-
Posts
134 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Armia Drakona
-
W BARFie nie podaje się kości gotowanych- zresztą NIGDY nie powinno się podawać kości poddanych obróbce cieplnej. W BARFie nie karmi sie psa kośćmi non stop- to ok 60% jadłospisu :D Moje psy są na BARFie (no pół- BARFie ;)- Zarówno CTR jak i maleństwo w typie pekińczyka- 5 kg - żadne z nich nie ma startych zębów, ani kamienia. Najstarszy pies ma 7 lat- maleństwo, "średni" 5,5, najmłodsza- 4,5 roku- nigdy nie miały zapalenia dziąseł, kamienia, nie śmierdoli im z pysków- z tym BARFem nie jest tak żle :D ani strasznie, ani skomplikowanie. Czasem im też gotuję, bo smakuje im i już. Daję im pieprz :D i troszkę soli :D, majeranek, czaber, tymianek, zieloną pietruszkę, koperek, kminek. Z zakazanych przekąsek wymienię jeszcze winogrona- też szkodzą.
-
chyba mogę- ale jest po angielsku- chcecie? :) i jeszcze- jakie są zasady wklejania "obcych" artykułów na dogo?- bo nie chcę dostać bana :D
-
Wiesz, jest jeszcze teoria, że wszystkie możliwe choroby, a szczególnie dysplazja- spowodowane są podawaniem suchych, gotowych karm- mam art. na ten temat, może to nieprawda, może prawda, ale zawsze warto się zastanowić.
-
Właśnie- Martens- kolejny raz podtrzymałaś mnie na duchu :D Ach te reklamy, jakiez to wszystko odżywcze, energetyczne, zdrowotne i jakże niedrogo kosztuje- sama się skusiłam na przystąpienie do kubu hodowców i jakoś jeszcze nie skorzystałam z oferty, chociaz co nowy newsletter, reklama- kusi, oj jak kusi :D I teraz tak właśnie sobie siedzę i liczę- 1 kg profesjonalnej karmy, dajmy na to dla szczeniąt dużych ras kosztuje ok 12 PLN- i jest tam wszystko, co psu do życia jest potrzebne, ale najwięcej to tam jest kasy na reklamę, utrzymanie zakładu, pracowników, gadgetów, newsletterów, opakowań i kolorowych ulotek czy innego badziewia- nawet jeśli przyjmiemy, że takie firmy dokonuja zakupów komponentów po mega hurtowych cenach- nie wierzę, że taniej niż na giełdzie. Wolę jednak dać psu chemicznego kurczaka niż profesjonalne suche bobki :D
-
Od Rivanolu lepszy jest Rivel- droższy, ale skuteczniejszy i przez to, że jest w żelu- lepiej się trzyma. Poza tym ma lepsze działanie- tyle, że to nie za bardzo wygląda na jakiś stan zapalny- może to rzeczywiście przepuklina po ciasteczkowym obżarstwie?
-
Mi facet też chciał ukraść psa- szczeniaka, na spacerze podjechał rowerem, miał ze soba linkę. To była chwila, dodam, że na małym odludziu, w "dzikim" prawie lesie, a nie pod sklepem, czy w parku, w dużym mieście. Wiadomo- psy sie puszcza, żeby się wyganiały, wystarczyła chwila, mała sie gdzieś zamyśliła a ja odeszłam z 10 kroków- trwało to może 5-10 sekund, bo nie spuszczam z psów wzroku, tym bardziej ze szczeniaków, odwracam się- a tu gość z rowerka próbuje zawiązać dzieciaka do linki. Na szczęście byłam z dorosłą suką, która szybko wzięła sprawy w swoje ząbki i łapki- facet razem z tą linką i rowerkiem wylądował w rowie z wodą :D i wcale mi go nie żal. To się go pytam- co zamierzał zrobić, bo może Policja by mu pomogła, jak ma kłopot- a ten bezczelnie mówi, że myślał, że to jego pies- pogoniłyśmy dziada :D trochę, ale sąsiadka parę dni później znalazła u tego gościa na podwórku swoją labradorkę. Moje na szczęście nie są tak ufne. Na wsi też trzeba uważać, bo nie tylko spod sklepów kradną.
