Jump to content
Dogomania

dota&koka

Members
  • Posts

    1016
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by dota&koka

  1. ja mogę pomóc jeśli potrzeba dodatkowych nóg do chodzenia-szukania i rąk do łapania.Mieszkam przy dworcu wileńskim... Jutro kończę pracę koło 13,więc ok.13.30 jestem już wolna. Dajcie znać czy się przydam.Mogę ewentualnie wziąć jednego szczyla na awaryjny,bardzo chwilowy tymczas.
  2. "Incydencik" polegał na....wielgachnej koo+zatopionej wielką plamą siuśków...oczywiście u dzieci w pokoju,na świeżo wypranym dywanie...w samą wigilię hihi.Welsh pomyślał,że zbyt ładnie tam pachnie świeżą,żywą choinką :) Zdarzają mu się jeszcze takie "odskoki" od normy,co niestety myślę że już się nie zmieni. Dziś wieczorem Welshyk dostanie dodatkowy lek wyciszający,jutro po południu następną dawkę.Oczywiście ze względu na hałasy jakie będą towarzyszyły nam od samego rana.U nas strzelają od świtu bez umiaru.Pamiętam doskonale zachowanie Welsha podczas burz i nie wyobrażam sobie przebrnięcia przez jutrzejsze szaleństwa bez leków...
  3. Spokojnie.W Wigilię miał miejsce mały incydencik,naprawdę "prawie" niezauważalny :)
  4. Próbuję od godz 17 dodzwonić się do Anitki,niestety ma wył tel. Wizyta wypadła na 5+,6 będzie po poadopcyjnej ;) Więcej napiszę jutro,buziaki dla dzielnej suni,której szczęście jest tuż tuż :)
  5. Witajcie. Dorwałam się do komputera,więc szybciutko piszę. Mój komputer niestety nie daje znaku zycia... Moni,łysa plama na drugim zdjęciu,to nic innego jak okolice brzuszka Twixa-wprawdzie jakość nie najlepsza (telefon),ale jeśli się dobrze przyjrzeć,widać że on na tym zdjęciu został uchwycony w momenie "wywalania" się do góry kołami.Często w ten sposób turla się po dywanie :) Natomiast łysy placek na pleckach o którym wspominasz,powoli zarasta sierścią.Bardzo powoli-wetka jakiś czas temu kontrolowała "zachowanie" skóry w tym miejscu,a że nie działo się nic niepokojącego-nie swędzi,nie łuszczy się,nie ma żadnych zmian.Wygląda to na blizny.Wspominałam zresztą na wątku jakiś czas temu o tym,pytałam nawet czy nie pobrać zeskrobin na wszelki wypadek. Skorzystam z okazji ze zawitałam,i złożę Wam serdeczne życzenia spokojnych,wesołych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia.Serdecznie pozdrawiamy i ślemy całusy :)
  6. Witamy serdecznie :) Wam miło tu się zagląda,a mi sprawia ogromną przyjemność dostarczanie Wam powodów do radości.Szkoda,że nie mogę zaglądać tu częściej-walczę z poważną awarią komputera,prawdopodobnie nie da się go przywrócić do życia,a nowego przed święajemy.tami na pewno nie nabędę. Szkoda także,że zdjęcia które wysłałam Ani są za małe-może podeślę je komuś kto ma większą rozdzielczość w tel?U mnie wyglądają całkiem przyzwoicie,a przede wszystkim widać wyraźnie radochę na Welshowym pychu. Welsh dostaje Anafranil i Afobam.Z przewagą tego pierwszego leku-drugi