-
Posts
2313 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by pa-ttti
-
Furie, tym artykułem nie będę się na pewno sugerować... Może jednak poczytam jedną z moich książek... tutaj filmik ze szkolenia jakie prezentuje autorka tekstu który mi polecasz: https://www.youtube.com/watch?v=95WK_h50slQ a tu wydarzenie na fb: https://www.facebook.com/events/1514145318818094/ ona wzorem być nie powinna, a na pewno nie będzie dla mnie... i co z tego że taki pan Krajewski jest mistrzem w wielu konkurencjach sportowych (już raczej więcej nie będzie po takiej akcji bo go wywalili z udziału), skoro kopanie, szarpanie i pastwienie się nad wystraszonym psem komentuje " psu podczas spaceru działa się dużo większa krzywda" Słabe to jest że człowiek się nie potrafi przyznać do błędu, a jego szkoła działa nadal - ciekawa jestem czy ludzi zdają sobie sprawę z tego jaką "miłością" trenerzy w ich szkole darzą psy...
-
no w sumie tak, odbyte przez Was i polecane seminaria z obi też chętnie wezmę pod uwagę
-
Brezyl, wyświetlają mi się wszystkie ich seminaria, na których byłaś i polecasz konkretnie?
-
może jeszcze spytam, tak na przyszłość bardzo mi się ta wiedza przyda: Jakie konkretnie kursy/seminaria/warsztaty polecacie osobiście, tzn z tych na których byliście a nie tylko słyszeliście opinie? Nie chodzi mi o kursy czy szkolenia z psich sportów, tylko takie bardziej behawiorystyczne - tzn praca ogólnie z psami - socjalizacja od szczeniaka, "resocjalizacja", psy problemowe, wycofane, itd., posłuszeństwo podstawowe. To mnie na dzień dzisiejszy interesuje.
-
o, czyli mamy przykład dobrego trenera który był na tym kursie :) w ogóle to chyba najlepsi mogą pochwalić się kilkoma kursami, jak i seminariami, warsztatami, itd. Każdy z tych kursów daje wiedzę i uczy czegoś nowego.
-
Tak, chce się uczyć, nie zamierzam po kursie otworzyć szkoły szkolenia psów ;) Może za jakiś czas wezmę się za to, jak będę wiedziała że wiedzę mam na wystarczającym poziomie a i doświadczeniem mogę się wykazać. Jak coś robię to zależy mi żeby robić to jak najlepiej. Kursu nie traktuję jako jedynego źródła wiedzy, bo mogę mieć takich źródeł o wiele, wieeele więcej. Berek, pisząc że ludzie od ozdóbek nie znają się na psach, wsadzasz wszystkich do jednego worka, co jest trochę smutne. Znam wielu którzy mają dużą wiedzę, naprawdę dużą, i to nie tylko taką którą można gdzieś przeczytać czy zaobserwować u innych, ale popartą kilkudziesięcioletnim doświadczeniem - mówię tu o hodowcach tych ras. Można psy szkolić, jeździć na zawody, ale to nie to samo co hodowla psów, tu potrzeba trochę szerszej wiedzy.
-
tak, mam chi :) Najwyraźniej podobnie Ty, jak i Furie, nie wiecie, że chi to TEŻ PSY, i też trzeba je chodzenia na smyczy nauczyć. Jest łatwiej o tyle że pies nie ma dużej siły, ale to przecież o komfort psa chodzi, który - jeśli się ciągnie - komfortu ze spaceru nie ma. W zawodach nie brałam udziału i na razie mnie nie ciągnie, a z psami agresywnymi nie zamierzam nigdy pracować (chyba że mi się za kilka lat magicznym sposobem coś odmieni), błędy się zdarzają a moje zdrowie uważam za najważniejsze. btw, jeśli rhodeziany, kaukazy, dogi argentyńskie, owczarki, itp uważacie za małe pieski, to jakie uważacie za duże? :) a rozwijając wątpliwości: nie szukam nowych ścieżek kariery, mam wymarzoną pracę która jest moją największą pasją i która daje mi ogromną satysfakcję pod wieloma względami :) chcę się po prostu rozwijać - w oparciu o wiedzę którą czerpię ze źródeł bardziej wiarygodnych niż dogomania :)
-
nie wiem czy to niezrozumiałe, czy wręcz przeciwnie, ale ja jednak wolę czerpać wiedzę ze znanych pozycji niż z artukułu na ciekawe.onet, napisanego przez osobę której nazwisko nic mi nie mówi...
