-
Posts
2380 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by joanna83
-
[quote name='mamanabank']joanna zajrzyj tutaj, Mada napisała na tej stronie jak postępować, zeby pies zjadał wszystko z miski [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f412/agresja-do-innego-psa-138316/index31.html[/URL][/quote] Dziękuję, to wydaje się być dobra metoda.Tylko obawiam się,że jednak mój pies jest w stanie zagłodzić się na śmierć:(Cały czas ma wystające żebra i te biegunki.
-
[quote name='hecia13']Szczerze mówiąc nie bardzo rozumiem o co chodzi z miską i żarciem. Dlaczego dziecko ma chodzić koło pełnej miski a pies nie ma prawa jej bronić? Mój poprzedni pies miał rok ja pojawiło się pierwsze dziecko, dwa lata jak drugie. Dzieci wiedziały od małego, że psiej miski ruszać nie wolno, bo jest jego. Poza tym pies zjadał i miska była zabierana. Kiedy jadł, dzieci do niego nie podchodziły. Doskonale o tym wiedziały i kiedy były na tyle duże, że chodziły samodzielnie po mieszkaniu, trzymały się z daleka od jedzącego psa. A co zrobisz jak dziecko nauczone, że wasz pies pozwala sobie nawet z miski żarcie wyciągać, podejdzie do obcego psa i spróbuje tego samego z nim? Moim zdaniem zresztą dzieci powinny wiedzieć, że do obcych psów podchodzić nie wolno, bo psu ani dziecku nigdy nie można do końca zaufać, niestety :D[/quote] Moja córka jest nauczona,że obcych piesków nie można dotykać bez pozwolenia. Ona jest bardzo spokojnym dzieckiem. Nie biega za psem cały dzień, nie ciąga go,nie szczypie. Gdy się bawią, to zwykle rzuca mu piłeczkę na naszym łóżku lub podaje zabawki (nawet swoje). Nie jest bardzo głośna,chociaż oczywiście zdarza się jej atak histerii, jak każdemu dziecku w tym wieku. Pies absolutnie nie boi się krzyku córki. Kiedy mała zaczyna płakać w zabawie z nim, wtedy odchodzi od niej (jak mówiłam ma długie łapy i waży już ponad 25 kg, a myśli,że jest maluszkiem i wchodzi do nas na kolanka, lub przypadkowo siada na nóżkę córki). Ada nie jest absolutnie zazdrosna o nasze relacje z psem, natomiast kiedy bawię się z nią na podłodze pies zawsze wchodzi na moje kolana. Nigdy jednak nie walczą o miejsce na fotelu, kanapie czy gdziekolwiek. Chociaż zdarza się,że pies wchodzi na fotel gdzie siedzi Ada, ale to w nadziei,że się zmieści obok. Wchodzi również na moje kolana, a raczej wskakuje gdy się czegoś przestraszy lub po prostu ma ochotę na przytulanki. Ostatnio fuknął na niego kot mojej mamy i Snup wskoczył na moje kolana rozbiegając się przez całe mieszkanie. Nie zabraniam mu,bo rozumiem,że boi się różnych rzeczy i szuka bezpieczeństwa. Karjo2 odpowiem po kolei na Twoje pytania. Tak zdarza się,że zwracam córce uwagę podniesionym głosem, głównie w sytuacjach dotyczących jej bezpieczeństwa i wydaje mi się to zupełnie naturalne. Wychodzimy z psem na kilka spacerów dziennie (teraz ok 5). Zwykle jest puszczony luzem pewnie ze względu na moje lenistwo,bo zazwyczaj wychodzimy na łaczkę,kóra jest 10 metrów od naszego bloku. Jeśli idziemy na dużą łąkę lub do lasu, pies w drodze jest zawsze na smyczy. Na spacerach rzucamy mu patyk lub piłkę,a on aportuje i tak do znudzenia. Chyba,że akurat spotkamy innego chętnego do