Jump to content
Dogomania

Draugia

Members
  • Posts

    147
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Draugia

  1. [quote name='agata-air']Kilka fotek z DS-ów Lambert i junior Lambert- Leoś ;p [URL]http://img198.imageshack.us/img198/9955/dsc05081zp.jpg[/URL] Wombat [URL]http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=4c5ea5d187aed110[/URL] [/QUOTE] Kurcze, ale 'mój' Wombatek pięknie przytył! W ogóle ślicznuch z niego :) Ja mam straszny problem z doprowadzeniem Atomica do normalnej wagi... dostaje już nawet dodatki żywieniowe dla rekonwalescentów, miał badania - wszystko ok... a jak narazie tylko kręgosłup mu już tak nie sterczy jak kiedyś ale żebra i miednica dalej na wierzchu :watpliwy: I ciągle mam jeszcze telefony w sprawie grzywek do adopcji :eviltong:
  2. [quote name='zaginiona sara']Niejedne pseudo bez papierów ma lepsze warunki... [URL]http://www.mmwroclaw.pl/photo/1260375/Wyg%C5%82odzone+championy.+Koszmar+grzywaczy+chi%C5%84skich+pod+Wroc%C5%82awiem+%5Bzdj%C4%99cia%5D[/URL] Na dogo tez jest wątek. [URL]http://www.dogomania.pl/threads/220145-quot-hodowla-grzywaczy-quot[/URL] Normalnie aż chce się kupować psa z papierami.... Gdzie są kontrole związków? Gdzie nazwa hodowli. Dane takich osób i ich twarze powinny być udostępniane, wtedy może cokolwiek by się wstydzili.[/QUOTE] Hodowla Sub-O-Divo p. G.Broniszewska... adres, mail, telefon bez problemu można znaleźć w necie... Jak o tym myślę, ciężko przez gardło przechodzi mi słowo 'hodowla' w tym przypadku... Mam tylko cichą nadzieję, że to będzie przestroga dla tych, którzy myślą, ze pod latarnią najciemniej i takie akcje odstawiają pod patronatem Związku Kynologicznego...na temat którego funkcjonowania oczywiście też szkoda słów...
  3. Witam! Może warto wykreślić pozycję 142 - Sub-O-Divo? Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą dlaczego: [url]http://ekostraz.pl/portal/hodowla[/url]
  4. [quote name='Mika31']pseudo zawsze obejdzie ustawe wystawi smycz za 200 psa doda gratis[/QUOTE] I te ogłoszenia najbardziej mnie chyba wkurzają... typowo przedmiotowe traktowanie zwierząt i durne zdanie, dzięki któremu taki handlarz może jakoś wybrnąć z porblemów spowodowanych ustawą... Przeglądałam dziś allegro/tablicę, rzeczywiście jest duuużo mniej ogłoszeń pseudo, te na które się natknęłam - zgłosiłam... większość za samo oszustwo już się kwalifikuje do usunięcia, bo oczywiście opcja "rodowód:posiada rodowód" zawsze jest, a w opisie czytamy, że wcale dane psiaki nie mają rodowodu No, ale jak tak patrzę na takie: [url]http://tablica.pl/oferta/oddam-za-darmo-szczenieta-goldeno-wilki-IDC4m3.html[/url] to sobie tylko myślę o tych wszystkich biednych suniach, które teraz masowo będą oddawane albo, co gorsza, wyrzucane...
  5. [quote name='niunka04']Że tak powiem dyskusja nie ma sensu. To że chcieliśmy przy okazji pomóc jakiejś bidzie to chyba nie grzech? Odstraszacie tylko pożadnych ludzi którzy naprawdę chcą pomóc. Pieska mam już zaklepanego w hodowli takiego jak chce a że dzięki temu psiak potrzebujący domu go nie dostanie no to już trudno się mówi:roll: Gdzieś jednak te szczenięta poszły czy po znajomych czy obcych nie ma dla mnie znaczenia ale jednak ktoś ma w domu te pieski. I co powiedział nie nie chce?? Każda pomoc jest ważna a to że ktoś chce sukę bo ma w domu dwie nie wysterylizowane i szczeniaka z powodów własnych to jest nie grzech. A jeżeli jest no to ktoś nas tam kiedyś osądzi mając na liście "chęć adopcji szczeniaka suczki"...:razz:[/QUOTE] Ja nie mówię, że wszystkie osoby chcące mieć szczeniaka-suczkę mają złe intencje...choć jak bywa często - wiadomo... Dziwi mnie tylko, że ludzie albo zasłaniają się i tłumaczą swój wybór kotem, albo na prawdę są nieświadomi tego, co kotu chcą zgotować właśnie takim szczeniakiem... Ale owszem, dyskusja na ten temat nie ma sensu, będziesz miała szczeniaka z hodowli - powodzenia! mam nadzieję, że nie skończy źle przez to, że np z kotem się nie dogada...
