Jump to content
Dogomania

Kociabanda2

Members
  • Posts

    8278
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Kociabanda2

  1. Chipa brak :(( Aneczce i TZowi udało się go w końcu wpakować do samochodu i byli z nim u Banego. Niestety chipa nie znaleziono :( Wczoraj z TZtem Ani byłam rozwieszać ogłoszenia na Zegrzyńskiej w stronę Legionowa (czyli tam skąd psiak przyszedł). Oblepione wszystko. Telefon milczy :( Właściciel jednej z tureckich knajp gdy usiłowałam mu wytłumaczyć, że chcę powiesić na jego drzwiach ogłoszenie powiedział tylko łamanym polskim "pies problem" :P ale ogłoszenie wywiesić pozwolił :) W akcie desperacji obdzwoniłyśmy wczoraj z Anią wszystkich znajomych i nieznajomych, do których mamy telefony. Niestety zero perspektyw na DT dla boksia :placz: W najlepszym wypadku boks zewnętrzny na kilka dni. I to dobre na początek, [B]ale trzeba szukać dalej[/B]. Ile wytrzyma na dworze bokser z reumatyzmam????? No i na to też trzeba kasy, której nie mamy :( [B]BARDZO PROSIMY o jakieś grosiki dla niego :modla:[/B]
  2. [quote name='Aneczka&Sułtan']dziewczyny ratunku!!!! [URL]http://www.dogomania.pl/threads/197088-WARSZAWA-znaleziono-boksera?p=15809545#post15809545[/URL] jak nie urok to sraczka:/[/QUOTE] no pięknie... :mdleje:Czy wszystkie bidy z okolicy uwzięły się na jedno osiedle?
  3. kurcze... ja muszę już wychodzić, ale przydałoby się porozsyłać wątek żeby jak najwięcej osób zwołać. Może wspólnymi siłami coś mu znajdziemy...
  4. o masz... :( No to potrzeba na gwałt DT dla niego!
  5. [URL]http://www.kupsprzedaj.pl/secure/showAdvert.do?aid=4775535&cid=1558[/URL] [URL]http://www.mammisia.pl/[/URL] [URL]http://www.mojpupil.pl/psy-znaleziono.html[/URL]
  6. no i jeszcze jedno... Nie wiem czy się ze mną tutejsze kociary i kociarze zgodzą, ale z moich doświadczeń i obserwacji wynika, że koty słabo rozróżniają się osobniczo. Dobrze rozróżniają czy to co przed nimi stoi to pies czy kot, ale słabo rozróżniają się nawzajem. Nie ma problemu, gdy każdy kot jest znacząco inny, ale jak są dwa podobne to robi się problem. Moje pierwsze koty (dziś mają 11 lat i mieszkają z moją mamą) to czarna dziewczynka i pręgowany chłopak. Razem dorastali i wszystko było dobrze dopóki nie pojawił się trzeci kocur - też czarny choć dużo większy, inna sierść, inne oczy i w ogóle no inny niż ta czarna koteczka, ale też czarny. No i pręgowany zgłupiał. Nie umiał rozróżnić ich od siebie i w efekcie zaczął prychać także na swoją siostrę. Potem się sytuacja uspokoiła. Skończyło się prychanie, ale już nigdy Tygrynio i Czarnula nie spali razem itp. itd. jak kiedyś :( Podobnie jak doszły dwie kotki z piwnicy (jedna pręgowana i jedna czarna). No wtedy to już się całkiem porąbało :P Oczywiście wszystkie żyją w pokoju, ale wielka miłość między Czarnulą i Tygryskiem oraz między siostrami już nie wróciła. Ewidentnie koty mają problemy z szybkim rozróżnianiem czy ten/ta czarna przede mną to ta co ją lubię czy ta co ją nie lubię :/ W sumie nie ma się co dziwić. Koty nie są z natury stadne, więc i po co im precyzyjne