Jump to content
Dogomania

Meiram

Members
  • Posts

    69
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Meiram

  1. Coś z histeryczki masz w sobie - niestety ale nie umiesz panować nad emocjami. Wspomniałam o ludziach, bo powiedziałaś że jesteś zwolenniczką eutanazji...więc czym się denerwujesz tak? Sama sprowokowałaś mnie do wypowiedzi na ten temat. Tak ludzie i zwierzęta różnią się to banalna oczywistość - ale nie oznacza to, że zwierzętami można manipulować - aborcja, eutanazja (chyba że naprawdę bardzo skrajny przypadek). Sterylizacja w schroniskach ma sens, ponieważ już i tak stała się krzywda. - tu się zgadzam. Ale zabranianie ludziom sprzedania szczeniaka jak mu się suka oszczeni, albo sugerowanie mu aborcji to wybacz ale dla mnie jest postępowanie niewłaściwe. Gdyby ktoś oszukiwał i sprzedawał kundelka jako rasowca to jasne, że jest to naganne. Ale nie w przypadku, kiedy ktoś robi to uczciwie. Nie wszyscy ludzie chcą brać zwierzaka ze schroniska - motywacja w tym przypadku może być bardzo rozległa. Ale trzeba ją uszanować, bo nie ma przymusu aby psy brać z azylu. Wielu ludzi nie chce brać psa ze schroniska bo np boją się, że taki pies po przejściach może być agresywny lub nietypowo reagować na różne bodźce. A w kwestii kontaktów - nie jestem ani Twoim przyjacielem, ani wrogiem, a mówię o tym, że swoją "żarliwością" zniechęcasz, bo wykrzywiasz obraz rzeczywistości. Traktujesz wiele spraw w tonacji czarne-białe, a życie to masa odcieni szarości. A fałszu mi nie zarzucisz, ponieważ nie próbuje Ci się przypodobać potakiwaniem, tylko wyrażam swoją opinię.
  2. Nie zamierzam nazwać Cie mordercą. Nie zarzuciłam Ci też braku uczuć, podejrzewam, że bardzo się emocjonalnie angażujesz - może za bardzo i wpadasz w histeryczność i idealizujesz świat. Wyobraź sobie, że w swoim życiu widziałam człowieka chorego na śmiertelną chorobę i ta osoba była mi bliska - nie pomyślałabym jednak o eutanazji. Problem eutanazji polega na tym, że to sam chory musi chcieć naprawdę odejść.Ale nie o tym rozmawiamy na tym forum. Nie musisz mi również życzyć śmierci zwierzęcia bo przeżyłam śmierć 2 ludzi bardzo bliskich i umiem z tym żyć. Wbrew temu co myślisz dopuszczam myśl o uśpieniu psa - natomiast mam świadomość, że to zabicie a nie miłość. I ja podobnie wolałabym aby nie było schronisk - ale to bardzo rozległy i złożony problem, który nie sprowadza się do kupna mieszańca. Bardzo to upraszczasz, ale daje Ci to poczucie, że "złapałaś winnego za rękę". Tyle, że moja ręka karmi akurat małego psiaka, który mógł trafić gorzej. Dla mnie bardzo dziwne jest to z jaką dozą złości się spotkałam na tym forum. Po pierwsze: nie wyrzuciłam psa do lasu, po drugie: nie katuje mojego psa, po trzecie: zwierzak ma dobre warunki, po czwarte: być może właśnie go uchroniłam przed schroniskiem - choć nie podejrzewam tego sprzedawcy o taki krok, bo był bardzo związany z sunią. Ale ja z tym człowiekiem rozmawiałam, wiec nie teoretyzuje czy dla pieniędzy to zrobił i czy przypadkiem wyszło. Wiem, że zadbał o psiaka jak umiał. I w sytuacji jak już go zastała nie utopił ani nie wywalił tylko szukał dla psa domu. A że wziął za to te 250zł - wydaje mi się, że akurat za szczepienie i wykarnienie mu się zwróciło, nie zarobił na tym majątku. I po piąte: ciesze się, że tak się angażujesz w los psów ze schroniska, nie zapędzaj się jednak w swoich ocenach, bo jedynie zniechęcisz do siebie innych.
