Jump to content
Dogomania

Kociabanda2

Members
  • Posts

    8278
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Kociabanda2

  1. [quote name='holly101']A co u Wtorka? Słyszałam że jakaś szansa na domek się szykuje - na facebooku mi się o uszy i oczy obiło :)[/QUOTE] Jak??? Gdzie na facebooku? Przed chwilą sprawdzałam i nic nie wiedzę... :( [url]http://www.facebook.com/home.php?#!/event.php?eid=127805410599576&ref=mf[/url]
  2. no mam nadzieję, że się uspokoi z tym szczekaniem :)
  3. [quote name='kakadu']kocio zajrzalabys na watek sojki? bo jakis plakaci trzeba zrobic, a ty taka utalentowana.... ;)[/QUOTE] Sojki?? a gdzie to?
  4. Super :) Zatem trzymam kciuki by już nie było niespodzianek. Oby mu się jak najlepiej ułożyło :)
  5. czemu on właściwie jest bezimienny? Przecież te menele jakoś go chyba nazywali przez te lata?
  6. [quote name='koosiek']To zależy, jaki pies, jaka "ulica", jaki schron... Eh, najlepiej byłoby zabrać go do hotelu, wątpię, by kulejący pies poradził sobie w schroniskowej sforze...[/QUOTE] no i to też racja. Dlatego ja już kompletnie nie wiem co robić. Nie umiem zadecydować sama, które zło będzie dla niego lepsze... :shake: Zadzwonię dziś do Józefowa. Pogadam. Zorientuję się co by się ewentualnie dało zrobić i będę się zastanawiać co dalej... :/ Szkoda mi go :( Widzieliśmy go dziś rano jak szedł na osiedle od ulicy. Porusza się dość sprawnie, ale przednią prawą nóżkę nosi ciągle w górze :/
  7. [quote name='wiolabiszop']Witam tyle pieknych zdjec wstawionych ,dziekuje p .Kamilko.STEFANEK biega za pluszowym psiakiem ,łapie w zeby a jak go pochwale tak bardzo sie cieszy że zrobil cos nowego i w dodatku dobrze.W czoraj gonili sie z TOUDIM po calym mieszkaniu ,i tak jest prawie co wieczor a potem padaja na swoich miejscach i śpia do rana.Cudaki moje kochane.:))Pozdrawiamy wszystkich na wątku u STEFANKA[/QUOTE] Wspaniale! Opanował nową zabawę :multi: I na dodatek jest chwalony :) Super! Fajnie, że się tak zakumplowali z Toudim :) Wydaje mi się, że on za wszystkie trzy kociambry czuje się odpowiedzialny :D Jaki on jest teraz szczęśliwy!... :loveu: Wspaniale było go zobaczyć takiego szczęśliwego :loveu: Nawet u nas nie miał tyle uwagi i troski ludzia co u Was :loveu: że nie wspomnę o tej cholernej budowie, gdzie był tyle czasu sam... :( Jak byliśmy w odwiedzinach bez trudu zaobserwowaliśmy, że Stefanek bardzo cieszy się z tej odpowiedzialnej funkcji jaką od Was dostał - bycia [U]psem domu[/U] :D Był taki dumny jak pokazywał Fąflowi mieszkanie :loveu: Ten pies jest teraz non stop uśmiechnięty od ucha do ucha :D Swoją drogą do dziś jestem w szoku, że oni tak natychmiast i bez trudu się z Fąflem poznali, mimo, że minęło jednak sporo czasu! Jadąc do Was zastanawialiśmy się czy się poznają i czy Stefanek zechce Fąfla wpuścić do domu - w końcu to jego dom :) Gdyby nie rozpoznał Fąfelka mógłby być zgrzyt, a tu coś takiego! Naprawdę nie sądziłam, że aż tak się ucieszą na swój widok. Toż to było istne szaleństwo w manifeście radości!! LUDZIE, JAK ONI GANIALI, SKAKALI, PRZEWRACALI SIĘ!!! Cud, że mieszkania nie roznieśli :D :Dog_run::Dog_run::BIG::BIG:
  8. [quote name='pbkkatka']chyba się uzalezniłam od dogo chyba od was od waszych słow i wsparcia ... ...jest radosc i to wielka ....szczególnie ze sa ludzie którzy ciesza się razem ze mną ...napewno fionkę zaczipuję ...bardzo was mocno telepatycznie ściskam[/QUOTE] może spotkamy się na innych wątkach ;) a Państwu, którzy tak ładnie zaopiekowali się Twoją Fionką możesz zaproponować jakiegoś pieska z dogo ;) Jakby co to chętnie pomożemy :D
  9. [quote name='pbkkatka']KOCHANE MOJE DZIEWCZYNKI ....FIONKA SIĘ ZNALAZŁA była u dobrych ludzi ..jest juz w domku ...nie mogłam juz jechac samochodem cała byłam w trzesiawce i łzach ..poznała mnie ....bardzo wam dziekuję za wsparcie emocjonalne i duchowe ...za wszystko co dla mnie i fionki zrobiłyscie .....juz sama nie wiem co pisac w tym amoku radosci.....całuje was mocno i sciskam ....dziekuję dziekuję dziękuję[/QUOTE] WSPANIALE!!!!! Baaaaardzo się cieszę! :multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi::loveu: Rany co za ulga! 8) Tak się bałam, że przytrafiło jej się coś złego... Całe szczęście, że jest cała i zdrowa, a teraz na pewno baaaardzo szczęśliwa, bo jej ukochana Pani nie poddała się. Odnalazła ją! :loveu: Gratuluję Pbkkatka!! Dzielna i wytrwała z Ciebie kobita! :happy1: Pamiętaj o chipie i porządnej adresówce :) Chip odczytać może schronisko i lecznica, no i chip się nie zgubi, gdyby adresówka przepadła w jakiś krzakach. Dla ludzi starszej daty (niezorientowanych w nowszych technologiach) natomiast trzeba koniecznie mieć jeszcze adresówkę, bo im do głowy nie wpadnie, że pies może mieć coś pod skórą i po chipie do Ciebie nie trafią.
  10. Kciuki ściskam! Biedaczek :( Tęskni za swoimi ludźmi :(
  11. oboje objechaliśmy po mapie A2 od Poznania i nie jesteśmy w stanie sobie przypomnieć jaką miejscowość wtedy mijaliśmy :( To było coś małego, ale nie jestem w stanie sobie przypomnieć nazwy :( Pamiętam tylko, że na mapie to coś było położone na prawo od autostrady (jadąc od Poznania do Wawy), a Dominik mówi, że chwilę wcześniej mijaliśmy jakiś duży posterunek policji po lewej stronie autostrady. Daleko więc nie mieli. Może zdążyli...
  12. [quote name='kakadu']o jezu mam nadzieje, ze oni pojechali po tego jamniczka; jedyna nadzieja na interwencje w tym co pisze nemi - on stwarzal realne zagrozenie dla ludzi, wiec moze zareagowali; nie mozna ustalic jak to byla miejscowosc i zadzwonic do jakiejs okolicznej komendy?[/QUOTE] Pytałam, Dominik też nie pamięta jaką my wtedy minęliśmy miejscowość :( Powiedział, że przejedzie po trasie na mapach google i może sobie przypomni. Zrobię to samo.
  13. [quote name='Nemi'][B]Kocia[/B], Ty nie płacz, tylko zadzwoń do Pani Dyrektor. Rozmowa nie oznacza od razu oddawania do schronu. W Józefowie też byłam kilka razy i też myślę, że nie jest to najgorszy schron. No, ale wielkiego porównania nie mam. Napisałam o wolontariuszach, bo za każdym razem widziałam tam sporo osób, nie wyglądających na pracowników schroniska - więc mam nadzieję, że jeśli Ciapek by tam trafił, ktoś mógłby dodatkowo zwrócić na niego uwagę. [/QUOTE] Tak zrobię. Pogadać nie zaszkodzi. Zorientuję się jakie są możliwości...