rozróżnianie poszczególnych osobników? Nasza wczorajsza przybyszka jest pręgowana jak Tyson :/ Różni się od niego baaardzo, ale widocznie nie dość dla naszej czarnej Psoty, bo już kilka chwil od pierwszego zobaczenia Psota oprychała Tysona :/ a potem to już oprychała wszystko łącznie ze ścianami i powietrzem w kuchni :D Martwię się czy przez nową Kotę moje dwie papużki nierozłączki nie zaczną się kłócić :( Psota ewidentnie wczoraj po zobaczeniu Koty zgłupiała :P Jak naprychała na Tysona ten staną jak wryty, ale za drugim razem też już jej się odprychną :roll:
  7. [quote name='Neigh']Co ja Ci będę mówić...........zostałaś naznaczona......i tyle. Ja to tak widzę ONE skądś wiedzą do kogo się lezie........skadś wiedza GDZIE sie trzeba pojawić........SKĄDŚ wiedzą gdzie sie miejsce zwalnia........Mnie się nawet pod koła rzucają........ Zataczający się kot padnie pod moją furtką, chory pies położy się na trawniku który widzę z okna itp, itd....... Jesteś Kama naznaczona - (...) [/QUOTE] Ahaaaa.... naznaczona? :D Niech będzie :eviltong: [QUOTE]a co to kotki, to że jest kotem domowym, nie musi oznaczać, ze się komuś zgubiła.........mógł ktoś postanowić "zwrócić jej wolność". Koty NAPRAWDĘ głupie nie są i zwykle trafiają do domu. Tak czy siak na bank ogłoszenia warto porobić.....[/QUOTE]No wiem wiem :( Jeszcze mnie jednak nadzieja całkiem nie opuściła (choć mam kurna złe przeczucia :(). Na razie muszę poklepać ogłoszenia dla pieska z mojego podpisu. Wieczorem idę w okolice mleczarni pogadać z panią z kiosku o Ciapku i powywieszam tam ogłoszenia Koty. Jak do poniedziałku nikt się po nią nie zgłosi to w pon. będę musiała założyć jej wątek i tłuc ogłoszenia i dla Lotuska i dla niej... ehh... :( Jeszcze żeby ona chociaż ładnie zgadzała się z moim zwierzyńcem to nie byłoby problemu, ale póki co nie zanosi się :/ No i jak nikt się po nią do poniedziałku nie zgłosi to trzeba będzie ją pokazać wetowi, odrobaczyć i takie tam, a może i wysterylizować (skąd mam kurna wiedzieć czy ona już ciachana czy nie :(). Ciekawe skąd ja na to wszystko mam wziąć kasę? :placz: Nie mogła sobie naznaczyć kogoś komu starcza od pierwszego do pierwszego? :eviltong: Szlak! :(
  8. wow! No faktycznie szybko się te domki znalazły :) Oby wszystkie były szczęśliwe dla maluchów :kciuki:
  9. bardzo mi przykro, ale finansowo jestem zarżnięta :(
  10. No właśnie... Teraz to dopiero będę miała klepania z tymi ogłoszeniami (każdą wolną chwilę ogłaszam pieska z mojego podpisu). No ale za mało najwyraźniej miałam jeszcze kłopotów... :-( Wczoraj przyszła za nami do domu kotka. Pojęcia nie mam skąd się wzięła. Pytałam sąsiadów to już dzień wcześniej kilka osób widziało ją w tym samym miejscu na naszym podwórku. To 100% domowy kot, zresztą bardzo miły :smile: Sierść czysta bez śladów bytowania insektów, uszy czyste, nie jest chuda, pcha się na kolanka, je suchą karmę, ładnie kuwetuje... no kurna dzika nie jest na pewno. Ciekawe czy wysterylizowana... Niestety źle zareagowała na nasze koty (i z wzajemnością) i na psa (a pies już ją