U nas poprawa lekka o tyle, ze nie ma wymiotóe i nie ma krwawych stolców. Lekarz kazał karmić od następnego dnia po operacji, choćby po łyżeczce i nawet na siłe. Więc poczatkowo wpychałam po odrobince jedzonka do pysia. Wepchnięte zjadała, sama do miski nie zaglądała. To samo z wodą, poczatkowo poiłam strzykawką. Teraz pije sama, je sama ale z miski podetkniętej pod nos. Już sępi jak jem, ale słaba strasznie. Na 3 noc po zabiegu bardzo zagorączkowała. Wizyta u weta - dodatkowy antybiotyk. Początkowo była karma z rojala, teraz jest kurczak gotowany z odrobiną jarzynek -zmielony, do tego ryż dobrze rozgotowany lub manna lub ziemniaczki i siemię lniane zaparzone. Słaba jest bardzo. Spacerek chętnie, ale krótki. Wlecze się z tyłu, druga suka pędzi naprzód, więc idziemy tylko kawałęczek, potem wraca z trudem i po schodkach sie ledwo gramoli. Wyprowadzam na zewnątrz w sweterku bo w domu ciepło, a ona ciepłolubna, pod kołderkę sie wpycha i zgorączkowana jeszcze, więć na te mrozy wkładamy sweterek. Autentycznie sweterek. Nie mam dla niej ubranka, bo dość duża jest a ubranka tylko dla maluchów, więć z szetlandzkiego swetra obcięłam rękawy i spoko.