-
Posts
3727 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Handzia55
-
Mówiłam to na wczorajszym spotkaniu i napiszę tutaj. Byłam dwa razy w tym schronisku. Za pierwszym razem dowiedziałam się, że nie ma dziś kierowniczki i nie ma kto podpisać dokumentów więc nic nie załatwię. Oczywiście na psy nawet popatrzeć nie mogłam. Za drugim razem nawet do środka nie weszłam. Jakiś chłop stojący w wejściu powiedział, że dziś jest inwentaryzacja i psów nie wydają. Wniosek z tego taki, że adopcje były utrudniane na wszelkie sposoby.
-
Mam dwa ważne pytania: 1/ Czy zostało złożone do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa? 2/ Ktora z organizacji złozy formalny wniosek o dopuszczenie do udziału w postępowaniu w charakterze oskarżyciela posiłkowego? Szczególnie pkt 2 jest bardzo, bardzo istotny. Znając kieleckie realia nie można wykluczyć, że prokuratura umorzy postępowanie z powodu niskiej szkodliwości społecznej czynu, braku dowodów czy czegoś takiego. Oskarżyciel posiłkowy ma prawo zgłaszac wnioski dowodowe, zaskarżać postanowienia i w ogóle patrzeć prokuratorowi na ręce.
-
Proponuję także aby komplet zgromadzonych materiałów, ze szczególnym uwzględnieniem zdjęć, zgromadzeni zanieśli Lubawskiemu. Jeżeli braknie mu odwagi przyjąć te zdjęcia osobiście, to zostawić w sekretariacie, za pokwitowaniem, a następnie żądać odpowiedzi na podstawie przepisów o informacji publicznej. Ma prawo takiej informacji żądac nie tylko organizacja czy stowarzyszenie ale również osoba fizyczna. Jakby tak ze 100 osób zażądało odpowiedzi to urzędasy by zmiękły i przestaly udawac, że wszystko jest cacy.
-
Oglądałam ten program z bólem serca i łzami w oczach. Ogarniała mnie wściekłość gdy słuchałam bredni wygłaszanych przez kierowniczkę tego obozu każni. A już szlag mnie trafił gdy podano kwotę przypadającą na utrzymanie jednego psa. Gdyby te pieniądze rzeczywiście szły tylko na potrzeby psów to one powinny opływać w dostatki, jeść najlepszą karmę z pozłacanych misek. Jeżeli patrzymy i widzimy psie szkielety, to pytajmy głośno gdzie te pieniądze się podziewają. Lubawski i jego protegowani powinni się z tego wytłumaczyć. Mam nadzieję, że krzywda tych biednych zwierząt nie ujdzie winowajcom na sucho. Podobno psie głosy nie idą pod niebiosy ale głosy psiarzy może dotrą tam gdzie trzeba i ktoś wreszcie zrobi porządek z tymi zwyrodnialcami z Dymin.
-
Mój poprzedni pies bokser też miał powaznie skaleczoną łapę. Aby zabezpieczyć szwy zakładałam mu dziecięcą podkolanówkę.Takie zabezpieczenie najlepiej zdawało egzamin. Żeby nie lizał i nie próbował ściągać zębami, skarpetę nacierałam, czosnkiem albo cebulą bo Lord nie znosił tego zapachu. Smierdząca skarpetka zabezpieczała szwy idealnie. Zwyczajna zaraz byla ściągnięta.
-
Wszystkie pieski i inne zwierzątka które odeszły w 2009r
Handzia55 replied to wtatara's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Lorduś, perełko moja, to już trzy miesiące jak Ciebie nie ma. 25 lutego 2009 r.odeszłeś po Tęczowym Moście a ja wciąż płaczę za Tobą. Byłeś ze mną 10,5 roku. Jak każdy bokser, byłeś wulkanem energii i szalonych pomysłów. Czasami byłeś draniem,ale zawsze słodkim draniem.Uwielbiałes pieszczoszki i przytulki,tylko czyhałeś na okazję, żeby władować się na kolana. Razem sypialiśmy,razem oglądaliśmy telewizję. Kiedy wracałam do domu, szalałeś ze szczęścia,nawet jeżeli to był powrót z pobliskiego sklepu. Szczekałeś na mniejak nie dość szybko twoim zdaniem zbierałam się na spacr z Tobą ( zupełnie jakbyś chciał powiedzieć "no rusz sie predzej). Jak nikt inny wyczuwałeś moje nastroje.To Ty pomogłeś mi przetrwać te straszne chwile po śmierci Babci i Mamy. Przytulałeś się do mnie, lizałeś mnie, a kiedy to nie pomagało przynosiłeś swoją zabawkę i zaczynałeś wariować. Twoje wygłupy zawsze mnie w końcu rozśmieszyły... Zabiła Cię choroba serca i błyskawicznie postępująca niewydolność krążenia. Nie było już dla Ciebie ratunku chociaż robiłam wszystko co w mojej mocy, żeby Cię ratowac. Twoja śmierć była dla mnie strasznym ciosem. Zostałam sama w pustym domu. Wieczory są straszne...Ciągle mam wrażenie, że słysze Twoje człapanie w przedpokoju, że zaraz wejdziesz i władujesz mi sie na kolana. W nocy się budzę bo czuję , że włazisz na tapczan,żeby się przytulić do moich nóg. Kiedy w kuchni gotuję coś co Ty lubiłeś, łzy same mi się cisną do oczu. W dalszym ciągu, odruchowo, wieszam wysoko kuchenną ścierkę,żebyś jej nie ukradł,jak to miałeś w zwyczaju. Brakuje mi Twojej wiecznie oślinionej mordy i Twoich pięknych oczu. Koty latają po ogrodzie, a Ty ich nie gonisz...Lorduś, tak lubiłeś ciepełko a teraz leżysz w zimnym grobie. Zasadziłam Ci drzewko, zapalam Ci świeczkę realną i wirtualną w ogrodzie ( tym naszym, po którym tak lubiłeś biegać i w wirtualnym ogrodzie psiej szczęśliwości). Lorduś, a kiedy i ja opuszczę ten padół, może dobry Bóg da, że wyjdziesz mi na spotkanie i raz jeszcze usłyszę Twoje radosne szczekanie.