopóki jest w domu kot,jemu wolno wieczorem wychylic małe piwko do filmu. zapytał mnie dziś,czy aby nie zostanie alkoholikiem (widzi,że już wszyscy zakochani w koci i niełatwo ją będzie nam oddac ) 'za' Twixa marcin założył sobie akwarium.kilka lat nie zgadzałam się na rybki,teraz musiałam ulec.inazej nie byłoby mowy o żadnym zwierzaku w nadkomplecie :) a wracając do bohatera wątku,Twix dostał dziś na obiad całe udo z ryżem i wylizał miseczkę :) łóżeczko już zamówione na allegro-czarne w owieczki,80cm,przyjdzie pocztą.zapłacone dokładnie 50zł. w przyszłym tyg muszę kupić oridermyl,wystarczy na poniedziałek i może wtorek jak dobrze wycisnę.już bez problemu pozwala mi dotykac swoich uszek :)
-
[quote name='tula'] Tak czy inaczej kociczkę dziewczyny mają zabrać w poniedziałek.[/QUOTE] nieeeee,błagam,nieee.ona jest wspaniała,kochana,grzeczna,wszyscy się zakochaliśmy... może już znalazła swój domek?... dajcie nam więcej czasu.ciut chociaż..pliss ona jest niekłopotliwa,wprost aniołek.cudownie grzeczna,anioł w kociej skórze.i wszystkie zwierzaki żyją razem w zgodzie,nikt jej nie dokucza.. nieee :(
-
witajcie :) tym razem,to mamamuminka miała rację :) u nas wszystko w jak najlepszym porządeczku.Twix powoli (baardzo powoli) się otwiera.zaczął wreszcie jeść,odkąd marcin nakarmił go z ręki.a najlepsze jest to,że tylko marcinowi pozwala się dotykac bez oporów. wczoraj był bardzo zwariowany dzień,dlatego nie miałam czasu usiaść do komputera.siostra Tuli wraz z koleżanką uratowały koteczkę,strasznie schorowaną.przywiozłam je do swojej wetki,gdzie okazało się że kocia ma wielkiego guza z płynem na klatce piersiowej(prawdopodobnie od urazu-płyn był z krwią.czyżby kopniak?) i mnóstwo guzów na listwie mlecznej.osłabiona niemiłosiernie,z dusznościami,ogólnie w złym stanie .oczywiśie wziełam ją do domu :) ale bardzo awaryjnie,u marcina wynegocjowałam tylko czas leczenia.w tej chwili w domu są 3 psy,kot i rybki.przegrałam z marcinem walkę o akwarium,musiałam pozwolic mu je założyc. a on ciągle podśpiewuje mi "małe zoo,małe zoo,doty małe zoo" ;) jeśli chodzi o pieniążki,niepotrzebnie Moni wysłała aż tyle.nawet po zakupie łóżeczka dla chłopczyka,wystarczy na o najmniej dwa miesiące karmienia go kurczakiem :)(potwierdzam,na konto wpłynęło 340zł) zastanawiam się jaki rozmiar łóżeczka wybrać-czy 70 wystarczy,czy raczej 80cm?zanim Welsh zjadł Koki,miała 70 cm,ale Twix jest znacznie dłuższy więc chyba lepsze będzie 80cm? przyda mu się bardzo taki mięciutki kącik-Twixio tylko śpi,je,pije i wychodzi na spacerek.czasem drepcze po mieszkaniu,ale już rzadziej.jest strasznym indywidualistą,jeśli już głaski,to tylko wtedy kiedy on chce.w poniedziałek wetka weźmie się za czyszczenie jego uszków.stan zapalny trochę się zmniejszył,więc czas najwyższy wyciągnąc brudy które mu przeszkadzają w słyszeniu. uciekam zając się moim małym zoo :) nie martwcie się proszę,jeśli się nie odzywam,zajęc mi nie brakuje przy trójce dzieci,trójce psów i kocie.marcin żartuje,że dla równowagi muszę przyprowadzic do domu jeszcze dwa koty :) nie mam w tej chwili jak zrobic ładnych zdjęc Twixowi.aparat zrobił kaput.nie działa.jedynie komórką,ale jakoś będzie nie najlepsza :(
-
doktor lojalnie uprzedzony przeze mnie że może zostać pokąsany,założył Twixowi kaganiec.sam zainteresowany aż tak bardzo nie protestował,jedynie mruczał i pokazywał doktorowi ząbki.a doktor śmiał sie,że piesowi się pomyliło,bo przyszedł do okulisty a nie dentysty :) zapomniałam Wam wspomnieć,że dziś w nocy nie było żadnych wymiotów,w dzień również.chłopaczyna wraca do zdrowia :)
-
wróciliśmy...na szczęście to nie nowotwór.ale i tak nie jest dobrze :( zabijcie mnie,ale chyba nie do końca dokładnie zapamiętałam-zwiędnięcie rogówki.stałe.nieodwracalne.nieoperacyjne. pan doktor,wspaniały człowiek zresztą,powiedział,że jego misją jest sprawiać żeby zwierzętom żyło się łatwiej,ale dla naszego kudłatka nie może nic zrobić.jest to stan pourazowy,ktoś musiał zrobić Twixiowi krzywdę.prawdopodobnie kopniakiem.żeby tak temu komuś teraz nogi zwiędły :angryy: dobra wiadomość to taka,że pan doktor nie wział od nas złotówki.hasła "dogomania""schron" i "radom" działają cuda :) nawet nie musiałam się wysilać. jestem trochę spokojniejsza,ale jest mi źle.