  3. Odnoszę wrażenie, że Ty masz bardzo interesujący system moralny...kupno mieszańca to zło, ale zabicie psa to rodzaj wyższej miłości... - powiem Ci, ze fascynujący tok myślenia. Naprawdę długo trzeba nad sobą pracować aby doznać takiej iluminacji... A przy okazji masz skłonność do obarczania wszystkich naokoło odpowiedzialnością. Zarzucasz mi, że nie obchodzą mnie inne psy, jedynie mój...a ja tego nie powiedziałam, powiedziałam, że nie obchodzi mnie to czy w schronisku są ładniejsze.A jeśli część moich podatków idzie na schronisko, to powiem Ci że chętnie w formie darowizny przekazałabym i caly podatek gdyby to było możliwe. Nie sugeruj mi jednak, że jakiś pies w tym schronisku jest z mojej winy - jak widzisz ja nie zamierzam suczki dopuszczać i zakradać się do azylu z kartonem szczeniąt...;) A czy rozmnażanie się jest nienaturalne? - kolejna ciekawa teoria w Twoim wydaniu. Zaznaczam, że nie twierdziłam, że każda suczka musi rodzić - ale znów nieuważnie czytasz. A z tą miłością przy zabijaniu zwierząt to gratuluje Ci tego jak to sobie zracjonalizowałaś. Ale pamiętaj, że miłość i strzykawka z trucizną nie mają ze sobą wiele wspólnego. To dramat i mniejsze zło, nic więcej. A ten pseudoaltruizm w Twoim wydaniu jest właśnie klasycznym egoizmem...pozbywasz się problemu, popłaczesz trochę po tym ale jest PO SPRAWIE. No i wyjaśnisz sobie i otoczeniu, że TAK BYŁO LEPIEJ.
  4. Po pierwsze: Nie planuje aby moja suczka miała mieć szczeniaki. A nawet gdybym tak planowała to nie bardzo rozumiem czyja to sprawa? Ale nie planuje tego, nie zamierzam być hodowcą. Po drugie: Wyjaśniam po raz kolejny, że przykład z dziećmi jest przenośnią. Dobitną, to fakt, ale i mnie tu dobitnie skrytykowano za to, że kupiłam psa mieszańca - jakby to było coś złego. Po trzecie: Chyba ciężko niektórym zrozumieć, że ktoś może nie chcieć psa z azylu, tylko chce mieć go od małego, dlatego kupuje szczeniaka. Poza tym argument, że w schroniskach bywają ładniejsze psy jakoś do mnie nie trafia. Co mnie to obchodzi? Mi podoba się mój pies, dlatego go kupiłam. Nie biorę psa dla idei... Po czwarte: To czy wszystkie psy z hodowli czy pseudohodowli trafiają do domów, to nie jest moja sprawa. Nie ponoszę odpowiedzialności za decyzje innych ludzi. Ponoszę odpowiedzialność za swoje decyzje i o mojego psa dbam. Po piąte: Moze ktoś nie popierać rozmnażania kundli - mi dopóki takie zwierzaki trafiają do domów, to zupełnie nie przeszkadza, a żyje w kraju demokratycznym i mam prawo głośno wypowiadać swoje poglądy. Po szóste: Na zaczepne pytanie czy jestem psychologiem, odpowiem, że nie, choć psychologie na moich studiach miałam, logike też... ;) Po siódme: Pies nie musi mieć szczeniąt...nie nie musi, choć to przecież naturalne, że je ma. Ale skoro już są, to należy im zapewnić dom, a nie oddać do schroniska. W moim odczuciu facet sprzedający psy zapewnia im dom. Nie zakradł się z kartonem do azylu i nie podrzucił ich. Była bym więc bardziej powściągliwa w ocenie. Po ósme: Jeśli zabicie psa jest przejawem najwyższej miłości to ten rodzaj idealizmu jest mi obcy. Wiem, że w życiu są skrajne przypadki i wiele rzeczy potrafię zrozumieć, ale nie pisz mi o miłości, to wybór mniejszego zła, ale ZŁA jednak i trzeba umieć z taką świadomością żyć. A nie wciskać kit o wyższej miłości. Można to zrobić w skrajnej sytuacji, w skrajnych sytuacjach człowiek bardzo wiele może zrobić - ale trzeba umieć spojrzeć prawdzie w oczy. To nie miłość, to bezradność i niemożność udzielenia pomocy prowadzą do tzw. sterylizacji. Miłość to nie tylko motylki i całuski - to odpowiedzialność za życie i ludzkie i psie.
  5. I tu się mylisz, mój pies to nie kundel, a mieszaniec. Papiery rodziców psa widziałam. Ale jeśli lepiej się poczujesz to sobie wierz uparcie, że to kundel. Porównanie do dzieci było przenośnią, która miała pokazać, że nie ponoszę odpowiedzialności za całe zło świata i że obarczanie kogoś nią jest bezczelnością. Nie wiem na jakiej podstawie oceniacie tutaj też osobowość człowieka, który psów jakoś za płot nie wyrzucił, a po prostu je sprzedał. Łatwo pisać kiedy się człowieka nawet na oczy nie widziało. Sterylizacja aborcyjna...hm...jednak dobrze, że ten facet nie myśli jak Ty. Nawet nie chcę komentować. Zaczyna się od psów a kończy z takimi postulatami na ludziach. Niestety ale coś w tym jest. Podobnie jak ładnie pisze się "uśpić psa", a nie zabić. W schronisku może i sterylizacja jest jakoś tłumaczona "wyższą ideą i dobrem zwierząt", ale w sytuacji, kiedy są nabywcy na psa...no wątpliwe to etycznie.