  6. Przewertowałam temat i odpowiadam na wszystko, co mi się w oczy rzuciło...więc wybaczcie, że post będzie trochę długi :eviltong: [quote name='niunka04']a jeżeli chodzi o kota no to niestety został zaatakowany przez dorosłego psa i po prostu jego reakcja na psy dorosłe jest nieprzewidywalna. Po co mam brać pieska nawet z dobrego serca jeżeli dam mu te kilka dni w domu a potem będę musiała go oddać[/QUOTE] Raz - 8 miesięczny chińczyk, wielkościowo jest praktycznie jak dorosły, kot nie zwraca uwagi na rysy pyszczka i słodki wygląd... Dwa - mam 3 koty, każdy inaczej reaguje na psy... i mam również 2 grzywki z tej ehm...'hodowli' i jakoś nie ma problemu... Szukasz psa, który dogada się z Twoim kotem? Czemu nie pytasz o charakter psów, które szukają domu tylko od razu mówisz, że chcesz szczeniaczka i to suczkę? Powinnaś też wiedzieć, że szczeniaki często nie rozumieją, że kota się nie zaczepia, a na obrone ze strony kota mogą zareagwać agresją lub poważnym przerażeniem, które się może odbić na ich psychice... Więc może daj sobie spokój z psem w domu - unikniesz problemów z kotem i nie unieszczęśliwisz go... albo weź psa, który z kotami żyje w zgodzie i masz pewność, że nic im nie zrobi - jak Wombat [mój tymczasowicz grzywek] [quote name='Unbelievable']jaka naciągana filozofia? każdy moment w którym pies/człowiek się stresuje odbiera mu zdrowie, a więc i lata życia, dla mnie to logiczne.[/QUOTE] Jakoś ja miałam kotkę, po poważnych przejściach... z gnijącą łapą (na szczęście udało się amputować zanim się zakażenie w krew wdalo), wychudzona i wyesploatowana, połamane żebra i mostek, odmrożone uszy, nikt jej nie szanował ani nie dopieszczał, życie miała nieciekawe itd itp... Dożyła 21 lat... niejeden kot z hodowli, trzymany w najlepszych warunkach i otoczony miłością tyle nie dożywa... ile jest zwierząt, które umierają w wieku 2-3 lat? całe mnóstwo... każde rozstanie tak samo boli, nie ważne czy po 2 latach czy po 12... I jakoś też wcale się nie dziwię, że Agata tak reaguje, życie przyzwyczaja nas do pewnych sytuacji i uczy dystansu do pewnych ludzi i ich tekstów... czasem owszem, wrzuca się kogoś niesłusznie do 1 wora z innymi, ale to ze względu na dobro psa. A to jest najważniejsze! Dlatego uważam, że nikt nie powinien mieć do niej żalu, że Raggę oddała tej a nie innej osobie. A propos sterylek, w lecznicy u mnie jest co miesiąc chyba akcja sterylizacja/kastracja 30% taniej. Jeśli chodzi o akcję marcową, tylko określone lecznice w niej biorą udział niestety... Ceny są różne, bo wszystko zależy od miasta i jakości wykonywanych usług... jeśli zabieg wykonuje specjalista i do tego czuwa nad psem anestezjolog, jest narkoza wziewna, pulsoksymetr, ciśnieniomierz, nowoczesne leki, narzędzia itd to wiadomo, że cena jest wyższa... i czasem się warto pokusić i wydać trochę więcej, szczególnie jeśli chodzi o sterylki starszych suń :roll: [quote name='motyleqq'][URL="http://imageshack.us/photo/my-images/696/apoyb.jpg/"][IMG]http://img696.imageshack.us/img696/963/apoyb.jpg[/IMG][/URL] mój słodziaczek :smile: dziewczyny, wydaje mi się, że on ma jakieś wielkie jądra, czy mam racje?[/QUOTE] Ale piękny! Istne cudeńko...mój Atomiś nie taki piękny...ale w końcu nie to się liczy :eviltong: Jajka jak najbardziej normalne, Atomic ma dokładnie takie same :evil_lol:
  7. [quote name='Marta666']A wracając do tematu: Czy wszystkie grzywki trafiły już do swoich nowych stałych domów?[/QUOTE] Nie, część jest jeszcze na DT (jak Wombat u mnie :eviltong: ) a z tego co wiem, do Wawy niedługo mają przyjechać kolejne...:shake:
  8. [quote name='Iza.'] [IMG]http://adopcja.viva.org.pl/wp-content/uploads/2012/01/390423_10150494599328501_335087058500_8725079_2119756503_n-300x207.jpg[/IMG][/QUOTE] U mnie są 2 grzywki z tej "hodowli" -to słowo w tym przypadku ledwo przechodzi przez gardło :angryy: . Na powyższym zdjęciu, po lewej, jest mój Atomic - mój, bo choć miał być tylko na DT, zostaje na stałe. Z drugim grzywkiem będzie również ciężko się rozstać, a właściwie jemu ze mną, ale nie mogę sobie pozwolić na więcej psów, trzeba jakiś rozsądek zachować :lol: Oba psiaki, jak do mnie trafiły, miały straszne zapalenie napletka (u Atomcia to w ogóle była tragedia :shake: ), grzyba w uszach, były zarobaczone...do tego oczywiście są wychudzone, choć staramy się dzielnie z tym walczyć. Atomic ma 2 kły wybite (resztki, które zostały w dziąsłach będziemy usuwać pewnie przy okazji kastracji) i 2 albo niewykształcone albo wyrwane dawno temu :-( Psiaki były mocno wystraszone, do teraz dość ostrożnie reagują na ludzi, którzy chcą je pogłaskać, ale nie wykazują żadnej agresji do ludzi. Do mnie przyzwyczaiły się po kilku godzinach, szczególnie kiedy pozwoliłam im wskoczyć na łóżko :evil_lol: Atomic nie umiał chodzić na smyczy i dość ostrożnie reagował na wszystko, co działo się na podwórku...