miał być podawany na jakiś czas przed wyjściem z domu,ale absolutnie nie jest potrzebne dodatkowe wyciszanie NORMALNEGO psa,więc go nie podajemy. Myślałam,że nigdy nie będę mogła napisac o Welshu NORMALNY.Przepiękną niespodziankę nam chłopczyk zrobił :) To najpiękniejszy prezent pod choinkę jaki mogłabym sobie wymarzyć. Tak poza tym,w domu mamy nowego małego domownika-psinkę,którą sąsiedzi kiedy wyprowadzali się,wywalili na ulicę tydzien temu.Nie mogłam zostawić go na tym zimnie.Haps to malutki kundelek przypominający Jack Russel Teriera,chudzina zaniedbana okrutnie.W zimę dla takiej kruszyny ulica oznacza śmierć.Ci ludzie to prawdziwe bydło,nie uwłaczając poczciwym krówkom... Po świętach,kiedy tylko będę miała komputer,postaram się znaleźć mu dom przez dogo,lub chociaż tymczas.Z czterema psami długo nie pociągnę. Gdyby nie udało mi się w najbliższym czasie dorwac do jakiegoś komputera,skorzystam z okazji i złożę Wszystkim życzenia spokojnych,ale i wesołych,obfitych w radość Świąt Bożego Narodzenia. Pozdrawiamy ciepło :)
  7. Witamy :) Śmiało mogę napisać,że u nas (czyli u Welsha) wszystko w porządku od A do Z. Klatka na razie jest częściej złożona,rozstawiamy ją tylko wtedy,gdy Welsh ma zostać zupełnie sam w domu.Co ostatnio zdarza się rzadko,bo od dawna wszyscy po kolei,potem na raz chorowaliśmy. Wysłałam Ani zdjęcia jakie udało mi się zrobić telefonem brykającemu Welshowi,bardzo chciałabym móc je wstawić na wątek. Psisko jest tak wesołe,że trudno złapać go w całości w kadrze :)
  8. Twixio wita :) U indywidualisty wszystko w jak najlepszym porządku,bez znacznych zmian.Na dwór muszę wyciągać go z domu siłą i znosić po schodach.Takiemu to dobrze...:) Nie chce spać w swoim łóżeczku.Woli dywan (dobrze,że Welsh przestał niszczyć,ocalało trochę włosa w dywanie więc Twix ma mięciutko).Wywala brzucho na wierzch,śpi kołami do góry-wysłałam Twixa zdjęcie w tej ciekawej pozycji Moni,mam nadzieję że coś sensownego na nim widać :)
  9. Napiszę jak ja na dzień dzisiejszy widzę kombinację Welsh+klatka.Oczywiście mogę się mylić,ale myślę,że znam już psa na tyle,że jestem w stanie rozróżnić co jest dla niego dobre,a co mu szkodzi.Welsh poza klatką jest wspaniały,kontaktowy,bawi się już nawet z dziećmi,nadstawia łeb do głaskania,ociera się o nogi kiedy ma ochotę na mizianie,rozumie prawie wszystko co do niego mówię,jednym słowem-normalny pies. W momencie kiedy wraca do klatki,ucieka w swój dziwny świat.Izoluje się,znika zadowolony pysio,czasem widzę u Niego wystraszone oczka. Klatka,to było przejściowe rozwiązanie,i w moim odczuciu czas to rozwiązanie zlikwidować.Tak czuję.Chcę,żeby Welsh był między nami,a nie obok.Na razie złożę ją i schowam,tylko na jakiś czas.Na próbę. Kiedy pomyślę,jaką drogę przebył ten pies,jak wielkie zrobił postępy,jestem bardzo z niego dumna.A widok brykającego Welsha,to dla mnie najpiękniejsza nagroda.
