-
Posts
4839 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by holly101
-
Hej:) Przepraszam, że tak późno ale nawet nie wiem kiedy zleciał mi cały dzień. Dinguś ma się dobrze. Dziś dzień pod znakiem spacerów, biegania i poznawania nowych przyjaciół (tych na dwóch i czterch łapach). Z Holly sprawa się stabilizuje, tzn. miłości wielkiej jeszcze nie ma ale buzi-buzi już było. Zacznę jednak od nocy - wszystko było OK. Dingo, czujny pies ;) Parę razy wskakiwał na łóżko, ale większość nocy spędził tu: [IMG]http://img40.imageshack.us/img40/237/p1020717x.jpg[/IMG] A to dzisiejsze łąkowe szaleństwa: [IMG]http://img200.imageshack.us/img200/2105/p1020721lj.jpg[/IMG] [IMG]http://img36.imageshack.us/img36/922/p1020726b.jpg[/IMG] I jeszcze wieczorny spacer: [IMG]http://img257.imageshack.us/img257/8825/p1020733b.jpg[/IMG] Patyk był główną atrakcją. Po emocjonującym dniu, Dingo (chwilowo) zasnął :) [IMG]http://img6.imageshack.us/img6/327/p1020745t.jpg[/IMG] [IMG]http://img682.imageshack.us/img682/2597/p1020743v.jpg[/IMG] Poza tym, ma apetyt oczywiście (Łapciu, czy Dinguś zawsze szybko jadł, czy też jedynym powodem jest Holly i jej miska w pokoju obok?), Diabełek z niego - ale tak naprawdę to przeżywamy małe deja vu, bo z Holly było podobnie. Nawet styl zabaw i podgryzania w ich trakcie jest zbliżony (choć muszę przyznać, że Dinguś ma ostrzejsze ząbki) ;) JEST KOCHANY!!!
-
Witajcie, Dinguś jest już w domku! :) Przepraszam, że dopiero teraz ale Dinguś jest bardzo absorbującym pieskiem:) Podróż minęła spokojnie - z jednym przystankiem. Dla niewtajemniczonych dodam, że pojechaliśmy po Dingo z Karpacza, razem z naszą himeryczną czasami sunią Holly. Na szczęście pieski, póki co, przypadły sobie do gustu :) Dojechaliśmy do domku, Dingo od razu dostał michę i zaraz po, a właściwie także przed, zaczął pokazywać jakim jest zabawowym chłopakiem. [IMG]http://img504.imageshack.us/img504/3964/p1020692s.jpg[/IMG] Tu zabawy ze świnką i obrażona Holly pod łóżkiem [IMG]http://img263.imageshack.us/img263/930/p1020703m.jpg[/IMG] Na spacerze nie mieliśmy aparatu, ale Dingo ma mnóstwo chęci do poznawania nowej okolicy. To chyba tyle na teraz. Chcielibyśmy bardzo podziękować Kasi i Wojtkowi - jesteście wspaniali!!!! Mamy nadzieję, że będziemy w stanie stworzyć Dingusiowi tak dobre warunki jak Wy. Jeszcze raz wielkie dzięki!! Jutro kolejny raport o stanie Dinga! ;)
-
Jak się miewa Maluszek?
-
Jest piękna!
-
Wszystkie pieski i inne zwierzątka które odeszły w 2009r
holly101 replied to wtatara's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Maksymilian - wspaniały Pies, cudowny przyjaciel. Przeżył z nami tylko 5 miesięcy, ale wiem, że były to najszczęśliwsze dni, na pewno dla nas, oby dla Niego też... Wykończyła go, niedziałająca już wątroba, praktycznie cała zjedzona przez raka. Pojawił się niespodziewanie i równie nagle odszedł. Strasznie Go brakuje... -
A jak Dinguś współpracuje z innymi psami (właściwie sprawa z suczkami bardziej mnie interesuje). Chłopak jest rozbrajający po prostu :)
-
Przerażona, dzika sunia o imieniu Lena... MA DOM !!!!! :-)
holly101 replied to MyrkurDagur's topic in Już w nowym domu
Ale się cieszę! Mam nadzieję, że wszystko odbędzie się spokojnie... -
Porzucony ONek w SZKLARSKIEJ PORĘBIE - pomocy !!!