zabawy pieska,to biegają sami. Nagradzamy go za wykonane komendy smakołykami lub głaskaniem. Z przywoływaniem jest coraz lepiej. Tylko kiedy zobaczy niektóre psy,to przychodzi dopiero za 3-4 zawołaniem. W domu też zazwyczaj bawimy się w aportowanie, bo pies sam przynosi zabawki. Jak już mówiłam często córka mu rzuca. Karmime go 4 razy dziennie. Ze względu na jego problemy z żołądkiem raczej podajemy mu tylko suchą karmę. Niechętnie ją je, więc miska sti cay czas Częst corka przynosi mu po jednej chrupce do pokoju i podaje z rączki. Wtedy zjada więcej. Kilka razy w tygodnieu jeździmy do teściów na działkę lub gdzieś na piknik za miasto i wtedy pies nie chce w ogóle jeść (no może poza naszymi kanapkami, a tego nie może dostać,bo ma natychmiast biegunkę). Aha i zauważyłam,że jest nerwowy na smyczy. Wtedy boi się bardziej np rowerów. Może dlatego,że za mało chodzi na smyczy? Przypomniało mi się,że na samym początku (pierwsze dni) pies w ogóle nie przychodził na wołanie mojego męża. Najczęściej chował sie pod moje nogi lub wchodził na kolana. Później mąż kucał i go przywoływała i pies się w końcu przekonał. Ostatnio zauwazyłąm,że zdarza mu się zdyscyplinować inne pieski, głównie takie małe natręty, które skaczą na niego. Zdarzyło się też, że zaatakował psa, który zbliżył się do wózka córki. To chyba tyle. Karjo2 dziękuję Ci za te wszystkie linki. Są bardzo ciekawe. Już zaczęliśmy wprowadzać w życie kilka sztuczek tam opisanych.
-
[quote name='mamanabank']Ja też nie chciałabym się mądrzyć, ale mam czworo dzieci dosyć małych i trzy psy. Jeden z psów ma tendencję do pilnowania miski przed dziećmi, nie rzuca się na dzieci tylko do miski, kiedy dziecko wchodzi do kuchni, a w misce jest jeszcze troche granulek, dlatego po jedzeniu, kiedy psy tracą zainteresowanie jedzeniem, karmę wysypuję i chowam miski, wtedy pies nie musi się obawiać, że dziecko mu coś zeźre. A jak psy jedzą staram się, żeby dzieci nie chodziły wokół nich, mimo,że zaden nigdy nie warknął znad miski. Joanno, co o tym sądzisz?[/quote] Przepraszam, że post pod postem,ale nie odpowiedziałam. Nie wiem,czy chowanie miski w moim przypadku pomoże. Chyba lepiej ten problem rozwiązać,a nie tylko załagodzić. To jeszcze szczeniak i trzeba wyeliminować przyczynę a nie tylko łagodzić objawy. Warczenie może się za chwilę pojawić w innej sytuacji.
-
Dziewczyny macie rację. Rzeczywiście problemem jest stosunek mego męża do psa,a raczej jego błędnie rozumiana teoria dominacji :( Jesteśmy właśnie po poważnej rozmowie.Szkolenie w tej chwili odpada ze względów finansowych,ale chyba udało mi się przekonać ukochanego,że nasz pies jest bojaźliwy i wymaga innego traktowania. Widzicie sprawa wygląda tak,że pies boi się mojego męża (dziwne,bo to ja częściej podnoszę głos , nie tylko na niego). Zaczęłam to dokładnie obserwować i widzę,że kiedy ja szaleję z córką, pies się przyłącza. Kiedy mąż się z nią bawi, pies przybiega do mnie na kolana. On generalnie nie przepada za mężczyznami, np nie reaguje gdy obcy mężczyzna woła go po imieniu (do kobiet zawsze biegnie). Będziemy nad tym pracować. Nie chciałam stresować psa i w zasadzie przestałam mu wydawać jakiekolwiek komendy...
