Jump to content
Dogomania

Armia Drakona

Members
  • Posts

    134
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Armia Drakona

  1. W BARFie nie podaje się kości gotowanych- zresztą NIGDY nie powinno się podawać kości poddanych obróbce cieplnej. W BARFie nie karmi sie psa kośćmi non stop- to ok 60% jadłospisu :D Moje psy są na BARFie (no pół- BARFie ;)- Zarówno CTR jak i maleństwo w typie pekińczyka- 5 kg - żadne z nich nie ma startych zębów, ani kamienia. Najstarszy pies ma 7 lat- maleństwo, "średni" 5,5, najmłodsza- 4,5 roku- nigdy nie miały zapalenia dziąseł, kamienia, nie śmierdoli im z pysków- z tym BARFem nie jest tak żle :D ani strasznie, ani skomplikowanie. Czasem im też gotuję, bo smakuje im i już. Daję im pieprz :D i troszkę soli :D, majeranek, czaber, tymianek, zieloną pietruszkę, koperek, kminek. Z zakazanych przekąsek wymienię jeszcze winogrona- też szkodzą.
  2. chyba mogę- ale jest po angielsku- chcecie? :) i jeszcze- jakie są zasady wklejania "obcych" artykułów na dogo?- bo nie chcę dostać bana :D
  3. Wiesz, jest jeszcze teoria, że wszystkie możliwe choroby, a szczególnie dysplazja- spowodowane są podawaniem suchych, gotowych karm- mam art. na ten temat, może to nieprawda, może prawda, ale zawsze warto się zastanowić.
  4. Właśnie- Martens- kolejny raz podtrzymałaś mnie na duchu :D Ach te reklamy, jakiez to wszystko odżywcze, energetyczne, zdrowotne i jakże niedrogo kosztuje- sama się skusiłam na przystąpienie do kubu hodowców i jakoś jeszcze nie skorzystałam z oferty, chociaz co nowy newsletter, reklama- kusi, oj jak kusi :D I teraz tak właśnie sobie siedzę i liczę- 1 kg profesjonalnej karmy, dajmy na to dla szczeniąt dużych ras kosztuje ok 12 PLN- i jest tam wszystko, co psu do życia jest potrzebne, ale najwięcej to tam jest kasy na reklamę, utrzymanie zakładu, pracowników, gadgetów, newsletterów, opakowań i kolorowych ulotek czy innego badziewia- nawet jeśli przyjmiemy, że takie firmy dokonuja zakupów komponentów po mega hurtowych cenach- nie wierzę, że taniej niż na giełdzie. Wolę jednak dać psu chemicznego kurczaka niż profesjonalne suche bobki :D
  5. Od Rivanolu lepszy jest Rivel- droższy, ale skuteczniejszy i przez to, że jest w żelu- lepiej się trzyma. Poza tym ma lepsze działanie- tyle, że to nie za bardzo wygląda na jakiś stan zapalny- może to rzeczywiście przepuklina po ciasteczkowym obżarstwie?
  6. Mi facet też chciał ukraść psa- szczeniaka, na spacerze podjechał rowerem, miał ze soba linkę. To była chwila, dodam, że na małym odludziu, w "dzikim" prawie lesie, a nie pod sklepem, czy w parku, w dużym mieście. Wiadomo- psy sie puszcza, żeby się wyganiały, wystarczyła chwila, mała sie gdzieś zamyśliła a ja odeszłam z 10 kroków- trwało to może 5-10 sekund, bo nie spuszczam z psów wzroku, tym bardziej ze szczeniaków, odwracam się- a tu gość z rowerka próbuje zawiązać dzieciaka do linki. Na szczęście byłam z dorosłą suką, która szybko wzięła sprawy w swoje ząbki i łapki- facet razem z tą linką i rowerkiem wylądował w rowie z wodą :D i wcale mi go nie żal. To się go pytam- co zamierzał zrobić, bo może Policja by mu pomogła, jak ma kłopot- a ten bezczelnie mówi, że myślał, że to jego pies- pogoniłyśmy dziada :D trochę, ale sąsiadka parę dni później znalazła u tego gościa na podwórku swoją labradorkę. Moje na szczęście nie są tak ufne. Na wsi też trzeba uważać, bo nie tylko spod sklepów kradną.
