Milosnik kotow
Members-
Posts
296 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Milosnik kotow
-
LUBLIN,Dropek ma domek!!Dropek ma domek!!
Milosnik kotow replied to dogeviper's topic in Już w nowym domu
[quote name='muzzy']O PSIA RURA... :crazyeye::-o[/quote] O koci pęcherz! Ale rozbudowanym komentarzem Muzzy błysnął...Od razu widać, że to pisał on a nie Dropek :biggrina: -
LUBLIN,Dropek ma domek!!Dropek ma domek!!
Milosnik kotow replied to dogeviper's topic in Już w nowym domu
Ufff.... udało się... Mam nadzieję, że nic się nie pomieszało... -
LUBLIN,Dropek ma domek!!Dropek ma domek!!
Milosnik kotow replied to dogeviper's topic in Już w nowym domu
[CENTER][COLOR=#ff0000][SIZE=4][B]PAMIĘTNIK DROPKA I MUZZ'EGO.[/B][/SIZE][/COLOR][/CENTER] [CENTER][COLOR=#ff0000][SIZE=4][B]55 PIERWSZYCH WSPÓLNIE PRZEŻYTYCH DNI...[/B][/SIZE][/COLOR][/CENTER] [CENTER][COLOR=#ff0000][SIZE=4][B]część szósta[/B][/SIZE][/COLOR][/CENTER] [CENTER] [/CENTER] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]2 maja 2009. Dropek:[/B][/SIZE][/COLOR] [COLOR=#000000][SIZE=2]Hau! Wczoraj dogadaliśmy się z Kwaudią. Byliśmy z Edkiem, Kleksem i Małym w jej okolicach, znaczy nad zalewem. Pojechałem tam z myślą o depilacji, którą obiecałem temu ptaszysku i z tą myślą pierwszy wskakiwałem do wody. Ze strachu przed wodą, który czułem ostatnim razem, już nic nie zostało. Bico, jej TeŻet, Dogeviperzy i pan robili sobie grilla, a myśmy biegali, pływali i gryźli patyczki. A Mały miał szczęście, bo znalazł pięknie pachnącą głowę szczupaka. Przyniósł swojej pani, ale ani ona, ani żaden inny niepies, nie chcieli sobie jej zjeść i w dodatku gdzieś tę głowę przed nami schowali. Co za niewdzięczność - sami nie zjedzą i innym nie dadzą! W pewnej chwili zobaczyłem kaczki na wodzie i sobie w ich stronę pobiegłem. Zanim pan po mnie przyszedł, to zdążyłem sobie pogadać z tymi kaczkami. Okazało się, że to była Kwaudia z jej nowym chłopakiem - Kwarnoldem. Przeprosiła za wszystko, także już dam jej spokój, jest zgoda. Ja tam pies ugodowy jestem i urazy nie trzymam. Potem było jeszcze sporo pływania i jak zwykle super zabawa. Fajny dzień! Hau! Acha, na koniec kilka zdjęć. Trofeum Małego:[/SIZE][/COLOR] [CENTER][IMG]http://s4.zapodaj.net/images/55405472.jpg[/IMG][/CENTER] [SIZE=2] Mały brodzący[/SIZE] [CENTER][IMG]http://s4.zapodaj.net/images/42861212.jpg[/IMG][/CENTER] [SIZE=2] Edek po kąpieli[/SIZE] [CENTER][IMG]http://s4.zapodaj.net/images/84503279.jpg[/IMG][/CENTER] [SIZE=2] Bico i nasza ekipa[/SIZE] [CENTER][IMG]http://s4.zapodaj.net/images/4204000.jpg[/IMG][/CENTER] [SIZE=2] Ulubiona zabawa Małego i moja[/SIZE] [CENTER][IMG]http://s4.zapodaj.net/images/5489333.jpg[/IMG][/CENTER] [SIZE=2] A zabawek było co niemiara![/SIZE] [CENTER][IMG]http://zapodaj.net/images/19681536.jpg[/IMG][/CENTER] [SIZE=2] Z Edkiem też się można fajnie pobawić, ale on dużo warczy[/SIZE] [CENTER][IMG]http://zapodaj.net/images/2921460.jpg[/IMG][/CENTER] [SIZE=2] Mały i jego multipatyk. A mówią, że kij ma dwa końce...[/SIZE] [CENTER][IMG]http://zapodaj.net/images/86662788.jpg[/IMG][/CENTER] [SIZE=2] Kleksior - on wodę lubi tylko pić, ewentualnie oglądać[/SIZE] [CENTER][IMG]http://zapodaj.net/images/18401457.jpg[/IMG][/CENTER] [SIZE=2] Multipatyk też świetnie nadaje się do zabawy[/SIZE] [CENTER][IMG]http://zapodaj.net/images/94277983.jpg[/IMG][/CENTER] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]Wciąż 2 maja 2009. Kwaudia:[/B][/SIZE][/COLOR] [SIZE=2]Kwaaa! To nie tak, kwa, było! Jak się dowiedziałam, że ten pokrak Dorpek ma przyjechać, to dogadałam się z Kwarnoldem - największym maczo-kaczo po prawej stronie Bystrzycy - że, kwa, dopadnie dla mnie Dropka i razem go zadziobiemy. Czailiśmy się na niego, kwa, od rana, w końcu postanowiliśmy się pokazać i go zwabić, i, kwa, zadziobać. Ale jak nas Dropek zobaczył i podbiegł, to Kwarnold zbladł i ze strachu zniósł jajko! Niezłe, kwa, osiągnięcie, jak na kaczora! No co za, kwa, wstyd! I co było robić? Przeprosiłam Dropka, bo w jego spojrzeniu, kwa, widziałam, że miły dla nas nie będzie, jeśli czegoś, kwa, nie ściemnimy. Całe, kwa, szczęście, że uwierzył, bo inaczej bym tu, kwa, dzisiaj pewnie nie pisała. Jak się Dropek oddalił, to Kwarnoldowi dałam po dziobie i się, kwa, trochę opanował. Postanowiliśmy zaatakować Dropka z krzaków. Trzeba było się, kwa, spieszyć, bo już się zbierali. I już mieliśmy atakować, jak zauważył nas TeŻet Bico i powiedział, że to, kwa, kaczka z małymi kaczątkami! Jak to Kwarnold usłyszał, to się, kwa, wziął i popłakał! Że największego, kwa, maczo-kaczo w okolicy ktoś pomylił, kwa, z kaczątkami! Teraz, kwa, chodzi chłopina do psychokaczopeuty i leczy rany psychiczne! I kto ma, kwa, za terapię zapłacić?! Człowieku Grześku, nie pozwolimy tak, kwa, obrażać naszego, kwa, ziomka, wiemy gdzie parkujesz i już wszystkie, kwa, kaczki w okolicy wiedzą, że jak im się zachce kopsnąć, to mają lecieć nad Twój samochód! A Dropka jeszcze dopadnę! Kwaaa! [/SIZE] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]4 maja 2009. Dropek: [/B][/SIZE][/COLOR] [SIZE=2]Hau! W sobotę spotkaliśmy się z kumplami pod lasem i wpadliśmy na pomysł, żeby pójść na psielgrzymkę do Leśnego Psa. Tak często chodzimy po lesie, że uznaliśmy, że trzeba go odwiedzić, dzięki czemu nie będą się nas czepiać kleszcze ani kury leśne nas nie zadziobią. Wiedzieliśmy, że droga będzie pełna niebezpieczeństw, ale nas to nie zrażało. No i faktycznie łatwo nie było. Już na samym początku, nowego wśród nas - goldena Bosmana - opętała jakaś siła nieczysta i uznał, że warto by było mnie zgwałcić. Ja, pierwszy raz odkąd mieszkamy z panem, pokazałem, że potrafię nie dać sobie pluć w kaszę i odwinąłem się z zębami na Bosmana. I na jednym kłapnięciu by się skończyło, gdyby Mały nie podchwycił tematu. I też wziął się za 'upominanie' Bosmana. A Kleks widząc to też nie byłby sobą, gdyby nie skorzystał z okazji do awantury i za chwilę trafił w Bosmana jak lecąca tuż nad ziemią strzała. I Edek też zaraz się znalazł w okolicy. Na szczęście po chwili nas porozdzielali i później już się nie kłóciliśmy. Ale bez obrażeń się nie obyło - Mały może od soboty nosić w uchu kolczyk. Bico śmiała się z mojego pana, że stojąc tuż obok całej awantury, 'strzelił karpika', szczęka mu na ziemię opadła i ogólnie nie wiedział co zrobić, więc stał jak wryty Ale jakoś do tej pory nie miewał okazji, żeby być w centrum psich kłótni. Później w drodze do Leśnego Psa trzeba było się porządnie namachać łapkami, bo nie było wcale blisko. Tu znowu szacunek dla Kleksa - jak zwykle za dzielne znoszenie największej liczby łapkomachnięć. Najgorzej podróż znosił Bosman, widać było chwilami, że już mu się zupełnie nie chce. Ale jeszcze parę razy z nami pochodzi, to złapie klimat. Poza tym trzeba było przejść przez wiele krzaków, pniaków i drzew, ale w końcu udało się dotrzeć do celu. A po całej psielgrzymce wróciliśmy szczęśliwi i zmęczeni. I teraz możemy być już pewni, że Leśny Pies będzie nas chronił podczas kolejnych wycieczek. Żeby dotrzeć do Leśnego Psa, trzeba było pokonać wiele przeszkód.[/SIZE] [CENTER][IMG]http://s2.zapodaj.net/images/74253608.jpg[/IMG][SIZE=2] [IMG]http://s2.zapodaj.net/images/70938072.jpg[/IMG][/SIZE][/CENTER] [SIZE=2] Ale mimo to niektórzy znaleźli czas na lansowanie się [/SIZE] [CENTER][IMG]http://s2.zapodaj.net/images/31276523.jpg[/IMG][/CENTER] [SIZE=2] Były momenty skupienia...[/SIZE] [CENTER][IMG]http://s2.zapodaj.net/images/49151695.jpg[/IMG][/CENTER] [SIZE=2] ...i zadumy...[/SIZE] [CENTER][IMG]http://s2.zapodaj.net/images/60393496.jpg[/IMG][/CENTER] [SIZE=2] ...oraz chwile prawdziwej psiej radości.[/SIZE] [CENTER][IMG]http://s5.zapodaj.net/images/24549180.jpg[/IMG][/CENTER] [SIZE=2] Po drodze zrobiliśmy tankowanie na pięć misek.[/SIZE] [CENTER][IMG]http://s5.zapodaj.net/images/18292935.jpg[/IMG][SIZE=2] [IMG]http://s5.zapodaj.net/images/96463774.jpg[/IMG][/SIZE][/CENTER] [SIZE=2] Czując coraz bliższą obecność Leśnego Psa, Opal przywdział rytualny strój...[/SIZE] [CENTER][IMG]http://s5.zapodaj.net/images/34146831.jpg[/IMG][/CENTER] [SIZE=2] ...oraz odtańczył rytualny taniec.[/SIZE] [CENTER][IMG]http://s5.zapodaj.net/images/85337306.jpg[/IMG][/CENTER] [SIZE=2] W końcu doszliśmy do celu. Oto Leśny Pies we własnej osobie.[/SIZE] [CENTER][IMG]http://s6.zapodaj.net/images/86512981.jpg[/IMG][/CENTER] [SIZE=2] A to cała nasza ekipa. Asiu i Bico - sorry za obcięcie głów, ale za bardzo odciągałybyście uwagę od nas - psów [/SIZE] [CENTER][IMG]http://s6.zapodaj.net/images/49104731.jpg[/IMG][/CENTER] [SIZE=2] Hau! [/SIZE] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]Dzień 55[/B][/SIZE][/COLOR] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]6 maja 2009. Dropek:[/B][/SIZE][/COLOR] [COLOR=#000000][SIZE=2]Hau! Wczoraj to normalnie miałem dzień pełen wrażeń! Jak pan był w pracy, to okazało się, że mam w zębach wmontowany czytnik płyt dvd. Bo zająłem się takim materiałowym pokrowcem na płyty, w którym pan miał jakieś stare gry. I była tam m.in. gra, w której się chodzi i wszystko niszczy. Bardzo mi się ten pomysł spodobał, więc ją sobie wgrałem. I zmieliłem pokrowiec i płyty. I żeby zdobyć jeszcze więcej punktów, to zrzuciłem kubek z ołówkami, flamastrami i długopisami i też je zdziamdziałem. A jak już pan wrócił z pracy i zmywał naczynia po obiedzie, to postanowiłem się uporać z nogą małego drewnianego stołeczka, który przewróciłem wcześniej zapoznając się z zawartością wspomnianych płyt. Dzisiaj pewnie dokończę tę nogę i trzy pozostałe... Później pojechaliśmy do pani weterynarz. Jak tylko wysiedliśmy pod gabinetem, to jak najszybciej chciałem wejść do środka. Tak mi się u weterynarza podoba! Pani doktor przycięła mi pazurki na wilczych palcach i dała szczepionkę - jak kłuła, to się tylko obejrzałem, ale ogólnie był luz i nie bolało. Potem jeszcze się zważyłem - ważę 23,5 kg, czyli o 2 kg więcej niż jak mnie pan przygarnął. Na koniec pan kupił mi obrożę przeciw pchłom i kleszczom, ale na razie jeszcze jej nie założyłem. Po wyjściu od weterynarza zaraz chciałem tam wracać, ale musiałem wsiąść do samochodu i pojechaliśmy na lekcje do treserki Asi, a prywatnie pani Opala i Lilki. Poćwiczyliśmy przychodzenie na zawołanie, czasem mi się Asia z panem chowali albo sobie szli gdzieś indziej niż ja, żebym wiedział, że pana wołanie 'Dorpek!' nie oznacza, że pan właśnie po mnie idzie, tylko że ja mam przyjść do pana, bo inaczej pan może gdzieś zniknąć. A po lekcjach zebraliśmy się wielkim stadem (w sumie 9 psów i suczek) i poszliśmy pospacerować pod lasem. Było tyle znajomych do zabawy, że chwilami nie wiedziałem z kim mam się ganiać. I tak się fajnie ganialiśmy, że teraz mam strupa na policzku i podrapane kolano, ale kto by się tym przejmował? Takie śla[COLOR=#000000]d[/COLOR]y znaczą tylko, że spacerek był naprawdę udany! Mam nadzieję, że Bico nie zapomni zapodać tutaj spacerkowej listy obecności, bo tyle nas tam było, że nawet nie pamiętam z kim biegałem... [/SIZE][/COLOR] -
LUBLIN,Dropek ma domek!!Dropek ma domek!!