-
Już wszystko wyjaśniam,bo chyba źle przedstawiłam sytuację. Pies trafił do nas jako maluch niespełna 3 miesięczny. Od początku był bojaźliwy i chorowity (głównie problemy z żołądkiem). Jednak ten strach u szczeniaka chyba jest normalny. Snup nie ucieka na spacerach (zwykle chodzi luzem), wraca na komendę machając ogonem, ale boi się rowerów i ciemności (wieczorem nie lubi za długo spacerować, a jak ktoś go zaskoczy wychodząc z krzaków, to potrafi uciec do domu). W dzień wita się z każdym, zagląda ludziom do wózków, co doprowadza mnie do białej gorączki. Natomiast w domu od początku pozwalaliśmy mu towarzyszyć nam na każdym kroku, tzn spać na kanapach i fotelu itp. W nocy śpi z nami w łóżku,chociaż mój mąż jest świecie przekonany,że tak nie jest :oops: Uczymy go siadać, leżeć, dawać łapkę na komendę i nagradzamy zawsze smakołykami. Gorzej jest z oduczaniem. Rzeczywiście dostał kilka razy klapsa, ale już od razu było widać,że to nie skutkuje. Posikiwanie było od zawsze. Głównie jak mąż wracał z pracy. Później jak zganiał psa z łóżka,czy kazał wyjść z pokoju. Teraz zdarza mu się siknąć jak ja wydaję komendę,albo obca osoba. Nadal posikuje jak ktoś wchodzi do domu. Czytałam,że to nie z radości,ale w geście poddania się. Strasznie mnie to zasmuciło,bo czasem kiedy kładę małą spać i po 15 min wychodzę z jej pokoju pies kładzie się na ziemię wystawiając brzuch i jak go dotknę zaczyna siusiać. Jest wtedy ewidentnie zaskoczony i patrzy na plamę z miną w stylu "A co tu się rozlało?" Czy to oznacza,że on się nas boi?
-
[quote name='mamanabank']Joanna, Puli pytała czy chowasz miskę po jedzeniu, to bardzo istotne.[/quote] Nie, nie zabieram miski po jedzeniu. Cały czas jest na swoim miejscu, zabieram ją tylko do mycia. Czytając to wszystko pomyślałam,że rzeczywiście źle zaczęliśmy. Już sporo błędów popełniliśmy. Na szczęście Snup szybko się uczy i myślę,że mamy szansę to naprawić. Rzeczywiście jeśli pies jest lękliwy,to jasne zasady dają mu poczucie bezpieczeństwa. Jednak dopóki nie przekonam mojego męża nie ma szans na szkolenie. Zostaje nam samodzielna praca. Zaopatrzę się w fachową literaturę i zobaczymy. Isabelle zazdroszczę Ci,że już wszystko sobie poukładaliście Nas czeka jeszcze sporo pracy.
-
Zauważyłam pewną prawidłowość. Pies warczy przy misce tylko wtedy,kiedy jest bardzo głodny. Niestety nie je w ciągu dnia poza domem,więc wraca wygłodzony. To chyba normalne? Wczoraj wieczorem nasypałam mu karmy do miseczki i podeszła córka,a on na nią warknął. Nie zareagowałam, a córka się nie odsunęła i pies się uspokoił, kiedy zobaczył,że ona w ogóle nie jest zainteresowana jego jedzeniem. Karjo2 my również staramy się mieć zdrowe podejście do psa i wiele akceptować. Nigdy nie wtrącamy się kiedy Snup bawi się z córką, nawet jeśli ona zaczyna płakać. Zwykle to jej wina,bo usiadła na psa,a ten ja zrzucił, albo odepchnął łapą (łapy ma długaśne i często ich