(może nigdy nie wychodził z tej 'willi', w której przebywał przed interwencją?) Wombat za to na smyczy chodził pięknie, cieszył się na spacerku, ale już na schody reagował nie lada przerażeniem (teraz śmiga po nich w tą i nazad bez problemu :eviltong: ). Widać, że jadły "z jednego koryta", bo na początku strasznie ciężko było je nauczyć jeść z własnych misek - pchały się oba do 1... no i oczywiście rzucają się na jedzenie jak głupie, z czym również walczymy. Teraz są strasznymi pieszczochami, a Atomic to już w ogóle syneczek mamusi :grins: [quote name='Ewanka']To prawda, grzyweczki nie przepadają za białym zimnym puchem. [/QUOTE] Moje nie mają nic przeciwko, dopóki biegają... byle nie stać w miejscu i jest ok :eviltong: Jedyne co, muszę je pilnować żeby go za bardzo nie zjadały podczas zabawy, bo mogą być później problemy... Póki co, może narazie dość o Atomicu, bo skoro u mnie zostaje, to pewnie mało z was się nim interesuje :P Za to Wombat szuka domku, najlepiej [U]dość pilnie[/U], żeby nie przywiązał się za bardzo do mnie i Atomcia, no i nie musiał męczyć z moimi większymi psiakami, których się boi... [SIZE=3][B]Wombat - [/B][/SIZE] 2,5 letni, czarno-siwy z białym, o dość gęstej czuprynie [może semi?], ogolony grzywek, ma tatuaż i chip. Jest już wykastrowany, poza leczonym [zanikającym już z resztą] grzybem w uszach zdrowy (dobrze by było go jeszcze odrobaczyć za jakiś czas i zaszczepić oczywiście), wie po co się wychodzi na spacerki... na początku znaczył teren i kilka dni mu zajęło zrozumienie, że załatwiać się ma TYLKO I WYŁĄCZNIE na spacerkach. Obecnie już ładnie wytrzymuje kilka godzin, jak jestem w domu - bezbłędnie, znaczyć myślę też przestanie, jeśli już się nie odzwyczaił, bo od kilku dni już nie widziałam żeby to robił. Jest bardzo miły i łagodny do ludzi, choć na początku podchodzi z lekkim dystansem, uwielbia głaskanie i spanie w łóżku z człowiekiem, aczkolwiek jak się go wygania z łóżka, przenosi się bez problemu na psie legowisko albo fotel. Myślę, że byłby dobrym towarzyszem dzieci lub os.starszej, bo nie reaguje agresją nawet w bardzo nieprzyjemnych momentach (jak np. podawanie narkozy czy badania weterynaryjne, podczas których jest wzorowym pacjentem :p), poza tym jest bezproblemowy - jak nie zwraca się na niego uwagi usiądzie na kolanach lub położy się i śpi, za to jak się go zaczepia, cieszy się i biega zadowolony. Do kotów ma świetny stosunek - nie goni ich, nie zaczepia, choć jak obserwował moje koty bawiące się, piszczał i machał ogonkiem i jakby czekał aż go zaproszą do zabawy :lol: . Co do psów, lepiej jakby trafił do domku z małym pieskiem, a już najlepiej nie dominującym, nie narzucającym się lub przyjazną sunią... Na moje duże psy reagował dość agresywnie [dobrze, że moje są ułożone i nieagresywne], warczał na nie przez dłuższy czas, szczekał i próbował je podgryzać gdy tylko podchodziły - teraz jest ok, ale bez jakiejś szczególnej przyjaźni. Również na Atomica czasem reagował podobnie, szczególnie jak siedział u mnie na kolanach, albo leżał na łóżku, ale tak samo reagowały obie grzywki i obie udało się wstępnie oduczyć na szczęście :multi: Na spacerkach jest bardzo szczęśliwy, chodzi ładnie na smyczy, choć czasem próbuje skakać na mnie z radości; bez smyczy zachowuje się wzorowo - zawsze przychodzi na zawołanie, pilnuje się, nie biegnie za ludźmi i nie rzuca na psy. Ostatnio nawet zaczął się bawić i ganiać z Atomic'iem. Jedyne, co odstrasza ludzi od adopcji Wombatka, to chyba to, że wygląda trochę jak staruszek - ma szpakowatą siwą głowę... szkoda, że ludzie tylko na to zwracają uwagę, bo np ogonek to on ma przepiękny - chorągiewka z czarnych, długich lśniących włosów. Kilka fotek: Wombat [URL="http://www.freeimgshost.com/viewer.php?file=pf5ujzxeu2z7yx4lsb.jpg"][IMG]http://www.freeimgshost.com/images/pf5ujzxeu2z7yx4lsb_thumb.jpg[/IMG][/URL][URL="http://www.freeimgshost.com/viewer.php?file=v99ikfc7n3ief20zs2y.jpg"][IMG]http://www.freeimgshost.com/images/v99ikfc7n3ief20zs2y_thumb.jpg[/IMG][/URL] Wombat i Atomic [URL="http://www.freeimgshost.com/viewer.php?file=4y8uqjz8rxml8xs98wn1.jpg"][IMG]http://www.freeimgshost.com/images/4y8uqjz8rxml8xs98wn1_thumb.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.freeimgshost.com/viewer.php?file=ng4ax8znq6cp4w5nh9ab.jpg"][IMG]http://www.freeimgshost.com/images/ng4ax8znq6cp4w5nh9ab_thumb.jpg[/IMG][/URL] Wombat i mój Baltas: [URL="http://www.freeimgshost.com/viewer.php?file=q03gnmbqqdzaox8o8sy2.jpg"][IMG]http://www.freeimgshost.com/images/q03gnmbqqdzaox8o8sy2_thumb.jpg[/IMG][/URL]
  9. W schronie w Kutnie jest kilka psiaków w typie podhalanów, jakby ktoś mógł pomóc... [url]http://przyjaciel.kutno.pl/miasto-kutno/psy/59a29f901a426772a043f0614d9e54b8.jpg.php[/url] [url]http://przyjaciel.kutno.pl/gmina-szczawin-koscielny/suki/541413dadb6def714316470163eecf63.jpg.php[/url] I ta bieda, wyglądająca najgorzej... [url]http://przyjaciel.kutno.pl/gmina-gostynin/suki/d9bc237240ea59a295724a9ca08183bb.jpg.php[/url]