Milosnik kotow replied to dogeviper's topic in Już w nowym domu
[CENTER][COLOR=#ff0000][SIZE=4][B]PAMIĘTNIK DROPKA I MUZZ'EGO.[/B][/SIZE][/COLOR][/CENTER] [CENTER][COLOR=#ff0000][SIZE=4][B]55 PIERWSZYCH WSPÓLNIE PRZEŻYTYCH DNI...[/B][/SIZE][/COLOR][/CENTER] [CENTER][COLOR=#ff0000][SIZE=4][B]część piąta[/B][/SIZE][/COLOR][/CENTER] [COLOR=#000000] [SIZE=4][B][COLOR=#ff0000][SIZE=2]28 kwietnia 2009. Dropek:[/SIZE][/COLOR][/B][/SIZE][/COLOR] [SIZE=2]Hau! Ale dzisiaj był fajny wieczorny spacerek! W naszym ulubionym wąwozie spotkaliśmy Bartona - pięciomiesięcznego labka. Ale żeśmy się wyszaleli! Najlepszą zabawą było 'kto kogo zgwałci'. Wygrałem, bo Barton postawił w końcu na jedzenie, które co chwilę dostawał od swojej pani. Ale wybiegaliśmy się na maxa, teraz jestem zmęczony. A zmęczony znaczy szczęśliwy. Ale co to?! Kaczka?! Ale ją zaraz pogonię! Wrrrrr!!! [/SIZE] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]Wciąż 28 kwietnia 2009. Kwaudia:[/B][/SIZE][/COLOR] [SIZE=2]Kwaaa! No, poleciał gdzieś. Jestem kaczka. Kwaudia mam na imię. Że co? Że dziwne imię? U nas w stadzie to, kwa, rodzinne. Dziadek był Kwacław, mama jest Krystykwa, a jak mi się córka wykluje, to ją nazwę Małgokwata. Jak się komuś, kwa, nie podoba, to niech nie czyta. No i się, kwa, zbulwersowałam już na samym początku, a nawet, kwa, do tematu nie doszłam. No, kwa, nie uwierzycie kogo w niedzielę widziałam! Lecę sobie, kwa, spokojnie do stryjka Stekwana, bo ostatnio mu się coś na piórze ogonowym, kwa, zalęgło i nie wiadomo czy z tego wyżerka jakaś nie będzie. A tu przy rzeczce całe, kwa, stado tych szczekających pokrak, co nas ganiają, się, kwa, zebrało. No niby normalne, człowieki, kwa, z nimi tam często łażą. Ale wśród tych pokrak jest, kwa, on! Ten, co, kwa, zeżarł ostatnio wiklinowy pomnik nestorki naszego rodu, Wielkiej Elćwiry. Wiem, kwa, że imię nie pasuje do obecnych kaczych standardów, ale za jej czasów jeszcze nie kwakałyśmy. Mniejsza z tym, bo znów, kwa, dojadę na tej dygresji nie wiadomo dokąd. No jak go, kwa, zobaczyłam, to z miejsca chciałam go, kwa, zadziobać! Jak on, kwa, mógł tak zbeszcześcić Wielką Elćwirę!? Ale jakbym, kwa, zleciała do niego, to już bym nie wróciła do gniazda, tyle tych pokrak tam, kwa, było. Więc postanowiłam ich obserwować i czekać na dogodny moment do ataku. I, kwa, w szoku jestem, co to za wariaty! Najpierw jedna taka, kwa, jasna, co na nią człowieki Lila wołały, jak nie wleciała do rzeki! No przecież, kwa, jakby tam ktoś gniazdo miał, to by, kwa, już go nie miał! Ryła mordą po dnie, jakby tam, kwa, jakieś skarby były! A jak wyszła z rzeczki, to była czarna od tej wody jak, nie przymierzając, kuzyn Kwarcin (świeć Elćwiro nad jego kuprem), jak go człowieki na rożnie za długo zostawili. No, kwa, wariaty normalnie, no nie mówiłam?! A potem taki, kwa, brązowy i chudy, jak nie wyrwał w pola! No myślałam, że, kwa, na orbitę doleci albo co najmniej do sąsiedniego powiatu! Człowieki go wołali 'Opal! Opal!', a on jak pobiegł, tak biegał i biegał. I, kwa, biegał! Kumpla ze szkoły, bażanta Donalda, z własnego, kwa, domu wypłoszył! I całą jego rodzinę! No normalnie, kwa, wariaty, no nie mówiłam?! Chociaż w sumie tego Opala to nawet rozumiem, pracuje w dogoterapii, to musi se chłop odreagować po godzinach. A w międzyczasie, kwa, taki czarny, cielakowaty, przyłączył się do tej Lili w kąpieli rzecznej, prawie, kwa, przewracając człowieczycę, co go holowała. Wariaty, kwa, no! A taki mały, żółtawy, biegał po ścieżce rowerowej! No, kwa, nie wariat?! Tylko taki jeden dłuższy pokrak był w miarę spokojny. W końcu, kwa, doszli nad wodę. Oj, co to się, kwa, działo! Wszystkie, kwa, oprócz tego dłuższego, wskoczyły, kwa, do zalewu! Ten paskudny, kwa, Dropek, trochę się obawiał, to chyba jego pierwszy raz w wodzie był, ale jak, kwa, zobaczył jak reszta stada śmiga do wody, to i on się, kwa, długo nie zastanawiał. Ehhh, kwa, żebym wiedziała, że wejdzie, to bym go spod wody zaatakowała, to by, kwa, popamiętał! Ale, kwa, nie zdążyłam. A Dropek, kwa, pływając piszczał trochę ze strachu na początku, ale pływał twadro, pokrak, kwa, jeden! I tak fajnie w trakcie pływania, kwa, podskakiwał. Znaczy, kwa, wcale nie fajnie, ale człowiekom się, kwa, podobało. Potem sobie zabierali patyczki w wodzie, chlapali wszędzie naokoło i ogólnie się świetnie bawili. A na koniec się zebrali i poszli całym stadem, kwa, z powrotem. I nie miałam okazji, żeby tego paskudnego Dropka zadziobać. Ale ja mu nie przepuszczę! Oho, wraca, muszę kończyć. Kwaaa! [/SIZE] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]Nadal 28 kwietnia 2009. Dropek:[/B][/SIZE][/COLOR] [SIZE=2]Hau! No i uciekła. Jak ją dorwę, to jej taką depilację urządzę, że popamięta! A póki co już nic nie napiszę o pływaniu, bo widzę, że to ptaszysko, dziobata jej morrrrda, już wszystko napisało! To tylko zdjęcia zapodam.[/SIZE] [LEFT][SIZE=2] Lila w makijażu[/SIZE][/LEFT] [CENTER][IMG]http://s4.zapodaj.net/images/8062619.jpg[/IMG][/CENTER] [LEFT][SIZE=2] Lila robiąca 'brrrrrr'[/SIZE][/LEFT] [CENTER][IMG]http://s4.zapodaj.net/images/14069152.jpg[/IMG][/CENTER] [LEFT][SIZE=2]Lilka i Mały zażywają odświeżającej kąpiółki[/SIZE][/LEFT] [CENTER][IMG]http://s4.zapodaj.net/images/97266336.jpg[/IMG][/CENTER] [LEFT][SIZE=2]Tu nie wiem - albo ja, albo jakaś zmokła kura[/SIZE][/LEFT] [CENTER][IMG]http://s4.zapodaj.net/images/47526643.jpg[/IMG][/CENTER] [LEFT][SIZE=2]A tu zmagania pływackie z Edkiem[/SIZE][/LEFT] [CENTER][IMG]http://s4.zapodaj.net/images/88473455.jpg[/IMG][/CENTER] [LEFT][SIZE=2]Miłej nocki.[/SIZE][/LEFT] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]29 kwietnia 2009. Dropek:[/B][/SIZE][/COLOR] [SIZE=2]Hau! Dzisiaj pan się całe popołudnie zastanawia, co mogło być takiego ciekawego w nowym katalogu Reala, który zostawił na stole wychodząc do pracy, że mi się tak bardzo spodobał. A ja wcale nie dlatego go zmieliłem, że był fajny. Po prostu znudziła mi się już karma, którą mnie pan pasie i chcę czegoś nowego. A że póki co nie mam za co kupić własnych smakołyków, to chcę dorobić trochę jako niszczarka do papieru. Właśnie, nie potrzebuje ktoś niszczarki? Niszczarka Dropek zmasakruje każdy rodzaj papieru, a jak będzie trzeba, to i inne materiały. Tanio i profesjonalnie. Acha, Bico podesłała zdjęcia z niedzielnego chlabzdrania, więc mam nadzieję, że się nie obrazi, że kilka z nich tutaj wrzucę. Patyczek. A na jego końcach Mały i Edek.[/SIZE] [CENTER][IMG]http://s1.zapodaj.net/images/47733224.jpg[/IMG][/CENTER] [SIZE=2] Dwie zmokłe kury, w tym jedna tuż po zmyciu makijażu:[/SIZE] [CENTER][IMG]http://s1.zapodaj.net/images/80707233.jpg[/IMG][/CENTER] [SIZE=2] Od lewej: Edek, Lila, Dropek i Mały.[/SIZE] [CENTER][IMG]http://s1.zapodaj.net/images/17381912.jpg[/IMG][/CENTER] [SIZE=2] Lilka, Dropek i ich zalotne spojrzenia. Że niby o patyczek się kłócą:[/SIZE] [CENTER][IMG]http://s1.zapodaj.net/images/73409455.jpg[/IMG][/CENTER] [SIZE=2] Z lewej wyluzowany Mały, a z prawej Edek walczący o odzyskanie patyczka.[/SIZE] [CENTER][IMG]http://s1.zapodaj.net/images/87969206.jpg[/IMG][/CENTER] [SIZE=2] A to słynny Opal - dogoterapeuta, biegacz polny i ganiacz bażantów w jednej osobie.[/SIZE] [CENTER][IMG]http://s1.zapodaj.net/images/19281305.jpg[/IMG][/CENTER] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]30 kwietnia 2009. Dropek:[/B][/SIZE][/COLOR] [COLOR=#000000][SIZE=2]Hau! Kolejny dzień, kolejna przygoda. Jak wyszliśmy na popołudniowy spacerek, to było tak trochę pochmurno, ale nie centralnie nad nami, tylko trochę dalej. Poszliśmy sobie spokojnie naszą traską spacerkową do wąwozu. W wąwozie pan znalazł mi taaaakieeegooo patyka, chyba dłuższy ode mnie, jeszcze większym się nie bawiliśmy. I sobie go gryzłem z przerwami na ganianie go, jak pan zdołał mi go zabrać i rzucić. Swoją drogą pan jest jakiś dziwny - tyle fajnych patyczków tam się da znaleźć, a on żadnego sobie nie gryzie. Może nie umie? No mniejsza z tym. W pewnej chwili zaczął padać deszcz. Ale pan lubi deszcz, tym bardziej, że było ciepło. Więc w najlepsze bawiliśmy się dalej. Później zaczęło grzmieć, a ja się trochę bałem, mimo że pan mówi, że burza to jego ulubiona pogoda. Więc żebym się nie bał, to pan wziął mnie na smycz. W wtedy lunęło jak z cebra! A z wąwozu do domu mamy ładnych kilka minut drogi. Więc ja drąga w mordę, pan nogi za pas i razem biegiem do domu! Z tym drągiem nie było łatwo, czasami zaczepiałem nim o różne rzeczy. Ale doniosłem go do samej klatki schodowej, do której dobiegliśmy zupełnie przemoknięci. W domu pan najpierw mnie wytarł, potem siebie i się przebrał. I dalej lubi deszcz. I ja też, bo fajnie się biegło. [/SIZE][/COLOR] -
LUBLIN,Dropek ma domek!!Dropek ma domek!!
