-
Posts
25763 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Everything posted by DORA1020
-
Co do Bartusia to napradę ma sie dobrze,podałam tabletkę od kleszcze i pcheł,po podaniu na drugi dzień psiak nie miał apetytu,ale teraz jest w porządku. Za tydzień podam od robaków,pół tabl. po 2 tygodniach drugie pół. Obawiałam sie napisać to co teraz napiszę,ale nie mam wyjścia. Bartuś potrzebuje drugiej budy,którą mozna by było postawić przy bloku. Zgoda prezeski na to jest. On przychodzi na jedzonko tutaj pod bloki,ja nie wiem kiedy on jest,przeważnie rano,ale jak wychodzę o 7 a jego nie ma,to się martwię,że będzie głodny. On czeka na chodniku,teraz pogoda w miarę to może poczekać,ale jak przyjdą mrozy to nie będzie dla niego dobrze, A gdyby i tutaj stała buda,do środka włozyłaby6m karmę,nie mogę postwić w innym miejscu,bo wrony teraz zrobiły się bardzo żarłoczne. Rozmiawiałam z Tolą,i ona zrobi zrzutkę,za co bardzo jej dziekuję:) Kiedyś,jak już nie będzie Bartusia budy będą służyły innym psiakom w potrzebie.
-
Jest karmiony pod blokiem. Sąsiad,który jest skłocony z tym człowiekiem przywiózł dawno temu psiaka,a właściwie jego siostra,która wyjechała juz dawno ze Szczebrzeszyna,i wypuścili go na ulicę,zmykając bramę. A ten człowiek,do którego wchodzi na posesję pewnie dał mu jeść i psinka "przyczepiła się" do niego. Ale on sam jest biedny,nie stać go na dobrą karmę dla Bartusia. Ostanio byłam sprawdzić czy Bartuś wchodzi do budy. Było to wieczorem. Więc spał w budzie,na barłogu, bo takie rzeczy ten człowiek włożył do budy,nie mając pewnie niczego lepszego,żeby włożyć mu do tej budy. Chęci miał dobre. Na szczęście doatałam ciepły koc,i pościeliłam Bartusiowi. Zdjęcia nie zrobiłam,bo niwe wzięłam telefonu,a i ciemno już było.
-
Rozmawiałam z sąsiadką,i ona mówi,ze absolutnie nie można zabierac Bartusia,ta ulica to jego miejsce na ziemi. Jest juz za stary,zeby przyzwyczjać się do nowego miejsca. Dopiero dzisiaj podałam mu tabletke od pcheł i kleszczy,która wysłała limonka,za co bardzo dziekuję;) Sąsiadka mówi,,zeby posatwić budę przy bloku,ale trzeba zaszczepić Bartusia p/wścieklznie. A to bedzie nie lada problem,który juz teraz spędza mi sen z oczu. Sąsiadka jest zastępcą prezesa Spółdzielni,więc zdecydowała,ze buda może stać przy bloku,w bezpiecznym miejscu,tam gdzie karmię codziennie pasiaka. Ale jest ale......jak zabiorę budę od tego człowieka,to napewno powie,żeby zabierać też i psa. To nie jest człowiek ,z którym można się dogadać.Mnie te problemy juz przerastają.
-
Dziekuję za obecność na bazarkukupowanie,podrzucanie
-
Nie wiem,po prostu nie wiem co byłoby dla niego dobre Z początku myślałam,że dom z kochanym człowiekiem byłby dla niego A teraz nie wiem Czy zabranie go z tego miejsca gdzie był tyle lat byłoby dobrym pomysłem Może jakis behawiorysta by wiedział I nie wiem tez co w sytuacji gdyby znalazł się dom byłoby z transportem To już jest inny psiak niż był np. dwa lata temu Powoli ufa człowiekowi i daje się pogłaskać W bloku,w którym mieszkam znają go i lubią,niestety nie wszyscy Dwoje ludzi straszyło pobiciem go jeśli będzie leżał przed klatką,a tam suczka miała cieczkę i on tak 10 dni leżał pod tą klatką. Ze jesli tam będzie leżał zle skończy Ale oni wyjeżdzali za granicę do pracy,więc wiedziałyśmy z sąsiadką,ze pojadą i psiak będzie bezpieczny. Ale na święta napewno przyjadą. To ludzie,którzy nienawidzą zwierząt. Mieszkaja w moim pionie. Na sąsiadkę,która ma dwa psiaki ciągle skarżyli na policję,ze za głośno szczekają. W końcu ludzie ci zostali przez policje ukarani mandatem za bezpodstawne wzywanie policji. Bartusia napewno nie skrzywdzą jak nie bedzie leżał przed klatką. To wszystko jest bardzo trudne.Może lepiej by było gdyby miał dom z ogródkiem. Teraz wychodzą z domu bardzo rano,zeby Bartuś nie czekał na jedzenie. O 6.30 juz jest. A ja nie chcę,zeby czekał,zje i gdzieś sobie idzie.
-
Dawanie pieniedzy takiemu człowiekowi nie wchodzi w grę A co do wkładania jedzenia do budy to też nie da rady,ponieważ jest tam zamknięte i ja nie mogę wejść,a Bartuś wchodzi przez dziurę w siatce. Jednak on się boi zamkniętych pomieszczeń,ale może można byłoby go nauczyć.Nie wiem. Dziewczyny ze Spółdzieni otworzyły mu przyspółdzielczy garaż,padał deszcz,,zeby wszedł do niego czekając na jedzonko,izeby nie za bazrdzo zmókł. Niestety bał się wejśc do środka. Sąsiadka głaszcze go,po tym głaskaniu czarna od brudu ręka. Ma go wyczesać,może będzie lepiej. Bardzo smakuje mu kurczaczek,nie daję dużo do karmy,tylko tak trochę,zeby urozmaicić jedzonko,bo zrobił się bardzo wybredny.Ale teraz Bartuś ma dobre jedzonko,dlatego dużo czasu spędza przed Spłódzielnią.
-
Zaznaczyłam,mam wszystko zapisane
-
Dziekuję,przeoczyłam
-
A ja o Bartusiu. Z moich obserwacji wynika,że psiaczek nie zagląda do budy.Ja nie mogę tam zajrzeć,bo ciągle jest zamknięte u tego człowieka. A Bartuś wchodzi do niego na posesję przez dziurę w siatce sąsiada. Przykro mi myślałam,ze inaczej to będzie wyglądało:( Bartuś teraz bardzo lgnie do ludzi,sąsiadka go pogłaskała,usunęła kołtuny.Wiem,ze i jeden z sąsiadów go pogłaskał. Jednak to są osoby mieszkające w bloku,nie moga dać Bartusiowi domu.Często wyjeżdżają. Ale i Bartuś podejrzewan nie chciałby wejśc na klatkę schodową.Co innego pogłaskać a co innego dać dom. Teraz jest ciepło,więc zmartwienia nie ma,ale jak przyjdzie zima i on będzie spał na mrozie to może zimy nie przeżyć. Wiem,prosiłam o budę i tą budę wypasionę ma,ale tam nie wchodzi.Ten człowiek mógły pomoc,ale wiem,ze nie mogę na ciego liczyć,ciągla u niego zamknięte. Bartuś na jedzonko przychodzi pod blok,zostawiłam puszki w Spółdzieni,żeby jak będzie lało nakarmiły psiaka,żeby nqa mnie nie czekał w deszczu. 1 listopada zobaczyłam jak śpi na trawie,myślałam,ze nie zyje,ale on tylko spał.