Jump to content
Dogomania

jostel5

Members
  • Posts

    7007
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by jostel5

  1. 320 psiaków do góry! Bo nikt jakoś do was nie zagląda...:lol::mad:
  2. Daj znać,kiedy zmieni się repertuar...:) A może polubicie "barachołkę" o odpowiednim stopniu natężenia dźwięku...? Kto wie ?;)
  3. Witajcie,dziewczyny,w niedzielę!:) Przeczytałam o obyczajach Lusi i myślę,że jej przyszły domek musi być przede wszystkim bardzo psiolubny.Lusia musi dostać tyle miłości ,ile ma u Kingi,bo w takiej atmosferze dziewczynka rozkwita! :) Zresztą,kiedy jest miłość-każda istota rozkwita...nie odkryłam Ameryki...:evil_lol:
  4. Boszszsz...teraz już wiem,nie zdażyłam przeczytać jego drugiego postu,ale w pierwszej chwili...ZAWAŁ! Przepraszam ,Majku,za brzydkie podejrzenia.:)
  5. No,co Ty,Majku,piszesz!:-o Aż mi ciarki przeszły po grzbiecie! Elmira żadnego psa nie skaże NA WYPAD ,skoro podjęła się nad nim opieki...ŻADNEGO! Fifi naprawdę miał szczęście,że Elmira go w tym schronisku zobaczyła,a później-wiadomo co... Myślałam,że już ją pod tym względem znasz!:roll:
  6. Ufff...ulga! Jutro zadzwonię,bo dzisiaj bawię gościa :),a przy komputerze jestem z doskoku.
  7. [quote name='kinga_kinga7']po długiej drzemce [B]dziewczynka zjadła kurczaka z miseczki, [/B]nawet nie wiem kiedy! ciocia Elmira miała racje!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!![/QUOTE] Jesteś pewna ,że kurczaka zjadła Lusia?:evil_lol: Może Tofik się nim poczęstował?:lol: Kinguś,a jak się ma ta schroniskowa bida,która jest u Twojej siostry?
  8. [quote name='gameta']ja stawiam na witaminę - spróbuj eliminacyjnie, odstawiaj na trzy dni każdy z leków a resztę dawaj, w końcu będzie wiadomo Chciałabym,abyś miała rację! Elmirko,może rzeczywiście metoda eliminacji coś rozjaśni...?
  9. Wtedy-o ile dobrze pamiętam-również Twój TZ był zszokowany stanem Fifka. On też przecież bał się ,że trzeba będzie podjąć tę straszną decyzję,by Fifi nie cierpiał.
  10. A połamaniec lubi Ciebie..:) I też smyra zapamiętale...ryjkiem po kolankach...:)
  11. Wyżliczka z mojego awataru przyszła do mnie 2 tygodnie po śmierci Małego-mojej wielkiej psiej miłości.Rozpacz była tak wielka,że o mało nie postradałam zmysłów. Do równowagi i mnie ,i mojego TZ-ta doprowadziła właśnie Szora z awatarku.Miała wtedy 10 tygodni,mieszkała w oborze ,była brudna,zarobaczona,przerażona,a jej ówczesny "pan" przeznaczył ją "do rodzenia szczeniaków".Dzisiaj Szorka ma 7 lat,jest -oczywiście-wysterylizowana i najchętniej sypia w łóżku.:) Oprócz niej mam jeszcze dwie inne suczynki,ale akurat one nie musiały już ratować mi życia...:)
  12. Awanturnik mały! :) A jaki żywotny! Widać wyraźnie,że dziadeczek odżył :) Więcej takich filmików,Elmirko! Wrzucaj nawet co godzinę...;)
  13. [quote name='hecia13']Ja jeszcze nie mogę wstawić Mariki do awatara... jakoś tak za szybko mi się wydaje... Ale adopcja jej była doskonałym pomysłem, bo dłuższe rozpamiętywanie czy aby na pewno zrobiliśmy wszystko, może można było coś jeszcze i do tego w konfrontacji ze stanem Dinusia i świadomością, że te leki które brał z dnia na dzień ten stan pogarszały... Zresztą o czym ja tu mówię? Pewnie każdy ma takie doświadczenia albo z chorym albo starym psem... A taka radosna i wesołą psina i świadomość, że może daliśmy jej to co ja mogło spotkać najlepszego