Ech dziś znów to samo, zastanawiamy się czy się nie poddać... Chyba nie jesteśmy w stanie poświęcić tyle czasu ile potrzebuje :( Zaczynam być negatywnie do niej nastawiona, cały czas trzeba jej pilnować, nawet kładac się spać wiecznie nasłuchujemy co robi na dole. Wczoraj kiedy chciałam iść pod prysznic położyła łapki na kuchence elektrycznej, mimo że wcześniej jej mówiłam NIE kiedy tak robiła i się słuchała. Gdybym nie wyjrzała poparzyłaby sie jak nic :( Nie mamy na nią sposobu...
[quote name='mosii']potwierdzam bez klatki nie da rady! suka panikuje jak zostaje sama, klatka (dla psa, który mieszkał w budzie jak sugerujesz) ma zbawienny wpływ[/quote]
Nie mam pojęcia czy mieszkała wcześniej w budzie, wydaje mi sie że bardziej na wolnej przestrzeni. Zauwazżłam, że nie lubi wchodzc do pomieszczeń (np. klatki schodowej czy nawet naszego mieszkania)
[quote name='mosii']jak nie masz klatki a musisz wyjść z domu spróbuj uwiazac sunie. blisko posłania na którym czuje sie bezpiecznie.[/quote]
Myślę, że przegryzienie smyczy nie bedzie dla niej problemem, choc zaryzykuje i tak nic mi nie pozostało.
[quote]ak długo zostaje sama?[/quote]Najdłużej ok 8 godzin. Niestety mój plan jest ułożony dosc nieciekawie i mam sporo dwugodzinnych przerw podczas których nie ma sensu zebym wracała do domu. Krzyś z kolei pracuje po 12 godzin wiec nie ma go od rana do wieczora przez tydzień.
[quote]eszcze raz, spróbuj jak jestes w domu co godzine na godzine wiązac suke na ok 1,5 lince, smyczy przy posłaniu itp. bedzie piszczes i szczekac ale Ty zachowuj sie zupełnie normalnie, rób swoje ignoruj, nie zerkaj, nic nie mów do niej, zwracasz na nią uwage [B]tylko wtedy[/B] kiedy się uspokaja, dajesz nagrode. i tak bez przerwy. szybko powinna załapac ze spokój sie opłaca.
pies ma czas na zabawe ale i na odpoczynek, zorganizuj jej tak dzień, mozesz po uwiązaniu powiedziec komende "spokój" to oznacza ze teraz odpoczywamy.[/quote] Powiem szczerze: Jak narazie nie mam czasu na takie praktyki, jutro mam poprawkę egzaminu i chciałbym się na nim głównie skupić, a tak to oboje z chłopakiem rozmyślamy co zastaniemy po powrocie, czy co zrobi gdy nie ma nas w pokoju. Ona wie, że źle robi, widzę to jak przychodzę. Leży ze spuszczonym łebkiem i czeka aż coś zrobię. Zgodnie z radami nie reaguje, ale ona i tak powtarza swoje zachowania. czas także staram sie jej organizować. Dzis wstałam poł godz wcześniej i z rana z nią biegałam i bawiłam sie na śniegu przez 30 min. Nie było to dla mnie wyrzeczenie w żadnym wypadku, ale oczekiwałam choć odrobiny rezultatu, a to i tak nic nie dało, bo demolke jak robiła tak robi dalej. Ech... strasznie sie wahamy :( Wiem, że to nie jej wina i to pewnie my popełniamy błędy lub czegoś nie zapewniamy - to boli najbardziej :(