do tej pory Rufol przychodził na każde zawołanie :shake:, nawet jak jakiegoś psa zobaczył a teraz się "rozbestwił" :crazyeye: nie kumam czemu bo nic takiego się nie wydarzyło...po prostu z dnia na dzień zaczął mnie "olewać"; czasem jest tak, że podejdzie i zwieje a czasem trzeba wołać, wołać i wołać :shake:
zawsze mam ze sobą smaczki i daję mu jak przychodzi od razu...
zresztą jak widać na filmie, Rufol oporny jest w kwestii szkolenia :-(
kiełbasa za 45pln :crazyeye: sama bym zjadła bo ostatnio miewam takie zachcianki :evil_lol:
co do wysyłki na szkolenie bez właściciela to przecież Rufi by jeszcze pomyślał,że go oddałam ;(