Dziewczyny, pieski z Boguszyc cudowne.
Czarny -tak nazwał go papierach weterynarz jest spokojny i bardzo przytulaśny.
Pieski chyba nigdy nie jechały samochodem bo były bardzo zestresowane.
Ale już po jakims czasie Czarny wtulił się w Agnieszkę i uspokoił.
Drugi Rudy nieco bardziej ruchliwy siedział z tyłu na kolanach u mojego syna, który przez 25 minut miał poważne problemy żeby go utrzymać. Ale jak się okazało nie bez powodu się tak kręcił. Zrobił nam w samochodzie niespodziankę i później też już sobie leżał grzeczniutko.
Najgorszym momentem było zostawienie ich w lecznicy. Na pewno to najlepsze co można było zrobić ale jak one się patrzyły takie wystraszone, że je zostawiamy.
Jutro po pracy tam pojedziemy. Ale trzeba szybko je stamtąd zabrać tylko gdzie?
Będziemy szukać.
Zdjęcia mam nadzieję, że już nie długo na razie u Agnieszki w aparacie.