-
tak na moje oko to suka pilnuje swoich zasobów- czyli prawie norma u psów po przejściach. Nie pozwalałabym na to, zabrałabym cokolwiek, co może być pilnowane. również wg mnie, jeśli nie było zębów, krew sie nie polała to jest to raczej ustalanie hierarchii, i nic nie powinno sie złego wydarzyć o ile nie podbuntujesz psa do walki, a raczej utwierdzisz sukę w tym, że ona rządzi- o tyle o ile nie będzie działa się krzywda psu oczywiście. Jeśli chodzi o przychodzenie do domu i głaskanie- hmm ciężka sprawa, bo pewnie oboje pchają sie do powitania- ja bym nawet się nie odezwała a jeżeli jest jakas jazda z powarkiwaniem- wróciłabym za drzwi dopóki się nie uspokoją- tak można nawet kilkanaście razy- wchodzić i wychodzic- też o ile nie będzie to eskalowało konfliktu. A odwracanie uwagi głosem- wołajac po imieniu warczącego, łypiącego "złym" okiem psa- no nie wiem- pies może odczytać to jako pochwałę i zachętę- ja bym jak najszybciej separowała je do pracy i włączyła kliker z jakąś komendą typu "odejdź" czy "spokój" i stopniowo wdrażałabym je do pracy razem. Dobrze, że nie ma między nimi dużej różnicy wagowej- gdyby piesek był dużo mniejszy miałby dużo mniejsze szanse w razie poważnego ataku. Z obserwacji "rządów" mojej suki powiem tak: atak CTR-a na maleńkiego pekińczyka może wyglądać dość strasznie i przerażająco- dla tych, którzy widzieliby to i nie znają ich relacji- masakra. ALE- ja się w to nie wtrącam- kiedy duża suka "ustawia" małą- mała natychmiast wywala sie do góry brzuszkiem i duża już wie, że jest górą, nie potrzebuje nic więcej. z czasem mała nauczyła sie co jej wolno a czego nie i nie ma żadnych konfliktów, przy czym moja CTR-ka jest najmłodsza w całym moim towarzystwie i jakoś sobie poradziła, rządzi stadem, a reszcie żadna krzywda się nie dzieje. Może i u Was jest ten atak- taki wychowawczo- ostrzegawczy a Ty panikujesz? Pracowac trzeba, ale bardzo pocieszające jest to, że sie nie złapały na dobre, że się nie polała krew, co nie znaczy, że należy im odpuścić posłuszeństwo:D
-
A ja mam jeszcze tylko pytanie do Nilil- jakiej wielkości są psy- czy są mniej wiecej tych samych gabarytów- czy jest jakas znacząca różnica w wysokości w kłębie/ wadze? i jak właściwie wygląda ten atak- czy to tylko "pyskówka" czy może zęby ida w ruch i polała się krew? Jak warcza na siebie? pokazują zęby czy tylko burczą? Czy wysyłają sobie CS-y po jakimkolwiek konflikcie i czy potrafią same zakończyć utarczkę czy za każdym razem trzeba je rozganiać? Czy pies, zanim doszło do pierwszego konfliktu wysyłał suce CS-y a może to ona wysyłała? Absolutnie sie zgadzam z poprzednikami co do traktowannia psów a moje pytania to ciekawość, bo u mnie suka ustawia psa i małą sukę, ale krew się nigdy nie polała, nigdy nie ingerowałam w te sprzeczki, bo trwają krótko i nie ma ząbków w robocie, widać, że są "dogadane", pomimo jakiś chwilowych sprzeczek. Przy czym nie namawiam Cię do zostawienia ich samym sobie, żeby było jasne, bo jeśli odpuścisz pracę może fatalnie się skończyć.
