Jump to content
Dogomania

Aga3006

Members
  • Posts

    494
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Aga3006

  1. Szarusia, dzięki:) Rozjaśniłabym ogień w tle i światła od ognia na sierści, bo trochę ciemno, chociaż to może mój monitor kłamie. [img]http://oi49.tinypic.com/345cytv.jpg[/img]
  2. Bo właśnie tak się powinno rysować, a nie dłubać po kresce :oops: Pierwszy najbardziej mi się podoba, tekstura papieru fajnie wygląda.
  3. rysowane dla pana, który jest historykiem mi też trochę ten nogi wydają się dziwne, ale rysowane z małego, rozmytego, akwarelowego obrazka a pan powiedział, że ma być tak jak jest więc tak narysowałam. Chociaż w oryginale koń jest kary, co daje prawie jednorodną czarną plamę więc możliwe, że i ja coś zepsułam:oops:
  4. Domiśka Fajny ten haft, zwłaszcza słoń, czegoś takiego jeszcze na tym wątku chyba nie było:cool3:. Skan jak zwykle zepsuł kolory:mad: [img]http://oi45.tinypic.com/2lxdpqa.jpg[/img]
  5. Koooończę, mam jeszcze 4 do dokończenia więc jak już dokończę to wrzucę hurtowo ^^ do tego czasu dziewczynka: [img]http://oi49.tinypic.com/34rhxrr.jpg[/img]
  6. Dziękuję, nie sądziłam, ze się aż tak spodoba:oops: rodzice ostatni najlepszy :)
  7. rodzice koszulki rewelacja! Rysunek dla kolegi, niestety baardzo kiepskie zdjęcie i z niedokończonym tłem, ale już oddałam. [img]http://oi48.tinypic.com/359mfsy.jpg[/img] I szczeniak, którego jakoś nie chce mi się kończyć [img]http://oi50.tinypic.com/cupfl.jpg[/img]
  8. Dopiero teraz odzyskałam komputer Zaległe zdjęcia Niko [url]http://i1142.photobucket.com/albums/n602/aga3006/Niko%20i%20Oktawia/PA273560.jpg[/url] [url]http://i1142.photobucket.com/albums/n602/aga3006/Niko%20i%20Oktawia/PA273540.jpg[/url] [url]http://i1142.photobucket.com/albums/n602/aga3006/Niko%20i%20Oktawia/PA273528.jpg[/url] [url]http://i1142.photobucket.com/albums/n602/aga3006/Niko%20i%20Oktawia/PA273545.jpg[/url]
  9. betty dziękować ^^ Brutus to nie krzewy tylko takie jakieś plamy nieokreślone:eviltong:
  10. lider widac postęp! Takie cuś na próbę. Szkic ołówkiem, kolorowane w komputerze myszką:evil_lol: [img]http://fc00.deviantart.net/fs71/i/2012/273/5/0/zenon_by_stforek_potforek-d5gbxtg.jpg[/img]
  11. Bolsbokser zachwyca mnie jak z takiego byle jakiego zdjęcia potrafisz takie cuda wymalować:loveu: a kalendarz prezentuje się pięknie! vege świetne:loveu:
  12. Chciałam w sobotę iść, jeżeli mi się uda to zrobię zdjęcia, chociaż i tak nie mam komputera i nie wiem kiedy wróci z naprawy... do tego jeszcze mam zaległe zdjęcia do wstawienia z zeszłego tygodnia:shake:
  13. Kolor to wydaje mi się też kwestia zdjęcia, tamte były robione z lampą co go dodatkowo rozjaśniło... To jest sprzed roku bez lampy. [img]http://i1142.photobucket.com/albums/n602/aga3006/15%20czerwca%202011/P6150990.jpg[/img]
  14. Oktawia tylko takie mocno średnie niestety [img]http://i1142.photobucket.com/albums/n602/aga3006/Niko i Oktawia/1.jpg[/img] [IMG]http://i1142.photobucket.com/albums/n602/aga3006/Niko i Oktawia/trr.jpg[/IMG] [IMG]http://i1142.photobucket.com/albums/n602/aga3006/Niko i Oktawia/fgfhfh.jpg[/IMG] Miałam jeszcze zdjęcie grzecznych psów idących przy nodze, ale zostały na moim komputerze...
