-
Posts
22228 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Jasza
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Trzy na szynach to ja miałam z matmy :roll: i to często gęsto. I patrząc na swój portfel czasem i swoje paragony - słusznie :diabloti: -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
[URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/ea103ad428d6b848.html"][IMG]http://images35.fotosik.pl/1948/ea103ad428d6b848gen.jpg[/IMG] [/URL][URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/8830bfc94a19b3a5.html"] [/URL][URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/00ae46b5ab49a90f.html"] [/URL][URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/25c2e818de7c474f.html"][IMG]http://images38.fotosik.pl/2086/25c2e818de7c474fgen.jpg[/IMG][/URL] -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
[URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/6a9ea77a840e1fed.html"][IMG]http://images44.fotosik.pl/734/6a9ea77a840e1fedgen.jpg[/IMG] [/URL][URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/3517c3578f877ced.html"][IMG]http://images37.fotosik.pl/2101/3517c3578f877cedgen.jpg[/IMG][/URL][URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/6735878ba8b89bed.html"] [/URL][URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/0c32951f5c7bca1f.html"][IMG]http://images46.fotosik.pl/2094/0c32951f5c7bca1fgen.jpg[/IMG][/URL] -
Uczmy się od psów. Maluch z Shar peiem - :loveu: [url]http://www.joemonster.org/filmy/53655/Uczcie_sie_od_psow[/url]
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Nasza wyprawa na Trzy Kopce ze wszech miar udana. Zdjęcia wkleję jutro, choć nie mam ich zbyt wiele, a najlepszych nie zrobiłam, nie dałam rady z przyczyn obiektywnych.;-) Wyprawę zaczęliśmy spod parkingu w centrum Wisły, niedaleko Starej Karczmy, gdzie mieliśmy nadzieję po powrocie zjeść coś dobrego. Potem przez park, wzdłuż Wisły do Gościejowa i mniej więcej przed Nową Osadą w okolicach Jonidła weszliśmy już na szlak ( zielony, przemalowany na czarno, a może pociemniały od słońca lub deszczu (??). Niebo jak w bajce, plecaki lekkie, tobołki podekscytowane co kilka metrów taplały się w rzece, mama znalazła pierwszego grzyba i dla Niej w zasadzie ta wyprawa już była udana ;-) Podejście do miejsca gdzie zielony szlak łączy się z żółtym trochę strome – to nasza trzecia wycieczka na Trzy Kopce i za każdym razem wydaje mi się, że „ostatnio a ż t a k stromo nie było!” ;-) Kiedy już dotarliśmy na żółty, zaczęliśmy się zachwycać widokami, idzie się praktycznie płaskim terenem, taką grzędą, szeroką, szutrowo-kamienistą drogą, miejscami lasem, miejscami na otwartym terenie, z łąkami pachnącymi nieziemsko i brzęczącymi od owadów. Niebo nadal było niebieskie, mama z częstotliwością co dziesięć minut dziękowała Bogu za pogodę ( tak, tak, dobrze przeczuwacie do czego zmierzam :eviltong:) a Tata cmokał i kręcił głową, żeby nie zapeszała. W momencie, kiedy już słońce dobrze nas przypiekło, w oddali zamajaczył daszek Telesforówki. No