  7. tak na moje oko to suka pilnuje swoich zasobów- czyli prawie norma u psów po przejściach. Nie pozwalałabym na to, zabrałabym cokolwiek, co może być pilnowane. również wg mnie, jeśli nie było zębów, krew sie nie polała to jest to raczej ustalanie hierarchii, i nic nie powinno sie złego wydarzyć o ile nie podbuntujesz psa do walki, a raczej utwierdzisz sukę w tym, że ona rządzi- o tyle o ile nie będzie działa się krzywda psu oczywiście. Jeśli chodzi o przychodzenie do domu i głaskanie- hmm ciężka sprawa, bo pewnie oboje pchają sie do powitania- ja bym nawet się nie odezwała a jeżeli jest jakas jazda z powarkiwaniem- wróciłabym za drzwi dopóki się nie uspokoją- tak można nawet kilkanaście razy- wchodzić i wychodzic- też o ile nie będzie to eskalowało konfliktu. A odwracanie uwagi głosem- wołajac po imieniu warczącego, łypiącego "złym" okiem psa- no nie wiem- pies może odczytać to jako pochwałę i zachętę- ja bym jak najszybciej separowała je do pracy i włączyła kliker z jakąś komendą typu "odejdź" czy "spokój" i stopniowo wdrażałabym je do pracy razem. Dobrze, że nie ma między nimi dużej różnicy wagowej- gdyby piesek był dużo mniejszy miałby dużo mniejsze szanse w razie poważnego ataku. Z obserwacji "rządów" mojej suki powiem tak: atak CTR-a na maleńkiego pekińczyka może wyglądać dość strasznie i przerażająco- dla tych, którzy widzieliby to i nie znają ich relacji- masakra. ALE- ja się w to nie wtrącam- kiedy duża suka "ustawia" małą- mała natychmiast wywala sie do góry brzuszkiem i duża już wie, że jest górą, nie potrzebuje nic więcej. z czasem mała nauczyła sie co jej wolno a czego nie i nie ma żadnych konfliktów, przy czym moja CTR-ka jest najmłodsza w całym moim towarzystwie i jakoś sobie poradziła, rządzi stadem, a reszcie żadna krzywda się nie dzieje. Może i u Was jest ten atak- taki wychowawczo- ostrzegawczy a Ty panikujesz? Pracowac trzeba, ale bardzo pocieszające jest to, że sie nie złapały na dobre, że się nie polała krew, co nie znaczy, że należy im odpuścić posłuszeństwo:D
  8. A ja mam jeszcze tylko pytanie do Nilil- jakiej wielkości są psy- czy są mniej wiecej tych samych gabarytów- czy jest jakas znacząca różnica w wysokości w kłębie/ wadze? i jak właściwie wygląda ten atak- czy to tylko "pyskówka" czy może zęby ida w ruch i polała się krew? Jak warcza na siebie? pokazują zęby czy tylko burczą? Czy wysyłają sobie CS-y po jakimkolwiek konflikcie i czy potrafią same zakończyć utarczkę czy za każdym razem trzeba je rozganiać? Czy pies, zanim doszło do pierwszego konfliktu wysyłał suce CS-y a może to ona wysyłała? Absolutnie sie zgadzam z poprzednikami co do traktowannia psów a moje pytania to ciekawość, bo u mnie suka ustawia psa i małą sukę, ale krew się nigdy nie polała, nigdy nie ingerowałam w te sprzeczki, bo trwają krótko i nie ma ząbków w robocie, widać, że są "dogadane", pomimo jakiś chwilowych sprzeczek. Przy czym nie namawiam Cię do zostawienia ich samym sobie, żeby było jasne, bo jeśli odpuścisz pracę może fatalnie się skończyć.