  6. Po pierwsze: Wszystkie dzieci w domach dziecka też się nie wzięły z kosmosu - tylko jaką ja za to ponoszę winę? I dlaczego miałabym być obarczona za nie odpowiedzialnością? Tak samo jest z psami. Po drugie: Psiak dziś był na godzinnym spacerze, więc nie cierpi tak straszliwie ze mną jak się spodziewasz. Po trzecie: Twój żal podszyty jest agresją - a to już jakiś problem...zazwyczaj ludzie spokojnie przedstawiają swoje racje. Po czwarte: ja wzięłam psa do domu a nie oddałam go do schroniska czy uwiązałam do łańcucha, więc zastanów się zanim kogoś ocenisz przez pryzmat swojej wybujałej emocjonalności.
  7. I muszę się pochwalić, że dzisiaj sunia nie nabrudziła w domu :)
  8. Wiesz, ale my chcieliśmy szczeniaka, aby pies był z nami od małego. Nie zależało nam na "rasowości" tylko na tym, aby zwierzak był nieduży i w naszym odczuciu sympatyczny, ładny. I ta sunia spełnia nasze oczekiwania. To prawda, że niestety trzeba pracować i że czasami człowiek jest zabiegany - no ale damy jakoś rade :) Na pewno zwiększymy liczbę spacerów, bo jak wspomniałam, tu się zgadzam, że to należy zrobić.
  9. Czy Ty się dobrze czujesz? A niby dlaczego ja skazuje psy na pobyt w schroniskach? A może dzieci tez skazuje na pobyt w domach dziecka bo ich nie adoptuje?? Apeluję o nieco powściągliwości i odrobinę logicznego myślenia. Mój pies ma dobre warunki, mieszkam w domu z ogrodem, zwierzak nie kisi się w bloku, ani na uwięzi przy budzie. Jest szczepiony, przebadany i dobrze karmiony. Ale jeśli czujesz wewnętrzny żal, że nie został wzięty z azylu - to przykro mi, ale Twoje odczucia nie są dla mnie wykładnią w podejmowaniu decyzji. Psiak mi się bardzo spodobał i nie miało dla mnie znaczenia czy kosztuje 1 zł czy 250zł ponieważ "rasowość" nie jest dla mnie żadnym wykładnikiem.
  10. Psiak jest mały (mix sznaucera z westem). A karma to w puszkach Darling Junior czy Pedigree Junior. Sucha to kupiona w markecie dla juniora jakaś tańsza. A domowe jedzenie to: ryż, mielone mięso, marchewka, bulion z kluskami itp. [B][URL="http://www.pedigree.pl/"][/URL][/B]
  11. Nie wiem na jakiej podstawie sugerujesz,że kupno psa nie było przemyślaną decyzją...? Pies jest zaszczepiony, odrobaczony, karmiony i ma niezłe warunki - ponieważ nie kisi się w bloku. Więc nie przesadzajmy. A aby zwiększyć psiakowi wyjścia, dziś wyszliśmy właśnie po pracy na godzinny spacer. - uważam, że tu masz racje i postanowiłam zwiększać wyjścia poza ogródkowe.