to najlepsze lekarstwo na smutki :) Moja córka, która jeździła po Marikę, widziała Trini i strasznie ubolewała, że nie możemy jej też wziąć. Podobno Trini chciała z nimi wsiąść do samochodu a potem stała smutna i patrzyła jak koleżanka odjeżdża... Gdybyśmy tylko mieli warunki, ale niestety i mieszkanie nie za duże i jeszcze w domu kot i fretka i żółw :shock:[/QUOTE] Wierzę,że Trini też niedługo znajdzie znakomity domek, bo wszyscy tutaj jej tego życzymy i wysyłamy fluidy...:) Cieszę się,że Marika jest już bezpieczna i szczęśliwa.Myślę,że decyzja,by dać dom jakiejś innej bidzie po odejściu ukochanego psiaka, jest ZAWSZE tą najlepszą z możliwych.:)
  14. Znakomita wiadomość! Super...! :) Kingusia,a może Ci Państwo zechcieliby też pomóc naszemu schronowi...? Może mają jakieś leki,środki opatrunkowe,odżywki,preparaty przeciwpchelne itp. na granicy przydatności do użytku i mogliby je przekazać schronisku? Jak myślisz? Popytasz? Wiesz,w schronie zawsze jest takich rzeczy za mało...
  15. :evil_lol::evil_lol: Przeczytałam :"mięso gotowane plus zestaw...:crazyeye: surówek":evil_lol::evil_lol: Knajpiane nawyki utrudniają mi jednak życie..;).Przez chwilę pomyślałam,że Elmirka zwariowała...A to ja mam małego świrka...:evil_lol:
  16. Hanuś,PIĘKNIE! :) Jaka Ty jesteś mądra! :)! Ja się tego przenigdy nie nauczę!:-(:shake::oops::placz:
  17. [quote name='haniabor']Teraz będzie "chwila" przerwy, bo będę się uczyć wstawiania całych zdjęć. Jak się nie uda, to znowu będę wklejać linki:shake:[/QUOTE] Wścieknę się zaraz!:angryy: Nie mogę otworzyć ŻADNEGO zdjęcia-nigdzie! Taki mam cudny Internet!:mad: :mad::mad: Może jutro będzie lepiej... Tak bym chciała (B)Arnisia zobaczyć!!!
  18. Mieszkam najbliżej Białej Podlaskiej ,do schroniska mam ok.30 km i stosunkowo często tam bywam. Kilkakrotnie rozmawiałam z p.kierownikiem o przebiegu prac,obserwowałam też na bieżąco,jak Azylek się buduje. Przyznam szczerze,że najbardziej niepokoiłam się o terminowość zakończenia inwestycji,bo przede wszystkim pogoda nie sprzyjała, pojawiły się też problemy z materiałami (z pustego i Salomon nie naleje) ,i z pracownikami...Do głowy mi jednak nie przyszło,bym mogła "rozliczać" p.kierownika z jego pracy (a pracuje naprawdę solidnie) i zdawać relację na forum -uważałam i uważam tak również teraz,że to nie leży w moich kompetencjach. Znam p.Marka Pawłowskiego na tyle,by wiedzieć,że skoro podjął się tego wyzwania,na pewno zrobi wszystko,by je zrealizować ( z zamiarem stworzenia takiego bezpiecznego miejsca dla staruszków nosił się zresztą już dawno ) i widziałam,że realizuje... Przez cały ten czas wydawało mi się,że liczy się efekt końcowy działań,który to efekt wszyscy zainteresowani niebawem zobaczą i ocenią. Nie zastanawiałam się,czy tak ważna jest w tym przypadku stuprocentowa zgodność z projektem ,bo -jak wszyscy wiemy-projekt to tylko projekt i bardzo często zdarza się,że przyjęte założenia ulegają modyfikacjom.Tak też stało się i w tym przypadku,ale psiaki-staruszki na pewno na tym nie stracą. Rozi,przepraszam za niedociągnięcia ,ale naprawdę-jako niedoświadczony jeszcze dogomaniak-nie wiedziałam,czego od nas oczekujesz.Wyszło...jak wyszło ,najważniejsze jednak jest to ,że AZYLEK zaraz zacznie funkcjonować i nasze staruszki będą miały znacznie wyższy komfort życia.O to przede wszystkim chodziło,prawda?