  9. Vectra- gratuluję - pierwszy raz w historii tego padołu hipopotam urodził chmiczki :D:D Śliczne są- szczególnie podobają mi się te na pierwszym zdjęciu i te łapeczki- niech się dalej tak chowaja, no i jeśli masz zamiar któregoś wyekspediować do nowego domu- to samych dobrych domków :D
  10. No cóż- jest wiele aspektów tej sprawy- jak ktoś pisał dla nas zjedzenie krowy jest ok, a dla Hindusa już nie. Ponadto myślę, że dla większości z nas zjedzenie pająka bądź innego robala jest dość obrzydliwe, a niektórzy płacą za to grube pieniądze. Czy wiecie jak przyrzadza się homary i raki? a właściwie jak się je zabija? Dla mnie to bestialstwo. Dodatkowo ogromna większość Polaków przynajmniej raz w roku, w obliczu Świąt Bożego Narodzenia w bestialski sposób zaopatruje się w karpie- tu żałuję, że ryby nie krzyczą, bo może paru natchniętym magią świąt taki krzyk by się nie spodobał i wolałby karpia nie męczyć godzinami łażąc po markecie z krzyczącą rybką w foliówce. Jest u nas przyzwolenie społeczne na zabijanie pewnych gatunków zwierząt i wcale nie dzieje sie to w sposób humanitarny, pomimo przepisów etc. Na zabijanie psów, przynajmniej na "DOGO" przyzwolenia nie ma, dla mnie osobiście zabicie psa czy kota, na jakiekolwiek cele i z jakiegokolwiek powodu to makabra. A to tylko dlatego, że mam i psy i od niedawna kota, dla mnie to moi przyjaciele, członkowie rodziny a nie zwierzęta rzeźne. Spotkałam ostatnio sąsiada- mieszkam na wsi;)- pytam o mleko- czy mogę kupić- a on mi na to, że krowa już była stara i poszła na rzeź. Tyle tylko, że pamiętam jak ta krowa do niego przychodziła, kiedy ją wołał po imieniu... No cóz, dalej się nie opłacało krówki trzymać, bo już nie rodziła a mleka coraz mniej i właściwie bardziej opłaca sie w sklepie kupić niż własną krowę wydoić, a i roboty mniej... Dla niektórych nacji właśnie psy, koty, szczury, gołębie, małpy i inne uznane przez nas za niejadalne z różnych względów zwierzeta, są jak najbardziej jadalne- tyle tylko, że mam dylemat- czy my, Polacy chcemy przyjmować kulturę, która może jest ok w krajach egzotycznych? Kulturę to może za dużo powiedziane- może nawyki żywieniowe, które są niezgodne z naszymi tradycjami? Nie uporaliśmy się z ekzekwowaniem przepisów o humanitarnym uboju zwierząt gospodarskich, ze wspomnianym kupowaniem karpi, z bestialstwem i znęcaniem sie nad psami, kotami, pewnie nie każdy chomik i świnka morska mają różowe życie. Czy rzeczywiście potrzebny jest nam taki proceder jak psia jatka- przepraszam, ale restauratorstwem tego nie nazwę, bo to NIE jest restauracja. Każda restauracja to pozwolenia, SANEPID, szef kuchni, szyld i lokal- a to, co szykuje ten pan z Wietnamu to zwykły szary biznesik dla żądnych nowych wrażeń kulinarnych, bądź pobratymców o podobnych upodobaniach. Przykre, ale może i dobrze, że nagłośnione, bo może uda się namierzyć i zlikwidować ten pseudo- kulinarny interes, zanim więcej osób wpadnie na równie diabelski pomysł. Szkoda tylko, że u nas nie ma ostrych przepisów o ochronie zwierząt, bo może to poprawiłoby im i życie i śmierć a takich "odkrywców" i prekursorów nowych smaków w Polsce trochę by zastopowało. Cóż miejmy nadzieje, że to szybko sie skończy, o ile się wogóle zacznie...