holly101 replied to MyrkurDagur's topic in Już w nowym domu
Byliśmy, rozmawialiśmy z panem G. i jego żoną - niestety wieści nie są dobre. Oskara - tak jak inni - nie widzieli od paru miesięcy. Według nich pies wcześniej został chyba potrącony przez samochód bo mocno kulał i myślą, że po prostu pies już nie żyje... Wiem, to fatalne wieści:( Powiedzieli też, że jedna z suk ma w tej chwili szczeniaki po Oskarze. Wiem, że część z nich znalazła już dom - tam wśród ludzi, na miejscu. Niestety, nie widzieliśmy ich - one w ogóle nie wychylają się z lasu. Państwo G. dokarmiają psy razem z paniami z ośrodka (bardzo dziękowali za karmę - mówią, że w sezonie radzą sobie nieźle, jest dużo resztek itd. gorzej jest poza sezonem). Myślę, że jakaś zbiórka na jesieni byłaby jak najbardziej wskazana... Wiadomość do p. Ewy - budy nie ma na 100% - dziś sprawdziliśmy dokładniej. Strasznie mi przykro... -
Porzucony ONek w SZKLARSKIEJ PORĘBIE - pomocy !!!
holly101 replied to MyrkurDagur's topic in Już w nowym domu
Dziś nic - ani Oskara, ani pana G., ani pozostałych psów. Wszystko przez tę cholerną pogodę - co chwilę lało i w ogóle... Oczywiście szukaliśmy Oskara, ale bez skutku. W jego "rodzinnym" domu też nikogo... Z panem G. jestem umówiona na jutro około południa "na 100 %" ( to jakiś starszy Pan, dziś był przez cały dzień w Jeleniej na badaniach - rozmawiałam z jego sąsiadką - nielubiącą psów więc niestety nie udzieliła mi żadnych informacji oprócz tego, że się pałętają wszędzie) Zostawiliśmy paniom w ośrodku karmę - chociaż tyle, bardzo się ucieszyły. Jutro i tak miałam planowy wyjazd do Szklarskiej także luz... Najgorsze jest to, że jeśli jutro nic nie zmajstruję to w najbliższym czasie nie będę mogła się tam wybrać - muszę wyjechać:shake: -
Porzucony ONek w SZKLARSKIEJ PORĘBIE - pomocy !!!
holly101 replied to MyrkurDagur's topic in Już w nowym domu
Niestety, dopiero dziś jadę do Szklarskiej spotkać się z panem G. Sama mam chorego Maksa w domu i po prostu nie dałam rady. Rozmawiałam wieczorem z panią Ewą i stwierdizłyśmy, że chociaż na razie - doraźnie trzeba pomóc tym pieskom kupując karmę i zostawiając paniom w ośrodku, lub panu G. (o ile okaże się odpowiedzialnym czlowiekiem). Mamy w domu trochę karmy, weźmiemy ją ze sobą... A potem pomyśli się o czymś na może troszkę większą skalę. Pani Ewa ma zamiar się tam wybrać osobiście więc na pewno coś wymyśli. Trzymajcie kciuki - może dziś Oskar się znajdzie! -
Oooo tak - Holly powinna ostatnio mieć na drugie "foch" :) Odkąd pojawił się Maksymilian (starszy pan zdecydowanie) cały czas mam obrażanki. Tak sobie myślę, że różnie rozumiana zazdrość jest najczęstszym chyba powodem tych niesnasek. Holly zawsze była jedna, jedyna - a tu nagle pojawia się ktoś większy, starszy, i co najbardziej dramatyczne - równie pieszczochowaty co ona... Na szczęście - na drobnych foszkach się kończy. Holly chyba widzi, że Maksowi tych pieszczot po prostu przez długi (bardzo długi?) czas brakowało...