-
a jakiej odpowiedzi oczekiwałeś, jeśli nie podania nazwisk?
-
oczywiście że znam inne metody nauczenia psa chodzenia na luźnej smyczy, kantarek nie jest metodą szkoleniową, ale metodą stosowaną przy psach które nie były odpowiednio wyszkolone i człowiek sobie z nimi nie radzi. Ktoś pisał o przyciskaniu głowy do ziemi, ciągnięciu za włosy - ja tego nie widzę, bo kantarek nawet nie obciska mocno pyska, jest luźny - przynajmniej ten który ja stosuję przy tym danym psie. Wywołuje być może dyskomfort, ale na pewno nie fizyczny ból. Sowa- nie mam okazji bo na kantarku prowadzam tylko tego rhodeziana, a obecnie nie ma go u mnie, natomiast moje psy które ze mną mieszkają chodzą na smyczy bez problemu ;) ... a tak w ogóle, może Wy macie jakiś inny kantarek na myśli? czytam o jakiś kolcach, o przyciskaniu do ziemi, o tym że kantarek nie przypomina tego stosowanego u koni... no i nie wiem o czym piszecie.
-
jak? równie dobrze możesz napisać że zwykła obroża sprawia psu ból. Pies o którym pisałam nie ciągnie się na kantaku, nie wiem więc co miałoby go boleć? wiem natomiast co boli mnie, kiedy wracam z nim ze spaceru bez kantarka ;) Jean Donaldson, Nicole Wilde - 2 ostatnie moje książki gdzie kantarek nie jest przedstawiany surowo.
-
osoby prowadzące warsztaty, szkolenia, czy autorzy niektórych książek. Nazwisk nie chcę wymieniać, bo to prowadzi do nagonki jak już się przekonałam podając nazwę kursu na który chodzę, a nie to mam na celu ;)
-
no może i tak. A jednak sporo normalnych, powiedziałabym bardzo ogarniętych w temacie ludzi dobrze ocenia kantarek, pod warunkiem że jest stosowany odpowiednio.
-
no ten przedstawiciel rasy niestety nie jest spokojny. Nie porównuję kantarka do kolczatki, kolczatka sprawia ból- a kantarek, o ile pies się nie ciągnie i nie wygina mu się szyja - nie. A jeśli nie ciągnie się i idzie spokojnie, podczas gdy bez niego to zupełnie inny pies - to albo sprawia mu to dyskomfort i dlatego jest spokojniejszy, albo kojarzy kantarek z tym, że pociągnięcie się nie przyniesie oczekiwanych skutków i tak czy inaczej nie dotrze do celu jak się pociągnie. Jakby nie było - działa. Idąc z nim na spacer czuję się komfortowo, pies nie ciągnie i nie wyrywa mi ręki. On idzie spokojnie, węszy sobie, załatwia potrzeby bez problemu. Do mniejszych psów nie widzę potrzeby, można poradzić sobie na inne sposoby. Przy dużym psie po prostu nie dałabym rady go utrzymać, co z kolei mogłoby spowodować zaatakowanie przez niego innego psa jakby się wyrwał, lub kontuzję - moją w tym przypadku.
-
kurs obejmuje 3 zjazdy - to jest jasno powiedziane, nikt raczej nie oczekuje żeby w takim czasie posiąść jakąś wielką wiedzę. Jest wstępem do kolejnego , bardzo obszernego kursu. Mamy czytać, uczyć się, pracować z psami samodzielnie, a jak mamy problem, możemy się w każdym momencie zwrócić do prowadzących. A ja się zwróciłam do Was, bo chciałam poznać różne podejścia :) Niekoniecznie słuchać o tym czy kurs jest ok czy nie, to ocenię sama jak go skończę, i jak będę miała odniesienie do innych kursów na które również się wybieram :) Osobiście uważam że nie należy ograniczać się do jednej metody szkoleniowej, najlepiej poznać ich wiele, zobaczyć jak pracują różni ludzie. Kantarki - czemu nie? jeśli działają, jeśli przynoszą oczekiwany skutek. W literaturze jak i przez wielu behawiorystów są opisywane bardzo pozytywnie, są też i tacy co je potępiają. Zdania jak zwykle podzielone. Jak wychodzę na spacer z wielkim rhodezianem który mega ciągnie (a sama ważę mniej niż on), a po założeniu kantaku idzie elegancko, węszy sobie, nawet mu nie w głowie ciągnąć - to nie widzę minusów. Co do lękliwych psów - tu też chcę poznać różne ciekawe metody, może dowiem się wielu nowych rzeczy, oby tak było. Furie, dzięki za link do fb.