  10. Witajcie :) Jeszcze nie całkiem zdrowa,ale jestem. U Welsha bez większych zmian,czyli jest ok.Nie mam na co narzekać,pies zdecydowanie jest inny.Nawet sąsiedzi zwracają mi uwagę,że pies jest jak podmieniony,a ja pękam z dumy :) Aż mi trochę dziwnie,że nie mam o czym napisać..Szkoda,że nie mam jeszcze czym uwiecznić momenty Welshowej radochy w śniegu.Mam zdjęcia w komórce,ale nie mogę znaleźć kabla żeby się z Wami nimi podzielić. Z pełną odpowiedzialnością napiszę,że Welsh jest wspaniałym psem,który zakocha się na zabój w swoim ludziu,który będzie super kompanem do zabaw (jesteśmy na etapie odkrywania przyjemności płynących z zabaw piłką!),który wreszcie wie co znaczy mieć swój dom,ze swoim kątem i ogromem miłości i który nauczył się życia w rodzinie. Klatka natomiast wyraźnie zaczyna pełnić niepotrzebną rolę-izolowania go od nas.On spędza w niej za dużo czasu.Azyl azylem,on musi nauczyć się,że całe mieszkanie jest bezpieczną oazą.Jesteśmy na dobrej drodze ku temu,ale klatka nam w tym przeszkadza.
  11. Szkoda,że "mikołaje" nie pomyślały żeby choć godzinę przed wizytą zadzwonić,sprawdzić czy będę w domu... Wczoraj było wiele imprez mikołajkowych,a ja mam przecież dzieci... Tula,charakterek Twixia poznałam,wiem kiedy ma lepszy czy gorszy dzień.Ale niewiele więcej mogę o nim powiedzieć niż do tej pory-je,śpi,na spacery chodzić nie chce.Nie reaguje już nerwowo na niespodziewany dotyk,mieszkanie poznał w 100%,radzi sobie nawet ze schodzeniem po schodach.Najchętniej wcale nosa nie wystawiałby za drzwi,zimno i śnieg nie dla niego. Mówiłam Moni,że Twix jest indywidualnością-słyszy tylko to,co chce słyszeć :) Twix jest wspaniałym,niekłopotliwym psiakiem.Nie potrzeba mu więcej niż mieć swój kącik w ciepłym domu,pełną miseczkę i mizianko kiedy będzie miał na to ochotę.
  12. Jestem na chwilę.Potwornie chora,dlatego napiszę tylko tyle:JEST SUPER.I nie boję się już o tym mówić,bo już nie ma co zapeszyć.Welsh kocha śnieg.Bryka w zaspach jak sarenka.Piękny widok,wesołego psa,któremu uśmiech nie schodzi z pysia. Mieliśmy złożyć klatkę,ale postanowiliśmy poczekać do ostatniej chwili przed świętami,żeby tfu tfu Welsh nie narobił nam dodatkowej roboty.Nie dzieje się już nic niepokojącego,ale lepiej dmuchać na zimne. Sukcesem,i to wielkim jest fakt,że Welsh nie reaguje już tak panicznie na dworzu na nieznane.Któregoś dnia,jak zwykle w drodze powrotnej ze spaceru,po przekroczeniu bramy odpięłam smycz,a Welsh pędem w podskokach pobiegł przez podwórko,żeby poczekać na mnie pod klatką.W tym momencie ze wspomnianej klatki wychodzili sąsiedzi z wielką kanapą.Wystraszyłam się,że Welsh spanikuje i zwieje,a ja będę musiała ganiać za nim wokół podwórka.Nic z tych rzeczy.Obwąchał sąsiada(nieznanego bliżej) i jak gdyby nigdy nic spokojnie wrócił do mnie.Zuch chłopak :)
  13. U Twixia wszystko w jak najlepszym porządeczku.Śnieg trochę go onieśmiela,po 5 minutach spaceru staje,zapiera się i chce spowrotem do domu :) My za to chorzy,ja nieprzytomna z gorączki. Miałam w tym tyg pojechać po Martę,ale najpierw samochód był unieruchomiony,a teraz ja jestem chora i nie nadaję się do niczego,a tym bardziej do jazdy w warunkach jakie mamy teraz na drogach. Napiszę więcej,kiedy lepiej się poczuję i patrzenie w monitor nie będzie sprawiało bólu. Buziaki słodkie dla wszystkich od równie słodkiego Twixia :)