-
Moje dwa wariaty - Maks i Holly zdecydowanie mają coś co można nazwać łaskotkami. Maks dodatkowo macha łapą jak szalony, przy każdym podrapaniu go po brzuszku...
-
Porzucony ONek w SZKLARSKIEJ PORĘBIE - pomocy !!!
holly101 replied to MyrkurDagur's topic in Już w nowym domu
Witajcie - w końcu ponownie w sieci:) Jak już wcześniej pisała MyrkurDagur misja nie została wykonana bo nie znaleźliśmy Oskara... Mam nadzieję, że jeszcze się uda. Ale po kolei - pojechaliśmy tam w czwartek. Najpierw poszliśmy tropem szczeniaczków i pytaliśmy o "pana który ma do sprzedania pieski" ale to nie dało żadnego rezultatu. W ogóle - jeśli ktoś zna Szklarską - ten wie, że tereny Szklarskiej Poręby Dolnej i Średniej niewiele mają wspólnego z tym co jest w centrum. Są to raczej obszary wiejskie, górskie - teraz może nawet bardziej willowe. Okoliczni mieszkańcy kojarzyli Oskara, jego zmarłego właściciela i jego żonę, która - wiele na to wskazuje - się pieska pozbyła. Nim dotarliśmy do "taborów kolejowych", które były po prostu starymi ośrodkami wczasowymi PKP, znaleźliśmy właśnie dom, w którym Oskar mieszkał wcześniej. Oczywiście, najpierw zobaczyliśmy parę tabliczek na bramie typu "ja tu pilnuję" i "uwaga zły pies". Na terenie posesji znajdowały się dwa domy - jeden normalny, mieszkalny a drugi stary, pełniący rolę szopy. Ponieważ posesja graniczyła z lasem (nie było płotu) wybraliśmy się na mały rekonesans od tyłu. Nikogo nie było -niestety nie było też psa. Jedynym śladem były stare miski, w których była owszem woda, ale pochodząca z jakiegoś niedawnego opadu... [URL=http://img39.imageshack.us/i/20090723161.jpg/][IMG]http://img39.imageshack.us/img39/667/20090723161.jpg[/IMG][/URL] By [URL=http://profile.imageshack.us/user/holy101]holy101[/URL] Generalnie, innych śladów obecności pieska nie stwierdziliśmy. W tym zamieszkałym domu też go nie było bo okna były uchylone, raczej zareagowałby na obecność obcego w ogrodzie. Potem dotarliśmy do owych taborów - a konkretnie do kuchni. Tam panie kucharki naświetliły nam sytuację w nieco inny sposób. Powiedziały nam, że Oskar został pozbawiony domu po śmierci właściciela, bo jego żona często chorowała i przestała tam przyjeżdżać (na codzień mieszka w Jeleniej) a syn najczęściej przebywa za granicą - teraz akurat był, ale nam się go zastać nie udało. Pani powiedziała, że Oskar dołączył się do licznej (o tym za chwilkę) gromady bezdomnych psów, które tam się kręcą. Według niej - zdziczał jak one - ale od wiosny go nie widziała, nawet z nimi. Podobno "bazę" pieski miały w drugim - nieczynnym już - budynku ośrodka, a właściwie na jego terenie. Oczywiście poszliśmy tam - i wrażenie było niesamowite. Przez ułamek sekundy widzieliśmy - dosłownie - stado psów ale gdy tylko nas zauważyły, w sekundzie zniknęły w lesie... Nigdy jeszcze czegoś takiego nie widziałam. Mieliśmy ze sobą jedzenie, choć na pewno są głodne, nawet jak się oddaliliśmy i obserwowaliśmy las tylko przez lornetkę - nie pokazał się ani