Milosnik kotow replied to dogeviper's topic in Już w nowym domu
[CENTER][COLOR=#ff0000][SIZE=4][B]PAMIĘTNIK DROPKA I MUZZ'EGO.[/B][/SIZE][/COLOR][/CENTER] [CENTER][COLOR=#ff0000][SIZE=4][B]55 PIERWSZYCH WSPÓLNIE PRZEŻYTYCH DNI...[/B][/SIZE][/COLOR][/CENTER] [CENTER][COLOR=#ff0000][SIZE=4][B]część czwarta [/B][/SIZE][/COLOR] [/CENTER] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]19 kwietnia 2009. Dropek:[/B][/SIZE][/COLOR] [SIZE=2][COLOR=#000000]Hau! A właściwie to nie Hau, tylko Darz Bór albo Ku Chwale Psiej Mordy! Melduję, że raport z wczorajszej misji jest już gotowy. Baczność! [/COLOR][COLOR=#000000][U][B]Cel strategiczny[/B][/U][/COLOR][COLOR=#000000]: Stary Las. [/COLOR][COLOR=#000000][U][B]Działania taktyczne[/B][/U][/COLOR][COLOR=#000000]: Zbadanie przydatności Celu do zabawy i owocnego spędzania psiego czasu. [/COLOR] [U][B]Załoga biorąca udział w misji[/B][/U]: 1. Dowództwo: Generał Mama Bico, Generał Bico i Generał Muzzy. 2. Ekipa zwiadowcza: Major Kleksior[/SIZE] [CENTER][IMG]http://s6.zapodaj.net/images/73459518.jpg[/IMG][/CENTER] [SIZE=2] Sierżant Mały[/SIZE] [CENTER][IMG]http://s6.zapodaj.net/images/71348893.jpg[/IMG][/CENTER] [SIZE=2] Kapral Edek[/SIZE] [CENTER][IMG]http://s6.zapodaj.net/images/52854114.jpg[/IMG][/CENTER] [SIZE=2] Szeregowy Dropek (zdjęć tego żołnierza już tu było sporo :smile: ) Na początku przeprowadzono odprawę.[/SIZE] [CENTER][IMG]http://s6.zapodaj.net/images/16292010.jpg[/IMG][SIZE=2] [IMG]http://s6.zapodaj.net/images/93837077.jpg[/IMG][/SIZE][/CENTER] [SIZE=2] Potem padła komenda 'rozejść się'...[/SIZE] [CENTER][IMG]http://s5.zapodaj.net/images/73757253.jpg[/IMG][/CENTER] [SIZE=2] ...i przystąpiono do kontrolowania terenu.[/SIZE] [CENTER][IMG]http://s5.zapodaj.net/images/86664576.jpg[/IMG][SIZE=2] [IMG]http://s5.zapodaj.net/images/5241128.jpg[/IMG] [IMG]http://s5.zapodaj.net/images/90951279.jpg[/IMG] [IMG]http://s5.zapodaj.net/images/26491994.jpg[/IMG][/SIZE][/CENTER] [SIZE=2] Znaleziono wiele cennych przedmiotów, czasami nawet trzeba było je transportować wspólnymi siłami lub odpoczywać podczas transportu.[/SIZE] [CENTER][IMG]http://s2.zapodaj.net/images/12248753.jpg[/IMG][SIZE=2] [IMG]http://s2.zapodaj.net/images/45901730.jpg[/IMG] [IMG]http://s2.zapodaj.net/images/4924088.jpg[/IMG] [IMG]http://s2.zapodaj.net/images/71093216.jpg[/IMG][/SIZE][/CENTER] [SIZE=2] Sprawdzono również teren pod względem działalności nieprzyjaciół znanych jako Myszy i Krety.[/SIZE] [CENTER][IMG]http://s2.zapodaj.net/images/38506707.jpg[/IMG][SIZE=2] [IMG]http://s6.zapodaj.net/images/65853474.jpg[/IMG][/SIZE][/CENTER] [SIZE=2] I ogólnie Ekipa Zwiadowcza nie szczędziła sił, aby pomyślnie ukończyć misję.[/SIZE] [CENTER][IMG]http://s6.zapodaj.net/images/812306.jpg[/IMG][SIZE=2] [IMG]http://s6.zapodaj.net/images/31022405.jpg[/IMG][/SIZE][/CENTER] [SIZE=2] W ramach przeprowadzonych manewrów poszczególnym żołnierzom udało się osiągnąć następujące sukcesy: Major Kleksior - uczestniczenie w manewrach wymagało od niego stosunkowo największej liczby machnięć łapkami, ze względu na ich najmniejszy rozmiar. Przyznaje się medal za wytrwałość. Sierżant Mały - osiągnął jeden z największych sukcesów misji - zjadł kupę. Medal za umiejętność przetrwania w dzikim terenie. Kapral Edek - może się poszczycić nie lada osiągnięciem w postaci wielokrotnych [/SIZE][SIZE=2]pr[/SIZE][SIZE=2]ób zgwałcenia Sierżanta Małego. Medal za umiejętność radzenia sobie nawet w najbardziej niesprzyjających warunkach. Szeregowy Dropek - ciągłe trzymanie nosa na warcie, zapuszczanie się głęboko na terytorium wroga, odważne kroczenie wgłąb lasu mimo nawoływań. Medal za to, że nie zdezerterował. A na koniec podsłuchany dialog Sierżanta Małego i Szeregowego Dropka:[/SIZE] [CENTER][IMG]http://s6.zapodaj.net/images/16408594.jpg[/IMG][/CENTER] [SIZE=2] Spocznij! [/SIZE] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]21 kwietnia 2009. Dropek:[/B][/SIZE][/COLOR] [SIZE=2]Oooo jak fajnie - nowe twarze! No to wakacje będą 'pod psem' Hau! Znaczy pode mną? Dobra, tylko jak się położę, to macie mnie w brzuch nie gryźć! A propos gryzienia - jakieś dwa dni temu pan w końcu dał mi zabawkę, której nie rozmieniam na drobne (oprócz krowy, ale krowa nie jest od pana). Jest to jeż, tylko taki większy niż poprzednio. Różowy, piszczący i taki, że mi się w mordce nie mieści. Trochę go gryzę, trochę go łapką tryciam, fajny jest. Z tej okazji wczoraj znowu nic nie zmieliłem. No może za wyjątkiem długopisu, który pan zostawił na stole. Ale musiałbym być wyjątkowo niekulturalnym psem, żeby nie spełnić pana prośby o rozprawienie się z długopisem. No bo skoro zostawił go na stole, to aż się prosił, żeby mu ten długopis rozdługopisić. Ale i tak najfajniej gryzie się pana. Najbardziej lubię palce. Ale szczypnąć w plecy jak pan siedzi przy komputerze też daję radę. I panu też się to podoba, największą radość wyraża mówiąc 'aaauuu, nie tak mocno, pssssie!'. Acha, ostatnio zacząłem ganiać to długie zakończenie psa zwane ogonem. Pan gdzieś czytał, że to może oznaczać problemy psychiczne związane z brakiem zajęcia. A Wy jak myślicie? [/SIZE] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]kwietnia 2009. Dropek:[/B][/SIZE][/COLOR] [SIZE=2]Hau! Ale wczoraj mieliśmy straaaaszną przygodę. Pan wrócił z pracy i jak zwykle było przy tym kupę radości. I jak się pan przebrał, to jak zwykle wyszliśmy na spacerek. W windzie też się trochę cieszyłem jeszcze i łaziłem. I niechcący nadepnąłem na taki ruchomy [/SIZE][SIZE=2]pr[/SIZE][SIZE=2]óg przy drzwiach i mi tam łapka weszła. Winda się zacięła, ja w płacz, bo łapki nie mogę wyjąć... Na szczęście pan szybko przycisnął [/SIZE][SIZE=2]pr[/SIZE][SIZE=2]óg i uwolnił mi łapkę. Chwilę potem kulałem, ale pan pogłaskał łapkę i nigdzie nie bolało jak głaskał, a jak tylko wyszedłem z bloku, to utykanie zniknęło. Także skończyło się na strachu i moim, i pana. Ale już w sumie o tym nie myślę i nawet nie boję się wsiadać do windy, chociaż pan myślał, że po tym zdarzeniu będę miał z tym problemy. A z kolei na wieczornym spacerku pan pierwszy raz spuścił mnie ze smyczy tak normalnie przy alejkach, a nie w wąwozie. I się nie popisałem. Biegałem coraz dalej, pan sobie mógł 'dropkować' do woli. A jak zobaczyłem innego psiaka na smyczy, to od razu do niego pobiegłem. Na szczęście powitanie odbyło się w sposób pokojowy, chociaż pani tamtego kolegi mówiła, że czasami lubi się pokłócić z obcymi psiakami. W każdym razie na razie pan chyba nie będzie mnie spuszczał przy alejkach, dopóki nie zacznę przychodzić na zawołanie. A wieczorem już któryś raz z kolei wyjąłem sobie coś z popielniczki-śmietniczki na stole. Pan jeszcze nie widział jak to robię, ale nie raz już ją opróżniałem. No bo tam często są fajne skarby - wczoraj był kapsel, który sobie podziamdziałem, dopóki mi go pan nie zabrał. Teraz już pan niestety zaczął pilnować, żeby nie zostawiać mnie sam na sam z nieopróżnioną popielniczką... No, starczy tych opowieści, czas wracać do pilnowania domku.... [/SIZE] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]24 kwietnia 2009. Muzzy:[/B][/SIZE][/COLOR] [SIZE=2]Nooo, u Dropka nic ciekawego się nie dzieje, to i Dropkowątkowcy o nim zapomnieli. Ale dzisiaj po południu jedziemy się spotkać z treserką, coby trochę ten czarny pusty łeb wypełnić mądrością. Bo póki co, to główną umiejętnością Dropka jest pisanie na Dogo, a bardziej psich umiejętności, to że tak powiem, ni huhu. No dobra, przesadzam, umiemy 'siad' i 'daj łapę'. A tak w tajemnicy powiem też, że być może w weekend pojedziemy gdzieś popływać, ale wszystko zależy od Bico (hehe, ale Cię, Bico, wkopałem, teraz jak to nie wyjdzie, to będzie na Ciebie). Będziemy na bieżąco z Dropkiem informować co i jak. [/SIZE] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]Wciąż 24 kwietnia 2009. Dropek:[/B][/SIZE][/COLOR] [SIZE=2]O psia rura! Znaczy hau! Dzisiaj to prawdziwa dogomania była! Ale na początek zagadka: co to jest?[/SIZE] [CENTER][IMG]http://zapodaj.net/images/5493914.jpg[/IMG][/CENTER] [LEFT][SIZE=2] Odpowiedź już wkrótce...[/SIZE][/LEFT] [LEFT][SIZE=2]Po południu wybraliśmy się na spotkanie z panią, która będzie mnie co jakiś czas edukować. Było nieźle, dziś nauczyłem się przybijać piątkę, trochę poćwiczyłem przychodzenie na zawołanie i chodzenie na smyczy. Ale w sumie nieważne czego się tam uczyłem, najważniejsze że ożarłem się smakołyków w trakcie tej nauki jak nigdy dotąd. Na początku spotkaliśmy się tylko ze znajomymi dwunożnymi, żeby mnie zbyt wiele nie rozpraszało w trakcie zdobywania wiedzy. Ale po lekcjach przyszli też koleżanki i kumple ci normalniejsi, znaczy chodzący na czterech łapach. I takiej jazdy to jeszcze nie było do tej pory. 10 psów się zebrało i szaleliśmy. Najlepiej mi się bawiło z Opalem - seterem irlandzkim. Wszyscy się dziwili, bo do tej pory jakoś Opal nie szczególnie miał ochotę mnie znać ani w ogóle nie bardzo miał ochotę na zabawę. A to co się dzisiaj działo, to był psi odlot normalnie! A potem jeszcze przyszła taka bokserka, która w zabawie była równie dobra jak Opal. Raz w pełnym biegu wpadłem na betonowy słupek, ale na szczęście jakoś tak bardziej bokiem, więc oprócz chwilowego szoku nic mi się nie stało. Wieczór po prostu debeściacki. A na zdjęciu są szczątki takiej wiklinowej kaczki - pojemnika na szpargały. Stała sobie na szafce cały czas odkąd tutaj mieszkam i jakoś nigdy nie zwracałem na nią uwagi. Aż do dzisiaj. Pomyślałem, że pan lubi układanki, więc mu zrobię jedną z kaczki. Ale chyba nie załapał o co chodzi, bo nakarmił tą układanką warczącego stwora z długą szyją. Tak czy owak dzień był po prostu super.[/SIZE][/LEFT] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]26 kwietnia 2009. Dropek:[/B][/SIZE][/COLOR] [SIZE=2][COLOR=#000000]Hau! Luna, fajnie, że jesteś, [/COLOR]zapraszamy jak najczęściej. A teraz coś z wczoraj: Raz dwa trzy, trzy dwa raz, Znów poszliśmy wczoraj w las. I choć krzaki tam po pas, To żaden kleszcz nam nie wlazł. Była Bico i był Muzzy*, Fajnie się tak z nimi łazi. I był Kleksior, i był Mały, I do biegania las cały. Asia, Opal oraz Lila Mieli być, lecz przyszła chwila, Gdy do Bico zadzwonili, Że czasowo nie zdążyli. Łaziliśmy z dwie godziny, Bico, Muzzy oraz psiny. I mieliśmy nawet wodę Na zziajanych psów ochłodę. I choć żadne osiągnięcia W stylu kupy zdziamdziamnięcia Nie nadeszły, ale zdjęcia Poniżej do oglądnięcia (*czyt: mazi) Oto nasza cała sobotnia ekipa, tzw. piesie w lesie:[/SIZE] [CENTER][IMG]http://s4.zapodaj.net/images/3345667.jpg[/IMG][/CENTER] [LEFT][SIZE=2] To Kleks. Jak zwykle spokojnie i statecznie przebierał swoimi 'długimi inaczej' łapkami:[/SIZE][/LEFT] [CENTER][IMG]http://s4.zapodaj.net/images/33797495.jpg[/IMG][/CENTER] [LEFT][SIZE=2] Mały tym razem postawił na kamuflaż i wykorzystywał każdy listek do stopienia się z otoczeniem. Na następnych dwóch zdjęciach dzięki temu kamuflażowi Małego bardzo trudno jest zauważyć, ale wierzcie - on gdzieś tam jest![/SIZE][/LEFT] [CENTER][IMG]http://s4.zapodaj.net/images/13774381.jpg[/IMG][/CENTER] [CENTER][IMG]http://s4.zapodaj.net/images/36175410.jpg[/IMG][/CENTER] [LEFT][SIZE=2] A Dropek jak zwykle testował odporność patyczków na psi zgryz :smile:[/SIZE][/LEFT] [CENTER][IMG]http://s4.zapodaj.net/images/16689029.jpg[/IMG][/CENTER] [LEFT][SIZE=2]A poza tym patyczki były przydatne również do innych celów.[/SIZE][/LEFT] [CENTER][IMG]http://s6.zapodaj.net/images/26924225.jpg[/IMG][/CENTER] [LEFT][SIZE=2]A to nie wiadomo co:[/SIZE][/LEFT] [CENTER][IMG]http://s6.zapodaj.net/images/72798470.jpg[/IMG][/CENTER] -
LUBLIN,Dropek ma domek!!Dropek ma domek!!
