[quote name='arielka186']Mając dwie suczki ze schroniska mało wiesz nt hodwli, co z resztą doczytałam między wierszami... Oczywiście tego nie neguję-wręcz przeciwnie, bo sama mam sunię schroniskową u rodziców i miałam dwie tymczasowiczki- teraz szykuję się do następnej- po wakacjach, bo w tej chwili moja chi spodziewa się maluszków. Jednak hodowla psów rasowych jest to zupełnie inny temat- Twoje grzywki prawdopodobnie są ofiarą pseudo, albo "mody na rasę".
Z tą 20-stką może trochę przesadziłam, ale kilkanaście psów jest w b. wielu znanych mi DOBRYCH hodowlach, gdzie psy są zadbane, najedzone i wypieszczone, a czas spędzają w ogrodzie lub w domu, nie pozamykane w kojcach (znam głównie hodowców małych ras, ale i średnich- dużych raczej nie na tyle blisko by znać warunki w jakich trzymają zwierzęta).
Gdybyś czytała ze zrozumieniem- może doczytałabyś, że chłopczyk został oddany właśnie dlatego, żeby nie siedzieć w kojcu odizolowany. A dlaczego w ogóle trafił do hodowli? Tego nie wiem, najprawdopodobniej rzeczywistość przerosła hodowcę... Jednak moim zdaniem osoba ta postąpiła najlepiej jak moga dla psa- oddając go komuś, kto ma warunki żeby takiego "jurnego" pieska trzymać z dala od suczek. U psa, który już krył wielokrotnie, istnieje prawdopodobieństwo, że nawet po kastracji będzie miał pewne nawyki- ucieczki do suk, "ciągoty", bo chociaż hormony już nie będą pracować to jednak w mózgu pies ma zakodowane- sunia z cieczką=krycie.
Gdyby hodowla była ważniejsza od samych psów, to właśnie samczyk o którym piszę siedziałby w transporterze... A że okazał się b. "jurny"- próbował kryć każdą suczkę, trzeba było mu szukać innego domu- gdzie miałby do towarzystwa inne psy.
Odnoszę wrażenie, że nie spotkaliście się blisko z hodowlą psów rasowych. Każde zachowanie określane "oddaniem" psa negujecie- spróujcie spojrzeć na to jednak z innej strony- nie schroniskowych bid, ale psów, którym naprawdę nie dzieje się krzywda...Są kochane-bo to że pies jest wystawiany i rozmnażany (tak wiem, zaraz napiszecie- po co rozmnażać, jak tyle biednych psów czeka w schroniskach) nie znaczy że nie jest ukochanym psem swojego właściciela. A po co rozmnażać itd- no cóż- niekórzy-w tym np ja, mają aspiracje hodować psy rasowe, a skojarzenia są głęboko przemyślane- zaś nabywcy szczeniąt jakoś są. W końcu jest też ZK, który sprawuje kontrolę nad hodowanymi pod jego szyldem psami- i gdyby warunki były złe, bądźcie pewni że taka "hodowla" nie pociągnęłaby długo...[/QUOTE]
Ja spotkałam się blisko z hodowlą psów rasowych i jeżeli nic nie stanie na przeszkodzie to zapewne w przyszłości zostanę hodowcą
Kupując psa bierze się za niego odpowiedzialność do końca życia i oddanie go z powodu szału przy cieczce suk jest niemoralne. Biorąc zwierzaka ma się świadomość tego że może sprawiać problemy.