To i tak lepiej niz w Polsce bo tam bez kaganca do autobusu nie wpuszcza no i trzeba psu wykupic bilet (w moim miescie przynajmniej), ba straz miejska potrafi sie przyczepic gdy idziesz osiedlowa ulica z psem na smyczy ale bez kaganca (debilizm) no i straznik/policjant czyha na kazdym rogu z mandatem za puszczanie psa luzem (w parkach, w lesie, na lakach, wszedzie...). Nie ma wiec co narzekac :)
Jechalem juz tutaj kilka razy z duzymi psami autobusem na razie bez problemow.
p.s.
wspomniana przeze mnie wczesniej boksina pojechala wczoraj do fundacji a dom juz na nia czeka... :)