Milosnik kotow replied to dogeviper's topic in Już w nowym domu
[CENTER][COLOR=#ff0000][SIZE=4][B]PAMIĘTNIK DROPKA I MUZZ'EGO.[/B][/SIZE][/COLOR][/CENTER] [CENTER][COLOR=#ff0000][SIZE=4][B]55 PIERWSZYCH WSPÓLNIE PRZEŻYTYCH DNI...[/B][/SIZE][/COLOR][/CENTER] [CENTER][COLOR=#ff0000][SIZE=4][B]część trzecia[/B][/SIZE][/COLOR][/CENTER] [CENTER] [/CENTER] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]8 kwietnia 2009. Muzzy:[/B][/SIZE][/COLOR] [SIZE=2]Wczoraj Dropek dał czadu wieczorem - pościeliłem sobie kulturalnie i chciałem iść spać. Jak podniosłem kołdrę, to Dropek z [/SIZE][SIZE=2]pr[/SIZE][SIZE=2]ędkością światła, tudzież szalonej pchły, wskoczył na łóżko i rozciągnął się na obu poduszkach. I w dodatku w mordzie miał jeden ze swoich sznurków do gryzienia, bo w końcu samo głaskanie bez podgryzania czegoś, to nie jest pełnia szczęścia. Dla mnie już się miejsce na poduszkach nie znalazło. Więc trzeba było psa głaskać i czekać aż łaskawie się ewakuuje. Na szczęście nie trwało to dłużej niż kilka minut. A poza tym zauważyłem, że Dropek już ma dobrze obczajone wyglądanie przez okno z fotela widokowego, jak ktoś szczeknie na dworze, to zaraz jest wycieczka na fotel, żeby sprawdzić o co chodzi. Także może się za bardzo nie nudzi jak pana nie ma. [/SIZE] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]9 kwietnia 2009. Dropek:[/B][/SIZE][/COLOR] [COLOR=#000000][SIZE=2]Hau! My z panem też bardzo się cieszymy, że możemy się tutaj spotykać, a z częścią z Was również 'w realu' I mamy nadzieję, że ta część 'realowa' będzie się powiększać. Wczoraj spędziliśmy z panem popołudnie u sąsiadów za ścianą, bo jeden taki pan przyleciał (choć skrzydeł u niego nie zaobserwowałem) z Irpsiandii (czy jak tam się to nazywało, w każdym razie ponoć gdzieś daleko) w odwiedziny i trzeba było poświętować. Więc świętowałem przymilając się do wszystkich i przynosząc co chwilę panu jakiś skarb (a to ścierkę czy szczotkę z kuchni, a to buta z przedpokoju...), a pan zanosił to z powrotem na miejsce. Muszę go nauczyć, że jak mu coś daję, to to jest jego i nie musi już tego odnosić... [/SIZE][/COLOR] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]10 kwietnia 2009. Dropek:[/B][/SIZE][/COLOR] [COLOR=#000000][SIZE=2]Hau! Wczoraj w sumie był standardowy dzień. Prawie. Trzy spacerki, siedzenie długo samemu w domu - tym razem przemieliłem takie coś, czym mnie pan chciał czesać, a ja się tego bałem, ale już się nie mam czego bać, bo sprawiłem, że czesadło już się za bardzo do niczego nie nadaje. Wieczorem pan wyszedł na piwko ze znajomymi pod blok, bo dzisiaj ma urlop i siedzimy sobie razem. No i jak wieczorem był na tym piwku, to pojawił się taki jeden pan z takim super psiakiem Kubą - grzywaczem chińskim. Też ma koło roku i jest w połowie golasem, ale nie narzeka. Więc pan po mnie przyszedł i poszliśmy na czwarty (!!!) spacerek. I pierwszy raz mnie pan spuścił ze smyczy koło bloku. Ale żeśmy sobie poganiali! Super kumpel z tego Kuby. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy. A dzisiaj koło 14 jedziemy na szczepienie na wściekliznę. Nie bardzo wiem co to znaczy, ale mam nadzieję, że będzie fajnie. Pewnie po wszystkim napiszę jak było. [/SIZE][/COLOR] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]10 kwietnia 2009. Dropek:[/B][/SIZE][/COLOR] [COLOR=#000000][SIZE=2]Hau! Wiedziałem, że będzie fajnie. Poszliśmy do werety... tewery... weteny... no, do lekarza od psiaków razem z Lulką i z jej panią. W gabinecie oczywiście musiałem wszystko posprawdzać, pooglądać i poobwąchiwać. Ale się nie bałem. A Lula jeszcze na zewnątrz się położyła i trzeba było ją wnosić, bo nie chciała wejść. Nie rozumiem dlaczego, przecież tam jest tak fajnie. Potem w gabinecie się z Lulką kokosiliśmy, przewracaliśmy, obszczekiwaliśmy i ogólnie było bardzo wesoło. W przerwie między zabawą a zabawą pan wniósł mnie na stół, pani doktor mnie pooglądała. osłuchała i zmierzyła temperaturę. Pan mówił, że będzie kłuła, ale chyba nie kłuła, bo nic nie czułem. Chociaż pan po wszystkim mówił, że kłuła. No niech mu będzie, takie kłucie to żaden stres. Potem pani doktor zbadała Lulkę, a ja chciałem jej pomagać, ale pan powiedział, że pani doktor poradzi sobie bez mojej pomocy. Tylko ciekawe, kto więcej wie o psach - ja, czy pani doktor. No i potem, jak już zostały wypełnione wszystkie papiery (co nie było łatwe, bo z Lulką uznaliśmy, że najfajniej jest się bawić pod biurkiem, przez co biurko chyba się trochę trzęsło, ale pani doktor nie narzekała), to poszliśmy. No, na razie tyle wrażeń, trzeba trochę pospać. [/SIZE][/COLOR] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]11 kwietnia 2009. Dropek:[/B][/SIZE][/COLOR] [COLOR=#000000][SIZE=2]Hau! Życzymy Wam z panem radosnych i spokojnych Świąt! Dzisiaj jedziemy na wieś, pan ma nadzieję, że kury to przeżyją. Po powrocie (jutro) damy znać jak było... [/SIZE][/COLOR] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]12 kwietnia 2009. Dropek:[/B][/SIZE][/COLOR] [COLOR=#000000][SIZE=2]Miau! Yyy, znaczy hau, już mi się wszystko pomerdało od tych wrażeń... Aaaale było suuuuper! Byliśmy w Radoryżu Kościelnym. Jeśli jest ktoś, kto nie kojarzy tej jakże znanej miejscowości, to od razu wyjaśniam: koło Krzywdy. Ale się wyszalałem! Biegałem po polach i łąkach...[/SIZE][/COLOR] [CENTER][IMG]http://s5.zapodaj.net/images/50197679.jpg[/IMG][SIZE=2] [IMG]http://s5.zapodaj.net/images/10512548.jpg[/IMG] [IMG]http://s5.zapodaj.net/images/2199992.jpg[/IMG] [IMG]http://s5.zapodaj.net/images/19718780.jpg[/IMG] [IMG]http://s5.zapodaj.net/images/46421110.jpg[/IMG][/SIZE][/CENTER] [SIZE=2] ...i po podwórku...[/SIZE] [CENTER][IMG]http://s2.zapodaj.net/images/5879838.jpg[/IMG][/CENTER] [SIZE=2] ...czasami w pogoni za sąsiadem zza płotu.[/SIZE] [CENTER][IMG]http://s2.zapodaj.net/images/14029063.jpg[/IMG][/CENTER] [SIZE=2] Czasem udawałem wyżła...[/SIZE] [CENTER][IMG]http://s2.zapodaj.net/images/25373628.jpg[/IMG][/CENTER] [SIZE=2] ...a czasem zająca:[/SIZE] [CENTER][IMG]http://s2.zapodaj.net/images/93331023.jpg[/IMG][/CENTER] [SIZE=2]A raz nawet udało mi się pogonić za bocianami (tutaj w tle chwilę przed tym jak za nimi pognałem).[/SIZE] [CENTER][IMG]http://s2.zapodaj.net/images/78501285.jpg[/IMG][/CENTER] [SIZE=2] Bardzo dużo czasu spędziłem na myszowykopkach [/SIZE] [CENTER][IMG]http://s6.zapodaj.net/images/71134530.jpg[/IMG][SIZE=2] [IMG]http://s6.zapodaj.net/images/43375813.jpg[/IMG][/SIZE][/CENTER] [SIZE=2] Ale najfajniejsze były kury! Były za siatką, więc nie mogłem się z nimi bliżej zapoznać, chociaż bardzo chciałem.[/SIZE] [CENTER][IMG]http://s6.zapodaj.net/images/5058283.jpg[/IMG][SIZE=2] [IMG]http://s6.zapodaj.net/images/25175579.jpg[/IMG][/SIZE][/CENTER] [SIZE=2] Ale drugiego dnia rano, kiedy standardowo goniłem sobie kurę wzdłuż siatki, to ona głupia zamiast uciec do kurnika, to przefrunęła przez siatkę! Więc ją dopadłem! Na szczęście dla niej i niestety dla mnie, byłem na smyczy i pan po długiej walce jakoś nas rozdzielił. Kura schowała się w najciemniejszym kącie parnika (znaczy takiej letniej kuchni). Obaj się z panem dziwiliśmy, że z jednej kury da się aż tyle piór wyskubać i to przez kilka sekund. Po wszystkim okazało się, że kura oprócz utraty miliona piór (czego zresztą nie było po niej widać), nie odniosła żadnych obrażeń (fizycznych, bo koszmary jej się będą jeszcze pewnie długo śniły), mimo że przyparłem ją do płotu i 'pieściłem' mordą dobrych kilka chwil. Niestety jak już się uspokoiliśmy i pan poszedł po aparat, żeby zrobić zdjęcie pola bitwy, to babcia już kończyła grabić pióra i nie było już co czego fotografować. Ale to mi się podobało! Odezwał się we mnie myśliwy, morderca i kurminator w jednym! A teraz sobie śpię i mam nadzieję, że jeszcze tam wrócę i pokażę kurom, kto tam rządzi. [/SIZE] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]14 kwietnia 2009. Dropek:[/B][/SIZE][/COLOR] [COLOR=#000000][SIZE=2]Hau! Dzisiaj jeszcze pan był w domu, bo miał urlop, dopiero jutro zostanę znowu sam. Ale dziś też dużego pożytku z pana nie miałem, bo mył okna, odkurzał i mył podłogi - w końcu kiedyś musiał zrobić świąteczne porządki. A na koniec smażył kotlety. Ale w sumie fajnie też trochę było, bo znaleźliśmy super traskę spacerkową. Drzewa, trawka, żadnych ulic, tylko ludzie z psiakami. I to bardzo niedaleko. Także dzień uznajemy za udany. A jutro się zobaczy, jak pan sobie pójdzie, to poszukam czegoś do zmielenia. Acha, Bico prosiła, żeby przekazać, że nie pisze nie dlatego, że nas olała, tylko dlatego, że wyjechała na Święta i będzie dopiero w czwartek. A tam gdzie jest, internet jeszcze nie dotarł. I aż ją skręca, żeby zobaczyć co słychać na Dogomanii. [/SIZE][/COLOR] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]15 kwietnia 2009. Dropek:[/B][/SIZE][/COLOR] [COLOR=#000000][SIZE=2]Hau! Dzisiaj wziąłem się za naukę. Konkretnie, to zacząłem uczyć pana znaczenia słów 'praktycznie' i 'teoretycznie'. Jak już wcześniej pisałem, należę do najmądrzejszych psów na świecie (chociaż pan mówi, że szkoda, że tak rzadko się z tym ujawniam), więc wypadałoby żeby i pan nie był głupi. A znając dwa powyższe słówka będzie pewnie trochę mądrzejszy. Dla niewtajemniczonych: praktycznie = tak jak jest w rzeczywistości, teoretycznie = tak jak by było, gdyby wszystkie założenia się sprawdzały. Pod nieobecność pana przeprowadziłem następujące lekcje: 1. Teoretycznie: przenośny twardy dysk był poza moim zasięgiem, dość wysoko na półce nad moim fotelem widokowym. Praktycznie: bardzo dobrze się go gryzie, szczególnie kabel i pokrowiec. Dziwię się, że pan go tyle miał i ani razu go nie ugryzł, przecież idealnie się do tego nadaje. 2. Teoretycznie: cała kupa zdjęć pana z dawnych lat leżała sobie na półeczce i nie powinna psa (czyli mnie) zainteresować. Praktycznie: całkiem nieźle się prezentują porozrzucane po pokoju. A końcówki różnych kabelków, które były w pudełeczku obok zdjęć, nadają się do gryzienia równie dobrze, jak dysk. 3. Teoretycznie: pan nie pali tytoniu (kiedyś ponoć mu się zdarzało) i do dziś, zapytany czy posiada paczkę tytoniu, odpowiedziałby, że nie. Praktycznie: ja taką paczkę znalazłem, nie powiem gdzie, żeby pan miał zagadkę, i rozprowadziłem ją i jej zawartość po dywanie. Trzy lekcje na początek powinny wystarczyć. Jak się pan nie nauczy, że psia pomysłowość w zabijaniu nudy potrafi przekraczać różne granice, to udzielę mu kolejnych lekcji. A póki co będę już grzeczny. Teoretycznie...[/SIZE][/COLOR] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]16 kwietnia 2009. Dropek:[/B][/SIZE][/COLOR] [COLOR=#000000][SIZE=2]Hau! Dzisiaj jak pana nie było, to gdzieś sobie znalazłem takie coś, czego podobno używa się do ćwiczenia siły dłoni, takie coś kształtem zbliżone do kombinerek, tylko służy do ściskania. Pan mówi, że nawet nie pamiętał, że takie coś miał. Nie wiem jak się to spisuje przy ćwiczeniu dłoni, ale do ćwiczenia zębów nadaje się świetnie. Pan nawet mi tego nie zabierał, ani się nie złościł. Znalazłem sobie, więc to moje. A potem dał mi nowego, świeżutkiego i niegryzionego... jeża. A tamto ściskadełko zabrał. Ale z jeżem jest lepsza zabawa. Po jakichś 20 minutach odgryzłem mu nos, zdjęcie jest zrobione dosłownie sekundę po tym fakcie. A poza tym w sumie niewiele się dziś działo - nasza super traska spacerkowa zaliczona, 13-letni jamnik zapoznany i obwąchany, ale bawić się nie chciał. Może na wieczornym spacerku też kogoś poznam.[/SIZE][/COLOR] [CENTER][COLOR=#000000][IMG]http://s3.zapodaj.net/images/61312075.jpg[/IMG][/COLOR][/CENTER] [LEFT][SIZE=2] Poprawka - pod koniec pisania tej wiadomości jeż ma już dziurę na jakąś 1/4 jeża. A pan myślał, że mi starczy na parę dni...[/SIZE][/LEFT] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]17 kwietnia 2009. Dropek:[/B][/SIZE][/COLOR] [SIZE=2]Hau! No nareszcie, Bico, już myślałem, że przestałaś się na Dropkowątku udzielać, bo taki psotnik jestem. Więc żeby Cię tu ściągnąć z powrotem, to dzisiaj dałem sobie spokój z testowaniem gryzalności wszystkiego, co mam w bliższym lub dalszym zasięgu. No, może za wyjątkiem sznurówki, która wystawała z zamkniętej szafki na buty. Tak kusząco wystawała, że nie mogłem się powstrzymać. Teraz pan sznurując buta ćwiczy dzierganie precyzyjne, może mu się to w życiu przyda. A może po prostu w końcu wymieni sznurówkę, kto go tam wie. A na popołudniowym spacerku spotkałem koleżankę z 11 piętra. Do tej pory jak byłem na smyczy i się spotykaliśmy, to się chciałem z nią bawić, ale ona się mnie tak bała, że jak tylko do niej podskoczyłem, to piszczała i uciekała. Ale dzisiaj w końcu się odważyła na zabawę, więc pan mnie spuścił ze smyczy i sobie pobiegaliśmy i trochę pokopaliśmy za kretami. A teraz molestuję pana krową, żeby się ze mną dalej bawił, więc póki co musimy kończyć. [/SIZE] -
LUBLIN,Dropek ma domek!!Dropek ma domek!!
