Uwierz mi, że Czarnuch jest teraz kloc, a nie pies, przytył 7 kilo od przyjazdu do nas. Nigdy nie potrącił małego nawet w najbardziej szalonych gonitwach po mieszkaniu czy na dworze. Razem śpią, razem jedzą, tzn Czarny jest podkarmiany przez synka tym czego on już nie chce zjeśc. Kiedy mały płacze Czarny jest przy nim pierwszy i liże po buźce. Pies jest niesamowity. Bardzo go kocham ...