-
Vectra- gratuluję - pierwszy raz w historii tego padołu hipopotam urodził chmiczki :D:D Śliczne są- szczególnie podobają mi się te na pierwszym zdjęciu i te łapeczki- niech się dalej tak chowaja, no i jeśli masz zamiar któregoś wyekspediować do nowego domu- to samych dobrych domków :D
-
No cóż- jest wiele aspektów tej sprawy- jak ktoś pisał dla nas zjedzenie krowy jest ok, a dla Hindusa już nie. Ponadto myślę, że dla większości z nas zjedzenie pająka bądź innego robala jest dość obrzydliwe, a niektórzy płacą za to grube pieniądze. Czy wiecie jak przyrzadza się homary i raki? a właściwie jak się je zabija? Dla mnie to bestialstwo. Dodatkowo ogromna większość Polaków przynajmniej raz w roku, w obliczu Świąt Bożego Narodzenia w bestialski sposób zaopatruje się w karpie- tu żałuję, że ryby nie krzyczą, bo może paru natchniętym magią świąt taki krzyk by się nie spodobał i wolałby karpia nie męczyć godzinami łażąc po markecie z krzyczącą rybką w foliówce. Jest u nas przyzwolenie społeczne na zabijanie pewnych gatunków zwierząt i wcale nie dzieje sie to w sposób humanitarny, pomimo przepisów etc. Na zabijanie psów, przynajmniej na "DOGO" przyzwolenia nie ma, dla mnie osobiście zabicie psa czy kota, na jakiekolwiek cele i z jakiegokolwiek powodu to makabra. A to tylko dlatego, że mam i psy i od niedawna kota, dla mnie to moi przyjaciele, członkowie rodziny a nie zwierzęta rzeźne. Spotkałam ostatnio sąsiada- mieszkam na wsi;)- pytam o mleko- czy mogę kupić- a on mi na to, że krowa już była stara i poszła na rzeź. Tyle tylko, że pamiętam jak ta krowa do niego przychodziła, kiedy ją wołał po imieniu... No cóz, dalej się nie opłacało krówki trzymać, bo już nie rodziła a mleka coraz mniej i właściwie bardziej opłaca sie w sklepie kupić niż własną krowę wydoić, a i roboty mniej... Dla niektórych nacji właśnie psy, koty, szczury, gołębie, małpy i inne uznane przez nas za niejadalne z różnych względów zwierzeta, są jak najbardziej jadalne- tyle tylko, że mam dylemat- czy my, Polacy chcemy przyjmować kulturę, która może jest ok w krajach egzotycznych? Kulturę to może za dużo powiedziane- może nawyki żywieniowe, które są niezgodne z naszymi tradycjami? Nie uporaliśmy się z ekzekwowaniem przepisów o humanitarnym uboju zwierząt gospodarskich, ze wspomnianym kupowaniem karpi, z bestialstwem i znęcaniem sie nad psami, kotami, pewnie nie każdy chomik i świnka morska mają różowe życie. Czy rzeczywiście potrzebny jest nam taki proceder jak psia jatka- przepraszam, ale restauratorstwem tego nie nazwę, bo to NIE jest restauracja. Każda restauracja to pozwolenia, SANEPID, szef kuchni, szyld i lokal- a to, co szykuje ten pan z Wietnamu to zwykły szary biznesik dla żądnych nowych wrażeń kulinarnych, bądź pobratymców o podobnych upodobaniach. Przykre, ale może i dobrze, że nagłośnione, bo może uda się namierzyć i zlikwidować ten pseudo- kulinarny interes, zanim więcej osób wpadnie na równie diabelski pomysł. Szkoda tylko, że u nas nie ma ostrych przepisów o ochronie zwierząt, bo może to poprawiłoby im i życie i śmierć a takich "odkrywców" i prekursorów nowych smaków w Polsce trochę by zastopowało. Cóż miejmy nadzieje, że to szybko sie skończy, o ile się wogóle zacznie...