nie kontrolue,więc wszyscy jesteśmy podrapani) Jednak dziewczyny mnie trochę wystraszył tym,że pies może stać się agresywny w późniejszym wieku. Rozważamy wizytę u szkoleniowca,chociaż mój mąż uważa,że to zbędne...Nie chcę tego komentować. Filodendron, pies warczał na początku,ale jak przestałam zupełnie zwaracać na to uwagę,to przestał. Cóka może mu zabrać wszystko, szelki, zabawki, nawet kość. Jednak Ada raczej tego nie robi,bo nie jest zainteresowana jego zabawkami. Zauważyłam też,że córka nauczyła się walczyć o swoje i kiedy pies chce jej zabrać jedzenie z ręki lub zabawkę,to ona reaguje ostro, tzn cos tam w swoim języku mu tłumaczy i pies odchodzi. Jeśli chodzi o pracę z psem, to córka mu komendy nie wyda,bo ma niecałe 1,5 roku, ale rzeczywiście może mu podać smakołyk po wykonaniu jakiegoś zadania. Nie próbowałam tego,bo na wspólnych spacerach ciężko uczyć psa czegokolwiek. Co do mojego pojęcia o wychowaniu psa,to stram się dokształcać na bieżąco. Miałam psa domu rodzinnym przez 13 lat,ale mój tata wychowywał go biciem,co sprawiło,że pies przestał w ogóle reagować na jego komendy. Dlatego uważam,że metody pozytywne są dużo lepsze. Z drugiej strony chyba jednak za bardzo mu pobłażam. ehh trudna to sprawa. Chyba łatwiej wychowywać dziecko:)
-
[quote name='karjo2']Joanna ,poczytaj watki o podobnych tematach, np: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f412/agresywny-w-stosunku-do-dzieci-prosze-o-rady-144188/[/URL] Psiak wymaga natychmiast pracy z nim, dobrze by bylo pod okiem dobrego szkoleniowca. Skad jestes, moze uda sie kogos polecic?[/quote] Czyta lam już czytałam. Od kilku dni niczego nie robię oprócz czytania. Myślicie,że to może w przyszłości przerodzić się w prawdziwą agresję? Snupek jest baaardzo pojętny. Już wczoraj popołudniu nie warczał na Adę,bo wcześniej go skarciłam. Jednak on rzeczywiście jest dość lękliwy. Psów się nie boi,ale kiedyś wpadł pod rower i teraz na widok rowerów wyjmuje głowę z obroży i ucieka. Nie lubi też wieczornych spacerów, tzn kiedy jest ciemno. Generalnie, to on od zawsze wszyskiego się bał i natychmiast wkakiwał mi na ręce. Powiedzcie jak reagować na jego złe zachowanie w różnych sytuacjach. Nie bijemy go, ale czasem podnosimy głos. Aha i jestem z Białegostoku.
-
Witam Was ponownie :) Niestety mamy kolejny problem. Snupek warczy na nasza córkę, kiedy je ze swojej miski. Wczoraj zdarzyło się to pierwszy raz, ale dziś znowu się powtórzyło. Dziwne jest to,że pies nigdy tego nie robił, a wczoraj dostał inna karmę niż zwykle i był bardzo głodny. Córka karmi go częst z rączki, dając po jednej kuleczce karmy. Czy powinnam karcić psa,czy raczej spróbować go jakoś przekupić. Psie miski są w kuchni,więc raczej nie mogę zabranoć córce się do nich zbliżać. Dodam jeszcze,że nasz Snupek (6 miesięcy) jest bardzo deikatną (chociaż sporą) psinką. Zwykłe podniesienie na niego głosu kończy się kałużą na dywanie.