kocha) dlatego musimy ich izolować na razie. Ze znajomą porozwieszałyśmy wczoraj wieczorem plakaty ze zdjęciem, ale nikt się po nią jakoś nie zgłasza... :-( Najlepsze jest to jak do nas trafiła: Wracamy wczoraj z pracy. Już na osiedlu zauważamy spacerującą między zaparkowanymi samochodami kotkę. Parkujemy, wysiadamy z auta. TZ patrząc nieco zdziwiony za moje plecy: "Ty ona do Ciebie idzie...". Odwracam się. Faktycznie już łasi mi się do nóg. No nic myślę - pewnie to któraś z tych domowych wypuszczanych (na osiedlu jest trochę takich kotów i co najmniej jedna drabinka do okna na parterze). Pogłaskałam przymilaskę po głowie, odwracamy się, idziemy w stronę klatki schodowej. Ona za nami. My na schody. Ona za nami. Otwieramy drzwi - kot już na klatce schodowej. Hmmm... No i co teraz? Ok. Jak już przyszła to nakarmimy ją, a jak zobaczy naszego psa to i tak pewnie długo nie zechce zostać u nas. Pies z TZ-em poszli na spacer. Koty wzajemnie się oprychały. Koteczka zjadła. Obejrzałam jej sierść, uszy itp. Jestem 100% pewna, że domowa, więc założyłam, że wypuszczana, a jak tak to trza ją odstawić z powrotem i niech wraca do domu. Pies z TZ-tem wrócili ze spaceru, więc ja kotkę na ręce i trzy piętra na dół. Nie protestowała dopóki nie zobaczyła, że otwieram drzwi wejściowe na klatkę schodową. W tym momencie w tył zwrot - ona nigdzie nie wychodzi... No kurde :/ Po kilku minutach grymaszenia pozwoliła się jednak wynieść na dwór. Ledwo zrobiłam z nią na rękach kilka kroków już jakaś para mnie pyta czy nie chcę jeszcze jednego... :angryy: Opanowałam się. Mówię, że nie mój i czy oni by nie przygarnęli :P Uciekli, aż się kurzyło :cool1: Wracam na klatkę schodową, a kota za mną. Nawet nie zauważyłam kiedy przebiegła mi pod nogami jak otwierałam drzwi. Ja na górę - ona za mną przy nodze jak pies... Tak wlazła na trzecie piętro i zadowolona z siebie czeka, aż jej otworzę drzwi do mieszkania... :/ Szlak :-( Co miałam zrobić? Wzięłam ją na ręce, by nie zrobił się dym z psem i kotami jak otworzę drzwi i z powrotem do chaty. Kota do sypialni, pozostałe zwierzaki pod drzwi sypialni. Kota na wyrko i w kimono, pies prosi pod drzwiami, by go wpuścić do nowego kotka. Koty też pod drzwiami, ale prychają jak głupie :/ Kota cały wieczór wylegiwała się na łóżku i nawet jej przez myśl nie przeszło, by wychodzić z tegoż pokoju... nawet nie podchodziła do drzwi... Towarzystwo człowieka mile widziane, ale nie niezbędne. Towarzystwo kotów i psa [U]nie[/U]mile widziane :-( Ma ich w dupce. Noc spokojnie. Jak zorientowała się, że my na tym wyrku śpimy sama je opuściła i całą noc grzecznie przespała na ciuchach męża (poduszeczka pachnąca naszymi kotami widać jej nie odpowiadała). Teraz też siedzi zamknięta w sypialni, a telefon mimo ogłoszeń na całym osiedlu milczy jak zaklęty :-( Dziś porozwieszam jeszcze ogłoszenia poza osiedlem, ale jak nikt się do poniedziałku po nią nie zgłosi to będę musiała założyć kolejny wątek adopcyjny ... :/
  11. kurde strasznie tajemniczy zrobił się ten wątek ostatnimi czasy... :/ Jak się miewa Dropek?