-
Judit- gratuluję, zazdraszczam i współczuję :D:D matko, tyle roboty i pewnie oczy podpierasz zapałkami ;)
-
Czy można prosić o zamieszczenie linka do całego filmu tak, żeby sie otwierał?
-
Gratulacje- śliczne są - do tego marzenie hodowcy- tyle panienek do wyboru i jak widać do koloru :D
-
scenariusz i reżyseria? :D:D:D a tak poważnie, to obejrzałam parę odcinków i nie podoba mi się jego podejście, choć w telewizorze wygląda na skuteczne- jakoś facet robi kariere i tego mu sie nie odejmie i już. Z moich doświadczeń rzeczywiście wynika, że psy doskonale wyczuwaja "słabszych" ludzi- zarówno psychicznie jak i fizycznie i przy takich osobach inaczej się zachowuja niż przy "silnych". ALE- dla mnie to żadna dominacja, tylko instynkt- tu mam przed oczami sukę, która mieszka z moimi Rodzicami- z moim Tatą jest spokojna, może chodzic luzem, etc, a kiedy wychodziła z Mamą natychmiast przybierała postawę obronną, ciągle jej się wydawało, że Mamy musi bronić i były problemy. Poza tym nie jestem zwolenniczką dominacji- dla mnie nie ma dominacji międzygatunkowej, bo to jest bez sensu z punktu widzenia biologicznego/ naturalnego- poprostu te "dominujące" psy są niewychowane :D albo mają problemy psychiczne/ są agresywne genetycznie, ale nad takimi raczej sie nie da pracować. wszystko, co widziałam z Cesarem to były totalne błędy wychowawcze popełnione przez właścicieli, podobnie Victoria- żadne z nich nie zajęło się (przynajmniej nie widziałam) takim naprawdę agresywnym zwierzem. Wszystkie przypadki, którymi się zajmowali to dla mnie "zwykłe" niedociągnięcia właścicieli w wychowaniu/ socjalizowaniu swoich psów. Cóż mogę się mylić i może ta dominacja istnieje- tylko moje pytanie- PO CO pies miałby dominować nad człowiekiem? :D
-
No widzisz, to z natura nie walczyłas długo :D ja walczę i mam już wiedzę nt problemow z rozmnażaniem na pracę doktorską :D spaprały sie i to fest bo pannica wygląda na niezłą ciężarówkę:D od nas wszystkich zwierzaków same buziaki- bo widzę, że pietra masz :D będzie dobrze :D a wogóle to miałam pisać, że strasznie fajne szczeniory się nam w Polsce rodzą ostatnio- jak patrzę na Wasze maluchy to aż się serce raduje :D dobrych domów i super karier wystawowych Wam życzę :D
-
Przepraszam bardzo, ale Vectra masz hipopotama :D - cudnie wygląda i widać, że jej to pasuje, bo wcale nie jest ociężała, pomimo grubaśnego brzuchala- w super kondycji była przed ciążą- uwielbiam takie psy- "wyżyłowane"- w sensie totalny mięsień i kondycja :D
-
no właśnie- co wet i co hodowca to inny pogląd na wysokość progesteronu odpowiedniego dla krycia. Jedni mówią przy 4,5, drudzy przy 8 a mi wet poradził trzy dni po osiągnięciu ponad 10- inny przy tym samym wyniku mówił, że już - zwariować można:D
-
[quote name='Aruena'] Belka w pochwie nie jest niczym zjawiskowym [/QUOTE] Na szczęście dobrze się skończyło, ale w kwestii belki mam odmienne zdanie- szczególnie jeśli chodzi o rasy olbrzymie. Moja suka miała belke grubości kciuka i musiała mieć ją usuniętą chirurgicznie, bo przerwanie nie było mozliwe w zaden sposób, to po pierwsze. Po drugie, szczególnie u ras olbrzymich, po przerwaniu belki- czy to po pierwszym krycciu, czy po porodzie trzeba kontrolowac wlasnie belkę, bo potrafi sie zrosnąc i wtedy jest grubsza niż "normalnie". A wszystkie maluchy słodziaki- Zyczymy zdrowia, radosci i najlepszych na Świecie domków- wyginam śmiało ciało- dla mnie the best!:D
-
szczeniaki kosztują bardzo dużo- musisz pomnożyć -1000 PLN przez liczbę szczeniąt- czyli - urodzi się 8 szczeniąt masz na minusie 8 tys PLN. Przy czym, śmiem twierdzić, że jest dolna granica minusa- opieka nad ciężarną suką i jedn szczenię do sprzedania- minus 2 tysiące. Wybij rodzicom z głowy krycie suczki, to nie jest pies do rozmnażania.