  15. [img]http://i1142.photobucket.com/albums/n602/aga3006/Niko%20i%20Oktawia/ghgjg.jpg[/img] [img]http://i1142.photobucket.com/albums/n602/aga3006/Niko%20i%20Oktawia/3.jpg[/img] [img]http://i1142.photobucket.com/albums/n602/aga3006/Niko%20i%20Oktawia/4.jpg[/img] [img]http://i1142.photobucket.com/albums/n602/aga3006/Niko%20i%20Oktawia/2.jpg[/img]
  16. Komputer mi padł chyba na dobre, piszę od brata a on tu nie ma żadnego programu do zdjęć więc muszę takie nieobrobione wrzucić :( Niko [img]http://i1142.photobucket.com/albums/n602/aga3006/Niko%20i%20Oktawia/5.jpg[/img] beczka:evil_lol: [img]http://i1142.photobucket.com/albums/n602/aga3006/Niko%20i%20Oktawia/rtyr.jpg[/img] [img]http://i1142.photobucket.com/albums/n602/aga3006/Niko%20i%20Oktawia/77.jpg[/img] [img]http://i1142.photobucket.com/albums/n602/aga3006/Niko%20i%20Oktawia/66.jpg[/img] [img]http://i1142.photobucket.com/albums/n602/aga3006/Niko%20i%20Oktawia/gffdgd.jpg[/img]
  17. Rybcia, nie mam jak pomóc... Nie znam nikogo kto mógłby je wziąć choćby na tymczas. Byłyśmy z Charly na superdługim spacerze- rajdzie z Niko i Oktawią(?) Mam trochę zdjęć, ale komputer mi się zepsuł, nie mam jak ich teraz wstawić.
  18. Betty, super, jeszcze bym tylko łapę dokończyła bo przy dociągniętym do końca przodzie dziwnie wygląda i zrobiła delikatny cień podłoża:p Dla tych którzy są zniechęceni rysowaniem podrzucam artykuł. o akwarelach ale można go właściwie odnieść do wszystkiego: [B]Sfrustrowany artysta. Wskazówki jak nauczyć się upadać i pozbierać znowu.[/B] Pamiętam kiedy pierwszy raz wzięłam się za malowanie akwarelą. Po mojej pierwszej akwarelowej lekcji przyszłam do domu i dumnie pokazałam mężowi jak to ja potrafię zrobić kolor brązowy. Z pewnością większość ludzi wie, że niebieski i żółty tworzą zielony i, że żółty i czerwony dają pomarańczowy. „ Ale, popatrz”, powiedziałam ,” kiedy wezmę troszkę niebieskiego troszkę żółtego i jakiś czerwony, mogę zrobić brązowy. A jak dodam jeszcze trochę niebieskiego mieszanka zmieni kolor na szary!” Zaczęłam czerpać radość ze stawania się artystką. A za niewiele czasu okazało się pewnego dnia, że jestem przygnębiona i sfrustrowana po całym dniu malowania, kiedy to coś mi nie wyszło. Mój mąż Nick zapytał mnie wskazując na czysty papier przede mną, „Lubisz ty jeszcze w ogóle malować?” Dobre pytanie. To był dla mnie punkt zwrotny. Uświadomiłam sobie, że … gdzieś w mojej malarskiej drodze zapomniałam o dobrej zabawie. Frustracja wzięła górę nade mną [B]Jak uczyć się upadać[/B] Kiedy niemowlę czyni swoje pierwsze chwiejne wysiłki w celu stanięcia na własnych nogach samodzielnie, pierwszym rezultatem jest wielkie pacnięcie na pupę, wywołujące zwykle zszokowaną minę na buzi zanim nawet potoczą mu się z oczek łzy. To straszne takie przewracanie się! Patrząc na dziecko możesz prawie usłyszeć jego myśl” Co to, co się stało? To boli!” Ale po paru takich pacnięciach, dziecko zdobywa pewną cenną umiejętność, której skutkiem w przyszłości okaże się chodzenie. A więc dzieci uczą się upadać. Po