-
Posts
875 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Lorien:)
-
Wczoraj dosc intensywnie szukalam miejsca gdzie Pchelka mialaby dach nad glowa, kolejnego wyjscia awaryjnego. I znalazlam. Przewieziemy Pcheleczke do przytuliska Pajuni;) Za co jestem ogromnie wdzieczna. Musimy ja tylko zaszczepic na wscieklizne i wirusowki. Nadal bedziemy szukac jej DS bo mala tyle w zyciu przeszla, zasluzyla na wspanialych, kochajacych wlascicieli. :-( Rozklejamy ogloszenia, allegro zrobione. Pcheleczko co jeszcze mozemy dla Ciebie uczynic?:placz:
-
Sunia strasznie placze jak sie juz odchodzi i ja zostawia... Sasiedzi sa bardzo niezadowolen i z tego powodu i obawiamy sie, ze jest mozliwosc, ze w koncu powiadomia straz miejsca czy jakas inna instytucje........Albo moga zrobic cos jej.. ponoc nieopodal dzialki jednej kobiecie ktos otrul psy. Boimy sie strasznie o nia. Pchla nie moze tam zostac.:placz::placz:
-
Pchełka to ok 3 letnia suczka, która w swoim krótkim życiu niestety juz wiele przeszla. W jednej spod Bydgoskich wsi Pchełka mieszkała w dziurawej, nieocieplonej "budzie" , ciagnac na swojej chudej szyi ciezki, zardzewialy lancuch. Wokół niej sam gruz i odchody, w których sunia pyszczkiem wynajdywała sobie pokarm taki jak skórka od cytryny czy obierki od ziemniaków. Tym własnie byla karmiona. Wlasciciele to matka z synem. Oboje to alkoholicy, co gorsza prawie wciaz pijany a przez to agresywny syn regularnie bił Pchełkę. Tak właśnie wygladalo zycie Pchelki. Mieszkanka tej samej wsi, która bardzo kocha zwierzeta, i ktora potajemnie karmila psine, nie mogla dluzej zniesc takiego traktowania zwierzecia. Nocą weszła na posesje i wykradla pieska do siebie. Checi miala wielkie niestety psa nie mogla u siebie zatrzymac bo mieszka pare gospodarstw dalej. Dzwonila po rodzinie i znajomych w poszukiwaniu nowego domku badz tymczasowego lokum jednak bezskutecznie. Dostala od jednej swojej znajomej namiary na mnie, gdyz kiedys zalatwialam jej sterylizacje kotki. Skontaktowala sie ze mna rozpaczliwie proszac aby znalezc miejsce dla suni bo ona nie moze go zatrzymac ze wzgledu zorientowania sie poprzednich wlascicieli - zwyrodnialcow. Ponadto byla pod naciskiem męża. Pojechalysmy wiec po psinke, miala zostac na DT u &Glorii& jednak spedzila u niej tylko jedna dobe, gdyz bardzo intensywnie gonila koty, ktorych gloria ma siedem... Do schroniska zawiezc jej nie moglysmy bo juz nie raz konczylo sie to smiercia "naszego podopiecznego"... Burza mozgow i po trupach wymyslilysmy z ciezkim sercem, ze Pchelke umiescimy na dzialce MArty697, ktora nalezy do babci. Niestety nie ma jej w miescie i nie mamy kluczy do domku. Pchelka nie takie warunki zniosla wiec z wtorku(31.03) na srode(1.03) zrobilysmy jej pod schodami prowizoryczne schronienie z koców i materaca a nowy lancuch, do ktorego z reszta przypinalysmy sie w dniu protestu przeciwko