  14. jestem:) Zajęta,zajęta,ale nie tylko nowym tymczasowiczem. Jak nie miałam pracy,tak teraz mam dwie.Muszę się "odnaleźć" w nowej sytuacji-zdążyłam się rozleniwić :) U nas bez zmian,wszystko jest ok.Welsh na spacerach nadal bryka jak gówniarz,w domu nie rozrabia (z małym wyjątkiem,który o mało nie przyprawił mnie o zawał serca-po powrocie do domu,okazało się,że chłopaczyna bawił się przedłużaczem podłączonym do prądu :crazyeye: i trzeba było wszystkie kabelki pochować,co Marcin skomentował zdaniem w rodzaju: gorzej niż z dziećmi) Zdarzają się Welshowi jeszcze pojedyńcze wybryki (rano zawinął mi masło,nie zdążyłam zrobić sobie śniadania) ale są to takie małe grzeszki,że prawie nie zauważalne. Zaryzykowaliśmy i kupiliśmy telewizor.W sumie żadne ryzyko,bo jest tak wielki,że nie ma siły żeby Welsh go choćby przesunął. Aniu,nie mam jak zrobić Welshowi zdjęć-jakiś czas temu aparat zrobił "bach" na podłogę i od tamtej pory nie daje oznak życia.Do świąt mam nadzieję kupić sobie nowy,na razie za dużo mieliśmy wydatków (kupiliśmy i pralkę) Trzeba wykupić lek Anafranil,ponieważ się kończy.W worku z karmą zobaczyłam dno( wyjęłam wreszcie z folii zabezpieczającej podczas transportu,i okazało się że jest jej duuużo mniej niż myślałam) Na święta na pewno złożymy klatkę.Na moje oko,jest już teraz niepotrzebna,ale Marcin upiera się,żeby się nie śpieszyć,żeby diabeł (Welsh :) ) się nie cieszył :) Nie ma już absolutnie żadnych niespodzianek dywanowo-łóżkowo-podłogowo-klatkowych.Żadnych.Żyje się nam teraz prawie sielankowo. Przepraszam,jeśli się nie odzywam,ale to tylko z braku czasu.Troje dzieci,w tym jedno w wieku szkolnym,trzy psy,dwie prace i dom na głowie...chwilami wysiadam.
  15. [quote name='moni12']Dotka jaką karmę wcina Twix? Na fb jest chętna osoba ,aby mu ją zakupić i wysłać .I co z tą wizytą miałaś sie Dotka odezwac dziewczyna czeka , chce obfocić chłopaka a od Ciebie nie ma odpowiedzi!!!!!!!!![/QUOTE] NIe bardzo rozumiem o co Ci Moni chodzi.Jestem w kontakcie z Martą.Proponowałam nawet że osobiście przyjadę po Nią samochodem,a później odwiozę spowrotem.Chciałam spotkać się już we środę,ale po dłuższej rozmowie umówiłyśmy się wstępnie na niedzielę,a wstępnie dlatego,że tego dnia przekazuje psiaka do dt i nie wie ile jej to czasu zajmie.Miała dać mi znać w niedzielę kiedy już się uwinie. Skąd więc pomysł,że nie ma ze mną kontaktu??Że nie ma ode mnie odpowiedzi?? Jeśli chodzi o karmę,Twixio podjada różne,wspominałam Ci Moni,że kupuję mu po trochu różnych,bo mam niedaleko swój ulubiony sklepik z dużym wyborem dobrych karm na wagę. Rozliczyłam się wstępnie poprzez tel. z Moni,kiedy nie było mnie na dogo ponad tydzień temu. wydałam: 50zł posłanko 49zł oridermyl w tej chwili ok 100zł jedzonko i prosiłam kilka dni temu o dopisanie do wydatków antybiotyku,teraz już wiem na pewno,że 3x podanego po 12 zł każdy zastrzyk. Twix będzie chipowany dzisiaj (o ile znowu coś się nie zmieni-ostatnio wetka o mnie zapomniala i wydała chipy,w tyg miała mieć następną turę) Do fryzjera jesteśmy umówieni na początek grudnia. Bardzo proszę,jeśli znowu będą jakiekolwiek wątpliwości,czy mnie nie będzie kilka dni na dogo,o zwykły telefon.