jakimś czasie uświadamiają sobie , że pieluszka chroni je przed jeszcze silniejszym uderzeniem. Kiedy przestają je nosić, odkrywają, że jeśli użyją rąk i kolan to ból po upadku jest mniejszy niż ten w nosie po uderzeniu o podłogę. Nawet w tak młodym wieku dzieci rozumieją, że upadanie jest nieodłączną częścią nauki chodzenia. Czy to wszystko jest warte bólu po upadku? Oczywiście, że tak! Próbując stać się artystą malarzem, powinniśmy wpisać naukę upadania w obowiązki, bo często będzie się to zdarzać. Zaczynamy malować z taką samą pewnością siebie jaką ma małe dziecko, które patrzy w odległy kąt pokoju wierząc, że jego małe nóżki tam go kiedyś zaniosą. Ale zanim to się stanie, jest pacnięcie z uczuciem niedowierzania, że to nie tak szybko… Patrzymy na obraz, który zaczęliśmy z taką wiarą w siebie i nadzieją, a widzimy tylko porażkę. Kolory są „żarówiaste”, perspektywa do kitu, drzewa wyglądają jak potwory, a ludzie jak kosmici. Oj, to boli! [B]Jak amortyzować upadek.[/B] A więc co można zrobić, aby amortyzować upadki, które prowadzą do frustracji? Oto kilka wskazówek, o których trzeba koniecznie pamiętać… [B]1. Poziom naszych oczekiwań jest zawsze wyższy od naszych umiejętności.[/B] To jest z jednej strony dobra rzecz, bo nas motywuje. Jesteśmy podobni do tego dziecka, które spodziewa się, że będzie mogło dojść do przeciwległej ściany zanim jeszcze w ogóle nauczy się chodzić. A tak przy okazji proszę zauważyć, że użyłam wyżej słowa zawsze. Nie ma znaczenia w jakim punkcie naszej artystycznej podróży jesteśmy, bo zawsze będziemy się spodziewać czegoś więcej po naszych pracach. Wystarczy sobie to uświadomić, a stanie się owa świadomość raczej siłą motywującą , niż źródłem frustracji. [B]2. Jesteśmy na dobrej drodze[/B] Wierzcie mi, że za każdym razem kiedy osiągnęłam jakiś sukces na mojej artystycznej drodze, był on poprzedzony okresem frustracji. Artystyczna podróż jest samotnością prób i błędów. Nie ma na to lekarstwa. Jak mawia Alvaro Castagnet „Nie ma remediów, ani skrótów”. Próbujesz czegoś – nie wychodzi, zaczynasz próbować czegoś innego. To jedyna właściwa droga. [B]3. Twoja praca twoim najlepszym nauczycielem[/B] Mogę wam dawać przykłady, odpowiadać na pytania i zachęcać was na różne sposoby, ale nigdy nie będę lepszym nauczycielem niż wasze własne obrazy. Gdzie wy widzicie błędy i porażki – ja widzę możliwości nauczenia was czegoś. Popatrzcie na wasze obrazy z perspektywy czasu i sami zobaczycie w nich swych przewodników. Przeanalizujcie ten proces. Zadajcie sobie sami pytanie: Czy walczycie z wartościami tonalnymi, pociągnięciami pędzla, mieszaniem kolorów? I tu zaczyna się następna lekcja. [B]Baw się znowu[/B] Kto twierdzi, że malowanie musi być poważną sprawą? Czyż nie spędzamy mnóstwa czasu w swoim dorosłym życiu na byciu poważnym? Nie wiem jak wy, ale ja wolałabym spędzać czas przyjemnie podczas malowania. Jeżeli malowanie bardziej was frustruje zamiast sprawiać wam przyjemność zapoznajcie się z tymi wskazówkami… [B]1. Przełam się[/B] Namalowałeś