-
tak, mialam tak- skoki temperatury, ale bez kopania gniazda i bez znoszenia zabawek. zmylila nie tylko mnie ale i weta- szykowalismy sie do porodu, ale znow nic nam nie wyszlo:(
-
:D charcik to on ma, ale ducha- patrząc na zdjęcie, ale skoro jest z Italii to na pewno jest włoski - skoro jest do oddania i skoro podobno ma papiery i skoro to import to ja bym mocno wypytala tego pana jaki jest powód jego decyzji, oprocz tego, że absolutnie śliczny jest ten kundelek:D
-
[quote name='rodzice']Dziadziuś bomba ! Maluszki tez śliczne , ale myslalam że pudelki maja liczniejsze mioty . Dostałam filmik z Rosji - moja maleńka Nikhita - szaleje [url]http://www.youtube.com/watch?v=U-Qv94ajuQw[/url][/QUOTE] jak królik :-)
-
no właśnie- chciałam dopytać, bo słyszałam opinię, że te wbite i napite są mniej niebezpieczne, bo razem z krwią wysysają to co wstrzyknęły przy wkłuciu. Warunkiem jest to, że przy wyciaganiu nie ściśnie się takiego drania i nie zrobi się z niego strzykawki. Dla mnie to jest dość prawdopodobne- no ale nic- u koich psów rzadko znajduję maleńkie kleszcze, dopiero te opite moge w miarę wymacać- mamy wieeelkie futro i nic na to nie poradzę:-( a nienapity kleszcz nie szuka "kogoś innego"- on chce wychlać krew jak najszybciej, a właściwie "ona", bo to samice się wpijają. Jako wiedze niedawnoi nabytą napiszę, że jedna kleszczyca składa ok 3 tysiące!!!!! jaj w sezonie. Mam wiele współczucia dla zwierząt, ale kleszcze niestety palę od strony głowy- podobno są niezatapialne i nawet zgniecione się poruszają- ile w tym prawdy to nie wiem, ale i tak będę robić swoje- nienawidzę tego draństwa z całego serca! A co do objawów babeszjozy- ja to przerobiłam- mam sukę z ogromnym temperamentem, nie dawała mi żadnych sygnałów typu osowiałość, niechęć do spacerów etc. jedyny objaw to było rozwolnienie i wymioty, ale niestety zbagatelizowałam sprawę tzn uznałam, że zeżarła coś i się struła. Leczyłam jak na zatrucie aż suka zaczęła się słaniać na nogach i to ostatnie stało się w przeciągu dwóch- trzech godzin, bo do tej pory chodziła jak pershing. Gorączki też nie było. Dopytywałam wetów - o co chodzi- okazało się, że w dzisiejszych czasach babeszjkoza ma różne oblicza i tyle- trzeba więc być czujnym
-
Kleo- ten maluch jest uroczy, nie oddałabym za żadne skarby :D
-
to ja się dopytam, w kontekście usuwania kleszczy już wbitych- czy to prawda, że lepiej usuwać opitego kleszcza niż takiego jeszcze nie opitego? coś mi się obiło o uszy, że opite są mniej groźne, o ile przy wyciąganiu nie ściśnie ich się zbyt mocno i nie wstrzykną "do psa" tego co się opiły?