  10. 1. Jednak dalej uważam, że jest ten brak związku - Holandia i pomoc materialna od niej to nie wywózka psów do Niemiec, nie uważasz? 3. Brak wyjaśnień, niejasna sytuacja i psy o których słuch zaginął, to wg Ciebie argumenty, które nie istnieją? Jak tak, to przykro mi, że na prawdę nie jesteś zainteresowana tymi psami, które już wyjechały, a o których nie wiemy nic...i pojadą kolejne, które również zaginął...co wtedy? dalej nie będzie Cię to przejmowało? Dla mnie liczba 555 jest porażająca, a z tego co wyszło, psów wyjechało dużo więcej... Poza tym, to normalne, że jeśli ktoś zostaje oskarżony, to wcale nie oznacza że musi być winny - musi mieć 'tylko' dowody potwierdzające swą niewinność. Tak jest w większości spraw, chyba niewiele jest takich, gdzie wszystko wiadomo od razu i oskarżony dostaje wszystko podane na talerzu...(podaję z przykładów, z którymi się spotkałam...nie żebym się jakimś znawcą prawa mianowała :P ) 4. Owszem - zasady pomocy powinny być jasno i dokładnie określone przez obie strony, jak również powinny być one przestrzegane. Tu, jeśli nawet ktoś wspomniał o jakichkolwiek zasadach, z przestrzeganiem ich jest raczej ciężko... Ja nie mówię, że Niemcy mają wpłacać pieniądze naszym gminom, broń bosze! Niech ten DNH jak chce, zajmuje się pomaganiem naszym psom dalej - ludzie mogą im przelewać pieniądze, proszę bardzo...tylko niech ta organizacja rzeczywiście pomaga...jak faktycznie chcą pomagać i ta pomoc jest bezinteresowna, dlaczego mają nie finansować leczenia i dt u nas? Nie muszą płacić gminom przecież...Dlaczego nie miałoby tak być? Po co wozić te biedne psy tam, skoro mogłyby otrzymać taką samą pomoc tu? Nie chodzi o to, że 'polskie grono' tak karze, chodzi o dobro zwierząt. 5. Ty na prawdę chyba nie rozumiesz czegoś... o psach z Mielca słuch zaginął...czy wolontariusze mają na to przymykać oko? czy ktokolwiek z nas ma na to przymykać oko? i dlaczego? Bo przybył Niemiec, nasz wybawca i dzięki niemu pozbyliśmy się tylu psów? Dziękuję za takie coś... Jakby wszystko w tych wywozach było takie super, to skąd by się brały tutaj przypuszczenia że może być inaczej? Jeśli komuś nie zgadza się coś co robię, wystarczy że zapyta i mu odpowiem dlaczego i co konkretnie robię, jakie są tego efekty itd...dlaczego miałabym to ukrywać? Jakbym to ukrywała, znaczyłoby że coś jest nie tak, nieprawdaż? Czy to nie jest przypadkiem podobna sytuacja? 6. Napisałam, że nie wszystkie psy miały tyle szczęścia co Twoje... mój pies też miał sporo stresu zanim do mnie trafił, ale było wiadomo, że pies nie jedzie nie wiadomo gdzie i pod czyją opiekę... nikt go nie wysyłał gdzieś tam do DT jeśli był ugadany DT bliżej, jeśli zajęła się nim fundacja, wszystko było udokumentowane, sprawdzone itd... I mimo wszystko uważam, że psiak 4 miesięczny chyba jednak nie ma aż tylu powodów dla których nie mógłby jechać aż takiej trasy niż stary, schorowany i ślepy pies...jakby chociaż jechał do pewnego domku, to możnaby było ryzykować, ale tak...? moim zdaniem bez sensu. 7. Chyba masz już uczulenie na wellington :D napisała tylko, że przytoczyłabym jej słowa (proszem panioł, proszem panioł, a on dłubie w nosie!), nie powoływałam się na jej opinię o fundacji holenderskiej, więc już się chyba za bardzo nakręcasz ;) Wszyscy mamy swoje rozumy...ja przynajmniej biorę pod uwagę wszystko co tu się pisze, i swój osąd wydaję na podstawie własnych przemyśleń... dlaczego miałabym tylko małpować czyjeś opinie, nie mając własnych argumentów? I znów się powtarzasz, mówiąc mi (żeby nie było że się skarżysz :] ) o tym, że ten czy tamten to napisał to czy to, co Cię uraziło...kolejny już raz widzę jak to robisz... przykro mi, że Cię ktoś uraził, ale nic z tym przecież nie zrobię :P Wydaję mi się że w obecnej sytuacji Polak jest po prostu dociekliwy i zapobiegawczy... i wcale się takiemu podejściu nie dziwię i wcale go nie neguję. Tak samo jak wydaję mi się, że tak Ty jak i my chcemy pomóc zwierzakom...pomagajmy więc z głową, nie lekceważąc wszystkich niepewności czy podejrzanych sytuacji. Żeby to zrobić trzeba byłoby albo zakazać wywózek psów do Niemiec lub/i w końcu powołać kogoś, kto sprawdzi, czy na pewno wszystko jest zorganizowane jak trzeba, bez żadnych machlojek... Z tego, co widzę, właśnie tego się tyczy ten wątek i list do premiera. Nikt nie chce nikomu zrobić na złość, tylko chce dbać o te biedne psiaki, bo same się nie obronią... Takie moje zdanie :) P.S Em, chyba sobie wszystko wyjaśniłyśmy, więc proponuję wrócić wątek wszystkim uczestnikom...chyba że zostałyśmy już tylko my 2...? :D
  11. No dobrze, a teraz powiedz mi jaki zwiazek ma moj post pierwszy tu z tym co zarzucala tej holenderskiej fundacji wellington?... zaden? :> napisałam co mysle a propos wrzucania do jednego wora i na prawde nie mam zamiaru sie zaglebiac kto ile razy to zrobil... tak samo jak nie chce mi sie wertowac teraz calego watku zeby pokazac styl wpisow, nie ukrywam ze jak czytalam wczoraj ten watek, najbardziej rzucilo mi sie kilka osob, ktore nadawaly lekki niesmak tej sprawie swoimi wypowiedziami - w tym kregu bylas i Ty... ciesze sie, ze przynajmniej teraz Twoj ton wypowiedzi jest inny :) mam nadzieje ze tak zostanie, bo nie chce sie denerwowac ;) [btw, "Podaj mi przyklady mojego pisania, w ktorym obrazam kogos, wyzywam, to odszczekam i przeprosze" - a czy miałam o to do Ciebie pretensję, że mnie pytasz?] I tu nie chodzi o sprawdzanie podejrzanych adopcji...powinnismy MIEC PEWNOSC ze KAZDY pies, ktorego wywozimy za granice trafia do domu - moim zdaniem tylko stałego, bo dt mamy i tutaj, tylko brakuje na nie pieniazkow (skoro Niemcy chca