Jump to content
Dogomania

Handzia55

Members
  • Posts

    3727
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Handzia55

  1. Ja też popieram i stawie się osobiście. A może by tak urządzić pikietę pod domami tych dupków? Oplakatować ich płoty zdjęciami zamęczonych psów?
  2. Echo Dnia łże jak najęte, że nikt do schroniska nie przychodzi! Czy oni są ślepi, czy niedorozwinięci?
  3. Mówiłam to na wczorajszym spotkaniu i napiszę tutaj. Byłam dwa razy w tym schronisku. Za pierwszym razem dowiedziałam się, że nie ma dziś kierowniczki i nie ma kto podpisać dokumentów więc nic nie załatwię. Oczywiście na psy nawet popatrzeć nie mogłam. Za drugim razem nawet do środka nie weszłam. Jakiś chłop stojący w wejściu powiedział, że dziś jest inwentaryzacja i psów nie wydają. Wniosek z tego taki, że adopcje były utrudniane na wszelkie sposoby.
  4. Ja też cały czas o to apeluję. Im więcej oskarżycieli posiłkowych tym mniejsze możliwości ukręcenia łba sprawie, tym większe szanse na proces sprawców i sprawiedliwy wyrok. Jesteśmy to winni tym zwierzętom, które tam zginęły.
  5. Dlatego piszę jeszcze raz: musi być oskarżyciel posiłkowy, żeby patrzyl na ręce prokuratorom!!! Najlepiej jakby to było Stowarzyszenie Obrona Zwierząt z Jędrzejowa. Gdzie diabel nie może tam Potter i Flizę pośle. Na nich nie ma mocnych!!!
  6. Mam dwa ważne pytania: 1/ Czy zostało złożone do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa? 2/ Ktora z organizacji złozy formalny wniosek o dopuszczenie do udziału w postępowaniu w charakterze oskarżyciela posiłkowego? Szczególnie pkt 2 jest bardzo, bardzo istotny. Znając kieleckie realia nie można wykluczyć, że prokuratura umorzy postępowanie z powodu niskiej szkodliwości społecznej czynu, braku dowodów czy czegoś takiego. Oskarżyciel posiłkowy ma prawo zgłaszac wnioski dowodowe, zaskarżać postanowienia i w ogóle patrzeć prokuratorowi na ręce.
  7. Proponuję także aby komplet zgromadzonych materiałów, ze szczególnym uwzględnieniem zdjęć, zgromadzeni zanieśli Lubawskiemu. Jeżeli braknie mu odwagi przyjąć te zdjęcia osobiście, to zostawić w sekretariacie, za pokwitowaniem, a następnie żądać odpowiedzi na podstawie przepisów o informacji publicznej. Ma prawo takiej informacji żądac nie tylko organizacja czy stowarzyszenie ale również osoba fizyczna. Jakby tak ze 100 osób zażądało odpowiedzi to urzędasy by zmiękły i przestaly udawac, że wszystko jest cacy.
  8. We wtorek będę w Kielcach i przyjdę do Urzędu Wojewódzkiego. Całym sercem jestem z Wami i z tymi biednymi psiakami z dymińskiej mordowni. Im więcej ludzi przyjdzie tym lepiej. Ciekawe czy Lubawski albo którys z jego przydupasów będzoe mial odwagę pojawić się na tym spotkaniu,
  9. Oglądałam ten program z bólem serca i łzami w oczach. Ogarniała mnie wściekłość gdy słuchałam bredni wygłaszanych przez kierowniczkę tego obozu każni. A już szlag mnie trafił gdy podano kwotę przypadającą na utrzymanie jednego psa. Gdyby te pieniądze rzeczywiście szły tylko na potrzeby psów to one powinny opływać w dostatki, jeść najlepszą karmę z pozłacanych misek. Jeżeli patrzymy i widzimy psie szkielety, to pytajmy głośno gdzie te pieniądze się podziewają. Lubawski i jego protegowani powinni się z tego wytłumaczyć. Mam nadzieję, że krzywda tych biednych zwierząt nie ujdzie winowajcom na sucho. Podobno psie głosy nie idą pod niebiosy ale głosy psiarzy może dotrą tam gdzie trzeba i ktoś wreszcie zrobi porządek z tymi zwyrodnialcami z Dymin.