jeden. [URL=http://img198.imageshack.us/i/p1010473c.jpg/][IMG]http://img198.imageshack.us/img198/6099/p1010473c.jpg[/IMG][/URL] By [URL=http://profile.imageshack.us/user/holy101]holy101[/URL] [URL=http://img40.imageshack.us/i/p1010477u.jpg/][IMG]http://img40.imageshack.us/img40/8757/p1010477u.jpg[/IMG][/URL] By [URL=http://profile.imageshack.us/user/holy101]holy101[/URL] Z relacji pań z ośrodka - wiem, że w miarę możliwości starają się karmić te psy - ale dla mnie ich liczba idzie w dziesiątki. Na pewno jakaś zbiórka na karmę byłaby super pomysłem. Według nich były tam niedawno dwa mioty, które wyłapała straż miejska (to potwierdziła mi Pani z TOZ) - kucharki twierdziły, że raz było to 16 a drugi raz 14 szczeniaków :( Apropos straży to panie powiedziały mi też, że z tymi pieskami zaczyna się robić problem - wiadomo, sezon turystyczny, kurort. Podobno były liczne prośby o interwencję ale pieski generalnie nie chciały współpracować ze SM i ich kontakt ograniczył się, tak jak w naszym przypadku do czmychnięcia w las. Najbardziej boję się tego, że ktoś w końcu zarządzi sobie jakiś prywatny odstrzał.... Wracając do Oskara - po rozmowie z Panią z TOZ dowiedziałam się, że tym opuszczonym ośrodkiem opiekuje się jeden z mieszkańców - jutro, najdalej pojutrze rano - wybiorę się do niego. Rozmawiałam telefonicznie z jego sąsiadką i podobno pan jest przystępny i też pomagał tym pieskom. Może on coś wie... :placz: Strasznie się niepokoję losem Oskara. Nie wierzę w wersję z jego zdziczeniem - raptem przez pół roku - pies z ułożonego "domownika" nie stałby się chyba całkiem niedostępny... Wersja z suczką i "psią miłością" też chyba nie wchodzi w grę - bo z tego co mówiła pani Ewa z TOZ - opcja ta pojawiła się w rozmowie z "właścicielką" dopiero wtedy gdy pani Ewa sama chciała sprawdzić stan psa i warunki w jakich żyje... Wtedy to dowiedziała się, że piesek jest w bezpiecznym miejscu ze swoją ukochaną sunią, ma świetną opiekę, ale nie poda jej adresu bo nie chce by nękała ludzi... Masakra! Jeśli macie jeszcze jakieś pomysły - co można zrobić, to proszę dajcie mi znać. Tak jak mówię - pojadę tam jeszcze raz i porozmawiam z panem G., który stróżuje w tym ośrodku. Oby to coś dało, bo teraz czuję straszną obawę. Po prostu - nie wyglądało to wszystko dobrze... -
[B][U]Holly:[/U][/B] - woda w każdej postaci, oprócz tej w wannie, ma się rozumieć. Trzeba uważać by w rozmowie nie padło hasło "rzeka" bo to naprawdę rozpala jej emocje. - jak rzeka (lub strumień) to... nurkowanie, czyli zanurzanie całej głowy w poszukiwaniu kamorów i innych super skarbów wymacanych uprzednio łapą na dnie - na początku trochę się tego obawiałam, ale po prostu wyperswadowanie jej tego graniczy z cudem więc odpuściłam. - foczka, kaczka i goryl - ukochane zabawki, które doskonale rozróżnia i doskonale wykorzystuje w różnych sytuacjach - kaczka i foczka są - delikatnie mówiąc - głośne, więc idealnie sprawdzają się w chwilach kiedy trzeba być cicho itp.:) - last but not least - szuflada... Do niedawna największy skarb. Dolna szuflada w kuchni, załadowana