i uff. W samą porę, można było się posilić ciastem i chlebem ze smalcem, napić gorącej herbaty ( to już prawie nasza trzykopcowa tradycja, tylko ciasto za każdym razem inne ;-)) . Była niewielka wsypa bo Reksio zachował się jak burak i pogonił białą kotkę, która wylegiwała się w kolorowym garbusie :shake: ( wyrwał mi smycz, bo oczywiście był zapięty). Kotka na szczęście się nie patyczkowała, dała mu w nos i mały uciekł w stronę grilla, gdzie został już do końca postoju obrażony na cały świat, bo dostał po głowie. A, nie, jeszcze wyszedł na chwilę popilnować Mamy, która skorzystała ze sławojki pod lasem i musiała trzymać drzwi kolanami :diabloti: Tobołki jak straż przyboczna ułożyły się na trawie i tylko spoglądały kto się odważy zbliżyć i zakłócić spokój ;-) Niebo nadal błękitne. Obłoczaste. Cudne. No, to jeszcze zdjęcia na samych Trzech Kopcach. W różnych konfiguracjach, Reksio na drzewie, Misia na drzewie, Mama z Tatą, a teraz wy, a teraz my, a z lewa i z prawa.:roll: Ruszamy. Przed nami dwie i pół godziny żółtym szlakiem i piękny spacer. Tak, tak, wtedy zaczęło pomrukiwać niebo, choć nadal świeciło słońce i było złudnie pięknie i w zasadzie gdybyśmy się nie wsłuchiwali w te pomruki, i gdyby tobołki nie zaczęły panikować :look3:, moglibyśmy się nadal łudzić, że piękna pogoda nam dopisała…:stormy-sad::stormy-sad::stormy-sad: No, ale dwie i pół godziny, to dwie i pół godziny, biec nie będziemy. Mamy oczywiście peleryny, kurtki, [I]waterproofy[/I], campusy, ochraniacze, powłoki membranowe, hej, nic nam nie będzie, z cukru nie jesteśmy. No! Trochę pociemniało. Dookoła wszystkie szczyty w granatowych chmurnych dymach. Czantoria zniknęła. Jeszcze trochę pociemniało. I jak to w górach. Nagle. Po prostu wpadliśmy do rzeki. A! Nie, to nie my wpadliśmy do rzeki, to rzeka wpadła na nas.. Tak jakby. Drzewa gałęziami sięgnęły ziemi. A potem po prostu byliśmy mokrzy. I nic nie dała rowerowa peleryna w której Mama wyglądała jak Wader ( „ona jest taka wielka, że jak będzie padać, to się wszyscy pod nią zmieścimy, nie martwcie się!”) i ruska kurtka taty ( „ ruskie są niezniszczalne, patrzcie, jaki mocny materiał!”) ani moje i Damianowe szarogandalfowe nieprzemakacze. Rzeka nas porwała, zmiotła pod choiny, w takiej sytuacji nie można zrobić nic, jak tylko wybuchnąć śmiechem ( wypluwszy najpierw wodę, żeby się nie zakrztusić), zabrać tobołki pod pachę i ruszyć. A w zasadzie popłynąć. Bo burza dopadła nas na stromiźmie. Do parku dotarliśmy ( tfu, dopłynęliśmy)– i dziwnie doprawdy spoglądali na nas ludzie stojący bezpiecznie pod wiatami przystanków w suchych i czystych ubraniach, albo ci przemykający z parasolami między kroplami mżawiącego już teraz deszczu.. Misia odmówiła opuszczenia ramion Mamowych i na znak protestu skuliła nóżki w momencie kiedy ją moja rodzicielka chciała postawić na suchym ladzie w wyniku czego przeturlała się po chodniku jak obwarzanek i po dwóch pełnych obrotach wylądowała w kolejnym rozlewisku. Byłam już jednak w takim stanie, że mogłam