pomagac, prosze bardzo, niech finansuja te DT u nas - jak juz pisalam wyzej). Argumenty o handlowaniu i laboratoriach owszem, moze i sa domyslami...ale jak juz powiedzialam, te domysly skads sie musza brac... Moze z braku informacji nt wywiezionych psow? Mysle ze kazdemu, kto sie martwi, mogloby cos takiego przyjsc do glowy...tak samo jak przerobienie na smalec czy mieso... Dlatego uwazam, ze nikt nie powinien sie zloscic na takie domysly, a jesli sie z nimi nie zgadza, niech pokaze dowody ze tak nie jest... beda niepodwazalne DOWODY i nikt nie bedzie sie czepial swoich domyslow. Akurat argument, ze pies sie bal podrozy (szczegolnie jesli jest starszy, zestresowany, slepy) jest jak najbardziej na miejscu, bo zaznaczmy, ze czesc psow miala niby jechac do DT na nie od razu do DS... i pomysl czy to rzeczywiscie wychodzi na dobre takiemu psu, ze jedzie do DT za granice, jesli moze isc do DT w Polsce i nie przebywac tak dlugiej, stresujacej podrozy? I nie koloryzuj tego prosze mowiac ze taki argument powinien spowodowac zastopowanie adopcji - bo my nawet nie wiemy czy te psy byly adoptowane, czy tylko wywiezione huk wie gdzie i po co... W Polsce jest duzo latwiej zorganizowac zmiane miejsca takiego psiaka bez az takiego stresu... stopniowa aklimatyzacja, poznawanie nowych wlascicieli, krotszy transport. Co, jak oczywiscie musze podkreslic, nie znaczy, ze nie chcemy wyadoptowywac zwierzat do dobrych, zagranicznych domow. Nie chce mi sie tego znow na inny sposob pisac, wiec prosze, przyjmij do wiadomosci, ze nie mam nic przeciwko wyadoptowaniu psa za granice, pod warunkami opisanymi w moim pierwszym poscie tu. Nie uwazam, ze pomoc materialna z zagranicy jest zla - wrecz przeciwnie. Nie uwazam, ze kazda bezinteresowna pomoc jest nieszczera...nie...ale niech to bedzie pomoc RZECZYWISTA psom, a nie tylko pomoc gminom w pozbyciu sie nadliczbowej ilosci psow ze schronisk. I nie odpowiadam za myslenie wellington, wiec nie musisz mi sie na nia skarzyc ;)
  12. Em, przeczytalam ten watek, w przeciwienstwie do ninektorych, na spokojnie...i dalej potwierdzam to co napisalam w swoim pierwszym poscie w tym watku. Wybacz, ale to Ty chyba nie widzisz pewnych rzeczy...zobacz na liczbe psow, ktora powedrowala do Niemiec...zobacz na te psy, ktorych zycie w dziwny sposob sie zakonczylo przez te wlasnie 'adopcje'...zwaz rowniez na to, jak psy zostawaly wybrane do tych adopcji i po ilu sluch zaginal. Nie interesuje Cie dlaczego ani ze tak sie wlasnie stalo? Bo mnie owszem. Piszesz o dokumentach, o zdjeciach...tylko dlaczego zdjecia robione przez DNH odbiegaja od tych, ktore wzbudzily 'nasze' zainteresowanie? Dokumenty latwo sfalszowac, wiec co sie dziwisz, ze ludzie maja i takie watpliwosci, skoro wokol jest wiecej niewiadomych niz faktow? To, ze ludzie boja sie adopcji zagranicznych, to inna kwestia, o ktorej z reszta pisalam...sama pomagalam w adoptowaniu psow/kotow obcokrajowcom, sama wiozlam psy (lacznei z psami z mojej rodziny) za granice... ale wszystko bylo jasne i sprawdzone na 100%...nie ma obaw, ze nie bedziemy wiedzieli co z tymi psami/kotami sie dalej dzieje. Jasne procedury, ktorych obie bysmy chcialy jednak tutaj nie byly przestrzegane jak widac, w tym caly problem, nie w adopcjach za granice. Jesli pojawily sie podejrzenia, ze psy byly sprzedawane abo oddawane do laboratoriow, znaczy ze ktos mial powody zeby tak pomyslec, nie sadzisz? Mowisz, ze znasz z tego watku tylko Basie, a potem nagle mowisz ze Twoi znajomi byli tu obrazani... kogo dokladnie masz na mysli? Tu przytoczylabym moj powyzszy post, ale nie bede zajmowac wiecej miejsca, kazdy go sobie moze przeczytac ;) A na koniec powiedzialbym to samo co wellington wczesniej, ale zaraz na mnie naskoczysz... Wiec powiem tak - popatrz na to co Ty robisz, a nie wytykaj tylko innym ludziom. Jak to mowia" zeby miec czysty swiat, trzeba najpierw zaczac sprzatac wlasne podworko". Wiec nie zaslaniaj sie proszed tym, ze ktos tak robi to i ja tak bede. <--- to sie tyczy oczywiscie wrzucania do 1 wora ;)
  13. [quote name='aanka']No , właśnie ,mi także wciskali kit o psach starych ,chorych o tym ,ze niemcy takie psy chętnie adoptują itd.., o pustych schroniskach ,... Nasze psy ,z przechowalni wyjeżdżały ,niektóre) nawet po 3 dniach od wyłapania - jak to się ma do odnalezienia wlaściciela , do szczepień . - ano nijak . Nie zapomnę psiaka ,który siedział wbity w kąt budy :-(:-( - a szanowna pani wywożąca - pakowała go do boksu w samochodzie !! .. - nie mam pojęcia ,jak i czy wogóle przeżył taki stres .. nie , nie widziałam tego , musieliby mnie chyba siłą odciagać od psów... bo bym nie wytrzymała ........ Nie zapominam o Misiu , Murzynku - starym ,ślepym ,głuchym - ok. 16 letnim piesku :-(:-(- on płakal w samochodzie - dlaczego go ruszali z miejsca dla niego znanego ,bezpiecznego , gdzie znał każdy kąt , wszystko było przewidywalne ,znajome , nasze ręce , zapach , - wybacz Murzynku -że Cię nie uratowałam , nie dam rady Was wszystkich uratować !!!- wybaczcie.................. Nie zapomnę Was nigdy ......... proszę wybaczyć , ale te psy miały do nas zaufanie , ....to jest najgorsze ....to uczycie ,ze się zawodzi......nic nie można zrobić ........... to , tak jakby ktoś wyrwał siłą kawał serca...... Współczuję i Tobie i psiakom...czy tego właśnie chcą te cudowne osoby, które za wszelką cenę chcą pomóc naszym psiakom? Jeśli chcą RZECZYWIŚCIE pomóc, nikt im nie broni - niech pomagają szukać domów, finansują leczenie tu (jeśli psiaki nie mają PEWNEGO i sprawdzonego domu za granicą) lub domy tymczasowe - tu, gdzie jest to tańsze i odbywa się bez szkody dla zwierząt. Swoją drogą, dlaczego Niemcy mieliby się zastanawiać nad zabronieniem przewozu psów do nich (jak to ktoś już wcześniej napisał), jeśli wszystko byłoby w porządku..? Wątpliwości i wątpliwości...plus złe doświadczenia - to, co najczęściej się wiąże z tymi transportami...