  16. IVV,niech dusza wraca gdzie jej miejsce...:multi: Co jest powodem mojej radości? Welsh staje się normalnym,prawdziwym psem z krwi i kości.Nie jest już "trzęsidupkiem"!!Spacer już sprawia mu ogromną frajdę,nie pełza po ziemi,w oczętach widać nie strach,ale radochę.Owszem,jeszcze nie koniec "walki",bo przed nami zapuszczanie się w dalsze nieznane rejony,ale już z prawie stoickim spokojem. Szkoda że nie mam jak chłopaczyny nagrać...nie uwierzyłybyście że to ten sam pies,który pół roku temu pełzał po chodniku i robił pod siebie ze strachu... Jest tak dobrze,że Welsh bryka jak szczeniak!Z doopką w górze,łebkiem w dole zaprasza mnie do zabawy w gonienie siebie nawzajem.Rzuca przy tym główką jak prawdziwy szczyl.Wczoraj tak się wściekał,że poślizgnął się i pół podwórka przejechał na tyłku :) Oduczyłam go łapać zębami za ręce.Ręka służy TYLKO do miziania,więc nie wolno jej nawet jednym ząbkiem drasnąć. W domu zostaje bez problemu...od soboty w otwartej klatce.Podsłuchiwaliśmy-już nie szczeka kiedy nas nie ma,w domu jest cisza jak makiem zasiał. Są jeszcze momenty kiedy odzywa się w nim strachajło,zwłaszcza kiedy przejeżdża tramwaj,albo mija nas facet z choćby siatką w ręku,ale cwana bestia nie ucieka już pod ścianę,tylko chowa się za mnie.Kiedy "niebezpieczeństwo" mija,on jak gdyby nigdy nic wraca do mojej prawej nogi. Wspaniały pies.Kochany,najcudowniejszy (były-oby na zawsze)psotnik. Podejrzałam,że Anawa będzie w Wawie w weekend-Aniu,nie zajrzałabyś do nas aby poznać NOWEGO Welsha? Zresztą i tak zadzwonię do Ciebie,kiedy tylko znajdę chwilkę.Nie wytrzymam,jeśli się nie pochwalę osobiście,jakie cudo mam w domu :) Nie sikamy,nie walimy nic na dywan.Jesteśmy bardzo kulturnym psem. Nie niszczymy!(tfu tfu) I obyło się bez konga. Żyć,nie umierać :)
  17. Mogą to być blizny po pogryzieniu.Nie obrastają nową sierścią...ale czekamy,może jeszcze się pojawią. Tula,na zdjęciu rtg widać trochę powiększone serduszko Twixia. Myślę,że dobrze byłoby wykonać usg i dopiero wtedy dobierać ew. leki. Dziękujemy za ogłoszenia :)
  18. [quote name='moni12']Dotka a czy on miał robione jakieś badanie ( pobierane zeskrobiny) odnośnie tych placków i co może być przyczyną?[/QUOTE] Łyse "placuszki" na boczku Twixia nie wykazują niepokojących zmian,nie swędzą,nie łuszczą się,nie ma strupków,są suche itp. natomiast wyglądają na zagojone blizny. Oczywiście jeśli uważacie że trzeba pobrać zeskrobiny na wszelki wypadek,zrobimy to. Dla mnie większym problemem jest jego serduszko.Ostatnio baardzo późno kładłam się do łóżka i zauważyłam,że znowu pokasłuje.Ale jest zdrowy,temperatury brak,samopoczucie wygląda na wspaniałe.Nocny kaszel może świadczyć o problemach z serduszkiem. A Twix kaszle najczęściej właśnie w nocy.Może powtórzyć rtg,albo jeszcze lepiej,wykonać usg? Może On potrzebuje leków na serduszko?
