i nastepne wiesci:):
Michulek jest przeukochany. Teraz jak się juz zadomowił, jak poznał otoczenie i ludzi, poczuł się naprawdę pewnie. Często podbiega do bramy i obszczekuje przechodniów, po czym ogląda się na mnie i oczekuje pochwały. :) Widać, że świat jest ......dla Niego zamazanym obrazem, ale radzi sobie nieźle. A wiecie co najwięcej mnie cieszy? Jak wracam z pracy Michu skacze z radości jak szczeniak i normalnie mnie podgryza. Ci, którzy maja stare pieski potrafią zrozumieć jaka radośc mnie przepełnia, gdy On się tak zachowuje. Nauczył się też "rozkładu zajęć" i wie, że nocleg jest w budzie, bo tam najbezpieczniej i najcieplej i bez oporów udaje się na spanko. Apetyt ma ogromny - je najwięcej z moich psów. Domaga się często o smakołyki - upodobał sobie ciasteczka Pedigree i podsuszony chleb. Cieszę się, że jest z nami, cieszę się każdą chwilą i mogłabym Go zacałować... zresztą nauczył się pieszczot i bardzo się o nie domaga. :) Krótko mówiąc - KOCHAM GO!!!