Jak ją zobaczyłam..myślałam, że umiera, na tamtą chwilę, to sie już poddała :-( w życiu bym jej tam nie zostawiła!
Znacie już historie..juz nie chce o tym mysleć, ale i tak co jakiś czas nasuwa mi sie ten rozpaczliwy obraz.
To było zrządzenie losu, bo gdybyśmy skręcili kilka metrów wcześniej, nie zauważyłabym jej...bardzo sie stresowałam operacją, ale tłumaczyłam sobie, że nie po to było mi dane ja znaleźć, żeby teraz umarła!
Musiała dostać szansę i wiem, że za jakis czas zobaczę ja jak biegnie :multi:
Spojrzenie ma ujmujące..