  14. No nieźle :) Już się nie mogę doczekać zdjęć tego Kolesia :)
  15. [quote name='Awit']O Jezu:-( Czemu się nie mogliście zatrzymać? Słuchaj a nie możesz zadzwonić na komendę pod którą ta droga podlega? [/QUOTE] Teoretycznie na autostradzie w ogóle nie można się zatrzymywać, no ale to sytuacja wyjątkowa. Niestety zauważyliśmy go w momencie, kiedy go mijaliśmy, chwila wahania, co robić to na autostradzie kilka kilometrów... a chwilę później był zjazd na jakąś miejscowość i też nie można stanąć - niestety nie pamiętam już jaką :( Policji podałam nazwę, ale już zapomniałam, a nie wiem na jaką komendę mnie połączyło - dzwoniłam pod 997. W każdym razie odjechaliśmy daleko od tego miejsca, a następny zjazd z autostrady żeby zawrócić hen hen... Może Dominik pamięta co to za miejscowość była. Teraz nie mam go jak zapytać. Majstruje z latarką przy samochodzie, bo wszystko się kurde psuje :/ Prawdę mówiąc daliśmy ciała :( Zdębieliśmy jak zobaczyliśmy tego jamnika (jestem prawie pewna, że to był jamnik) i zamiast od razu jakoś zareagować przejechaliśmy jeszcze niezły kawałek zanim zaczęliśmy kombinować jak tam do niego zawrócić :( Kompletnie nie spodziewałam się żadnego zwierzaka w takim miejscu. Przecież tam wszystko jest zagrodzone. [QUOTE]Może oni jednak tam pojechali? [/QUOTE]Powiedzieli, że wysyłają tam patrol. Nie wiem tylko czy go znaleźli. Jak go mijaliśmy to kopał dół... pewnie był przerażony i chciał się gdzieś schować :( [QUOTE]Mateńko jamnik na autostradzie, mogłabym 1sza w takiego łobuza, który go tam wywiózł, rzucić kamieniem[IMG]http://www.dogomania.../images/smilies/anger.gif[/IMG][/QUOTE]Ja nie pojmuję czemu "ludzie" robią takie rzeczy... Jak można opiekować się zwierzakiem ileś czasu, mieszkać z nim pod jednym dachem, a potem tak po prostu wywalić i to na autostradzie, gdzie wiadomo, że nie ma szans na przeżycie... Niepojęte. Dlaczego? Co taki "człowiek" sobie myśli??? Nawet nie w lesie a na autostradzie, z której przecież nie ma się jak wydostać! Boże, mam nadzieję, że ci policjanci go znaleźli, bo my daliśmy ciała... :flaming::wallbash: :-(
  16. jak my go nieumiejętnie zaczniemy łapać to tez się to tak może skończyć, że pójdzie niewiadomo dokąd... :( no ale może znalazłby się fachowa pomoc na dogo :) Nie łapaliśmy jeszcze takiego psa co nie chce być złapany :roll:
  17. [quote name='Nemi']Przepraszam, że nie zaglądałam do Ciapka... Wiem, że schronisko to ostateczność, ale jego przyszłość na osiedlu też niepewnie wygląda. A może skontaktujesz się w jego sprawie z wolontariuszką ze schroniska - lista z telefonami na dole strony [URL]http://www.psy-warszawa.pl/[/URL] . Wyleczyłby łapkę i szukał domu. Psy ze schroniska też są adoptowane.[/QUOTE] Dzięki. Mam kontakt do wolentariuszy z tego schronu i bezpośrednio do Pani dyrektor zresztą też. Rzadko, ale zdarza mi się tam bywać. Pomagałam w transporcie kota i szczeniaków z tego schronu na DT. Raz wyprowadzałyśmy tam z sąsiadką psy. Kilka razy woziłam tam rzeczy po mojej zmarłej babci. No byłam tam kilka razy. Nie mam porównania, ale wydaje mi się, że w tym schronie nie jest źle. Największym problemem jest przepełnienie :( Nie wiem jak wygląda tam kwestia leczenia i kastracji. Musiałabym się dowiedzieć tego. [quote name='Neigh']Całkowicie zgadzam sie ze zdaniem męża....Kama......naprawdę wiem co mówię.[/QUOTE] No wiem, że schron to osteczność. My akurat mamy w tym temacie fatalne doświadczenia, dlatego mąż jest zdecydowanie przeciwny wpakowaniu go do schronu. Uważa, że już lepiej zostawić go na ulicy, a to dlatego, że kiedyś cudem zdjęliśmy bardzo wychudzonego psa z ulicy Modlińskiej. Biegał z uporem maniaka między rozpędzonymi samochodami. Nie mogliśmy go zabrać do siebie. Nie mieliśmy z nim co zrobić, więc wezwaliśmy na pomoc Straż dla Zwierząt. Oni odwieźli go na Paluch, a ja i kilka osób z dogo z uporem maniaka tłukliśmy mu ogłoszenia od stycznia jak trafił do schronu, aż do września, kiedy dowiedzieliśmy się, że w maju już nie żył... :( Jackal miał tylko 2 lata :( Nie wiadomo co się stało... :( Błędem było przede wszystkim to, że nikt bezpośrednio się nim nie opiekował. Ja na Paluch mam zdecydowanie za daleko. Nie mogłam go odwiedzać :( W schronie każdemu psu jest ciężko. Nie wiem jak Ciapek by sobie poradził zwłaszcza, że pewnie trafiłby na ogólny wybieg, a nie do boksu z kilkoma tylko psami... [quote name='koosiek']Ze schroniska zawsze potem można zabrać psa do hotelu... A z ulicy może w każdej chwili zniknąć. Tylko pytanie, jakie jest to schronisko w Józefowie?