  12. Dodam jeszcze, że 250zł to uczciwa cena - szczeniak był karmiony, odrobaczany i 2 razy szczepiony, a to wszystko kosztuje.A człowiek, który sprzedawał psa dał mi książeczkę szczepień, karmę i udzielił informacji na temat zwierzaka. I nie mam problemu z tym, że się zwiększa populacja mieszańców...a kim Ty jesteś? Generałem od czystek rasowych? ;)
  13. Moje pieniądze i mój wybór. Mogę zapłacić za kundla i 500zł. Skoro pies mi się podoba to go kupuję. Nie wiem co w tym złego, że ktoś otrzymał za to pieniądze? A w schroniskach owszem też są kundelki, tyle, że ja chciałam mieć psa od szczeniaka. Wsparcie pseudo-hodowli? Poważny zarzut, bo co chcesz mi przez to powiedzieć? Że człowiek nie ma prawa sobie psów trzymać i później sprzedać ich szczeniąt? Nikogo nie oszukiwał, że to rasowce. Piesek był też zaszczepiony i zadbany. A czy widziałam na pewno jego rodziców? - nie wierzę w teorie spiskowe i nie podejrzewam aby pożyczył cudze psy do pokazania mi akurat ;)
  14. [quote name='verdugo']Nie.. ja po prostu nie wiem kto mógłby chcieć mieszańca. Nawet na wsiach teraz ludzie wolą kupić za 400zł labradora niż brać od sąsiada kundla. A dawniej nie kupowało się tylko właśnie brało za darmo 2 sztuki do pilnowania. Te których nikt nie wziął to wiesz...[/quote] Co za bzdura!!! Ja kupilam mieszańca za 250 zł. Jest to mix sznaucera miniaturowego z westem highland white terrierem. I kupiłam tą suczkę przez Allegro - zadzwoniłam do sprzedawcy, umówiłam się z nim na spotkanie. Zobaczyłam suczkę i jej rodziców, dowiedziałam się czym była karmiona itp. Pan był bardzo miły, nie był żadnym oszustem, a że skundliły mu się rasowe pieski to sprzedawał taniej. Nie uważam aby kupno psa przez Allegro było czymś niewłaściwym, oczywiście jeśli z głową. Czyli jedzie się po odbiór psa osobiście, ogląda jego rodziców, rozmawia się z hodowcą itp. Nie zależy mi na wystawach i medalach dla mojego psa, wiec fakt, ze to mieszaniec mi nie przeszkadza. A to, że ktoś nie rozumie jak można chcieć mieszańca to zarazem smutne i szokujące. :crazyeye:
  15. Moja sunia (3,5 miesiąca) jest strasznym głodomorem;) Natomiast je wszystko: karmę z puszki, suchą karmę, gotowany ryż z mięsem i marchewką, bulion z kluseczkami, lubi też bardzo świeże ogórki oraz kukurydzę - ku mojemu zaskoczeniu. :) Natomiast kategorycznie unikam podawania jej wszelkich słodyczy - czytałam, że są bardzo szkodliwe dla psów. Zastanawiam się tylko nad witaminami w tabletkach - w jakiej częstotliwości je podawać psiakowi i czy są niezbędne przy wydaje mi się urozmaiconej diecie. Ewentualnie jaki preparat polecacie?
  16. Moja sunia jak zostaje sama to uwielbia gryźć plastikową miseczkę - to jej ulubiona zabawka:) poza tym zostawiam jej kość, piłkę, zabawkowego pieska i szmatkę z froty. Generalnie to ją zajmuje , chociaż buty niestety muszą być w szafce.
  17. Ogród jest duży więc krzywda pieskowi się nie dzieje, ma przestrzeń do biegania. :) krótsze spacery poza ogród w tygodniu też się zdarzają ale w weekend pies może sobie poszaleć jak zabiera się go np. do lasu. A jesli chodzi o kwestie mojej wygody ...hm...jak każdy pracuję (2 domownik też) i nie mogę być 24 h w domu. Ale nie przeczę, że masz racje i może faktycznie należy zwiększyć liczbę poza ogrodowych wyjść. Co do infekcji to nie wiem, niedawno byłam u weterynarza i pies był badany, było wszystko ok. Dostała tylko tabletkę na odrobaczanie. Jest już po 2 szczepieniach. A w kwestii tego czy suczka była wcześniej uczona czystości, to nie. Hodowca u którego pies był kupiony ( swoją drogą nie upilnował psiaków, stąd kundelek z 2 rasowców) twierdził, że zdarza jej się czasem nasiusiać w domu i że trzeba ją tego nauczyć.
  18. Suczka jest wyprowadzana za ogród na dłuższe spacery ale to raczej w weekend, jak jest więcej czasu, natomiast w powszednie dni, po powrocie któregokolwiek domownika ma do dyspozycji ogród, w którym chętnie bawi się piłką czy kością. I jeśli się załatwi, (a najczęściej robi przy iglakach )to w sumie niedługo zaraz jest to sprzątane. A siusia na trawnik i w sumie nie boje się "zasikania" bo przecież od tego jest trawa :) i jak na małego pieska to przestrzeni jest sporo. Raczej martwi mnie to, że czasem zdarza się jej siknąć w domu.
  19. Moja suczka (mieszanka sznaucera miniaturowego z westem highland white terrierem) ma 3,5 miesiąca. Od kilku tygodni jest w domu. Na początku pięknie załatwiała się tylko na dworze, ale od jakiegoś czasu zdarza się jej nasisusiać w domu. (w kuchni, raz zdarzyło się na legowisko) Nie stosujemy metody z gazetą, tylko staramy się ją wyprowadzać często do ogrodu, albo uchylać drzwi aby sama mogła pobiec. Niestety sama jeszcze trochę się boi. Czytałam niedawno o tym, żeby psa nagradzać smakołykiem jak się załatwi na dworze - chcę wypróbować tą metodę. To nie do końca kontrolowanie siusianie to w zasadzie jedyny poważniejszy problem i zależy mi na tym aby go wyeliminować.
×
×
  • Create New...