tylko parsknąć śmiechem. Reksio przez całą drogę spoglądający na mnie z wyrzutem i karcąco, teraz pokręcił tylko głową. Na szczęście mimo niedzieli targowisko było czynne. Kupiliśmy wielkie kolorowe ręczniki i wypatrzyliśmy werandę na obmurowanym ze wszystkich stron placyku na plebanii.:cool2: Tam się trochę osuszyliśmy, pościągaliśmy mokre kurtki ( ruska też przemokła na wylot :diabloti:), plecaki, powycierałam ogonki, wylaliśmy wodę z butów, wykręciliśmy skarpetki, rozdarłam sobie bluzkę po szyję prawie ( „wyglądasz teraz jak p r a w d z i w a hippiska!” pocieszył mnie tata :evil_lol:). Po chwili okazało się, że ręczniki made In china zostawiają na naszych ubraniach i skórze a także sierści tobołkowej miliony zielonych i czerwonych cicików, więc teraz zaczęliśmy się otrzepywać z tych farfocli, zastanawiając się czy jest w Wiśle miejsce gdzie nas nie wyproszą kiedy poprosimy o obiad ;-) Jeżeli proboszcz nie był akurat na mszy to miał pewnie niezłe przedstawienie pod swoimi oknami…:-? No, obiad był udany. Stara Karczma wewnątrz pełna, na zewnątrz z racji pogody świeciła pustkami. Usadowiliśmy się na ręcznikach, tobołki prawie od razu zasnęły przykryte i wreszcie bezpieczne. Niestety jak już zjedliśmy i wypiliśmy gorące herbaty i rosoły, ciągle w mokrych ubraniach oczywiście, zrobiło nam się strasznie zimno, na dodatek utknęłam w toalecie, bo wąskie mokre dżinsy co prawda zdjęłam, żeby się wysikać, ale już wciągnięcie ich z powrotem wydawało mi się przez dziesięć minut niemożliwością :diabloti:. Czułam się jak wąż powracający ( wiem, wiem to wbrew naturze!) do wylinki… Na parkingu zrobiłam mały [I]striptiz [/I]i w samochodzie jechałam już owinięta w piknikowy obrus Mamy :roll:, boso, obłożona dwoma mokrymi jeszcze, ale już ciepłymi, posapującymi tobołkami. Mimo wszystko było cudnie :loveu:. Misiowe uszka i brzuszek różowe jak dawno nie. Uśmiałam się za wszystkie czasy. Mama ma grzyby. Zakwasy nie dokuczają. Katary nas ominęły. Tylko pralka pełna mokrości się kisi. I buty wypchane gazetami straszą na parapecie. Ale co tam. Polecamy Trzy Kopce. I planujemy wyprawę sobotnią. Chyba bez względu na pogodę :diabloti: [IMG]http://www.portalgorski.pl/galerie/cpg/albums/472-konkurs-fotgraficzny-burza-w-gorach/normal_bartlomiej-rzepa-burza-w-gorach.jpg[/IMG] [url]http://www.portalgorski.pl/galerie/cpg/displayimage.php?pid=21308[/url] -
A dzisiaj już pięknie i rześko, tylko mury jeszcze kumulują wspomnienia ciepła. Ale lżej. Ulga. Bazyl chyba nareszcie odetchnął, prawda? Pomidorki przeżyły?
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Napój zmieszany z tego, co akurat jest w lodówce ;-) Ten akurat: sok porzeczkowy, nalewka wiśniowa, lód, cytryna i woda.:loveu: -
SOP wnioskuje o rządową dotacje na klimatyzatory ;-) Brzmi dobrze, no nie?? Jak u Was Maciaszku? Burza była?
-
Załóżmy Stowarzyszenie Ostatniego Piętra :diabloti: W Świonach spora burza, potem druga i ulewa, a teraz wyszło słońce i to wszystko pięknie podgrzewa... Uciekamy do lasu. Wolę komary.