[/QUOTE] ehh... no z drugiej strony w schronie chyba byłby bezpieczniejszy... chyba... sama nie wiem. Tu go może ktoś pogonić, skopać lub odesłać do byle jakiego schronu i nie interesować się jego losem... W józefowie za to nie wiem jak sobie będzie radził, czy inne psy nie będą go gryzły, czy z tą kulawą łapką zdoła dostać się do miski... Kurde naprawdę nie wiem co robić :( A może przed zimą ktoś z mieszkańców się nad nim ulituje i zabierze do domu??? Jak wpakuję go do schroniska to nie będzie miał tej szansy. Zniknie z oczu i z serca... i pewnie już go nie opuści, bo wprawdzie ze schronisk ludzie też adoptują psy, ale nie takie, które uciekają na ich widok, a on boi się ludzi :( Kurde, no jak rany NIE WIEM co robić!!!! :( Wyć mi się tylko chce :( Dodatkowo mam doła, bo wczoraj w drodze z Poznania do Wawy widzieliśmy na autostradzie jamnika. Kopał dół na pasie zieleni oddzieljącym jezdnie. Nie mogliśmy się zatrzymać. Zawrócić też dłuuuugo nie. Zadzwoniłam na policję. Co innego mogłam zrobić. Powiedzieli, że przyjadą. Poszukają go. Ale jakie szanse na przeżycie ma jamnik na środku autostrady na dodatek w momencie jak już się ściemnia? Koszmar! :placz::placz::placz::placz:O czywiście nie trudno się domyślić jak na ogodzoną z każdej strony autostradę dostał się pies...
  18. o rany... ale on jest chudziutki biedaczek :( ale śliczny też jest :) Z tymi fotami może znajdzie się ktoś, kto będzie chciał mu pomóc i przygarnie go do siebie, odkarmi, zadba :) Trzymam kciuki!
  19. niestety :( W schronisku nikt nie ma kontroli nad tym ile, który pies je :( Z tego też powodu zdarza się, że część psów pada z głodu, bo są za słabe by zawalczyć o michę :( Nie dobrze, że Wtoreczek po kastracji zrobił się taki pazerny na jedzonko :(
  20. Jestem po weekendzie w podróży. Cieszę się, że sprawy psiaków nabrały rozpędu :) Mam nadzieję, że uda się odebrać psy prawnie i zabronić tym ludziom "opieki" nad jakimikolwiek żywymi stworzeniami. Jak chcą mieć pieski w domu to niech se kupią kalendarz z pieskami. Mogę im nawet taki dać :eviltong:
  21. hmm... dziwne. Nie podlinkowuje Ci się ten banerek. Nie wiem jak zazwyczaj wstawiasz banerki w podpis, ale może spróbuj tak: zaznacz (podświetl) najpierw podlinkowany banerek z podpisu Izy i Avanti. Potem prawym klawiszem kliknij i jak pokarze się rozwinięcie to wybierz "Kopiuj". Nie "kopiuj link" ani nie "kopiuj obrazek" tylko zwykłe "Kopiuj". Potem idziesz do sygnatury i zwyczajnie wstawiasz to co skopiowałaś. Tak robiłaś czy jakoś inaczej?? Jeśli tak nie działa to możesz jeszcze spróbować podlinkować obrazek samodzielnie. Czyli kopiujesz link na pierwszą stronę wątku i idziesz do sygnatury. Obrazek w sygnaturze już masz, więc tylko go zaznaczasz (podświetlasz) i klikasz ikonkę wstawiania linku nad edytorem. Pokazuje się okienko. Wstawiasz tam skopiowany link i klikasz OK. Powinno działać.
  22. Bazarek, który zrobiłam dla Maksia i Piorunka (obiecywałam im już dawno) idzie nad wyraz dobrze i myślę, że mogłabym zmienić nieco jego przeznaczenie i zamiast po 50% na dwa psy, podzielić te pieniądze między 3 psiaki, tak by i dla Ciapka coś na leczenie było. Niestety nie mam go dokąd zabrać, więc i z leczenia nici... Myślicie, że jest sens przeznaczyć część pieniędzy z bazarku na Ciapka??? W sumie jak on ich nie wykorzysta to zawsze mogę przelać wtedy na innego pieska, nie?
×
×
  • Create New...