  12. No pogadaj pogadaj. Jakby co to można by też to skonsultować z TZem Mru, ale oni mają już tyle na głowie, że głupio mi już ich prosić o pomoc. Jest też L/Olka, ale ona ostatnio rzadko bywa na dogo.
  13. Kurde... za mało najwyraźniej mam jeszcze kłopotów :( Teraz to dopiero będę miała klepania z tymi ogłoszeniami... : Wczoraj przyszła za nami do domu kotka. Pojęcia nie mam skąd się wzięła. Pytałam sąsiadów to już dzień wcześniej kilka osób widziało ją w tym samym miejscu na naszym podwórku. To 100% domowy kot, zresztą bardzo miły :smile: Sierść czysta bez śladów bytowania insektów, uszy czyste, nie jest chuda, pcha się na kolanka, je suchą karmę, ładnie kuwetuje... no kurna dzika nie jest na pewno. Niestety źle zareagowała na nasze koty (i z wzajemnością) i na psa (a pies już ją kocha) dlatego musimy ich izolować na razie. Ze znajomą porozwieszałyśmy wczoraj wieczorem plakaty ze zdjęciem, ale nikt się po nią jakoś nie zgłasza... :-( Najlepsze jest to jak do nas trafiła: Wracamy wczoraj z pracy. Już na osiedlu zauważamy spacerującą między zaparkowanymi samochodami kotkę. Parkujemy, wysiadamy z auta. TZ patrząc nieco zdziwiony za moje plecy: "Ty ona do Ciebie idzie...". Odwracam się. Faktycznie już łasi mi się do nóg. No nic myślę - pewnie to któraś z tych domowych wypuszczanych (na osiedlu jest trochę takich kotów i co najmniej jedna drabinka do okna na parterze). Pogłaskałam przymilaskę po głowie, odwracamy się, idziemy w stronę klatki schodowej. Ona za nami. My na schody. Ona za nami. Otwieramy drzwi - kot już na klatce schodowej. Hmmm... No i co teraz? Ok. Jak już przyszła to nakarmimy ją, a jak zobaczy naszego psa to i tak pewnie długo nie zechce zostać u nas. Pies z TZ-em poszli na spacer. Koty wzajemnie się oprychały. Koteczka zjadła. Obejrzałam jej sierść, uszy itp. Jestem 100% pewna, że domowa, więc założyłam, że wypuszczana, a jak tak to trza ją odstawić z powrotem i niech wraca do domu. Pies z TZ-tem wrócili ze spaceru, więc ja kotkę na ręce i trzy piętra na dół. Nie protestowała dopóki nie zobaczyła, że otwieram drzwi wejściowe na klatkę schodową. W tym momencie w tył zwrot - ona nigdzie nie wychodzi... No kurde :/ Po kilku minutach grymaszenia pozwoliła się jednak wynieść na dwór. Ledwo zrobiłam z nią na rękach kilka kroków już jakaś para mnie pyta czy nie chcę jeszcze jednego... :angryy: Opanowałam się. Mówię, że nie mój i czy oni by nie przygarnęli :P Uciekli, aż się kurzyło :cool1: Wracam na klatkę schodową, a kota za mną. Nawet nie zauważyłam kiedy przebiegła mi pod nogami jak otwierałam drzwi. Ja na górę - ona za mną przy nodze jak pies... Tak wlazła na trzecie piętro i zadowolona z siebie czeka, aż jej otworzę drzwi do mieszkania... :/ Szlak :-( Co miałam zrobić? Wzięłam ją na ręce, by nie zrobił się dym z psem i kotami jak otworzę drzwi i z powrotem do chaty. Kota do sypialni, pozostałe zwierzaki pod drzwi sypialni. Kota na wyrko i w kimono, pies prosi pod drzwiami, by go wpuścić do nowego kotka. Koty