-
Coś nikt nie zagląda. Więc ja napiszę ciąg dalszy naszej przygody pies i dziecko:) Snupek ma już 5 miesięcy i sięga głową do połowy uda. Nie uspokoił się ani trochę. spacery z nim i mała ,są nadal wyzwaniem. Co prawda umie chodzić na smyczy,ale jak Ada biega,a nie siedzi wózku,to nadal na nią skacze i plącze się ze smyczą wokół moich nóg. Przydałaby mi się trzecia ręka,żeby ich rozdzielić. Często też ja celowo wywraca (łatwo mu to przychodzi,bo waży już o połowę więcej od niej). Niby przechodzi obok,ale tak zarzuca zadkiem,żeby ona upadła:mad: Snup zrobił sie tez potwornie zazdrosny. Najchętniej całe dnie spedzałby na moich kolanach. Kłóca sie o to bez przerwy i właża jedno na drugie, żeby tylko dostać się na kolanka. Srednio mi sie to podoba,bo z tej bitwy wychodzimy zazwyczaj wszyscy poturbowani, bo Snup drapie (niechcący poprostu ma takie długaśne łapy,że nad nimi nie panuje), Ada szczypie itp. W ogóle jak pies śpi na kanapie lub fotelu,to Ada dokładnie w to miejsce musi zawsze siadać i odwrotnie;) Nie ma jednak agresji z żadnej strony, poprostu takie przepychanki,a aczej wchodzenie na siebie nawzajem. Aha i najważniejsze. Snup już nie warczy na Adę i nie gryzie jej złośliwie ( w zabawie to bardzo czesto). Jakoś tak samo sie skończyło .Przestaliśmy reagować jak warknął lub kłapnął zębami, bo córa robiła coś co go denerwuje i poprostu się oduczył. Zwracalismy natomiat uwage małej,a raczej mówilismy,że piesek miał racje,bo ona nie powinna ciągnać, szczypać lub co tam innego robiła. I sami sie dogadali. Snup uwielbia Adę. Nie pójdzie ze mną jak mała idzie w inną stronę ( a panienka lubi miec swoje zdanie). Kiedy śpi w wózku, pies leży obok. Minusem jest natomiast to,że zagląda ludziom do wózków :roll: i do kazdego podchodzi powąchać. Nie wymyślilismy jeszcze jak go oduczyć.
-
[quote name='joanna83']Sluchajcie nie bardzo wiem gdzie sie z tym zglosic,a tu jest mowa o colie, wiec napisze. Chodzi o miasto Augustow.Tam w jednym z osrodkow wczasowych jest w klatce psinka taka wlasnie w typie colie (pewnie taki rasowiec za 500zl). Piesek ma kojec 2x3 m, ma bude, ale niestety jest baaardzo zaniedbany (siersc pokoltuniona wszedzedzie) no i bez wody! Bylam tam kilka dni temu i probowalam znalesc kogos z kim mozna pogadac,ale ciagle nikogo nie bylo,a pies nagle okazal sie niczyj. Nalalm wody, wypil wiadeko 5l od razu!!! Kojec jest na sloncu,pies nie wypuszczany (pytalam stalych bywalcow). Ogolnie to piesek super przyjazny, oblizal mnie i moja core od gory do dolu. Chudy tez nie jest chyba,albo ma poprostu tyle koltunow,ze nie widac.Mialam fotki,ale karta od aparatu sie zepsula i sie skasowaly:( No i co zrobic???Nie moge znalesc oddzialu TOZ w Augustowie. Moze wystarczyloby,zeby ktos kompentny porozmawial z wlacicielem i tez zapewnilby psu lepsze warunki. Nie wiem,bo w sumie tam sporo trzebaby zrobic (kojec na sloncu,teren osrodka slabo ogrodzony, wiec psa puscic nie mozna). Aha osrodek nazywa sie Cresovia i chyba wlacicielem jest MOSIR Białystok 9tak twierdza moi znajomi).[/quote] Zrobiłam zdjęcia [IMG]http://img30.imageshack.us/img30/995/dscf9823.jpg[/IMG] [IMG]http://img200.imageshack.us/img200/4760/dscf9825.jpg[/IMG] [IMG]http://img29.imageshack.us/img29/5814/dscf9824.jpg[/IMG] Bylismy tam w niedziele, w 30 stopniowym upale pies znowu nie mial ani kropli wody!!! Jest jeszcze grubszy niz ostatnio. To pewnie od jedzenia kaszy z odpadami ze stolowki:( Siersc koszmarna.Wyobrazam sobie co dzieje sie z jego skora. Aha i jakby bardziej osowialy niz ostatnio. Cieszyl sie jak nas zobaczyl,ale byl bardzo przygaszony. Wypil pol wiadra (5L) wody.