  19. Paja,Avii ma 100 % racji-zachowaj się w kontakcie z lekarzami dokładnie tak,jak Ci radzi! Czasem trzeba w takiej sytucji trochę tupetu,by pokazać,że zna się swoje prawa i będzie się ich dochodzić.Jeżeli pozostaniesz niezłomna w tym,czego będziesz się domagała (a nie domagasz się niczego nadzwyczjnego), wszyscy ci lekarze spuszczą w końcu z tonu. Zawalcz o siebie,nie pozwól się tak traktować,powiedz im jeszcze ,że przekażesz sprawę rzecznikowi Praw Pacjenta i zrób to,jeśli w dalszym ciągu będą Cię lekceważyć!
  20. Psiaki z naszego schroniska są jednak:śliczne,wdzięczne,mądre, słodkie,bystre i pod każdym innym względem warte najlepszych domków!:) Wystarczy popatrzeć na Lusię...:lol:
  21. [quote name='elmira']Zamówiłam Fifkowi taką karmę w Krakvecie: http://www.krakvet.pl/trovet-highly-digestible-liverprotecting-diet-psow-p-2334.html, policzyłam, że przy wadze Fifiego wystarczy mu to na miesiąc. No prawie:) Dzisiaj po nocy było czysto. Wyniosłam Fifka rano na dwór. Chciałam się również poskarżyć na Fifka. Wczoraj wydało się, że Fifi to cwany pies. Rozerwał torebkę z karmą dla dużych psów i najadł się jej (karmy, a nie folii). Podczas jazdy samochodem wszystko zwrócił, więc miałam namacalny dowód rzeczowy. Wczoraj też, po przyjeździe od weterynarza wypuściłam go prosto z samochodu na trawę. Za chwilę patrzę, a Fifi tarmosi kość, która zostawiły duże psy. Kość poleciała do śmieci, Fifek usłyszał, jakim niegrzecznym jest dziadkiem:) Kości by nie nadgryzł, bo ma za słabe ząbki i za mały pyszczek, ale jednak przystawiał się do niej. Muszę się przestawić, bo o ile Chaplin był sierotką i takich numerów nie robił, to Fifi jest spryciarz i weźmie sobie sam. Po południu wkleję skany paragonów za lekarstwa i rachunek od weterynarza. Leki wyniosły ok. 40-50 złotych (muszę sprawdzi ć, bo nie pamiętam), a wizyta 20 złotych. Za poprzednią wizytę w końcu nie wzięłam rachunku. Więc nie wiem, jak to traktujemy. Rozliczę to chyba z deklaracji mojej i mojej mamy, bo dowodu, że ona była nie mam. A ja się cieszę jak cholera,że z Fifka jest taki łobuz! :) Draniuje=chce żyć i nie najgorzej się czuje! Nie napisałaś jeszcze,Elmirko,o tym,że Fifol w samochodzie musi być na kolankach,bo inaczej drze japkę...:) Tetryczek-terrorysta!
×
×
  • Create New...