też pod drzwiami, ale prychają jak głupie :/ Kota cały wieczór wylegiwała się na łóżku i nawet jej przez myśl nie przeszło, by wychodzić z tegoż pokoju... nawet nie podchodziła do drzwi... Towarzystwo człowieka mile widziane, ale nie niezbędne. Towarzystwo kotów i psa [U]nie[/U]mile widziane :-( Ma ich w dupce. Noc spokojnie. Jak zorientowała się, że my na tym wyrku śpimy sama je opuściła i całą noc grzecznie przespała na ciuchach męża (poduszeczka pachnąca naszymi kotami widać jej nie odpowiadała). Teraz też siedzi zamknięta w sypialni, a telefon mimo ogłoszeń na całym osiedlu milczy jak zaklęty :-( Dziś porozwieszam jeszcze ogłoszenia poza osiedlem, ale jak nikt się do poniedziałku po nią nie zgłosi to będę musiała założyć kolejny wątek adopcyjny ... :/
  14. a tak przy okazji... Mój TZ nie bardzo chciał się zgodzić na tymczasowanie kota (powiedział, że ogólnie musi trochę odpocząć od tymczasowania kogokolwiek) no i se kurde odpoczął... wczoraj przyszła za nami do domu kotka. Pojęcia nie mam skąd się wzięła. Pytałam sąsiadów to już dzień wcześniej kilka osób widziało ją w tym samym miejscu na naszym podwórku. To 100% domowy kot, zresztą bardzo miły :) Sierść czysta bez śladów bytowania insektów, uszy czyste, nie jest chuda, pcha się na kolanka, je suchą karmę, ładnie kuwetuje... no kurna dzika nie jest na pewno. Niestety źle zareagowała na nasze koty (i z wzajemnością) i na psa (a pies już ją kocha) dlatego musimy ich izolować na razie. Ze znajomą porozwieszałyśmy wczoraj wieczorem plakaty ze zdjęciem, ale nikt się po nią jakoś nie zgłasza... :( Najlepsze jest to jak do nas trafiła: Wracamy wczoraj z pracy. Już na osiedlu zauważamy spacerującą między zaparkowanymi samochodami kotkę. Parkujemy, wysiadamy z auta. TZ patrząc nieco zdziwiony za moje plecy: "Ty ona do Ciebie idzie...". Odwracam się. Faktycznie już łasi mi się do nóg. No nic myślę - pewnie to któraś z tych domowych wypuszczanych (na osiedlu jest trochę takich kotów i co najmniej jedna drabinka do okna na parterze). Pogłaskałam przymilaskę po głowie, odwracamy się, idziemy w stronę klatki schodowej. Ona za nami. My na schody. Ona za nami. Otwieramy drzwi - kot już na klatce schodowej. Hmmm... No i co teraz? Ok. Jak już przyszła to nakarmimy ją, a jak zobaczy naszego psa to i tak pewnie długo nie zechce zostać u nas. Pies z TZ-em poszli na spacer. Koty wzajemnie się oprychały. Koteczka zjadła. Obejrzałam jej sierść, uszy itp. Jestem 100% pewna, że domowa, więc założyłam, że wypuszczana, a jak tak to trza ją odstawić z powrotem i niech wraca do domu. Pies z TZ-tem wrócili ze spaceru, więc ja kotkę na ręce i trzy piętra na dół. Nie protestowała dopóki nie zobaczyła, że otwieram drzwi wejściowe na klatkę schodową. W tym momencie w tył zwrot - ona nigdzie nie wychodzi... No kurde :/ Po kilku minutach grymaszenia pozwoliła się jednak wynieść na dwór. Ledwo zrobiłam z nią na rękach kilka kroków już jakaś para mnie pyta czy nie chcę jeszcze jednego... :angryy: Opanowałam