-
Niestety jesteśmy w wątku znowu. Royla podajemy już około 4 tygodni i nadal drapanie nie ustało, a nawet ostatnimi dniami się nasiliło. Kończymy opakowanie i co dalej? Zastanawiam się na Purina Pro Plan Athletic Lamb&Rice, ale nie wiem,czy to dobry wybór? Może ktoś ma jakiś pomysł na co innego może to być alergia jeśli royal hypoalergenic nie pomaga? a może to w ogóle objaw jakiejś innej choroby? Snup oddaje mocz w zaskakująco dużych ilościach i bardzo często (czasem co 2 godz.).Wiem,że to jeszcze szczeniak (ma 4 miesiące),ale czasem przysiada do siusiu i leci tylko kilka kropelek. To chyba nie jest normalne? Noc przesypia ładnie,ale w dzień wychodzimy na 6-7 spacerów i za każdym razem siusiu i kupka...
-
A ja ta oglądam i stwierdzam,że mój Pynio (teraz Snupik nakolankowy:D) jednak najładniejszy ;) to miesiąc temu [IMG]http://img197.imageshack.us/img197/6954/dscf9107snup.png[/IMG] a to kilka dni temu na plaży :) [IMG]http://img198.imageshack.us/img198/2467/dscf9502snu.jpg[/IMG] i jeszcze przyjaciele :) [IMG]http://img268.imageshack.us/img268/4025/dscf9412.jpg[/IMG] [IMG]http://img268.imageshack.us/img268/167/dscf9378e.jpg[/IMG] [IMG]http://img268.imageshack.us/img268/7761/dscf9487.jpg[/IMG]
-
To ia ja dodam,bo już umiem :) To jest Snup [IMG]http://img220.imageshack.us/img220/4834/dscf9108.jpg[/IMG] A tutaj Ada i Snup [IMG]http://img229.imageshack.us/img229/5672/dscf9110.jpg[/IMG] [IMG]http://img229.imageshack.us/img229/7501/dscf9208.jpg[/IMG] [IMG]http://img194.imageshack.us/img194/167/dscf9378e.jpg[/IMG] A to z wczorajszego spacerku [IMG]http://img2.imageshack.us/img2/4025/dscf9412.jpg[/IMG]
-
[quote name='bonsai_88']Przy wszystkich kontaktach Smok + pies [nie tylko Birma, bo jestem często DT] jak pies warczał to zawsze karciłam to, które zawiniło... np. Smok pociągnął za ucho, a następnie spróbował wydłubać oczka? Wtedy obrywało się Smokowi, pies słusznie ostrzegał... Pies warczał na małego bo akurat miał takie widzimisię [częste u Birmy] - obrywa się psu, bo dziecko ma prawo przechodzić obok jeśli nic psu nie robi...[/quote] I ja chyba też tak zacznę robić. Uważam,że to sprawiedliwe i w ten sposób najlepiej się dogadają. Jakoś tak nie umiem psa zepchnąć zupełnie na margines. W końcu to członek rodziny,a nie nowy mebel.Owszem musi znać pewne zasady dla naszego i swojego bezpieczeństwa, ale bez przesady z tymi zakazami.
-
[quote name='filodendron']Moim zdaniem karcenie za warczenie mija się z celem, wręcz może zaszkodzić. Warczenie jest ważnym dla nas, ludzi, sygnałem ostrzegawczym. Jeśli pies będzie za to karcony to owszem - przestanie warczeć, ale gdy stres w jakiejś sytuacji przekroczy granice jego wytrzymałosci - zaatakuje bez ostrzeżenia, bo przecież warczeć mu nie wolno. Więc to trochę takie podcinanie gałęzi, na której się siedzi i na dodatek to, o czym pisała Badmasi - pies skojarzy dziecko z nieprzyjemnymi doznaniami. Myślę, że współżycie psa z dzieckiem trzeba tak aranżować, żeby nie dochodziło do konfrontacji, żeby po prostu nie było okazji do warczenia. 14-miesięczne dziecko to jeszcze maleństwo, mało rozumie, a pomysły może mieć całkiem dzikie z punktu widzenia psa. Jestem nudna, ale za dużo przeżyłam, za dużo widziałam, i bardzo chciałabym, żeby inni uczyli się na cudzych, i nie musieli nigdy uczyć się na własnych błędach.[/quote] Rozpatrując sprawę w tych kategoriach nie można też psa zostawiać w pokoju zastawionym bramką, bo skojarzy obecność dziecka z ograniczeniem wolności, więc znowu z sytuacją nieprzyjemną...