  11. Judit- gratuluję, zazdraszczam i współczuję :D:D matko, tyle roboty i pewnie oczy podpierasz zapałkami ;)
  12. Czy można prosić o zamieszczenie linka do całego filmu tak, żeby sie otwierał?
  13. Gratulacje- śliczne są - do tego marzenie hodowcy- tyle panienek do wyboru i jak widać do koloru :D
  14. scenariusz i reżyseria? :D:D:D a tak poważnie, to obejrzałam parę odcinków i nie podoba mi się jego podejście, choć w telewizorze wygląda na skuteczne- jakoś facet robi kariere i tego mu sie nie odejmie i już. Z moich doświadczeń rzeczywiście wynika, że psy doskonale wyczuwaja "słabszych" ludzi- zarówno psychicznie jak i fizycznie i przy takich osobach inaczej się zachowuja niż przy "silnych". ALE- dla mnie to żadna dominacja, tylko instynkt- tu mam przed oczami sukę, która mieszka z moimi Rodzicami- z moim Tatą jest spokojna, może chodzic luzem, etc, a kiedy wychodziła z Mamą natychmiast przybierała postawę obronną, ciągle jej się wydawało, że Mamy musi bronić i były problemy. Poza tym nie jestem zwolenniczką dominacji- dla mnie nie ma dominacji międzygatunkowej, bo to jest bez sensu z punktu widzenia biologicznego/ naturalnego- poprostu te "dominujące" psy są niewychowane :D albo mają problemy psychiczne/ są agresywne genetycznie, ale nad takimi raczej sie nie da pracować. wszystko, co widziałam z Cesarem to były totalne błędy wychowawcze popełnione przez właścicieli, podobnie Victoria- żadne z nich nie zajęło się (przynajmniej nie widziałam) takim naprawdę agresywnym zwierzem. Wszystkie przypadki, którymi się zajmowali to dla mnie "zwykłe" niedociągnięcia właścicieli w wychowaniu/ socjalizowaniu swoich psów. Cóż mogę się mylić i może ta dominacja istnieje- tylko moje pytanie- PO CO pies miałby dominować nad człowiekiem? :D
  15. No widzisz, to z natura nie walczyłas długo :D ja walczę i mam już wiedzę nt problemow z rozmnażaniem na pracę doktorską :D spaprały sie i to fest bo pannica wygląda na niezłą ciężarówkę:D od nas wszystkich zwierzaków same buziaki- bo widzę, że pietra masz :D będzie dobrze :D a wogóle to miałam pisać, że strasznie fajne szczeniory się nam w Polsce rodzą ostatnio- jak patrzę na Wasze maluchy to aż się serce raduje :D dobrych domów i super karier wystawowych Wam życzę :D
  16. Przepraszam bardzo, ale Vectra masz hipopotama :D - cudnie wygląda i widać, że jej to pasuje, bo wcale nie jest ociężała, pomimo grubaśnego brzuchala- w super kondycji była przed ciążą- uwielbiam takie psy- "wyżyłowane"- w sensie totalny mięsień i kondycja :D
  17. no właśnie- co wet i co hodowca to inny pogląd na wysokość progesteronu odpowiedniego dla krycia. Jedni mówią przy 4,5, drudzy przy 8 a mi wet poradził trzy dni po osiągnięciu ponad 10- inny przy tym samym wyniku mówił, że już - zwariować można:D
  18. [quote name='Aruena'] Belka w pochwie nie jest niczym zjawiskowym [/QUOTE] Na szczęście dobrze się skończyło, ale w kwestii belki mam odmienne zdanie- szczególnie jeśli chodzi o rasy olbrzymie. Moja suka miała belke grubości kciuka i musiała mieć ją usuniętą chirurgicznie, bo przerwanie nie było mozliwe w zaden sposób, to po pierwsze. Po drugie, szczególnie u ras olbrzymich, po przerwaniu belki- czy to po pierwszym krycciu, czy po porodzie trzeba kontrolowac wlasnie belkę, bo potrafi sie zrosnąc i wtedy jest grubsza niż "normalnie". A wszystkie maluchy słodziaki- Zyczymy zdrowia, radosci i najlepszych na Świecie domków- wyginam śmiało ciało- dla mnie the best!:D
  19. szczeniaki kosztują bardzo dużo- musisz pomnożyć -1000 PLN przez liczbę szczeniąt- czyli - urodzi się 8 szczeniąt masz na minusie 8 tys PLN. Przy czym, śmiem twierdzić, że jest dolna granica minusa- opieka nad ciężarną suką i jedn szczenię do sprzedania- minus 2 tysiące. Wybij rodzicom z głowy krycie suczki, to nie jest pies do rozmnażania.