coś co uważasz za brzydkie. No i co z tego? Kogo to obchodzi? Uśmiej się z tego i jedź dalej. Najlepiej się ubawiłam w swoim życiu, kiedy mogłam podzielić się z kimś śmiechem z moich własnych błędów. Podczas jednego z moich pierwszych warsztatów instruktor powiedział przed całą grupą, że całkiem przypadkowo udało mi się namalować perfekcyjną głowę kaczki na moim obrazku przedstawiającym podwórko na wsi. Mogłam schować się ze wstydu i zakłopotania, ale nagle zobaczyłam śmieszną stronę tej sytuacji. On miał rację – to była perfekcyjna głowa. To było naprawdę zabawne! Potem miałam jeszcze wiele innych śmiesznych doświadczeń; skały wyglądające jak pieczone kartofle, postacie wyglądające jak ludziki z piernikowego ciasta, krowy jak gigantyczne świnie. Z tego wszystkiego nauczyłam się, że twórczość najlepiej rozkwita wśród śmiechu. [B]2. Używaj mnóstwo papieru[/B] Nowicjusze często stają się tak przywiązani do malunków, że zaczynają tworzyć rodzaj romansu z nimi. A akwarelista potrzebuje pokochać swoje obrazki i porzucić je. Nie inwestuj zbyt dużo pracy w żaden z nich, a wkrótce zobaczysz, że wzrósł twój poziom zadowolenia z malowania. Im więcej maluję tym bardziej uwielbiam sam proces powstawania obrazu. Zwykłe mieszanie farb i nakładanie ich na papier jest porywające. Zależy mi bardziej na procesie, niż na produkcie finalnym. [B]3. Krytykuj siebie tak, jak gdybyś krytykował swojego najlepszego przyjaciela.[/B] Nikt nie sieje takich zniszczeń w twoim artystycznym JA jak ty sam. Kiedy prowadzę warsztaty i zarządzam ćwiczenia z samokrytyki zawsze chcę, aby uczestnicy zajęć powiedzieli po dwie pozytywne rzeczy na temat swojego obrazu. Zasadą jest, że nie wolno im wyrazić żadnej negatywnej rzeczy ani usprawiedliwiać w jakikolwiek sposób czegokolwiek na obrazie. Mają po prostu powiedzieć dwa pozytywy. Jestem zawsze zdumiona trudnością z jaką im to przychodzi. A przecież to takie łatwe powiedzieć coś miłego o czyjejś pracy. Musisz się specjalnie szkolić ,żeby być własnym ochroniarzem. Chronić w sobie małego artystę przed najgorszym wrogiem – samym sobą. Przyjrzyj się magii w swoich obrazkach, zobacz miejsca, które wyszły ci dobrze. Ćwicz mówienie głośno pozytywnych rzeczy na temat swoich własnych prac.” Vinita , ale to niebo to ci wyszło”. Udawaj, że jestem tam z tobą i mówię: „OK, powiedz mi teraz co podoba ci się w twoim obrazku najbardziej i dlaczego.” I, jak już powiedziałam wcześniej obszary o które walczyłeś stanowią cudowne możliwości do nauki czegoś nowego. [B] 4. Przestań malować za nim skończysz.[/B] Wszystko słyszałam…”tylko dołożę tutaj tę małą plamkę.” albo „ Sądzę, że powinnam dodać jeszcze trochę niebieskiego do tego”” Kształt chmurek jest akurat” Moja rada tu jest następująca: PRZESTAŃ! ODŁÓŻ PĘDZEL! Lepiej zostawić jakiś oczywisty błąd, który jest pewnie namalowany, świeży i śmiały zamiast próbować go naprawić i skończyć wreszcie pracę jako wymęczoną i na (prawie) śmierć zamalowaną. Nie ma nic bardziej frustrującego niż usiłowanie poprawienia