-
Sowa - nie wiem, mamy ogólny plan zjazdów tylko. Mi zależy głównie na pracy i podejściu do psów bojaźliwych, zestresowanych, agresywnych itd, ale i podstawowe posłuszeństwo chciałabym opanować :) filmiki Łęczyckiej na pewno obejrzę.
-
wiem, wiem ;) i raczej powiedziałabym że najpierw musi sobie poukładać, żeby potem nazwać się trenerem.
-
Furie, pierwszy raz spotykam się z tym nazwiskiem. Chętnie obejrzę filmiki, ale chyba muszę lepiej poszukać bo niewiele słychać na tych które znalazłam..
-
nazwy są różne w różnych szkołach, ale jakby nie patrzeć - tak właśnie napisałam, zapisałam się na kurs trenerski. To nie jest jednak odpowiedź na pytanie skąd takie twierdzenie że jestem na kursie instruktorskim :)
-
słuchajcie nie wiem skąd bierzecie info, ale ja nie jestem na żadnym kursie instruktorskim ;) nie zamierzam być instruktorem szkolenia psów. Pracuję natomiast z psami na co dzień i chcę poszerzać swoją wiedzę, jestem po pierwszy zjeździe kursu który PRZYGOTOWUJE to kursu dyplomowego, czy po weekendzie nauki naprawdę powinnam mieć już taką wiedzę jakiej oczekujecie? Harley, odpowiadając na Twoje pytanie: nie byłam na żadnym szkoleniu z żadnym z moich psów. Sztuczek nie umieją ale za to wychowałam je na zupełnie zrównoważone i bezproblemowe psiaki :)
-
w każdym zawodzie można zarabiać 1000zł albo 10000zł miesięcznie. Klucz do sukcesu to ambicja, praca, jasno określony cel i chyba co najważniejsze - pasja związana z tym co się robi.
-
wolałabym nie wprowadzać mojej psiny w błąd, wolę najpierw zapytać. zauważyłam że wątki na dogo mają to do siebie, że odpowiedzi na postawione pytania z trudem można się dopatrzeć, za to wszelkich uwag niezwiązanych z tematem jest mnóstwo. Nie po to jednak zadałam pytanie żeby czytać jakie to ono infantylne. Myślcie co chcecie, mało mnie to obchodzi :) Brezyl, dzięki za odpowiedź, wynika z tego że jest w zasadzie tak że obie metody się stosuje w praktyce, dostosowując je po prostu do psa. Furie, jak masz jakieś doświadczenie w temacie i mógłbyś/ mogłabyś napisać coś związanego z pytaniem, byłoby super. Jak nie to po co wątek zaśmiecać?
-
chcesz je odrobaczyć czy odpchlić? jak odrobaczyć to polecam drontal junior, a jak odpchlić to frontline albo fiprex
-
Brezyl, mieliśmy ćwiczenia z klikerem, i zanim przeszliśmy do ćwiczeń z psami, ćwiczyliśmy na sobie, na przedmiotach, w różnych aranżowanych sytuacjach. Toi nie jest tak że dostaliśmy klikery i klikaliśmy sobie kiedy nam się chciało, wprowadzając psy tym samym w błąd. Wiem kiedy klikać, pytanie moje dotyczy trochę czegoś innego - kiedy i jak wprowadzać komendę słowną waruj - w momencie kiedy pies się położy, czy tuż przed pokazaniem psy gestu? bo z punktu widzenia mechanizmów uczenia się psa obie metody wydają mi się prawidłowe - w pierwszym przypadku mamy warunkowanie klasyczne, bo pies kojarzy bezpośrednio moment położenia się ze słowem "waruj", a w drugim - komenda nie jest przesłaniana i można potem wyeliminować gest. Chciałabym żeby ktoś mnie wyprowadził z błędu, jeśli w nim jestem :) Podpytam na kolejnym zjeździe, jeśli tu nie będzie odpowiedzi. W internecie widzę 2 różne podejścia i nie wiem po prostu które lepsze.