  14. No i mam troszkę więcej info... Tu są fotki tego, jak wygląda u nich transport psów (na 1 transport może przypadać nawet ok 70 psów): http://www.coveredincathair.com/sites/coveredincathair.com/files/dogs%20copy.jpg http://2.bp.blogspot.com/_-Xeoam7wmQ0/S-g2iIij1-I/AAAAAAAABg4/HsTOyJ0yT5E/s1600/pets_llc_truck.jpg http://www.coveredincathair.com/sites/coveredincathair.com/files/Last%20Chance%20Hwy.jpg A tu strona firmy, która na początku zajmowała się po prostu przewozem na zamówienie, teraz głównie pomaga w adopcjach i przewozi zwierzęta do nowych domków: http://www.petsllc.net/index.php [ współpracują z Shelly Bookwater, która zajmuje się ratowaniem zwierząt "Her network known as Double Dog Rescue identifies dogs that would otherwise be euthanized and gives them a second chance at life in the North. See listings for Shelly's dogs at her site, Southern Jewel Dog Rescue. " ] I relacja pani, która w ten sposób adoptowała koty: "At first she thought the dogs were going to shelters, but I told her they all had homes. They were the ones who got off death row and were were safe. She got really choked up. Who wouldn't? I was glad I knew the drill. Watching families who were glued to the doorway, waiting to catch a glimpse of their new dog WAS very moving. The dogs all moved out of their crates, tails wagging, then not quite sure of what to do next. The owner would approach the dog and greet him or her. The dog would look up, run over to them and jump up or bark or give kisses. Everyone laughed or cried or both. It was magic." Z góry przepraszam, że wszystko po angielsku, jak ktoś sobie życzy, mogę przetłumaczyć...ale angielski jest jednak bardziej uniwersalny niż niemiecki, więc myślę że problemów za bardzo być nie powinno ;)
  15. No i mam! :D Pomyliłam się co do artykułu - to akurat współpraca schronisk, a nie wyjazd do nowych domków...ale zaraz i poszukam artykułów o tym, co pisałam powyżej - bo z głowy tego nie wzięłam przecież ;) Powyższe zdjęcie i artykuł o przewożeniu psiaków TIRami przez Humane Society : http://www.natchezdemocrat.com/2011/06/10/humane-society-makes-space/
  16. wellington - poki co nie moge znalezc...ale obiecuję ze jak tylko znajde, dam znac ;) Faro - jak najbardziej się zgadzam z Tobą...również uczestniczyłam w adopcjach (bezpośrednio i pośrednio) zwierząt starych, trójłapków, ślepaczków, z uszkodzonymi kręgosłupami itd... nieukrywajmy, że takie zwierzęta mają wszędzie taką samą (niestety nie za wielką przeważnie) szansę na adopcję - i tu, w kraju i za granicą. Nie róbmy z Niemiec raju, a z Polski totalnego dna... wiadomo, że w kwestii zwierząt wiele nam brakuje, ale bez przesady ;)
  17. Jesli chodzi o to, co napisalam o stanach, chodzi mi o transport samochodowy, a dokladnie TIRami... Amerykanie (bo nie tylko Humane Society)tak potrafia transportowac psy przez cala Ameryke, do roznych stanow...pod warunkiem, ze psy maja zaklepany dom, sprawdzony i sa na 100% pewni, maja podpisane umowy adopcyjne itd. Zaraz poszukam czy jeszcze znajde ten artykul, ale to bylo dawno, linka sobie zapisalam wlasnie zeby pokazac znajomym wozacym psy w autach, jak to powinno wygladac...wiec nie obiecuje ze znajde ;)
  18. Na wstępie powiem, żeby było jasne, że nie jestem żadną nacjonalistką - patriotką owszem, ale to nie wyklucza współpracy polsko-niemieckiej. Nie obchodzi mnie to, czy "ręka głaszcząca psa" jest biała, czarna, żółta czy czerwona...czy jest takiej czy innej narodowości, takiego czy innego wyznania - sama uczestniczyłam w kilku adopcjach do obcokrajowców i są to adopcje trafione, choć właściciele tych schronisk, z których owe psy pochodziły nie chcieli za bardzo wyadoptowywać psiaków obcokrajowcom, z prostej przyczyny - brak możliwości kontroli... Nie mam nic przeciwko wywozu psów za granicę... ale pod pewnymi warunkami... jak np.: - dokładne znakowanie i dokumentacja zwierząt przewożonych - jasna i klarowna umowa adopcyjna podpisana w 3 egzemplarzach (dla nowego domu, org. niemieckiej i schroniska w PL) z zastrzeżeniem warunków utrzymania psiaka, obowiązku leczenia oraz kastracji/sterylizacji, jesli z jakichś powodów zabieg ten nie mógłby się odbyć w PL, w owej umowie powinno być również zaznaczone, że pies został adoptowany a nie kupiony! - wizyty poadopcyjne z dokumentacją pisemną, fotograficzną i najlepiej video mającą potwierdzić powyższe założenia adopcji (wyniki powinny być dostępne zarówno