się. Mówię, że nie mój i czy oni by nie przygarnęli :P Uciekli, aż się kurzyło :cool1: Wracam na klatkę schodową, a kota za mną. Nawet nie zauważyłam kiedy przebiegła mi pod nogami jak otwierałam drzwi. Ja na górę - ona za mną przy nodze. Tak wlazła na trzecie piętro i zadowolona z siebie czeka, aż jej otworzą drzwi do mieszkania... :/ Szlak :( Co miałam zrobić? Wzięłam ją na ręce, by nie zrobił się dym z psem i kotami jak otworzę drzwi i z powrotem do chaty. Kota do sypialni, pozostałe zwierzaki pod drzwi sypialni. Kota na wyrko i w kimono, pies prosi pod drzwiami, by go wpuścić do nowego kotka, koty też pod drzwiami, ale prychają jak głupie :/ Kota cały wieczór wylegiwała się na łóżku i nawet jej przez myśl nie przeszło, by wychodzić z tegoż pokoju... nawet nie podchodziła do drzwi... Towarzystwo człowieka mile widziane, ale nie niezbędne. Towarzystwo kotów i psa niemile widziane :( Ma ich w dupce. Noc spokojnie. Jak zorientowała się, że my na tym wyrku śpimy sama je opuściła i całą noc grzecznie przespała na ciuchach męża (poduszeczka pachnąca naszymi kotami widać jej nie odpowiadała). Teraz też siedzi zamknięta w sypialni, a telefon mimo ogłoszeń na całym osiedlu milczy jak zaklęty :(
  15. ostatnio płaciłam za ogłoszenie na allegro z wyróżnieniem i pogrubieniem + 1 zdjęcie na miniaturkę (pozostałe przez hosting) 18,60zł. Koszt allegro jak najbardziej można policzyć jako wydatek na kota.
  16. [quote name='Canaveral-staff']i ja wpraszam się do Salsy[/QUOTE] Serdecznie witamy! :multi:
  17. dobrze, że go przenieśliście gdzie indziej... :( Kociak cudny :loveu: A co z nim będzie? Ma jakiś wątek? Ma DT?
  18. Super, że są foty :) No i jak? Salsa przytyła troszkę? Jak jej się układa z nowym kolegą pod jednym dachem? Wszystko ok?
  19. No właśnie tak zaczepiała Nelsona, ale to nie jest moim zdaniem zaczepianie do zabawy czy zwykła młodzieńcza upierdliwość :roll: Przyjrzyj się filmikowi. Ona w ten sposób delikatnie odpędza Piątka od Pana i stara się skupić całą jego uwagę na sobie :P Jest zaborcza o kontakt z człowiekiem :eviltong: i to niestety chyba jest pewien problem. Jeśli jest taka możliwość to ja bym była za tym by Pan skonsultował z dobrym behawiorystą jak należy na to reagować lub nie reagować. Ja pojęcia nie mam co z tym robić, ale trochę mnie to niepokoi, bo nie wiem jak to się dalej rozwinie. Z Nelsonem skończyło się źle :(
  20. [quote name='kikou']od mojego ostatniego podsumowywania finansów Maksa pod koniec września zaksięgowały się u mnie: 30-09-2010 Bambino 300,00 PLN 20-10-2010 AnnaB 10,00 PLN 22-10-2010 bazarek Kociabanda2 405,00 PLN 22-10-2010 bazarek Hitoshi 48,00 PLN 25-10-2010 yoko100 20,00 PLN [/QUOTE] To będzie razem: 783zł [quote name='kikou']przelałam do Neris to co było jeszcze u mnie na koncie, trzymam kciuki za Malucha!!! jednocześnie chciałabym prosić, z przyczyn Wszystkim jak sądze doskonale znanych, by ktoś zajął sie finansami Maksa, by nie korzystano wiecej z mojego konta,[/QUOTE] [quote name='Neris']Ponownie