czegoś, pogarszając jednocześnie stan, który był przedtem. Możesz uniknąć tej frustracji zostawiając pracę w spokoju. Jest skończona, wystarczająco dobra, miałeś dobrą zabawę malując. Zostaw tak jak jest. [B]Moje doświadczenie[/B] Frustracja jest czymś czego wszyscy doświadczamy. Kilka lat temu sama walczyłam z nią tak bardzo, że już byłam gotowa rzucić malowanie, a sama myśl o tym spowodowała, że byłam jeszcze bardziej zniechęcona. Od tamtej pory coś się zmieniło i ulżyło mi bardzo. Włączam muzykę przy malowaniu. Nie traktuję siebie bardzo poważnie. Obniżyłam swoje oczekiwania. Chodzę na mnóstwo spacerów i robię dużo przerw. Dłubię coś w innych technikach i dziedzinach sztuki. Otaczam się ludźmi myślącymi pozytywnie. Frustracja czasem pojawia się i znika, ale nigdy nie zostaje na długo. Nie sądzę, żeby lubiła moje towarzystwo i głośną muzykę. Artykuł jest autorstwa Vinity Pappas. Tłumaczyła z angielskiego A. Filipińska Pozwoliłam go sobie skopiować (i uporządkować przy okazji) stąd: [URL]http://www.akwarela**********/inspiracje,17/mowie-stop-malowanie-to-nie-dla-mnie,916.html[/URL]
  19. Pamiętam tę pracę:) Ja nie lubię staroci kończyć. Taka mała zmiana na pysku a od razu przestrzeni nabrał.
  20. Ja bym trochę rozjaśniła to drzewo na pierwszym planie, jakieś złote farfocle wewnątrz dodała czy coś :diabloti: Babeczka, właściwie to z wyobraźni, szkic był ze zdjęcia [img]http://fc08.deviantart.net/fs70/f/2012/273/3/b/woman_by_stforek_potforek-d5gbxlw.jpg[/img]
  21. [quote name='Bolsbokser']Aga, oczywiscie ze sie nadal. Bedzie w kalendarzu. Pisalam dawno temu maila ale juz nieaktualne bo sie nie odzywalas to sama drugi portretet zaczelam rysowac bo brakowalo nam jednego.[/QUOTE] Nie odzywałam się? Musiałam chyba przeoczyć:shake: strasznie przepraszam:flaming:Ale dobrze, że już komplet jest. Coś czuję, że ten kalendarz będzie jeszcze lepszy niż poprzedni.:cool3:
  22. Dawno mnie tu nie było :oops: Betty świetny!:loveu: bardzo trudne są takie siwe pyski. Bolsbokser, rysunek obłędny! :crazyeye: A ten mój się jednak nadał? Koma cudo jak zawsze:loveu:
  23. [quote name='elinka']Dostałam ten obraz od żony po zmarłym właścicielu mojego tymczasika Anatolka (TM*:-(). Najprawdopodobniej jest to stary obrazek. I masz rację, są już na nim widoczne ślady zalania. Chcę go sprzedać, aby uzbierać na karmę dla zaadoptowanych piesków mojej sąsiadki, ale nie wiem, czy on w ogóle przedstawia jakąś wartość???[/QUOTE] Mozliwe, że to co zaraz napiszę to jakieś herezje, nie znam się aż tak żeby jakiejś tu profesjonalnej oceny dokonywać, jedynie moje subiektywne zdanie przedstawiam. Obrazek mi się bardzo podoba, i ogólnie bardzo lubię styl w jakim jest namalowany, który teraz ciężko znaleźć, kojarzy mi się ze starych książeczek z dzieciństwa i rysunkami babci. Talki obrazek ,,z duszą'' to jest. Gdybym urządzała pokój w ,,babcinym'' stylu to koniecznie musiałbym mieć coś podobnego na ścianie:loveu: Sprzedawaj śmiało, na pewno znajdzie sie jakiś amator starych obrazków.
×
×
  • Create New...