lancuchom niestety musial zostac w tym przypadku uzyty. Ma dostep do wody i pokarmu. To bylo rozwiazanie, ale na gora dwie doby. Jutro zorganizujemy dla niej bude, ktora jej wstawimy. Jednak to tez jest rozwiazanie tylko na pare dni. Serce mi peka gdy mysle o tej tak przyjaznej i kochajacej ludzi psince mimo swoich smutnych przezyc. Hotel bylby spelnieniem w tej sytuacji niestety jestesmy finansowo uziemione w dodatku dopiero dzieki bazarkom na dogomani udalo nam sie splacic dlug w klinice za nasza znaleziona Filę,ktora odeszla za TM a dlug pozostal.:-( Pchelka dosc burzliwie reaguje na mezczyzn - uraz po biciu przez wlasciciela.. [IMG]http://images39.fotosik.pl/93/03b077fe37f50dde.jpg[/IMG] APELUJE O DT LUB DS DLA SUNI!! psina jest tam sama, bez naszego nadzoru, Gloria mieszka niedaleko rowerem podjezdza pare razy dziennie do psiny na wyprowadzenie i karmienie, ale to tylko plan desperacyjny-awaryjny na gora kilka dni! POMOCY!!!:-( ( nie posiadamy zdjec pchelki, jutro Gloria powstawia fotki)
-
Emir - nie dostarczyłam materiałów ponieważ sama w miedzy czasie wstapilam do Pogotowia i Strazy dla Zwierzat. JEstem z paroma osobami w trakcie zakladania swojego oddzialu w Bydgoszczy, wiec jako osoby juz uprawnione, sprawą zajelysmy sie same. Kobiety, ktore ja zglosily bardzo mieszja sie w swoich zeznaniach. Zmyslaja fakty dotyczace losu psow, ktore po moim sprawdzeniu ich autentycznosci okazuja sie nieprawda. Na dniach wybieramy sie z ponowna wizyta z zaleceniami o poprawe warunkow psow dla wlasciciela. Jesli w wyznaczonym terminie nie uczyni naszych wytycznych wykonamy kolejne kroki. I wypraszam sobie zlosliwych komentarzy. "Trudnosc" to moja mobilizacja do dalszego postepowania.
-
Kochany rudziak Dżeki, z Bdg schroniska -- już w nowym domu!! :):)
Lorien:) replied to Lorien:)'s topic in Już w nowym domu
[IMG]http://photos.nasza-klasa.pl/6797002/67/main/f4b837f785.jpeg[/IMG] [IMG]http://photos.nasza-klasa.pl/6797002/64/main/45f561fc4b.jpeg[/IMG] -
Dzisiaj rano dostałyśmy telefon od MArty697. Znalazla psa na poboczu drogi, wygladal jak powypadkowy. Cały obolały strasznie wył i zwijał się z bólu. Oczywiście ludzie obok niego przechodzili, samochody przejezdzaly i nikt sie nie zainteresowal nim a tym bardziej nie udzielil zadnej pomocy. Marta przeniosla psa w bezpieczne miejsce i ze sklepu obok wziela karton, w ktorym przetransportowala suczke do pobliskiej kliniki przy ulicy Cieplickiej. Niestety, pani weterynarz, ktora ujrzala starą, bezdomną, brudną i obolala sunie zniechecila sie i po dotknieciu jednej lapki psa stwierdzila, ze przyczyna owega stanu jest starosc i zaniedbanie oraz uspokoila, ze "nie ma zadnych urazow wewnetrznych" nie robiac jakichkolwiek badan i nie udzielajac pierwszej pomocy. Marta pojechala z Filą do naszej zaufanej kliniki. Tam weterynarze zrobili psu rtg i usg. Okazalo sie, ze sunia nie jest