-
Hmmm tak sobie myślę o tym co piszecie. Nie wiem,czy dobrze opisałam sytuację wcześniej,bo chyba źle mnie zrozumiałyście. Generalnie ZAWSZE reagujemy karcąc psa za burczenie na córkę, aż czasem mam wyrzuty sumienia,bo wina leży ewidentnie po stronie Ady.Dlatego pytałam, bo nie byłam pewna,czy dobrze robię. Druga sprawa to zostawianie córki z psem. Snup chodzi za mną jak cień, więc kiedy nie ma nikogo innego w domu nie zostaje sam nigdzie, gdzie mnie nie ma (nawet do Wc uczęszczamy razem). Moja córa do tej pory biegała za mną nawet kiedy ktoś inny był w domu,a teraz stała się bardziej niezależna (chociaż jak jestem sama,to oboje łażą za mną). Jednak nie zgodzę się,że dziecko ma być rodzielane z psem za każdym razem gdy znikną mi z oczu. Oboje mieszkają w tym domu i nie widzę powodu,żeby wprowadzać separację. Wiele razy zdarza się,że córa biegnie gdzieś ze swoją zabawką, a pies za nią i uważam,że to nic złego. A dziecko oczywiście uczę,że piesek musi zjeśc w spokoju, odpocząć itp., ale to proces, który trochę potrwa. Jeszcze apropo tych szelek,to nie wiem z jakiego powodu pies uznał je za coś,czego nie odda mojemu dziecku. Niekoniecznie musi na nich leżeć, po prostu nie pozwala córce ich zabrać. Zasada jest taka,że on też nie może ich brać, gryźć itp.,ale w praktyce to się zdarza,bo jest już na tyle wysoki,że staje na łapach i zdejmuje je z najwyższej półki.
-
Nikt mnie nie chce nauczyć wstawiać fotek,więc na razie będzie "na sucho". Po miesiącu obcowania ze Snupkiem moje dziecko baaardzo się zmieniło. Z naszych obserwacji: 1.Prawie w ogóle nie płacze (chyba,że jest zmęczona). 2. Pozwala mi na większa swobodę (wcześniej nie mogłam wyjść z pokoju,bo zaraz za mną biegła i marudziła,a teraz bawi się sama lub z psem) 3. Stała się bardziej otwarta i odważna (do tej pory bała się dzieci i obcych) Z drugiej strony dowiedziała się wielu pożytecznych rzeczy: 1. Piesek ma zęby 2. Piesek nie zawsze ma ochotę na zabawę,kiedy ona chce się bawić 3. Psie chrupki są jadalne,ale powodują biegunkę 4. Trzeba walczyć o swoje (zabawki i jedzonko) 5. Nie jest pępkiem świata i czasem mama i tata zajmują się też pieskiem A tak ogólnie, to relacje układają się pomyślnie. Ada jest czasem natrętna i Snup się złości. Zastanawiam się jak na to reagować, kiedy pies np. śpi a córka próbuje dac mu zabawkę i on warknie,a czasem złapie delikatnie za rękę (podobnie nie pozwala jej zabierać swoich szeleczek jak na nich leży)??? Spacerki nadal męczące,ale już coraz mniej skakania na dziecko (za to na mnie się przeniosło) [SIZE=1]no i musze przyznać,że jestem odrobinkę zazdrosna, bo córka często nie zauważa mojego powrotu do domu,bo jest zajęta pieskiem:oops:[/SIZE]
-
Potrzebuję pomocy z dodaniem fotek. Chciałabym pochwalic się naszym dzieciakiem,a nie mogę wstawić zdjęć. Wrzuciłam je na Picassa,ale nie pojawiają się w poście. Mógłby ktoś mnie poinstruować?Będę naprawdę wdzięczna :)