Milosnik kotow replied to dogeviper's topic in Już w nowym domu
[CENTER][COLOR=#ff0000][SIZE=4][B]PAMIĘTNIK DROPKA I MUZZ'EGO.[/B][/SIZE][/COLOR][/CENTER] [CENTER][COLOR=#ff0000][SIZE=4][B]55 PIERWSZYCH WSPÓLNIE PRZEŻYTYCH DNI...[/B][/SIZE][/COLOR][/CENTER] [CENTER][COLOR=#ff0000][SIZE=4][B]część druga[/B][/SIZE][/COLOR][/CENTER] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]24 marca 2009. Dropek:[/B][/SIZE][/COLOR] [COLOR=#000000][SIZE=2]Aaaauuu... Dzisiaj zdecydowanie nie był dobry dzień... Obudziłem pana koło 3.45. Pan nauczony dotychczasowym doświadczeniem, że go budzę jak się nudzę (nawet nie czuję jak mi się rymuje), nie chciał wstać. No to znalazłem sobie zajęcie - wszedłem na fotel stojący przy oknie w małym pokoju, mordką do okna i zacząłem wyglądać i pohaukiwać. Wtedy pan w końcu wstał i powiedział, że fe. No to dałem sobie spokój (na razie). W końcu jak pan wstał standardowo o 5.30, to poszliśmy na spacerek. Miałem lekką, za przeproszeniem, sraczkę, ale bez tragedii. Potem pan poszedł do pracy. Jak wrócił, to od progu wyczuł, że gdzieś jest nakopsane. Po krótkich poszukiwaniach jego oczom okazał się obraz nędzy i rozpaczy. Wielokrotna, za przeproszeniem, sraczka w kącie pod oknem, chyba połączona z wymiotami (bo ulało mi się dwa razy na spacerku po południu). Ale z zachowania byłem energiczny, wesoły i ogólnie ok. Na spacerku po południu oprócz dwukrotnego wymiotowania, kilka razy bardzo rzadziutko kopsałem. Ale zachowywałem się jak na każdym innym spacerku, nie byłem osowiały, ani nic z tych rzeczy. Po spacerku zjadłem nawet to, co zostało mi ze śniadania w misce. Także teraz wyglądam już na zdrowego. Ale kości więcej chyba nie dostanę. A oprócz napaskudzenia (upiększającego ścianę, firankę, zasłonkę, tapczan, pana plecak na aparat i torbę na drugi aparat), pozrzucałem kaktusy z parapetu przy wspomnianym wcześniej fotelu oraz rzeczy z parapetu w kuchni. No coś mi odbiło z tymi oknami, pan się tylko zastanawia, czy przy tym nie szczekałem... Acha, panu sprzątanie zajęło ponad półtorej godziny, nie licząc prania firanki, które właśnie trwa. Nie krzyczał, bo wie, że byłem chory. Chociaż za same parapety, to by pewnie nakrzyczał, ale że do pary doszło to zatrucie, to tylko trochę mnie poignorował jak sprzątał, ale też trochę podgłaskiwał, współczując bolącego brzuszka. Teraz pan gotuje w końcu obiad, a ja odpoczywam na tapczanie. Oby jak najmniej takich dni... Swoją drogą jeśli przypadkiem wiecie, co pan przy takich zatruciach powinien robić (dawać mi jakies leki, jeśli tak to jakie? nie dawać jedzenia? dawać - tak jak dzisiaj - dużo wody?), to dajcie znać, będziemy bardzo wdzięczni. [/SIZE][/COLOR] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]25 marca 2009. Dropek:[/B][/SIZE][/COLOR] [COLOR=#000000][SIZE=2]No, dzisiaj już jest wszystko w porządku. Jak pan był w pracy, to już nie nakopsałem, do parapetów też się chyba nie dobierałem. Na popołudniowym spacerku kupki nie było, bo od wczorajszego niedużego obiadku nic nie jadłem. Dzisiaj na obiad zjadłem pełną miskę suchych bobków z wielkim apetytem. Może na wieczornym spacerku kopsnę już normalnie. Acha, wczoraj rozwaliłem pana tym, jaki jestem kochany. Mam taki zwyczaj, że jak pan się kładzie spać, to wskakuję na łóżko i się trochę głaskamy, a jak pan przestaje głaskać, to idę sobie gdzieś spać. A wczoraj zasnąłem leżąc przytulony do pana, na pana ramieniu i nawet mi się coś śniło, bo ruszałem łapkami i mordką. I tak kilkanaście minut pospałem i dopiero później poszedłem spać gdzieś indziej. I panu się to baaaardzo podobało. I mi też. [/SIZE][/COLOR] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]26 marca 2009. Dropek:[/B][/SIZE][/COLOR] [SIZE=2][COLOR=#000000]Hau! Dzisiaj w sumie nic szczególnego się nie działo, no może oprócz obszczekania dwóch innych psiaków. Więc zapodam tylko zdjątka zro[/COLOR]bione tak na szybko przed chwilą [IMG]http://s4.zapodaj.net/images/33053904.jpg[/IMG] [IMG]http://s4.zapodaj.net/images/258528.jpg[/IMG] [IMG]http://s4.zapodaj.net/images/15139374.jpg[/IMG] [/SIZE] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]27 marca 2009. Dropek się tłumaczy... (na Dropkowątku pojawiły się plotki o nim i jego nowych koleżankach...)[/B][/SIZE][/COLOR] [SIZE=2]Fotki z koleżankami będą, jak ich pan je nam przyśle, a mimo że mój pan mu przypomina, to nic to nie daje. A tak mi się jeszcze przypomniało, że pan Lulki i Delki to jakiś taki trochę nie za mądry jest chyba, bo wszyscy wołają na mnie Dropek, a tylko on mówi Dupek. Ale w sumie też ładnie... [/SIZE] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]28 marca 2009. Dropek:[/B][/SIZE][/COLOR] [COLOR=#000000][SIZE=2]Hau! No i się działo! Najpierw pojechaliśmy do weterynarza, dostałem odpchlacza, którego dzisiaj pan mi zapodał i tabletki na robale, które zjem jutro w smalczyku. Jak przyjechaliśmy w moje stare okolice (jeszcze raz dziękujemy Mamie Bico za transport), to poszliśmy do Bico. Tam przywitał nas Mały, labrador Bico. Wcale taki mały nie jest, ale porównując na przykład do krowy, to w sumie może i mały. Ale żeśmy się pobawili! Skakanie, ganianie, całe mnóstwo zabawek! Czasami z Małym sobie wyrywaliśmy nawzajem zabawki. Za bardzo nie miałem szans, bo wystarczyło, że Mały lekko głową poruszył i już zdobycz była jego. Ale parę razy i mi się udało zabrać coś jemu. Potem poszliśmy na spacerek. Spotkaliśmy Dogeviperów i ich Edka i później jeszcze beagelkę Miki. Ale sobie pobiegalliśmy! Ja to w sumie nie biegałem od dwóch tygodni, więc jak wystartowałem, to gdybym był samochodem, to po wczorajszym przebiegu, trzebaby mi było olej wymienić. Miki super pachniała, choć ponoć cieczka jej się dawno skończyła, więc z Małym nie odstępowaliśmy jej na krok. Po tym dłuuugim i baaaardzo fajnym spacerku poszliśmy do Bico. I było tyyyle ludzi, i wszyscy mnie głaskali i w ogóle było super! Wróciliśmy do domu koło 1.30, więc dzisiaj dałem panu pospać do ósmej. Ale było fajnie! Czekamy teraz aż Bico wrzuci jakieś zdjęcia... [/SIZE][/COLOR] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]29 marca 2009. Dropek:[/B][/SIZE][/COLOR] [COLOR=#000000][SIZE=2]Hau! No normalnie jestem w ciężkim szoku po tym, co przed chwilą zobaczyłem! Pan dość często zamyka się w tym małym pomieszczeniu, gdzie stoi jedna z moich miseczek z wodą i słychać jakieś pluski, chlapanie i ogólnie mokre odgłosy. A dzisiaj zostawił drzwi otwarte. I nie zgadniecie co on tam robi! Włazi cały do wody w tym strasznym wielkim czymś zwanym wanną! Z własnej woli! I się moczy. Bez przymusu się tak katuje! Parę razy podchodziłem, kładłem mordkę na brzegu wanny i popiskiwałem współczująco, chciałem panu jakoś pomóc. W końcu po dłuuugim czasie wyszedł - pewnie nie mógł już wytrzymać tych męczarni. Dziwny jest ten pan... [/SIZE][/COLOR] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]31 marca 2009. Dropek:[/B][/SIZE][/COLOR] [COLOR=#000000][SIZE=2]Hau! Jestem, jestem. Tylko wczoraj jakoś tak nie było kiedy się odezwać, bo pan jak zwykle poskramiał stwora z długą szyją i trzeba było ich przypilnować. A później robił kanapki i dostałem spory plasterek pasztetu. Nie za darmo, bo za siad, leżeć i daj łapę. Ale tak mi zasmakował ten pasztet, że zaraz potem polizałem pana kanapkę, która leżała na stole. Pan się wkurzył i na mnie naFEkał i groźnie patrzył. Głupio mi się zrobiło i wiem, że źle się zachowałem, już tak więcej nie zrobię. Acha, jeszcze zapomniałem Wam opowiedzieć o tym jak mi pan dawał takie niedobre małe (ponoć na robale) w niedzielę rano. Otóż niestety pan nie umie przegrywać. Bo jak kilka razy wygrałem w zabawę w smalczyk (znaczy smalczyk zjadłem, a to niedobre ze środka wyplułem), to pan mi w końcu dał to niedobre na tył jęzora i musiałem połknąć to to bez smalczyku. A jeszcze a propos jedzenia, to momentalnie rozwalam wszystkie nowe zabawki - plastikowe parówki na sznurku i kość na sznurku były całe może przez godzinę. Ale teraz ile zabawy ze sznurkami jest! [/SIZE][/COLOR][COLOR=#000000][SIZE=2]Pr[/SIZE][/COLOR][COLOR=#000000][SIZE=2]óbujemy je sobie z panem nawzajem wyrywać, ja je gryzę, pan mi je podrzuca, normalnie miodzio! A te plastikowe części jak już rozdrobnię, to z reguły wypluwam, ale już raz pan przyuważył w kupce kawałek plastikowej parówki, która przeze mnie[/SIZE][/COLOR][SIZE=2] przeleciała. No dobra, czas trochę pospać, bo pan jak zwykle sobie rano poszedł i kazał pilnować domku. A wiadomo, że najlepiej się pilnuje domku śpiąc. [/SIZE] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]31 marca 2009. Muzzy:[/B][/SIZE][/COLOR] [SIZE=2]W sumie Dropek ma krowę od Kingi (znaczy od Milosnik_kotow), której jeszcze nie uszkodził, mimo że bawi się nią regularnie. Może ona jest z lateksu, nie wiem. Ale ostatnio lubimy sznurki i wszystko, co z nimi związane. Nie ma lepszej zabawy, jak wyszarpywanie sobie sznurka. Co prawda po niedługim czasie Dropek zamienia sznurki na nitki, ale takim kwaczem z nitek też fajnie jest się pobawić. [/SIZE] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]31 marca 2009. Milosnik kotow:[/B][/SIZE][/COLOR] [SIZE=2]Stanowczo podkreślam: [U]KROWA[/U] jest z lateksu, nie Kinga!!![/SIZE] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]1 kwietnia 2009. Dropek:[/B][/SIZE][/COLOR] [SIZE=2]Hau! Dzisiaj polała się pierwsza krew! Hehe, dobry wstęp nie jest zły. Ale po kolei... Najpierw co zrobiłem w dzień. Pan zostawia mi tylko klapki, resztę opatuleń na swoje tylne łapki chowa do szafki. Ale tę szafkę wystarczy trącić nosem i się otwiera. I dzisiaj z tego skorzystałem. Bo czym są klapki w porównaniu z parą butów i jeszcze jednym klapkiem, które mogłem sobie wyciągnąć z szafki. Trochę je pogryzłem, pana jedyne nie-zimowe buty nie-garniturowe zostały pozbawione takich wyrostków, co miały na językach. W końcu po co one panu, ani one grzeją, ani zdobią. A tak pan będzie miał mniej do dźwigania na tylnych łapkach. A później, po popołudniowym spacerku, jak się panu obiad gotował, to znaleźliśmy chwilę na zabawę. Oczywiście sznurkiem, bo to pana ulubiona zabawa, a mi w sumie też pasuje. I jak któryś raz goniłem pana przednią łapkę trzymającą sznurek i jak zwykle rzuciłem się z moimi przednimi łapkami, to się zderzyliśmy łapkami i był koniec zabawy, bo pan zaraz poleciał zasmrodzić sobie łapkę spirytusem i obkleić. Pan mówi, że trochę krwi się polało, ale już nie boli. Wiem co to znaczy, bo sam miałem rozwaloną łapkę jak trafiłem do Dogeviperów. Pan oczywiście się nie złościł na mnie, bo w końcu jak jest zabawa, to i ofiary muszą być. A po obiedzie znowu się bawiliśmy w pana ulubiony sznurek, tyle że bez ganiania po podłodze - samo rzucanie - też fajnie. A właśnie w tej chwili pan usłyszał, że coś dziamię w przedpokoju i nakrył mnie na obgryzieniu kolejnej sznurówki. Ehhh, jeszcze chwila i bym skończył tę sznurówkę, poszedł gdzieś indziej i nic by mi pan nie udowodnił. A tak znowu było 'FE!' [/SIZE] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]2 kwietnia 2009. Dropek:[/B][/SIZE][/COLOR] [SIZE=2]Hau! Musiał w końcu kiedyś nadejść taki dzień, że zainteresuję się stołem i tym co na stole. I dzisiaj jak pan był w pracy, to sobie obadałem te rejony. Zrzuciłem worek z wafelkami (ale nie pachniał mięskiem, więc