smakołykami dla Holly, wykorzystywana umiarkowanie jeśli chodzi o ilość pochłanianych przekąsek, za to bardzo intensywnie jeśli chodzi o chwalenie się przed gośćmi - "jaka ja jestem mądra..." poprzez samodzielne otwieranie łapką. Teraz zawartość szuflady zniknęła bo pojawił się Maks a Holly, jakoś tak nie bardzo chciała się dzielić... [U][B]Maksymilian: [/B][/U] Tu sprawa jest bardziej skomplikowana bo znamy się dopiero od ponad miesiąca i wciąż się siebie uczymy. Po katorgach jakie Maks przeszedł wcześniej - myślę, że dla niego rajem jest to, że ma normalny, ciepły dom i ludzi, którzy go kochają... Z bardziej prozaicznych rzeczy - zauważyłam, że bardzo mu się podoba urozmaicenie jeśli chodzi o legowiska. Mam ich w domu parę - śpi z równym upodobaniem na każdym:)
-
Dziękuję Wam bardzo:) Już jesteśmy po drugiej kroplówce i podaniu cocarboxylu podskórnie. Już dwie łapki mamy pokłute - w poniedziałek kolejna wizyta. Generalnie Maks jest żywszy, wczoraj nawet szczeknął, co mu się wcześniej nie zdarzało. Badania moczu dopiero w poniedziałek, dziś laboratorium nie przyjmuje materiałów. Karma zakupiona - niestety dojdzie pewnie na początku przyszłego tygodnia, więc na razie Maksowi zostaje ryż z kurczakiem i marchewką - możecie polecić co jeszcze mogę mu upichcić? Pani doktor dziś przepisała mu Ipakitine (już dostał z jedzeniem), Rubenal 300 i catalin na zaćmę. Apropos oczu - pierwsza diagnoza, zaćma starcza. Po podawaniu corneregel według mnie nastąpiła poprawa - przywoływałam się do porządku, że to pewnie złudzenie, ale dziś wetka sama powiedziała, że według niej jest lepiej, więc strasznie się cieszę:) Konsultowałam się jeszcze u dr Kawskiego i powiedział, że badania krwi i moczu powinny być zawsze robione równolegle. Trochę mnie to martwi bo Maks ma już mocno zmęczone żyłki... Jego opinia tu [url=http://forum.animalia.pl/read.php?15,489606]Animalia.pl :: Forum :: Zdrowie psów :: problem z nerkami u starszego psa[/url] @Nita123 - tak, piesek jest (był?) odwodniony, dziś dostał kroplówkę z czymś co wetka nazwała "ringerkiem" lub jakoś tak. Ma to właśnie przeciwdziałać odwodnieniu i poprawiać stan przy nim. Jeszcze jedno pytanie - jak powinno wyglądać standardowe pobieranie krwi u starszego psa? Już wyjaśniam o co chodzi. W przypadku Maksa był problem z jej pobraniem bo jego krew była wyjątkowo gęsta - trwało to strasznie długo, lało się dużo krwi (wetka musiała chyba przetkać strzykawkę) i w ogóle do przyjemnie ani profesjonalnie wyglądających nie należało...
-
Mój Maks ma zaćmę - niestety nie znam historii choroby, bo Maksa ktoś porzucił na stacji benzynowej, gdzie na szczęście się spotkaliśmy. Piesek ma ok. 9 lat, prawie nic nie widzi, reaguje jedynie na ostre kolory. Lekarka zaleciła stosowanie CORNEREGEL trzy razy dziennie. Stosujemy, ale nie zauważyłam różnicy, myślę że tu chodzi raczej o komfort pieska a nie o poprawę zdolności widzenia. Przyłączam się tym samym do pytania o to co robić przy zaćmie? I czy oprócz mętnych oczek da się ją wykryć jakimś badaniem?