-
To wyjaśnia dlaczego pies był bez przerwy głodny:roll: Jak widać jestem kompletnym laikiem w sprawach szczeniąt,ale moja pani wet się nie popisała:shake:
-
[quote name='ewtos'] Wyliczyłaś, że ma dziennie zjadać 300g, czyli pies będzie miał około 20- 25 kg jak dorośnie(czyli zalicza się do ras średnich) i tyle powinien zjadać i to w dwóch dawkach:lol: on zjada 2 razy tyle:shake:. Są takie rasy , którym nigdy dosyć np. mój w typie szpica sredniego. Ale gdybym dawała mu tyle ile chce to bym już w wieku 3 lat musiała go nosić bo sam by nie dał rady chodzić:lol: do tego jest kastratem więc tylko liczę mu kalorie i pędzę go po lasach. A żeberka u psa mają być wyczuwalne bo inaczej topią się w tkance tłuszczowej.[/quote] Czekaj czekaj. Chyba znowu coś pomyliłam. Waga psa podana na opakowaniu, to waga docelowa,czy w chwili obecnej? Snup waży teraz 10 kg, ma 3,5 miesiąca. Wet twierdzi,że będzie duży/bardzo duży. Powiedział,żeby dawać 215 g karmy (czyli na 10kg psa z niedowagą).
-
Hmmm jakoś zupełnie mi nie przyszło do głowy,żeby stopniowi zmieniać karmę. Czyli biegunka wcale nie musi oznaczać alergii na składniki karmy? Kupiliśmy teraz 7 kg Royala Hypoallegenic, więc zużyjemy to i chyba znowu spróbujemy jakiejś karmy dla szczeniąt. Na jakie składniki powinniśmy zwracać uwagę (tzn. co najczęściej w karmie uczula)? Moja wetka stwierdziła,że białko, więc znalazłam karme(Purina dla szczeniąt) z taka ilością hydrolizowanego biaka jak w Royalu,to powiedziała,że nie może być,bo ma za dużo popiołu.:roll: Aha i jeszcze jak z tym dawkowaniem Royala. Tam jest tabela dla dorosłego psa i według wagi powinien dostawać coś ok 300g,a on zjada ok 600g dziennie. Powinnam mu odmawaić, przeciez on rośnie?
-
Legowisko raczej nie jest przyczyna.Wstyd sie przyznac,ale piesek spi w naszym lozku,a w dzien korzysta z kanapy i foteli:oops: Co do karmy to w weekend zabraklo nam Royala, wiec kupilismy Acane i znowu biegunka straszna.Wczoraj juz po Royalu sie uspokoilo. Z koleji po platkach owsiany z marchewka i kurczakiem byly wymioty. I badz tu madry:( Odrobaczony byl juz 3 razy tym samym lekiem. Natomiast na lokciu tylnej lapki odkrylismy malutkie (srednicy 2mm) koleczko lyse (biala skora,ale bez siersci). Nie zauwazylam,zeby jakos szczegolnie interesowal sie tym miejscem.
-
Nikt nie pomoże? :(
-
[quote name='Rauni']Hehe, słyszalam teorię, że koty potrafią niemowlę ugryźć w szyję, jak widzą, że się tętnica/grdyka rusza. Tego kto to wymyślił, zachęcam do odnalezienia szyi u leżącego niemowlęcia :evil_lol:.[/quote] Tak to dość popularna teoria. Ja również słyszałam to wiele razy od różnych ekspertów od wychowania i opieki nad dziećmi i patrząc na moją córę w okresie niemowlęctwa zastanawiałam się jak kot ma znaleźć tą szyję :crazyeye:???