powypadkowa. Lata zaniedban doprowadzily do takiego momentu, ze sunia przy ulicy zaslabla. Chuda, brudna, guzy na ciele, wyglodniala, odwodniona z woda w plucach, wyziebiona. Do tego doprowadzila glupota ludzka. Fila ma ok 12 lat. NAprawde ciezko okreslic jej wiek. Filka dostala antybiotyk, leki przeciwzapalne, przeciwbolowe oraz kroplowke. Obecnie jest na tymczasie u &Glorii&. Sunia ma apetyt. Ladnie je i pije. Zobaczymy co pokaza najblizsze dni, jesli nie bedzie poprawy niestety nie bedziemy meczyc dluzej Fili i bedziemy zmuszone poddac ja eutanazji. Tymczasem jednak robimy wszystko zeby do tego nie doszlo i zeby psina stanela na nogi. Oto Filka:
-
[quote name='MateuszNesterok']Nom ja lubię spacerować, ale ten "dziad" się samochodem porusza raczej.[/quote] Skad ten wniosek? Wlasciciel lali porusza sie rowerem. Na watku to wszystko znajdziecie, trzeba tylko go [U]przeczytać[/U]. ;) Owszem, Martik jest zmotoryzowana. Ogloszenia rozwieszamy w dalszym ciagu, dzisiaj kolejne zostaly przez nas rozwieszone. Powtarzam to wszystko na watku jest... : Samochodem nie wszedzie sie wjedzie. Takze i on nie sprawdzi sie najlepiej. Ponadto niedlugo bedziemy miec wglad do adresu brata pana S.M. ;)
-
A kim jestes??? Przepraszam najmocniej ale pomocy to tak naprawde potrzebowalysmy jak pies byl w komorce. Czytacie watek co ktoras strone, nie znacie sprawy a chcecie jechac na dzialke i robic niepotrzebne zamieszanie. {Przed chwila pisala osoba z dogo, ktora mowi nam co mamy robic - a wymienione dzialania juz dawno przez nas wykonane zostaly. Nie moze byc tak, ze kazda jednostka dziala na wlasna reke. Animalsi i my dzialamy w tej sprawie na zasadzie kazdy sobie bo Animalsi nie sa sklonni do wspolpracy. Utrudnieniem jest dla nas kiedy ktos po miesiacu akcji nagle nie znajac kompletnie sprawy chce jechac na dzialke i "przyciskac go sila". To jest absurd, ze ktos tu chce jechac i straszyc dziada ze swoimi psami. Ludzie zanim zaoferujecie pomoc zorientujcie sie w sprawie, zapytajcie co bylo juz robione bo smiesznym jest dla mnie, ze ktos chce teraz jechac i robic dym niewiadomo w jakim celu bo to Lali w niczym nie pomoze. Juz wizyte wsrod sasiadow mamy za soba, porobilysmy ulotki ze zdjeciami lali i informacja, ze na osobe ktora wskaze miejsce pobytu psa czeka nagroda od pogotowia i strazy dla zqwierzat w wysokosci 500 zl. I nie mamy zamiaru w chwili obecnej skladac skargi na dzialania policji bo jestesmy w trakcie zakladania bdg odzialu pogotowia i strazy dla zwierzat i konflitkty z policja nie pomoga nam w niczym.
-
Prosilam ostatnio o to Estere ale to niestety nie jej dzial. Z pewnoscia go jeszcze nie czytal. Mysle jednak, ze nic nowego po tym artykule sie nie dowie gdyz ostatnio osobiscie mial okazje sie przekonac o niekompetencji i dziwnych metodach dzialan p.prezes.:roll: *Napisze zaraz pw do moderatorow z prosba o zmiane tytulu.