go nie rozpracowywałem), paczkę paluszków (które też mi nie smakują) i śmieci z popielniczki (porozrzucane po całym dywanie). Poza tym pan dzisiaj zakleił szafkę z butami. Ale tak zakleił, że taśma puściła i znowu się zająłem butami i klapkami. Ale po południu coś tam tłukł młotkiem i majstrował, więc pewnie już więcej się nie dobiorę do butów. A w małym pokoju nie podobały mi się zdjęcia na ścianie nad moim tapczanem, więc je pozrzucałem i trochę, choć niewiele, pogryzłem. Niech se pan nowe powiesi, bo te wyglądały na leciwe. A, jeszcze był dzisiaj jakiś inny dwunóg, ponoć wodomierze wymienić. On się mnie trochę bał, za to ja go polubiłem i jak coś pisał przy stole, to mu się pod nogami położyłem - taki jestem towarzyski. Acha, mam jeszcze jeden talent - jestem jasnowidzem. Dowód? Następny post od Bico będzie dotyczył mojego dzisiejszego rozpracowania butów i stołu i będzie brzmiał mniej więcej tak: 'A nie mówiłam?' [/SIZE] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]3 kwietnia Milosnik kotow:[/B][/SIZE][/COLOR] [SIZE=2]Na własne uszy dziś słyszałam jak Muzzy powiedział: [B]Dropek jest najmądrzejszym psem na świecie![/B][/SIZE] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]Wciąż 3 kwietnia 2009. Muzzy:[/B][/SIZE][/COLOR] [SIZE=2]A nie jest? Może są równie mądre, ale mądrzejszego nie ma. Choć czasem bywa mądry inaczej, tzw. Dropek Jełopek. [/SIZE] [SIZE=2][B][COLOR=#ff0000]4 kwietnia 2009. Dropek:[/COLOR][/B][/SIZE] [SIZE=2]Hau! A dzisiaj na porannym spacerku zamieniłem się w krowę i pasłem się trawą. A jakieś 10 minut później mi się to cofnęło. Ale to normalne, nie? Taka psia terapia na przeczyszczenie? Czy może trzeba się przejmować? [/SIZE] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]Wciąż 4 kwietnia 2009. I znów Dropek:[/B][/SIZE][/COLOR] [SIZE=2]Hau! Dawno tutaj mojej mordy nie było, a że dzisiaj pan kupił mi super sznurek, to jest okazja się pokazać. A wieczorem jedziemy pobiegać z Małym, już się nie mogę doczekać. Nareszcie znowu bez smyczy będzie...[/SIZE] [CENTER][IMG]http://s1.zapodaj.net/images/1840375.jpg[/IMG][SIZE=2] [IMG]http://s1.zapodaj.net/images/84256553.jpg[/IMG][/SIZE][/CENTER] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]5 kwietnia 2009. Dropek:[/B][/SIZE][/COLOR] [SIZE=2]Oj, poszaleliśmy sobie, to fakt. I z Małym, i z Kleksem, i z Edkiem, i z Miką i w sumie nas osiem czworonogów było. Po tym spacerku tak mi się dobrze spało, że dałem panu pospać prawie do ósmej. A dzisiaj też był fajny dzień, bo na popołudniowy spacerek poszliśmy z panem do takiego wąwozu w naszych okolicach i pan w końcu mnie spuścił ze smyczy. Poganialiśmy trochę za patyczkiem, słuchałem się pana, jak wołał to przychodziłem. Tylko patyczka nie zawsze chciałem przynosić i generalnie wyglądało to tak, że pan mi rzucał patyczka, ja za patyczkiem leciałem, po czym kładłem się i zaczynałem tegoż patyczka dziamać, a pan biegł do mnie i mi zabierał patyczka i znowu rzucał. Czyli i pan się wybiegał i ja też. Tu nastąpiła przerwa w pisaniu, bo właśnie zrzuciłem kwiatek z kwietnika w dużym pokoju. Pan przed chwilą podlewał kwiatki i coś mi zapachniało, więc chciałem wziąć kwiatka na ząb. Ale jak kwiatek spadł, to taki się czułem winny, taką miałem smutną mordkę, że pan nawet nie musiał krzycześ, bo wiedziałem, że źle zrobiłem. Więc pan tylko krótko FEknął i nic więcej nie krzyczał. Tylko teraz jakoś nie chcę mnie głaskać jak za nim leżę i gryzę go po plecach... [/SIZE] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]7 kwietnia 2009. Milosnik kotow:[/B][/SIZE][/COLOR] [SIZE=2]Chyba się Dropek ugrzecznił bardzo, bo coś niewiele ostatnio pisze o swoich psotach... [/SIZE] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]7 kwietnia 2009. Dropek:[/B][/SIZE][/COLOR] [SIZE=2]A bo i niewiele się działo ostatnio. Wczoraj jak pan był w pracy, to rozdrobniłem cały pliczek takich małych karteczek do notatek, co je pan zostawił w okolicach mojego fotela widokowego (znaczy tego w małym pokoju przy oknie, na którym staję i wyglądam na świat). Potem pobiegaliśmy w wąwozie za patyczkiem i wracając najpierw raz pociągnąłem zadem po ziemi (jakby mi jakiś robal pod ogonem został, ale może po prostu coś mnie zaswędziało, w końcu odrobalanie niedawno było), a potem znów zabawiłem się w krowę jedzącą trawę kręcąc mordą, ale tym razem już bez powrotu tejże trawy z brzucha na zewnątrz. Potem znowu był stwór z długą szyją - jakoś nie kumam o co chodzi w tej zabawie pana ze stworem, więc powoli zaczynam ją olewać, wczoraj tylko raz łapką trąciłem stwora, a on nic. I wieczorem był dość długi spacerek wokół osiedla, dużo nowych zapachów, ogólnie fajnie. A dzisiaj jak tylko pan z pracy wróci, to pewnie znów poganiamy za patyczkiem. Trochę mi pana szkoda, że taki głodny ze mną po pracy wychodzi, bez obiadu, ale w końcu ganianie za patyczkiem jest ważniejsze niż pana obiad. [/SIZE] -
LUBLIN,Dropek ma domek!!Dropek ma domek!!
Milosnik kotow replied to dogeviper's topic in Już w nowym domu
[CENTER][COLOR=#ff0000][SIZE=4][B]PAMIĘTNIK DROPKA I MUZZ'EGO.[/B][/SIZE][/COLOR][/CENTER] [CENTER][COLOR=#ff0000][SIZE=4][B]55 PIERWSZYCH WSPÓLNIE PRZEŻYTYCH DNI...[/B][/SIZE][/COLOR][/CENTER] [CENTER][COLOR=#ff0000][SIZE=4][B]część pierwsza[/B][/SIZE][/COLOR][/CENTER] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]Dzień pierwszy[/B][/SIZE][/COLOR] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]12 marca 2009. Muzzy:[/B][/SIZE][/COLOR] [SIZE=2]Trzy słowa, na które wszyscy czekaliśmy: DROPEK ZNALAZŁ DOM! Mój dom jest od dziś jego domem. Właśnie dziamie piłkę tuż obok. I właśnie mu powiedziałem, że o nim piszę. Luksusów tu może nie ma, bo to blok na Czechowie, a nie dom z wielkim ogrodem na wsi, ale jak to powiedziała koleżanka: lepszy muzzy od schroniska, bo u niego pełna miska. Na razie kończę, bo Dropcio coś cały czas niucha w powietrzu, trzeba sprawdzić co tak pachnie. [/SIZE] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]Znów 12 marca 2009. I znów Muzzy:[/B][/SIZE][/COLOR] [SIZE=2]Zanudzania pt. "Co robi Dropek" ciąg dalszy. Trochę pospał niedawno, bo przypasowała mu wersalka. Ale spał dość niespokojnie, cały czas szybko oddychał. Przed chwilą poleżał w przedpokoju, a teraz poszedł do dużego pokoju, zaraz zerknę po co... A, położył się przy stole, nawet go nie widziałem, ale zdradziło go merdanie ogonem. Teraz krąży po domu, ale już położył się na miejscu przy stole, coś mu tam pasuje chyba. Dobra, zaraz pora na wieczorny spacer, więc kończę przynudzać. 3majcie się! PS. Dropek jest super, ale to chyba żadna nowość. [/SIZE] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]13 marca 2009. Dropek:[/B][/SIZE][/COLOR] [SIZE=2]Cześć, tu Dropek. Nocka minęła mi fajnie, sprawdziłem jak to jest spać łeb w łeb z panem na poduszce, ale na razie jednak wolę podłogę, posłanko i fotel. Pan spał w nocy raczej mało z tego całego wrażenia, a ja sobie kimałem w najlepsze całą noc, co jakiś czas się przemieszczając na coraz to inną lokalizację. Rano jak tylko pan się o siódmej obudził, to zabrał mnie na spacer. I tu odkryliśmy ewenement na skalę światową - pod naszą klatką rośnie krzaczek, który wbrew milionom lat ewolucji, kiedy to zwierzaki siusiały na roślinki i wszystkim było dobrze, usycha od siusiania na niego. Przynajmniej tak twierdzi dozorca, który nas ochrzanił za to, że sobie spokojnie podlewałem krzaczka. Po spacerku pan dał mi antybiotyk posmarowany przepysznym smalczykiem. Za pierwszym podejściem smalczyk zjadłem, a tabletkę wyplułem, ale to dlatego, że chciałem jeszcze raz smalczyku zakosztować. Za drugim razem poszło bez problemów. Tylko trochę pan się niepokoi, że bardzo mało jem, ale może jak mi emocje opadną, to zgłodnieję... Teraz sobie leżę w przedpokoju, ale generalnie nie odstępuję pana na krok. Acha, rano pan zostawił mnie na parę minut samego, żeby sprawdzić jak reaguję. Koniecznie chciałem wyjść razem z panem, ale mnie pan zostawił jednak. I byłem grzeczny. No, na razie tyle, 3majcie się! [/SIZE] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]13 marca 2009. Pierwsze fotki Dropka:[/B][/SIZE][/COLOR] [SIZE=2]Dropcio śpiący na tapczanie w małym pokoju twarzą w twarz z hipopotamem:[/SIZE] [SIZE=2]A tu słynne smutne oczka Dropka, chociaż tak naprawdę wcale smutny nie jest, chyba tak się tylko zgrywa: [URL="http://s2.zapodaj.net/images/10058839.jpg"][IMG]http://s2.zapodaj.net/images/10058839.jpg[/IMG][/URL] [/SIZE] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]Znów 13 marca 2009. I znów Muzzy:[/B][/SIZE][/COLOR] [SIZE=2]No to jeszcze parę słów o Dropku. Dziś już się bardziej wyluzował. Jakoś weselej się bawi (wywraca się 'do góry kołami', podrzuca sobie zabawki, chce żeby go głaskać po brzuchu), zaczyna gryźć w zabawie w ręce (ale bardzo delikatnie i widać, że nie robi tego z zamiarem dominacji, tylko z olbrzymią ostrożnością), przychodzi się przytulić jak leżę czy siedzę na łóżku. Ogólnie widać, że 'przełamuje lody' i że coraz bardziej mi ufa. I, co najważniejsze, w końcu po kilku pokazaniach mu co i jak, zjadł wszystko, co miał w misce, czyli apetyt już chyba wrócił. O mnie tego nie można powiedzieć, bo zjadłem tylko małe śniadanie i do tej pory nie jestem głodny. Acha, zapomniałem wcześniej wspomnieć, że Dropek nie chce wchodzić po schodach (jak się zaprze, to go muszę wnosić) i bardzo boi się jeździć windą. Ale mam nadzieję, że niedługo się nauczy tych rzeczy, w końcu to dopiero pierwszy dzień. A, i został dziś sam na jakieś pół godzinki. Byłem u sąsiadki za ścianą i co chwilę słuchałem, czy wydaje jakieś dźwięki (znaczy Dropek, nie sąsiadka). I był grzeczny, za to jak przyszedłem, to się cieszył, że ho ho! Teraz sobie śpi przy łóżku, czekając na wieczorny spacerek.