-
Posts
22228 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Jasza
-
Świętokrzyskie jakie cudne, czyli moja dzika Frida :)
Jasza replied to Roszpunka's topic in Już w nowym domu
O takiej godzinie nieludzkiej? ;-) Ja wczoraj padłam po siódmej, znaczy po dziewiętnastej...:-) -
Hexoderm wysłałam, zaraz poleci przelew. Tylko 20 PLN ale przed wypłatą krucho.
-
Świętokrzyskie jakie cudne, czyli moja dzika Frida :)
Jasza replied to Roszpunka's topic in Już w nowym domu
[I]"Gdzie jest ten mały pies.."[/I] ;-) Zaiskrzy między nimi też - o ile już się to nie stało... -
To wcale nie takie "tylko" ;-)
-
Porzucili mnie na parkingu i już nie wrócili! - pomożesz mi przetrwać?
Jasza replied to Figanna's topic in Już w nowym domu
Miałam dzisiaj maila w sprawie szczeniaka ( innego) podesłałam Neskę i Twój numer Wtatara. -
Kiko po wielu perypetiach ma wreszcie swój własny dom.
Jasza replied to gallegro's topic in Już w nowym domu
Szukamy zakoconego domu dla Kiko zatem :-) Ile ona waży? Jakiej jest wielkości? ON-kowata? -
Trzymamy mocno. Pakuję Hexoderm i wysyłam jutro.
-
Tomku - :calus: Żadne słowa Cię nie pocieszą tak jak Wasze stado.... Pomysł ze skapetką jest bardzo dobry. Moja Miska bardzo lubi się ze mną bawić starymi rajtkami z zawiązanym na nich suplem, przeciągamy się, potem ona "wygrywa", ucieka i biega z nimi po mieszkaniu, potem przeciągają się z Reksem :-) Prasowane kości i wędzone uszka - też fajny pomysł i na pewno Kaja je polubi i zajmie się na jakiś czas. Sprobuj ją zostawiać samą w domu na razie na kilka minut - nawet dwie, trzy minutki - wychodź i wracaj, wychodząc nie żegnaj się z nią i nie zwracaj na nią uwagi bezpośrednio przed wyjściem. Możesz jej dać wychodząc np. kawalek takiego wedzonego ucha zawinięty w starą rękawiczkę ( ja tak robię do dzisiaj) - spróbuj też ubierać kurtkę i przechodzić w niej do pokoju, potem ją znowu ściągnąć itd, żeby nie kojarzyla ubierania się i np. brania kluczy do ręki z Twoim wyjściem. Wychodząc oprocz smakołykow zostawiaj jej włączone cicho radio i małą lampkę - jeżeli jest ciemno. Ja miałam ciężkie przejścia z lekiem separacyjnym u Reksia, łącznie ze skargami sąsiadow i bojami z administracją - tymi sposobami sobie poradzilam, więc radzę od samego początku z Kają nad tym pracować - żeby zostawanie samej nie było dla niej wielkim problemem. Agato - odwalasz kawal dobrej roboty! :-) Uściski dla Kajeczki.
-
Świętokrzyskie jakie cudne, czyli moja dzika Frida :)
Jasza replied to Roszpunka's topic in Już w nowym domu
Ja już nie pamiętam jaki na mojego znalazłam...chyba po prostu mu powiedziałam i przeczekałam burzę. Do dzisiaj czasami jak ma zły dzień to mi wypomina...ale śpi z Miśką wtuloną w jego ramię i ...całują się ciągle ;-) bo Miśka przytulas. Kciuki Roszpunko za ...wiadomo za co.:-) -
Ja tam myślę, że Neli potrzebne towarzystwo...;-)
-
Goldi trzęsąca kruszynka pomóżmy bo nie przetrwa zimy
Jasza replied to kajak's topic in Już w nowym domu
Odwiedzamy i czytamy. Mam nadzieję, że Goldi grzeczniejszy - oby te jego zapędy nie okazały się poważniejsze niż się to teraz wydaje. Przepraszam że kraczę ;-) -
Maleńka Sunia - kolejna ofiara wyrzucona z samochodu - jest w DT
Jasza replied to henikar's topic in Już w nowym domu
Na pierwszą malutka. -
Lilko, napisz czy wysłać Hexoderm.
-
Ja też uważam, że jak na warunki schroniskowe, Justyna i wszyscy pracujący w schronisku ludzie zrobili wszystko co mogli. Więcej niż zrobił dla Sziry jej pan... Bonsai - ja też widziałam Twoje zdjęcia i zawsze jestem pod wrażeniem. Dziękujemy! Co do Figu - to ja już nie mam słów nawet. Czapki z głów. Maleńka - wytrzymaj do niedzieli....
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
Jasza replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
Stempel?? Czemu?? -
Porzucili mnie na parkingu i już nie wrócili! - pomożesz mi przetrwać?
Jasza replied to Figanna's topic in Już w nowym domu
Przepraszam, że zaglądam tylko w biegu.... Nie ogarniam. Nieustające kciuki z malutką. -
I Maszka dzielna... Ale się porobiło..... Za rodzinę zza Wisły - kciuki. Jeśli już Maszkę trochę kochają - to cóż im będzie przeszkadzać, że jest słaba i po operacji? Nic. Ciepłe myśli posyłam i jutro mocno ściskam kciuki. (Moja Miśka też po sterylizacji aborcyjnej, bylo dobrze, u Maszki też będzie!)