  10. Aż się popłakałam ze wzruszenia.Zafirku,ta twoja szczęśliwa gwiazda niechaj ci świeci zawsze.Bądż zdrowy i szczęśliwy w nowym domku.A Twój nowy pan niech nam 100 lat żyje i z Zafirkowymi ciotkami kiedyś kieicha wypije!
  11. pGorąco popieram pomysł zainteresowania tematem Michała Olszańskiego. Moim skromnym zdaniem, szanse są duże. Stowarzyszenie a właściwie trzy dziewczyny, robią więcej niż całe organizacje. Są niesamowicie skuteczne i wierzę,, że Olszański chętnie to pokaże innym.
  12. Trzeba tylko wiedziec jakiego zapachu nie lubi pies. Metodę, którą opisałam, doradził mi lekarz weterynarii, naukowiec a nie praktyk, ale ta się okazała wyjątkowo skuteczna.
  13. Mój poprzedni pies bokser też miał powaznie skaleczoną łapę. Aby zabezpieczyć szwy zakładałam mu dziecięcą podkolanówkę.Takie zabezpieczenie najlepiej zdawało egzamin. Żeby nie lizał i nie próbował ściągać zębami, skarpetę nacierałam, czosnkiem albo cebulą bo Lord nie znosił tego zapachu. Smierdząca skarpetka zabezpieczała szwy idealnie. Zwyczajna zaraz byla ściągnięta.
  14. Zafirku życzymy Ci zdrówka i dobrego domku. Niech Twoja szczęśliwa psia gwiazda Cię tam zaprowadzi. Filuś i jego pańcia
  15. Lorduś, perełko moja, to już trzy miesiące jak Ciebie nie ma. 25 lutego 2009 r.odeszłeś po Tęczowym Moście a ja wciąż płaczę za Tobą. Byłeś ze mną 10,5 roku. Jak każdy bokser, byłeś wulkanem energii i szalonych pomysłów. Czasami byłeś draniem,ale zawsze słodkim draniem.Uwielbiałes pieszczoszki i przytulki,tylko czyhałeś na okazję, żeby władować się na kolana. Razem sypialiśmy,razem oglądaliśmy telewizję. Kiedy wracałam do domu, szalałeś ze szczęścia,nawet jeżeli to był powrót z pobliskiego sklepu. Szczekałeś na mniejak nie dość szybko twoim zdaniem zbierałam się na spacr z Tobą ( zupełnie jakbyś chciał powiedzieć "no rusz sie predzej). Jak nikt inny wyczuwałeś moje nastroje.To Ty pomogłeś mi przetrwać te straszne chwile po śmierci Babci i Mamy. Przytulałeś się do mnie, lizałeś mnie, a kiedy to nie pomagało przynosiłeś swoją zabawkę i zaczynałeś wariować. Twoje wygłupy zawsze mnie w końcu rozśmieszyły... Zabiła Cię choroba serca i błyskawicznie postępująca niewydolność krążenia. Nie było już dla Ciebie ratunku chociaż robiłam wszystko co w mojej mocy, żeby Cię ratowac. Twoja śmierć była dla mnie strasznym ciosem. Zostałam sama w pustym domu. Wieczory są straszne...Ciągle mam wrażenie, że słysze Twoje człapanie w przedpokoju, że zaraz wejdziesz i władujesz mi sie na kolana. W nocy się budzę bo czuję , że włazisz na tapczan,żeby się przytulić do moich nóg. Kiedy w kuchni gotuję coś co Ty lubiłeś, łzy same mi się cisną do oczu. W dalszym ciągu, odruchowo, wieszam wysoko kuchenną ścierkę,żebyś jej nie ukradł,jak to miałeś w zwyczaju. Brakuje mi Twojej wiecznie oślinionej mordy i Twoich pięknych oczu. Koty latają po ogrodzie, a Ty ich nie gonisz...Lorduś, tak lubiłeś ciepełko a teraz leżysz w zimnym grobie. Zasadziłam Ci drzewko, zapalam Ci świeczkę realną i wirtualną w ogrodzie ( tym naszym, po którym tak lubiłeś biegać i w wirtualnym ogrodzie psiej szczęśliwości). Lorduś, a kiedy i ja opuszczę ten padół, może dobry Bóg da, że wyjdziesz mi na spotkanie i raz jeszcze usłyszę Twoje radosne szczekanie.
×
×
  • Create New...