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
[IMG]http://images41.fotosik.pl/2079/dcd17c2d8fe0f767gen.jpg[/IMG] :evil_lol: [IMG]http://images47.fotosik.pl/1857/0d33a79f24639ed5gen.jpg[/IMG] [IMG]http://images43.fotosik.pl/1871/3241b701704fa8aagen.jpg[/IMG] [IMG]http://images39.fotosik.pl/2076/9e2c6a0c01ac50ccgen.jpg[/IMG] -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
[IMG]http://images46.fotosik.pl/2092/053008c18a32aab1gen.jpg[/IMG] [IMG]http://images49.fotosik.pl/1936/cd6367b8ec51d3aagen.jpg[/IMG] [IMG]http://images46.fotosik.pl/2092/12fe5a72de7d6e77gen.jpg[/IMG] [IMG]http://images43.fotosik.pl/1871/b4bc588055374077gen.jpg[/IMG] [IMG]http://images40.fotosik.pl/2084/147b1fed2c2083c4gen.jpg[/IMG] -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Rozmaryn jeszcze żyje. Wentylator pracuje i kręci głową. Malutkie, tłuste łapki odpoczywają... Wczoraj postanowiliśmy nie wracać do domu przed wieczorem. Rozłożylismy się najbliżej jak się da, bo wędrowanie, nawet po lesie, w takim skwarze i duchocie jest niezbyt rozsądne. Pod sam koniec przyszedł Damian i przyniósł butelkę świeżo zrobionego koktajlu z truskawek. Było fajnie, tylko Reksio coś nie chciał pozować do zdjęć...;-) -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
[URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/1163d1f141311d27.html"][IMG]http://images40.fotosik.pl/2083/1163d1f141311d27gen.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/c59a32a3c6ae12f0.html"][IMG]http://images40.fotosik.pl/2084/c59a32a3c6ae12f0gen.jpg[/IMG][/URL] -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
[URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/830f7949e4d1a056.html"][IMG]http://images41.fotosik.pl/2078/830f7949e4d1a056gen.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/000c4ff4b5b5ef2f.html"][IMG]http://images37.fotosik.pl/2099/000c4ff4b5b5ef2fgen.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/370dcb4fde4fdb32.html"][IMG]http://images48.fotosik.pl/732/370dcb4fde4fdb32gen.jpg[/IMG][/URL] -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
[URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/61180a7c315645d2.html"][IMG]http://images44.fotosik.pl/732/61180a7c315645d2gen.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/eec83c8c6502fce5.html"][IMG]http://images37.fotosik.pl/2099/eec83c8c6502fce5gen.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/f945cbfa0b7610a5.html"][IMG]http://images34.fotosik.pl/695/f945cbfa0b7610a5gen.jpg[/IMG][/URL] -
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
W domu jest gorzej jeszcze...:-( -
[IMG]http://joemonster.org/images/vad/a23939_2.jpg?1371683781[/IMG] [IMG]http://joemonster.org/images/vad/a23939_5.jpg?1371684522[/IMG]
-
Określenie "okno na wschód" wyjaśniają dlaczego "da się żyć".;) Polecam okna na południowy zachód i mieszkanie pod samym dachem.:bigcry::grab:
-
Zazdroszczę rzeki na spacerach. W taka pogodę jak znalazł.
-
Bo: link jednak kliknęłam i choć wiem, że psom wisi to jak one same wyglądają, to dla mnie to ośmieszanie żywego stworzenia. Ani nieświadomego jeszcze tego jak wygląda małego dziecka, ani zwierzęcia nie potraktowałabym tak, by było pośmiewiskiem. Dla mnie to coś, czego nie muszę tłumaczyć. A otyłość u domowych zwierząt to oczywiście jest problem, nie porównuję tych dwóch zjawisk.
-
[IMG]http://faktopedia.pl/uimages/services/faktopedia/i18n/pl_PL/201306/1371480331_by_vampiirike_500.jpg?1371480331[/IMG]
-
Płakać mi się chce....to jedno zdjęcie wystarczy. Linku nie otwieram.
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Zazdroszczę klimy w pracy...:roll: U mnie biurko od rana skąpane w słońcu. Tobołki ożywiają się w zasadzie tylko na porankowych spacerach. Dzisiaj wiał wiatr i było całkiem przyjemnie. Misia - starsza porządkowa i ficywertka bez miotły ustawiała do pionu wróble biegając wzdłuż żywopłotów, a Reksio rozgryzał szyszki. Za to teraz, mimo, że nie ma jeszcze ósmej, upał zaczyna się wspinać... W niedzielę jedziemy na Trzy Kopce, mam nadzieję, że będzie troszkę chłodniej, bo dojdziemy tam w postaci sześciu skwarek. -
Właściwie mogłabym w taką pogodę funkcjonować tylko w nocy... Co z planami klimatyzacyjnymi?
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Schłodzona w lodówce mięta ze świeżą melisą i limetką, woda, drink jabłkowy z lodem i nalewką z wiśni, zmrożone czereśnie, woda, arbuz, schowany w zamrażalniku serek homogenizowany, woda, zimna zielona herbata...w moim brzuchu niedługo zamieszkają żaby.... A Wy? Jak sobie radzicie z upałem?