  19. tak właśnie kombinowałyśmy z "frycką",żeby go za krótko nie ciąć,bo on biedny ma przecież łyse placki na boczku... mordkę troszkę na sznupkowato zrobić,ale też nie za bardzo,żeby proporcje zachować.
  20. Ewanko,rzy darmowym chipowaniu,zasada jest taka,że wet sam musi usiąść do komputera i dopilnować żeby zwierzak znalazł się choć w jednej bazie.inaczej miasto nie zwróci mu kosztów chipowania.po kilku tyg ja muszę usiąść i powpisywać psiaki do jak największej liczby baz danych. myślę,że to jest bezpieczne-moja Koka jest zachipowana i ma się dobrze :)
  21. jeszcze nie musztarda :) są odłożone dwa chipy dla Twixa i Welsha.ten drugi nie został zachipowany,bo nie mogę znaleźć zaśw. o szczepieniu p wściekliźnie. więc jak,chipujemy?to 100% darmocha :)
  22. [quote name='Zofia.Sasza']?????? Czekam na odpowiedź[/QUOTE] odpowiedź jest na właściwym wątku.to jest wątek psa imieniem Twix.nieprawdaż? [quote name='ona03']Co u Twixia ??? Co on ma w uszkach, czy zdiagnozowane. Nie wiem co to za wet leczy uszy nie czyszcząc ich. Przecież podstawą jest wyczyszczenie, a nie lanie kropli w brudy.[/QUOTE] odsyłam do pierwszej strony wątku,jest tam zacytowana wypowiedź luisien,dlaczego Twix nie miał czyszczonych uszu.ten stan utrzymywał się dość długo.zakraplanie leku w brudy miało na celu zmniejszenie obrzęku,bolesności uszu. na dzień dzisiejszy,uszy są pięknie różowe,czyste i pachnące. niestety nie zauważyłam,aby słuch uległ poprawie..ale mogę się mylić.Twix jest indywiduum,które robi co chce i kiedy chce :) Moni,dziękuję. do rozliczenia trzeba dopisać antybiotyk-po 12zł,ale ile razy nie umiem sobie przypomnieć.chyba trzy razy. z frycem czekałam aż się chłopaczyna zaaklimatyzuje,później brakowało mi czasu,a potem już wiecie... groomerka już widziała Twixa,mamy plan jak upiększyć chłopaka. proszę o decyzję,czy mogę zachipować Twixa.w tej chwili jest to darmowe,dziś znakuję Welsha,mogę również Twixa. chipy u wetki rozchodzą się jak świeże bułeczki,więc decyzję trzeba podjąc do popołudnia.
  23. słychać same dobre newsy :) ale ja się chwalić nie będę bo znowu coś się sknoci. jak napisała Anawa-nie chwalę dnia przed zachodem słońca. ale uchylę rąbka tajemnicy Welsha-nasze szykowanie się do wyjścia nie robi na nim już takiego wrażenia. a wcale lekko nie było kilka razy dziennie udawać że się wychodzi całą rodziną :)
  24. Moni,z uszami raczej ok,próbowałyśmy z wetką kilka razy mu je wyczyścić,ale na razie nic z tego.kropelki ma zapuszczane codziennie,więc niech się jeszcze podleczą.w każdym razie nie wyglądają już tak okropnie. ale samopoczucie na pewno ma lepsze.nadstawia mi doopkę do drapania,a nóżki tak smiesznie rozjeżdzają mu się przy tym na boki.szkoda że nie mam jak robić mu zdjęć :/
  25. Piechciu,Arvena,to jest postać z władcy pierścieni...pół człowiek połelfka,grała ją zjawiskowa Liv Tyler :)
×
×
  • Create New...