dla strony PL jak i NIEM) - najlepiej jakby np. przy transporcie odpowiednio wyznaczona osoba z PL mogła sprawdzić warunki poprzednich psiaków adoptowanych - w końcu w tak długim transporcie powinien uczesticzyć też ktoś z kręgu weterynarii... - dokładna i rzetelna dokumentacja (znów - pisemna, foto i video) przewozu - dostępna do wglądu wszystkim zainteresowanym - kontrola przewozu, warunków w jakich owe psiaki są przechowywane oraz faktycznego stanu zdrowia zwierząt - podpisanie z org.niemiecką oraz ewentualnym przyszłym domem w Niemczech klauzuli o bezpiecznym powrocie psa do Polski, jeśli znajdzie się jego prawowity właściciel lub/i gdy nie zostaną spełnione warunki zawarte w umowie adopcyjnej [z góry przepraszam, jeśli pominęłam jakieś inne, istotne aspekty] Obecna sytuacja jak widać powyższych warunków nie spełnia...skąd więc mamy mieć PEWNOŚĆ, ze to działanie na korzyść tych psów? Wątpliwości, argumentów i pytań z naszej strony oraz braku odpowiedzi i dziwnych, niejasnych sytuacji ze strony zwolenników tych transportów jest jednak za wiele, żeby logicznie myślący człowiek, kochający zwierzęta mógł to wszystko zaakceptować. [zacznę teraz dzielić ludzi na 2 obozy - strony, co brzmi trochę głupio, ale tak właśnie jest :/ ] Weszłam na ten wątek przypadkiem... przewertowałam kilkadziesiąt stron... i ku nieszczęściu wszystkich zwolenników DNH, robiących tu zamęt powiem, że nie macie argumentów żeby bronić tej sprawy... zadajecie tylko pytania, na które odpowiedzi z resztą znacie, i które można przeczytać (mnóstwo razy) wertując tych kilkadziesiąt stron. Zwalacie nasz sprzeciw na narodowość (co pewnie opieracie o przeszłość historyczną - bo niby skąd miałyby być ewentualne uprzedzenia?) i wkółko tylko szowinizm i szowinizm...Ja, nie znając osobiście piszących tu, czytając dziś na świeżo cały ten wątek, nie widzę tu szowinizmu, nacjonalizmu czy huk wie czego...To totalna bzdura - dobro zwierząt jest ponad wszelkimi takimi aspektmi. Użalacie się, że osoby które nie są zwolennikami wywózek mają do was zle podejście - poczytajcie dokładnie posty, na spokojnie, chłodnym okiem, gwarantuję ze dopatrzycie się jadu, chamstwa i idotycznych wypowiedzi właśnie z waszej strony... Kłócicie się o kulturę i jakość wypowiedzi... Ja NIE ZNAM NIKOGO udzielającego się w tym wątku (chyba że akurat znam osobiście i nie wiem, że to ktoś z dogo), moją uwagę przykłuwają wypowiedzi najbardziej logiczne, spójne i na poziomie (choć nie zawsze i dla każdego przyjemne :P )... i są to wypowiedzi Psa Wolnego i AgiG (oraz Alexy77, ale do wątku włączyła się niedawno). Założenia są proste - pomagać zwierzętom nie krzywdząc ich i nie fundując im nieznanych losów, mogących zruinować lub zakończyć ich życie w niewłaściwy sposób. Obecny wywóz psów z Mielca (i być może nie tylko z Mielca) tym założeniom chyba jednak nie sprostał...już sam transport zagrażał życiu tych biednych stworzonek, a co dopiero wielki znak zapytania jaki wisi nad ich dalszym losem... więc błagam, jeśli macie jakieś jasne argumenty przeciw tej całej akcji - napiszcie je jasno, a nie tylko próbujecie podbuntować ludzi nie mając nic na swoją obronę - żadnych faktów, dokumentów itd. Ah, i żeby nikt nie próbował zagrywek typu - co ty możesz wiedzieć, tylko siedzisz przed kompem i faktycznie nie pomagasz zwierzętom, bo widzę że pełno tu takich... Pracuję w weterynarii; poza 1 kupionym rasowym [oczywiście rodowodowym] kotem, całe stado moich zwierzaków jest uratowany, zgarnięty z ulicy, po przejściach itd.; od zawsze pomagałam bezpańskim zwierzętom jak tylko mogłam; wyadoptowuję zwierzęta właśnie przez siedzenie przy kompie, prowadząc akcje adopcji i rozgłaszając potrzebujące zwierzęta; pracuję w fundacji (choć to niewiele znaczy, bo w tej chwili fundacje jak widać z resztą w powyższych postach, może mieć każdy i nie zawsze faktycznie pomaga zwierzętom); pomagałam charytatywnie w kilku schroniskach; byłam DT dla wielu zwierząt jak tylko mi na to warunki i zdrowie pozwalały. P.S: widzieliście jak taki przewóz psów do adopcji i sama adopcja wygląda w stanach? Jakby tak wyglądała 'współpraca' schroniska w Mielcu i DNH, nie miałabym raczej sprzeciwu... ( http://www.natchezdemocrat.com/wp-content/uploads/2011/06/061011_HumaneSociety1_ES.jpg ) Em... nie wrzuca tu nikt do jednego wora WSZYSTKICH adopcji zagranicznych...ja sama mam dobre doświadczenia, ale wiem że są również i te złe... Chodzi o fakt, że psy z Mielca giną masowo, a przynajmniej nikt nie jest w stanie wyjaśnić gdzie się podziały... Transport jest niehumanitarny, psy niesprawdzone (stan zdrowia, znakowanie, dokumenty, poprzedni właściciele, umowy itd), wszędzie mnóstwo wątpliwości o przekrętach, dziwnych, niewyjaśnionych sytuacji... To nie skłania do dobrych myśli, a jesli ktoś takowe ma co do tych wywozów psów, to musi mieć zachwiania w moralności albo niezdrowo zaawansowaną bezmyślną nadzieję, nakładającą klapki na oczy i zakrywającą fakty. I jak prosisz by nikt tu nie wrzucał wszystkich adopcji do 1 wora, nie rób tego także Ty sama...nie wszystkie psy miay takie szczęście jak Twoje...ba, pewnie mało które trafiły w ogóle do dobrych domów...
