Artykuł fantastyczny i jakże prawdziwy :) Szczęście, że trafił mi się egzemplarz o lepszym rozumku niż mój ;)
Wielu kwestii z tego artykułu nie przerabiałam (tfu, by nie powiedzieć w złą godzinę).
Co do gryzienia to rzeczywiście pozwalaliśmy się podgryzać, bo jak na mądryc inaczej przystało, w końcu to takie malutkie i urocze było.
Ja wiem, że ona nie robi tego złośliwie, nie robi tego po to,by zrobić nam krzywdę.
Gdy tak robi (najczęściej na dworze), to łapię ją krótko i mówię spokojnie, acz stanowcz NIE. Efekt jest taki, że pies jakby mógł, to by mi się w twarz zaśmiał :/
Ale pracuję wytrwale, zwłaszcza, że diablica potrafi szczęchę zacisnąć :/
Natomiast z tym skakaniem, to nie mam nawet żadnej teorii, bo jak mówiłam, u niej nie ma reguły kied i na kogo skoczy.
Dzięki Wam bardzo za zabranie głosu!