  20. tak, mialam tak- skoki temperatury, ale bez kopania gniazda i bez znoszenia zabawek. zmylila nie tylko mnie ale i weta- szykowalismy sie do porodu, ale znow nic nam nie wyszlo:(
  21. :D charcik to on ma, ale ducha- patrząc na zdjęcie, ale skoro jest z Italii to na pewno jest włoski - skoro jest do oddania i skoro podobno ma papiery i skoro to import to ja bym mocno wypytala tego pana jaki jest powód jego decyzji, oprocz tego, że absolutnie śliczny jest ten kundelek:D
  22. [quote name='rodzice']Dziadziuś bomba ! Maluszki tez śliczne , ale myslalam że pudelki maja liczniejsze mioty . Dostałam filmik z Rosji - moja maleńka Nikhita - szaleje [url]http://www.youtube.com/watch?v=U-Qv94ajuQw[/url][/QUOTE] jak królik :-)
  23. no właśnie- chciałam dopytać, bo słyszałam opinię, że te wbite i napite są mniej niebezpieczne, bo razem z krwią wysysają to co wstrzyknęły przy wkłuciu. Warunkiem jest to, że przy wyciaganiu nie ściśnie się takiego drania i nie zrobi się z niego strzykawki. Dla mnie to jest dość prawdopodobne- no ale nic- u koich psów rzadko znajduję maleńkie kleszcze, dopiero te opite moge w miarę wymacać- mamy wieeelkie futro i nic na to nie poradzę:-( a nienapity kleszcz nie szuka "kogoś innego"- on chce wychlać krew jak najszybciej, a właściwie "ona", bo to samice się wpijają. Jako wiedze niedawnoi nabytą napiszę, że jedna kleszczyca składa ok 3 tysiące!!!!! jaj w sezonie. Mam wiele współczucia dla zwierząt, ale kleszcze niestety palę od strony głowy- podobno są niezatapialne i nawet zgniecione się poruszają- ile w tym prawdy to nie wiem, ale i tak będę robić swoje- nienawidzę tego draństwa z całego serca! A co do objawów babeszjozy- ja to przerobiłam- mam sukę z ogromnym temperamentem, nie dawała mi żadnych sygnałów typu osowiałość, niechęć do spacerów etc. jedyny objaw to było rozwolnienie i wymioty, ale niestety zbagatelizowałam sprawę tzn uznałam, że zeżarła coś i się struła. Leczyłam jak na zatrucie aż suka zaczęła się słaniać na nogach i to ostatnie stało się w przeciągu dwóch- trzech godzin, bo do tej pory chodziła jak pershing. Gorączki też nie było. Dopytywałam wetów - o co chodzi- okazało się, że w dzisiejszych czasach babeszjkoza ma różne oblicza i tyle- trzeba więc być czujnym
  24. Kleo- ten maluch jest uroczy, nie oddałabym za żadne skarby :D
  25. to ja się dopytam, w kontekście usuwania kleszczy już wbitych- czy to prawda, że lepiej usuwać opitego kleszcza niż takiego jeszcze nie opitego? coś mi się obiło o uszy, że opite są mniej groźne, o ile przy wyciąganiu nie ściśnie ich się zbyt mocno i nie wstrzykną "do psa" tego co się opiły?
×
×
  • Create New...