-
Co za zalosny artykul. Tak naprawde gdyby nie Pogotowie i Straz dla Zwierzat to tej interwencji by nie bylo! Bo szanowna pani prezes z animalsow przypadkiem o tej samej porze co my zjawila sie na komendzie aby pozalic sie policji wyzywajac nas przy tym od "nienormalnych oszolomow" i ze "napastujemy tego wlasiciciela". Przepraszam bardzo ale czy mielismy mu buzi na powitanie dawac? Wkradalysmy sie na dzialke w celu sprawdzenia czy pies jeszcze w ogole zyje bo poza zlozeniem sprawy do prokuratury nie bylo robione juz NIC w tej sprawie. Ogromne brawa dla animalsow - tylko im mozemy zawdzieczac, ze psa juz nie ma w komorce. Jestem niemal przekonana, ze pies jest u jakiegos sasiada na tych samych dzialkach. Skoro pani prezes ma adres gdzie mieszka brat i u ktorego nocuje ten dziad obecnie to czemu nie jedzie nikt sprawdzic osobiscie czy psa aby napewno tam nie ma?!!! Grzegorz ze strazy dla zwierzat prosil o adres to go nie otrzymal bo jak juz wczesniej bylo wspominane ktos w tej sprawie chce odniesc SUKCES. Szkoda tylko, ze cierpi na tym zwierze.
-
[quote name='ida47']Niestety popieram , szkoda psa , tak bardzo liczyl na Was , kiedy ma sie do czynienia z bestia i potworem , to kazda chwila sie liczy ,kazda , bardzo kibicowalm sunce , szkoda pieska :-( , stracilyscie cenny czas , przykro mi[/quote] nie piszcie tak jakby psa juz nie bylo. W moim przekonaniu pies jest i zyje. A my zrobimy wszystko zeby go odnalezc. Pogotowie i Straz dla zwierzat ogromnie nas uswiadomilo w przeprowadzaniu tego typu akcji i mozliwosciach prawnych. Wierze, ze jeszcze uda nam sie odnalezc psiaka bo nie po to tak sie w to zaangazowalysmy.
-
Udalo sie! Prokuratura dala w koncu ta cholerna zgode na wejscie na teren - policja moze smialo wejsc do Lali[IMG]http://www.owczarek.pl/forum/smileys/smiley4.gif[/IMG] Teraz jeden problem - prezes animalsow umowila sie z nimi na poniedzialek a oni moga wchodzic w kazdej chwili![IMG]http://www.owczarek.pl/forum/smileys/smiley7.gif[/IMG] Dzisiaj martik rozmawiala z nia i uswiadomila, ze psa moze juz nie byc albo w poniedzialek to mozemy wyciagnac stamtad zwloki! Dlatego jutro bedzie dzwonic na policje o przyspieszenie terminu wkroczenia na teren. Byla prezes p.Janowska zalatwila nam 3minuty w tv regionalnej, jutro lub w sobote bedziemy z dziennikarka nagrywac material.
-
Naszym glownym celem i tak bylo sprawdzenie czy Lala w ogole tam jest. a jakos upewnic sie musialysmy bo potem przyjdzie co do czego, bedzie nakaz a okaze sie, ze psa faktycznie nie ma. O 5 00 rano to raczej jestesmy calkowicie niezauwazalne:razz: Bynajmniej teraz juz wiemy, ze on tam nawet spi. Niestety ale inaczej sprawdzac stanu lali nie moglysmy bo po prostu nie ma innego sposobu.
-
[quote name='Magdalena']Piszesz Martikb, ze macie problemy żeby zorganzowac ekipę, a ja chciałam powiedzieć że już jakiś czas temu podałam, że jestem chętna do pomocy, do towarzystwa na działce, napisałam pw do Marta697 kiedy o to prosiła, podałam swój nr telefonu, gg, ale do tej pory nikt się do mnie nie odezwał w tej sprawie. :cool3: a wnocy niestety ale na dogo nie byłam :roll:[/quote] Owszem, na samym poczatku gdy pierwszy raz jechalysmy do suni zorientowac sie w sytuacji to oferowalas swoja pomoc ale w ostatniej chwili sie wycofalas.. Na watku bylo pisane, ze kto chetny z bdg do pomocy ma sie zglaszac. Takich osob niestety wiele nie bylo bo az joanika, z ktora wyszlo jak wyszlo.:roll: Nastepnym razem kontaktuj sie na pw ze mna na aktualne konto badz to zablokowane;)