[/SIZE] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]14 marca 2009. Dropek: [/B][/SIZE][/COLOR] [SIZE=2]Hau! To znowu ja – Dropek. Dzisiaj wstaliśmy o 7.30. Pan się trochę bał, że w nocy będę chciał wyjść, bo nie kopsnąłem na wieczornym spacerku, mimo że zjadłem wczoraj całą michę jedzonka. Ale spokojnie wytrzymałem i nawet bardzo się nie śpieszyłem żeby wyjść. Do windy wsiadam już trochę chętniej, ale od razu jak do niej wejdę, to się kładę plackiem na podłodze i mam dużego stresa. Ale pewnie niedługo mi przejdzie. Dzisiaj rano jak pan się golił, to trochę mi się nudziło. W pewnej chwili strasznie zadowolony przemknąłem z kuchni do pokoju, a pan zobaczył, że coś się święci i zabrał mi takiego fajnego kartofla, którego sobie znalazłem w kuchni i chciałem go rozpracować w dużym pokoju. A potem robiliśmy te... no... chyba z kota... o, mam - KOTlety. Pan narozstawiał talerzy, narobił zapachów, ale jak [/SIZE][SIZE=2]pr[/SIZE][SIZE=2]óbowałem zbliżać mordkę do stołu, to pan krzyczał 'Dropek FE', więc już chyba czaję, że co na stole, to nie dla mnie. Poza tym pan powiedział, że czym jak czym, ale jedzeniem się nie dzielimy. No trudno, będzie chciał kiedyś żebym go moją suchą karmą poczęstował... No, chyba tyle, bo już mnie łapki od pisania bolą. 3majcie się! [/SIZE] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]14 marca 2009. Muzzy o tym jak Dropek u niego znalazł domek:[/B][/SIZE][/COLOR] [SIZE=2]Mama Bico, z którą pracuję, przyniosła ogłoszenie ze zdjęciem do pracy i opowiedziała mi historię Dropcia. Zakochałem się w nim od pierwszego wejrzenia. Ale na początku byłem raczej na 'nie', bo małe mieszkanko, praca 8 godzin dziennie... Ale, mówiąc w wielkim skrócie, Dogeviperzy, Bico i Mama Bico jakoś mnie przekonali i w sumie zdecydowany byłem już w poniedziałek 9 marca. Ale nie ogłaszaliśmy tego, bo chciałem poczekać czy nie znajdzie się ktoś lepszy. Ale się nie znalazł i teraz muszę godzinami głaskać Dropka, bo to straaaaaszny pieszczoch jest. A wracając do Dropkowego pamiętnika, to dzisiaj został sam na 4 godziny. I jak wróciłem, to (nie licząc szalonego powitania) dwa razy się przeciągnął. Znaczy, że chyba grzecznie spał cały czas. A jak jestem w domu, to na ogół stara się mi towarzyszyć, kiedy tylko się da. Teraz też leży tuż za mną i sobie drzemie. A rano jak leżał dokładnie tak samo, to coś go naszło, żeby się zaprzeć plecami o ścianę i [/SIZE][SIZE=2]pr[/SIZE][SIZE=2]óbował mnie zepchnąć wszystkimi czterema łapami. Pewnie dawał do zrozumienia, że on też chce trochę przy komputerze posiedzieć. [/SIZE] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]15 marca 2009. Dropek:[/B][/SIZE][/COLOR] [SIZE=2]Dzisiaj jest fajny dzień. Obudziłem pana o 6.30, mimo że chciał pospać do ósmej. Ale to jego problem, że śpiąc ma mordkę w zasięgu mojej mordki, więc nie omieszkałem skorzystać z okazji na obudzenie pana. Myślał, że chcę na spacer, ale jak wyszliśmy, to wcale się nie śpieszyłem z siuśnięciem. Po prostu już miałem dość spania i mi się nudziło. A na porannym spacerku pokazałem, że jednak potrafię szczekać. Jakiś inny psiak na innej smyczy coś ode mnie chciał, to mu hauknąłem na dzień dobry. A potem na popołudniowym spacerze znowu dwa razy zaszczekałem, bo jakaś taka mała kudłata coś ode mnie chciała. I dzisiaj odwiedziła nas Ola - pan mówi, że to jego ośmioletnia chrześnica. Nie wierzę mu - przecież jak się ma osiem lat, to już się jest dużym psem, a nie takim małym fajnym Olutkiem. Ola mieszka ponoć z dwiema suczkami (briardem i terierem tybetańskim) i pan mówi, że niedługo je odwiedzę. Bardzo się z Olą polubiliśmy. Jak się z panem bawili lalkami, to chciałem im w zabawie pomóc i co chwilę [/SIZE][SIZE=2]pr[/SIZE][SIZE=2]óbowałem porywać lalki, ale szybko mi je zabierali. Ale i tak fajna zabawa była. A teraz sobie leżę pod drzwiami i czekam na wieczorny spacerek. Ale panu coś tak z oczu patrzy, że chyba zaraz będzie dłuuuugie głaskanie... [/SIZE] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]Wciąż 15 marca 2009. I wciąż Dropek:[/B][/SIZE][/COLOR] [SIZE=2]Aaaaleee było fajne głaskanie. A tu dwa razy ja na moim ulubionym tapczanie. W tej chwili właśnie na nim leżę i kopię pana po plecach dziamdziając resztki piłki od Bico:[/SIZE] [URL="http://s6.zapodaj.net/images/32364770.jpg"][IMG]http://s6.zapodaj.net/images/32364770.jpg[/IMG][/URL] [SIZE=2] [URL="http://s6.zapodaj.net/images/51647636.jpg"][IMG]http://s6.zapodaj.net/images/51647636.jpg[/IMG][/URL] [/SIZE] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]16 marca 2009. Dropek:[/B][/SIZE][/COLOR] [COLOR=#000000][SIZE=2]Hau! Chociaż za 'hau' mi się dzisiaj oberwało, ale o tym zaraz. No pana faktycznie dzisiaj długo nie było. Ale byłem grzeczny. Jak pan w końcu wrócił, to poszliśmy na spacerek i spotkaliśmy taką jedną panią, ponoć sąsiadkę zza ściany. Jeszcze jej wcześniej nie widziałem, a ona nawet o mnie nie wiedziała. Pan zapytał jej, czy coś słyszała jak go nie było, a ona tylko potwierdziła, że byłem grzeczny i nie wydawałem żadnych niepożądanych odgłosów. Później, jak pan zjadł obiad, to robił coś straaaasznie dziwnego i strasznego. Ciągnął za sobą po całym domku takie buczące coś z dłuuugą, chudą szyją, co wycierało mordkę o podłogę. Trochę się bałem tego czegoś, pan mi pokazywał, że nie ma czego. Więc w końcu na to nakrzyczałem i za to pan mnie ukarał sprowadzając za kark do parteru, tak jak mu Pan Dogeviper pokazywał. Mam nadzieję, że zapamiętam, że w domu się nie szczeka. A jak już pan schował to warczące z długą szyją, to było standardowe popołudniowe dłuuuugie głaskanie na wersalce z wywaleniem się do góry brzuchem i gryzieniem pana. Coraz mocniej gryzę, ale jak przesadzę, to pan coś tam groźnym głosem mówi i potem już gryzę łagodniej. Acha, na spacerkach już poznałem kilka piesków. Niektóre są spoko, niektóre coś tam powarkują, ale cały czas lubię zawierać nowe znajomości. No, chyba tyle na razie. Dropcianoc. [/SIZE][/COLOR] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]17 marca 2009. Dropek:[/B][/SIZE][/COLOR] [COLOR=#000000][SIZE=2]Hau! Dzisiaj pan znowu wybył na długo. A jak wrócił, to stwierdził, że zaginął jego klapek. Poszliśmy na spacerek, bo wysiusiać się mimo wszystko trzeba. Po powrocie pan znalazł swojego klapka u mnie na legowisku. Ale bez żadnych śladów brania na ząb. Po prostu zaniosłem sobie klapka na moje miejsce, żeby mi panem pachniał. Ale później pan zauważył, że poobgryzałem mu dwie sznurówki w butach. Więc było pokazanie mi tych sznurówek pod nos i stanowcze "FE". Może zrozumiem... A jeszcze jaki pyszny obiadek dzisiaj dostałem! Pan do standardowych suchych bobków dodał łyżkę czy dwie puszki Chappi. Aaaalleee zajadałem! Mniam! I pan mówi, że po obiedzie da mi nową zabawkę. Podobno motylek piszczący do gryzienia. Bo już piłkę od Dogeviperów prawie całkiem rozdrobniłem. Nie mogę się doczekać! [/SIZE][/COLOR] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]18 marca 2009. Dropek:[/B][/SIZE][/COLOR] [COLOR=#000000][SIZE=2]Hau! Sznurówek dziś nie dziamałem, za to znowu zaniosłem sobie pana klapka z przedpokoju na moje legowisko, a oprócz tego jeszcze pana buta do kompletu. Oczywiście nie gryzłem ich, po prostu lubię mieć kolekcję pana obuwia w zasięgu nosa. A tak poza tym, to mama Bico dziś pożyczyła panu całą siatkę książek o wychowaniu pieska. Na razie pan się wziął za 'Pozytywne szkolenie psów' Pameli Dennison. Nie wiecie, czy mi pan nie zgłupieje po tej książce? Acha, jeszcze jedno - coś pan przebąkuje o kupieniu takiego wynalazku do samochodu: [URL="http://www.allegro.pl/item581231177_pasy_samochodowe_dla_kazdego_psa_lub_kota.html"]PASY SAMOCHODOWE DLA KAŻDEGO PSA LUB KOTA (581231177) - Aukcje internetowe Allegro[/URL] - zapytajcie swoich piesków, jeśli czegoś takiego używają ze swoimi szelkami, czy im się dobrze z tym jeździ. Dzięki za ewentualne info w tej sprawie! PozDropienia! [/SIZE][/COLOR] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]19 marca 2009. Muzzy:[/B][/SIZE][/COLOR] [SIZE=2]W kwestii dzisiejszych perypetii Dropka, to jak byłem w pracy, to jednego klapka zaniósł sobie standardowo na swoje legowisko, a drugiego - i to jest nowość - zatargał na swój tapczan w małym pokoju. Ale jak zwykle żadnego nie pogryzł. Poza tym jak się głaskamy, to gryzie coraz mocniej, ale dziś zacząłem go uświadamiać w tej kwestii. Jak mnie dziamdzia, to mówię 'puść" i przestaję głaskać, powtarzając co chwilę 'puść' i czekając, aż odpuści sobie gryzienie. Jak już przestanie gryźć, to go chwalę i głaskam dalej. Może mu wejdzie to tej czarnej łepetyny, że na 'puść' się pana wypluwa. No, to chyba tyle, 3majcie się! [/SIZE] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]20 marca 2009. Dropek:[/B] [/SIZE][/COLOR] [SIZE=2]To moja Krowa kolorowa: [IMG]http://zapodaj.net/images/9404071.jpg[/IMG] [/SIZE] [SIZE=2]Wyszedłem trochę brązowy, bo pan odbijał błysk lampy od brązowej szafy, ale w rzeczywistości nadal mam czarną łepetynkę, co widać na kolejnym zdjęciu. [/SIZE] [SIZE=2]A to Pani Kura, która nie jest bura, ale jest lepsza od kangura, bo zabawy z nią jest fura: [IMG]http://zapodaj.net/images/20916223.jpg[/IMG] [/SIZE] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]21 marca 2009. Dropek:[/B][/SIZE][/COLOR] [COLOR=#000000][SIZE=2]Hau! Nooo, dzisiaj był chyba najfajniejszy dzień odkąd mam nowego pana! Po pierwsze po pięciu dniach znikania na tak długo, pan nareszcie siedział ze mną cały czas, wychodząc tylko na krótko po zakupy. Potem robiliśmy potrawkę z kurczaka i dostało mi się całkiem sporo kawałeczków, pyszna odmiana po suchych bobkach. Ale najfajniejsze było wieczorem. Pan od początku coś przebąkiwał, że poznam niedługo dwie koleżanki. I dzisiaj wsiedliśmy w samochód (swoją drogą bardzo chętnie wskakuję do samochodu i całkiem grzecznie jeżdżę sam na tylnym siedzeniu) i pojechaliśmy w świat. U celu już na nas czekały Delka i Lulka. Delka to duże cielę, ma prawie 3 lata, jest briardem (cokolwiek to znaczy) i raczej niezbyt chciała się bawić, wolała powarkiwać, ale niegroźnie, ten typ tak ma po prostu. Za to Lulka! Lulka ma 5 miesięcy, jest terierem tybetańskim i od początku między nami zaiskrzyło. Na początku trochę chciała mnie gryźć, ale po paru godzinach, jak już się obczailiśmy, to zabawa była taka jak nigdy! Gryzienie, przewracanie się, ganianie, podbieranie kości, no w życiu się tak nie wyszalałem! I Lula podobno też nie miała jeszcze ku temu okazji, aż się jej państwo dziwili, że takie odgłosy potrafi wydawać. Ja z tej radości zsiusiałem się dwa razy w przedpokoju (a siknięcie mam obfite, ku wielkiej 'radości' pana, który musiał to zaraz wycierać) i sporo szczekałem (bardzo piskliwym głosem zresztą), pan ma nadzieję, że mi tak nie zostanie w domku, ale od początku mówił, że pewnie zgłupieję przy tych koleżankach. W końcu niestety wróciliśmy do domu, choć pewnie jakby pan mnie tam zostawił, to nie miałbym nic przeciwko. Pora spać... Acha, zdjęcia nam robili aparatem pana Lulki i Delki, bo to też fotograf, tak jak mój pan, więc jak tylko fotki dotrą do nas, to je tu umieścimy. [/SIZE][/COLOR] [COLOR=#ff0000][SIZE=2][B]23 marca 2009. Dropek:[/B][/SIZE][/COLOR] [SIZE=2][COLOR=#000000]Hau! Dzięki za rady! A to ja i moja kość. A właściwie kość tak wyglądała, jak ją dostałem, a jakąś godzinę później został z niej tylko środek. Dzisiaj rano jakoś nie miałem apetytu, śniadanka nie ruszyłem jak pan nasypał do miski, nawet nie wziąłem od razu się za pożeranie kostki prasowanej, którą dostałem jak pan wychodził do pracy. Ale jak pana nie było, to zjadłem wszystko z miski i pół kostki. Po popołudniowym spacerku pan dał mi tę wielką kość, mimo że obiadek wciągnąłem też tylko do połowy. Ale przy tej kości od razu wrócił mi apetyt. I jak ją sobie dziamałem w najlepsze, to pan mi ją na chwilkę zabrał tuż sprzed mordki. Nawet się krzywo nie spojrzałem, nie mówiąc już o jakimkolwiek warknięciu. Po prostu ufam panu i wiem, że mi kostki nie zabierze, tylko pewnie trochę zazdrości i chciał ją powąchać. I w ogóle tak sobie fajnie umiem przytrzymywać łapkami różne rzeczy, które gryzę, w końcu jak pan umie przednimi łapkami różne rzeczy robić, to ja nie mogę być gorszy. A teraz leżę sobie na pana stopie, zmęczony kolejnym obserwowaniem warczącego potwora z długą szyją. Dzisiaj już nie naszczekałem na niego, chociaż parę razy robiłem minę jakbym chciał s[/COLOR]zukać z potworem zaczepki, ale wtedy pan mnie głaskał i coś tam gadał sympatycznym głosem, więc byłem grzeczny. No, będzie tego przynudzania, bo jeszcze przegapię wieczorny spacerek.[/SIZE] [CENTER][IMG]http://s2.zapodaj.net/images/40886195.jpg[/IMG][SIZE=2] [IMG]http://s2.zapodaj.net/images/54714631.jpg[/IMG][/SIZE][/CENTER] -
LUBLIN,Dropek ma domek!!Dropek ma domek!!