  19. Ratunku! Właśnie znalazłam takie ogloszenie: [URL]http://tablica.pl/oferta/sliczny-pies-rasy-west-szuka-IDwFNx.html[/URL] Kobita aż zachęca pseudohodowców! :angryy: Ja akurat nie mam warunków żeby choć na tymczas go wziąć, bo sama mam 2 aktywne duże psy, a niedawno miałam mały wypadek i jeszcze nie doszłam do końca do normalnego funkcjonowania i boję się, że nie dałabym rady z 3cim psem... Szkoda, żeby maluch trafił w łapy pseudo...więc może jakoś się wam uda zorganizować mu pomoc?
  20. Znalazlam dzis: [url]http://allegro.pl/owczarek-srodkowoazjatycki-i1965818142.html[/url] czy ktos cos wie na ten temat? dobrze by bylo jakby sunia nie trafila do pseudo...bo to, ze glucha na pewno ich nie odstraszy :( pomocy?
  21. Eh, mój kochany Orionek...Zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia - pies idealnie w moim typie... Tylko że mam 2 swoje już ( w tym sunię baaardzo podobną do Orionka) i choć myślę,że dałoby się z nim wypracować, żeby wytrzymał z innymi psami, nie stać mnie na 3 dużego psa :( Strasznie nad tym ubolewam...ale póki co w lotka nie wygrałam i domu z ogrodem brak ;) Co do tego, że jest chudy...wiem, że to kwestia choroby a nie nadpobudliwości i młodego wieku, jak w przypadku mojej suni, ale polecam karmę Royala Club HE (seria dla hodowców) - dla psów pracujących i aktywnych. Nie jest tak drogi jak "normalny" Royal (20kg kosztuje ok 130zł), a psy po nim ładnie tyją... Moja sunia akurat ma prawie ADHD, więc musi jeść wysokokaloryczną karmę, żeby w ogóle jakoś wyglądać, a mój piesio trafił do mnie w stanie ostrego wychudzenia... i choć na inną karmę psy czasem reagują bieguną (miałam na DT onka, który prawie na każdą inną karmę tak reagował) - ta jest dobrze trawiona... i tuczenie takiego chudziaka idzie dość szybko ;) Niestety jako że jestem połamana i zamiast pracować siedzę w domu i się zrastam, nie stać mnie na to, żeby Orionkowi zafundować taką karmę póki co... ale kciuki trzymam, obserwuję wątki i wydarzenia Orionka i go dalej ogłaszam... Jest przecudowny!
  22. Jak w temacie - znalezionio Alaskana w Białymstoku... Ogłaszam od razu, bo często ludzie tuż po zaginięciu psa szukają ogłoszeń na forach, ale dokładniejsze informacje i zdjęcia umieszczę jak tylko je dostanę od znalazcy.
  23. Carbon - piękny niufek - zaginął, a najprawdopodobniej zastał ukradziony z podwórka w Domanicach koło Siedlec. Szukamy go od kwietnia jednak bez skutku. Wiem... minęło dużo czasu jednak mamy nadzieję, że ktoś go przygarnął lub widział. Bardzo proszę o kontakt każdego, kto może pomóc. Tu są jego zdjęcia: [url]http://a8.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/305783_310509352296718_100000129672290_1401356_494803738_n.jpg[/url] [url]http://a5.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc7/388021_310497052297948_100000129672290_1401313_1655151101_n.jpg[/url] [url]http://a6.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc7/300568_310509192296734_100000129672290_1401355_622140763_n.jpg[/url]
  24. Dziś rano rozmawiałam z Patrycją - mały czuje się dobrze, nie ma problemów ani z bieguną ani z apetytem, czyli ogólnie jest ok ;) Za to zaczął się znów drapać - myślę że to nawrót reakcji alergicznej, ale niestety póki co nie możemy mu podać sterydu, żeby nie osłabić jego odporności...zobaczymy co będzie dalej... Za leczenie - antybiotyk i lek p/zapalny na tydzień oraz II dawkę Zylexisu wyjdzie ok. 55zł
  25. Właśnie w tym problem, że zapasy się już ludziom kończą :( Ale zobaczymy, może się coś uda wykombinować.
×
×
  • Create New...