rozliczam od momentu kiedy nie było rozliczeń [B]Wpłaty:[/B] 28/09/2010- 130 aukcja Allegro 29/09/2010 - 100zl Malibo57 29/09/2010 - 231zł Selenga (Allegro) 01/10/2010 - 65zł - Akrum (bazarek) 05/10/2010 -25zł -Monika z Katowic 19/10/2010 - 50zł- ODI [U]21/11/2010 - 718zł - Kikou[/U] Razem 1319 zł [B]Wydatki:[/B] Antybiotyk 90zł zwrot za paliwo Margo05 - 50zł Zwrot kosztów wyjazdów z Maksiem do Warszawy. Każdy taki wyjazd to 2 x 9,50zł za PKS (7,5 ja i 2zł Maksio) i bilety po Warszawie - ok. 7 zł. Tych wyjazdów już było ponad 10, ale odejmuję 180zł Podkłady Seni (kupowałam jak Maksio szedł do szpitalika) 3 paczki po 8,80zł - po operacji wykładałam Maksiowi tym poduszkę bo nie jestem pewna czy po praniu posłanko jest dostateczne czyste), zostały jeszcze 3 sztuki podkładów Operacja - 848zł Transport po operacji Margo05 - 70zł Transport na operację 10,30 (7,50 PKS i 2,80bilet na metro) wizyta kontrolna - 36zł ( w tym antybiotyk betamox) transport do Warszawy 10,80zł (8zł busik i 2,80 bilet na metro) transport powrotny PatiC - 55zł ________________________ Liczę i wychodzi że Maksio ma 12,50zł? Plus 400zł u doktor Zwierzuś Zaraz zobaczę czy nie przeoczyłam jakiejś wpłaty[/QUOTE] Nie wiem jak Wy się tam kobitki rozliczacie między sobą, ale mi wychodzi, że Kikou powinna była Ci przelać 783zł a nie 718zł. [quote name='Reksiu21']Ale ja przeciez tez wyslalam do Kikou na konto juz jakis miesiac temu....[/QUOTE] A co z wpłatą Reksiu21?? Znalazła się?
  21. o rany... :-o To dziewczyna przeżyła niezły horror... wybudzić się tak z rozpłatanym brzuszkiem :(
  22. ogłoszenia cd... [URL]http://www.drobne.centrumofert.pl/index.php?a=ka1&id=76[/URL] czeka na akceptację moda [URL]http://www.drobny.com.pl/ogloszenie,32432,niewielki_uroczy_pieszczoch_szuka_domu,pl.htm[/URL] [URL]http://e-zwierzak.pl/pl/ogloszenie/17431/niewielki_-uroczy-pieszczoch-szuka-domu_/[/URL] [URL]http://www.eoferty.com.pl/niewielki_uroczy_pieszczoch_szuka_domu_214755.html[/URL] [URL]http://warszawa.gablota.com/wyswietl.php/?kategoria=zwierzeta&id_dzialu=1&miasto=Warszawa[/URL] czeka na potwierdzenie (poszedł mail) - Panie Tomku bardzo proszę aktywować :) [URL]http://warszawa.gumtree.pl/f-Zwierzaki-W0QQCatIdZ9124[/URL] czeka na potwierdzenie (poszedł mail) - Panie Tomku bardzo proszę aktywować :smile: [URL]http://zwierzeta.i-bazar.pl/psy/1814928-niewielki-uroczy-pieszczoch-szuka-domu/[/URL] [URL]http://isu.pl/index.php?id=pokaz_ogloszenie&id_oglosz=85557[/URL] i na forum krakvetu: [URL]http://www.krakvet.pl/forum/viewtopic.php?f=5&t=12866&p=92948#p92948[/URL]
  23. No będą będą. Dostałam kilka mms-ów już jakiś czas temu, ale żeby je wrzucić na wątek muszę najpierw w domu (bo w pracy nie mam bluetootha) zrzucić je na kompa. Potem wgrać na fotosik i dopiero kolejno dodawać tutaj. Generalnie nie byłoby problemu, gdyby nie to, że mam straszne urwanie głowy w pracy i z psiakami też :( Dlatego bardzo przepraszam, ale będzie opóźnienie z tymi fotami :(
×
×
  • Create New...