Milosnik kotow replied to dogeviper's topic in Już w nowym domu
[quote name='dogeviper'] Bosman z Małym(bodyguard Dropka :razz:)[/quote] [B]Mały Bodygard'em[/B] :roflt::roflt::roflt: :sweetCyb::sweetCyb::sweetCyb::laugh2_2::laugh2_2::laugh2_2: -
LUBLIN,Dropek ma domek!!Dropek ma domek!!
Milosnik kotow replied to dogeviper's topic in Już w nowym domu
Albo Dropek z Muzzym wciąż o patyczka walczą... :-x:2gunfire::ak-shot::chainsaw: Albo się im przeciąga zaprawka przedwaleczna mająca na celu ustalenie ilości kończyn wykorzystywanych do chodzenia.... Dropek :chlup: and Muzzy :drinka: Albo poszli wczoraj w niezłe :cunao::cunao: i teraz czekają na reanimację :morning: :morning: vel :drinking::drinking: Albo sama nie wiem co :cool1: W każdym razie czekamy na kolejne chał-newsy w wersji Drop's news oczywiście :multi: :lol: :lol: :lol: -
LUBLIN,Dropek ma domek!!Dropek ma domek!!
Milosnik kotow replied to dogeviper's topic in Już w nowym domu
[quote name='muzzy']Hmmm, już sobie wyobrażam taką scenkę, jak na spacerku warczymy z Dropkiem na siebie nawzajem trzymając w pyskach patyczka - Dropek za jeden koniec, ja za drugi :D Nieee, to nie przejdzie... :D Chociaż brzmi kusząco... :D[/quote] Do tej sztuczki musiałbyś przerzucić się na chodzenie na czterech kończynach. Albo Dropek na dwóch. Ale to raczej tylko po dobrej imprezie... :knajpa::popcorn::chlup::chlup::beerchug::drink1::drink1::drinking::drinking: :cunao::laola::cunao: -
LUBLIN,Dropek ma domek!!Dropek ma domek!!
Milosnik kotow replied to dogeviper's topic in Już w nowym domu
[quote name='Energy']A może Dropek zobaczył promocyjną kurę w gazetce Reala i dlatego ją poszatkował :evil_lol: Świetne zdjęcia:loveu:[/quote] Sprawdzałam. Aktualnie w Realu jest promocja na kurze udka. I wszystko jasne. :errrr::errrr::Dog_run::errrr::errrr: -
LUBLIN,Dropek ma domek!!Dropek ma domek!!
Milosnik kotow replied to dogeviper's topic in Już w nowym domu
Ciekawe czy Dropek woli Reala czy Tesco? :hmmmm: A może preferuje OBI :hmmmm::hmmmm::hmmmm: Bo chyba nie Biedronkę czy inną Żabkę... :crazyeye::crazyeye::crazyeye: -
LUBLIN,Dropek ma domek!!Dropek ma domek!!
Milosnik kotow replied to dogeviper's topic in Już w nowym domu
[quote name='muzzy']Fajnie, powitać :) Im nas więcej, tym lepiej :) :)[/quote] To żeby było jeszcze lepiej, powiadomię zebranych, iż śledzącą wątek i parskającą w monitor jest m.in. moja kumpela z Kluczborka :D Ostatnio po przeczytaniu newsów Dropkowych, napisała mi na gg że kocha Łosia* :loveu: *Łoś to alternatywne określenie człeka znanego tu jako Muzzy -
LUBLIN,Dropek ma domek!!Dropek ma domek!!
Milosnik kotow replied to dogeviper's topic in Już w nowym domu
[quote name='Olena84']Dropek wyrwał jakąś laskę:crazyeye:?[/quote] Może ortopedyczną :crazyeye: :lol: -
LUBLIN,Dropek ma domek!!Dropek ma domek!!
Milosnik kotow replied to dogeviper's topic in Już w nowym domu
[quote name='dogeviper']jak to co to??!! Dropuś zrobił sobie FRYTKI :eviltong:[/quote] wow :D A ja pomyślałam, że Dropuś... oddał frytki :laugh2_2::laugh2_2::laugh2_2: :rofl: -
LUBLIN,Dropek ma domek!!Dropek ma domek!!
Milosnik kotow replied to dogeviper's topic in Już w nowym domu
[quote name='muzzy']Nooo, u Dropka nic ciekawego się nie dzieje, to i Dropkowątkowcy o nim zapomnieli :( Ale dzisiaj po południu jedziemy się spotkać z treserką, coby trochę ten czarny pusty łeb wypełnić mądrością :) Bo póki co, to główną umiejętnością Dropka jest pisanie na Dogo, a bardziej psich umiejętności, to że tak powiem, ni huhu :) No dobra, przesadzam, umiemy 'siad' i 'daj łapę' :) [/quote] Po pierwsze chcę powiedzieć, że ja o Dropku pamiętam, tylko póki co jestem "na wygnaniu" gdzie internet niby jest, ale działa tak wooooooollllnooooooooo, że ledwo co udaje mi się przeczytać newsy o Dropku, o dopisywaniu szkoda mówić... Raz nawet coś napisałam - o ganianiu za ogonem, ale jakiś błąd się zdarzył i wpis się nie umieścił :placz: A co do Dropkowych umiejętności, chcę powiedzieć, że Dropek oprócz siad i daj łapę potrafi jeszcze jedno ;) :lol: Świetnie się przewraca (zwłaszcza po wykonaniu kolejno - najpierw siad, a później daj łapę) :D -
LUBLIN,Dropek ma domek!!Dropek ma domek!!
Milosnik kotow replied to dogeviper's topic in Już w nowym domu
[quote name='muzzy']Cześć Olena :) Gdybyś była u nas pod oknem, to bym Ci pomachał, bo właśnie stoję na moim fotelu widokowym i wyglądam na świat :)[/quote] Tiiaaaa.... Dropek ;) długie masz łapki :D że tak stojąc na fotelu widokowym przy oknie na kompie (który nie jest laptopem) piszesz :D No chyba że sobie sprzęt na parapecie ustawiłeś :D:D:D Hau hau (ups - znaczy: miau, miau) -
LUBLIN,Dropek ma domek!!Dropek ma domek!!
Milosnik kotow replied to dogeviper's topic in Już w nowym domu
[quote name='muzzy'] A teraz molestuję pana krową, żeby się ze mną dalej bawił, więc póki co musimy kończyć :)[/quote] Wow :D Czyli krowa jeszcze żyje... :multi::multi::multi: Właśnie się dziś zastanawiałam nad jej losem... :p -
LUBLIN,Dropek ma domek!!Dropek ma domek!!
Milosnik kotow replied to dogeviper's topic in Już w nowym domu
[quote name='Energy']no ja już dawno o tym pisałam, że super książka by była:lol: Masz Bico rację przenośny twardy dysk, to zbyt duże ryzyko, chyba żeby go Muzzy schował w niejadalnym seifie:evil_lol::evil_lol::evil_lol:[/quote] Niejadalny sejf Dropek zawsze może łyknąć w całości :D I udowodnić nam w ten sposób, że jak nie tak, to inaczej ale zjeść się go da :D:D:D -
LUBLIN,Dropek ma domek!!Dropek ma domek!!
Milosnik kotow replied to dogeviper's topic in Już w nowym domu
Oooo... Bico wróciła z dogo-detoksu :D Od razu jest co czytać :) -
LUBLIN,Dropek ma domek!!Dropek ma domek!!
Milosnik kotow replied to dogeviper's topic in Już w nowym domu
[quote name='muzzy']Hmmm, coś ostatnio nie mogę znaleźć roweru... :D[/quote] Dobrze, że samochód poza domem trzymasz... :D -
LUBLIN,Dropek ma domek!!Dropek ma domek!!
Milosnik kotow replied to dogeviper's topic in Już w nowym domu
[B]Coby Dropek nie zaczął zjadać swoich znalezisk...[/B] [I][B]Dwie rękawice do golfa, dwie do rugby, dziewięć skarpetek, papierowy ręcznik - to wszystko miał w żołądku Bailey, 7-letni golden retriever. Jego właścicielka Nicola Perrett zawiozła go do weterynarza na badania. Lekarz mylnie stwierdził, że pies ma nowotwór żołądka - czytamy w "Daily Telegraph". [/B] Psa poddano operacji. Jednak w trakcie niej okazało się, że Bailey wcale nie jest chory, a w jego żołądku znaleziono 17 niejadalnych przedmiotów, w tym ręcznik w jednym kawałku. Wszyscy byli zdumieni, ile ten [/I][URL="http://wiadomosci.wp.pl/query,pies,szukaj.html"][I]pies[/I][/URL][I] zmieścił w swoim żołądku. Weterynarzy zaskoczyło to, że pies nie był chory i cały czas normalnie jadł. Przyznali, że czegoś podobnego nie widzieli jeszcze w swojej karierze. [/I] ([url=http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Szokujace-znalezisko-w-zoladku-,wid,11045726,wiadomosc.html?ticaid=17dde]Szokuj -
LUBLIN,Dropek ma domek!!Dropek ma domek!!
Milosnik kotow replied to dogeviper's topic in Już w nowym domu
[quote name='muzzy'][CENTER] [LEFT] Poprawka - pod koniec pisania tej wiadomości jeż ma już dziurę na jakąś 1/4 jeża. A pan myślał, że mi starczy na parę dni... :evil_lol: [/LEFT] [/CENTER] [/quote] Bo to mały jeż był po prostu, no ;) -
LUBLIN,Dropek ma domek!!Dropek ma domek!!
Milosnik kotow replied to dogeviper's topic in Już w nowym domu
[quote name='dogeviper']Dropuś łobuz...a w DT był taki grzeczniutki...:eviltong:[/quote] Wiedział jak się sprzedać :D