-
Witam, To mój pierwszy post tutaj, ale zaglądam od dawna i wiem już, że są tu wspaniali, pełni serca i chęci do pomocy ludzie. Nie wiem tylko czy to dokładnie ten wątek, w którym powinnam opisać mój problem. 15 czerwca znaleźliśmy z Narzeczonym Psa – starszego, strasznie zaniedbanego, wychudzonego mieszańca. Jego historia jest pewnie długa, ciężka i mroczna – z tego, co dowiedzieliśmy się od okolicznych mieszkańców – piesek błąkał się tam od dłuższego już czasu. Jest bardzo dzielny – bo jak się potem okazało niewiele słyszy, a widzi jeszcze mniej. Został najprawdopodobniej wyrzucony z samochodu – my trafiliśmy na niego na stacji benzynowej. Postanowiliśmy, że zostanie z nami. Maks jest dość duży – odrobinę mniejszy od owczarka niemieckiego, ma bardzo masywne łapy i potężną głowę. W momencie, kiedy się u nas pojawił ważył 27,4 – w tej chwili jest ponad 29,2kg. Na moje oko – do normalnego stanu brakuje mu jeszcze z 10kg:( Maks bardzo dużo pije i co za tym idzie dużo też sika. Oczywiście pierwszym miejscem, w jakie udaliśmy się z Maksem był wet. Niestety, pierwsza osoba do której trafiliśmy, już z daleka oceniła psa na co najmniej 15 lat i powiedziała żebyśmy go zawieźli do schroniska. Na nasze stwierdzenie, że chemy się nim zaopiekować, zważyła go... i właściwie tyle. Potem trafiliśmy już we właściwe miejsce (oby...). Pani doktor zajęła się Maksem, jego wiek oceniła na ok. 9 lat. Podejrzewała cukrzycę (i nieuleczalną zaćmę na tym tle) i zleciła badania krwi – oto wyniki. Bardzo Was proszę o komentarz – pod spodem opiszę diagnozę wetki. Morfologia Erytrocyty 6,23 mln/ml Hematokryt 44,6 % Leukocyty 5,4 tys/ul Płytki krwi 295 tys/ul Hemoglobina 14,7 g/dl MCV 71,6 fl MCH 23,6 p g MCHC 33,0 g/dl RDW-CV 12,9 % PDW 12,2 fl MPV 10,5 fl P-LCR 29,1 % LYMPH 92,0 % Białko całk. 5,8 g% Glukoza 87 mg% Bilirubina całk. 0,3 mg% 1Amy 943,0 u/l Mocznik 101 mg% Kreatynina 2,64 mg% Fosfataza zasadowa ALP 58 U/L AST 26 U/L ALT 60 U/L Niestety, normy na druku z wynikami są ludzkie więc nie ma sensu ich cytować. Jak widać diagnoza o cukrzycy była przedwczesna. Pani Doktor zarządziła USG, które było mało przyjemne bo Maks jest jeszcze wychudzony i nie mógł położyć się na grzbiecie. Jaoś sobie jednak poradziliśmy – Doktor stwierdziła, że jedna nerka jest w stanie atrofii, bardzo malutka a druga – jak to określiła – też brzydka... diagnoza nieciekawa – niewydolność nerek, pełny pęcherz po godzinie od wypróżniania... Wetka zarządziła kroplówki ( planowo – cocarbo... nie znam dokładnej nazwy, ale na razie dostał zwykły rostwór fizjologiczny) – oprócz tego, dostał też zastrzyki – Catosal, Combivit i Borsanyl. Jeśli chodzi o dietę to odkąd u nas jest, dostaje gotowane piersi kurczaka z ryżem i suchą karmę Royal Canin dla psów o wrażliwym żołądku. Weterynarka powiedziała, że pomyśli nad weterynaryjnym caninem dla piesków chorych na nerki i da mi znać jutro. Trochę mnie martwi fakt, że nie zleciła badań moczu przy chorobie nerek... Jutro też jedziemy na kolejną kroplówkę. Co o tym sądzicie? Co jeszcze mogę zrobić żeby pomóc lub chociaż ulżyć Maksowi? Dodam, że oprócz tego co dostał w gabinecie ma zalecony geriadog, artroflex na stawy, corneregel na oczka i od wczoraj diarsanyl, bo pojawiła się biegunka... Maksymilian dziękuje za zainteresowanie tematem...