Jump to content
Dogomania

Soifon

Members
  • Posts

    175
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Soifon

  1. [quote name='Renata5']Podobno dobrze...niestety drugi psiaczek-Timonek,który jechał z Fenisiem do tego samego domku...nie przezył podróży :shake::-( [*][/quote] O Boże :placz: To jakaś straszna historia!!! W takim razie to cud, że Fenix przeżył skoro na pierwszy rzut oka wyglądał jeszcze gorzej niż Timonek (po podrózy do Krakowa). Ogromnie mi jest smutno, że biedny Timonek umarł....
  2. Nie wiem jak Wy, ale ja oszaleję z tą Dogomanią-wogóle nie mogę się zalogować:mad: Jestem z Krakowa-jeśli na miejscu będzie potrzebna jakaś pomoc to w miarę możliwości chętnie pomogę.
  3. Znalazłam na Allegro taką aukcję [url=http://www.allegro.pl/item534707401_owczarki_niemieckie_dlugowlose.html]OWCZARKI NIEMIECKIE DŁUGOWŁOSE (534707401) - Aukcje internetowe Allegro[/url] chciałam się Was zapytać co sądzicie o tym jako ososby dobrze poiformowane. Wygląda to dziwnie, czy ja świruję?
  4. Wyslałam kilka złotych dla Feniksa-niestety nie dużo, ale będę pamiętała o nim w lutym. Mam takie pytanie: Feniks potrzebuje leków na stawy? Moja 10-letnia ON-ka jest w podobnej sytuacji. Prawie już nie chodziła, zresztą nadal bywa rożnie, ale zażywa teraz ENCORTON (lek dla ludzi) i to jest baaaardzo pomaga. Oczywiście, to wyłącznie decyzja weterynarza, który leczy Feniksa, ale może waro zapytać, czy Feniks mógłby to zażywać (to jest steryd, który nie usuwa skutków, ale skutecznie likwiduje stan zapalny. Mam dużo skutków ubocznych i nie można go bardzo długo zażywać, ale jest bardzo skuteczny. W przypadku takiego staruszka jak Feniks myślę, że korzyści przewyższają ewentualne skutki uboczne). Dodam, że lek jest bardzo tani (ok 4 łz za opakowanie, które starcza na ok. 1 miesiąc). I jeszcze jedno: mam w domu lek o nazwie MINIRIN 0.1 - bardzo drogi lek na moczówkę prostą. Zostało mi 17 z 30 tabletek (o ile pamietam podaje się ok.1/2 rtab. na 30 kg psa) - czy ktoś może potrzebuje tego leku? I mam jeszcze na zbyciu tylko 3 tabletki SCANODYLU (po ponoć to samo do Rymadyl i 3 tabletki to jest to 3 dni bez bólu stawów). Jeśli ktoś potrzebuję to wyślę, bo u mnie się zmarnuje.
  5. Mnie raczej chodziło o to, że niektórzy ludzie idą na łatwizną. Zgadzam się, że czasami nie ma wyjścia. Znałam dobermana, który w wieku 5 lat zaczął się rzucać na wszystkich, bez powodu, bez ostrzeżenia. Pogryzł potwornie swoich właścicieli. Potem trzymano go w kojcu, ale był tak agresywny, że w końcu nie było wyjścia i go uśpiono. Okazało się, że były to problemy natury neurologicznej. Ale olekg89 piszę, że jego pies też nie jest najłagodniejszy, ale on umie sobie z tym poradzić i jest OK, a z kolei są ludzie, którzy chcą psa usypiać, bo zjadł buty, albo szczeka. Są tacy ludzie, którzy myślą, że psy wszystko wiedzą same i w ogóle nie trzeba ich uczyć tylko bierzesz takiego szczenieczka i on już jest wspaniały jak Szarik i wieczorami czyta dzieciom na dobranoc. A jak nie, to uśpić...:lol:
  6. Taaaaak, nie ma to jak uśpić-to zawsze przynosi rezultat:lol:
  7. Bardzo proszę o nr. konta to wyślę parę groszy. Wiem, że numer jest gdzieś podany na wątku, ale mam tu jakieś problemy techniczne... Dziękuję!
  8. [quote name='olekg89']Nie chce mieć bana ,ale podyskutowałbym z Tobą inaczej...na żywo najchętniej.:loveu:[/quote] Czy może znowu pomieszały się posty? Ze mną?:crazyeye:
  9. A tak nawiązując do dawania herbaty pieskom, to dawno temu jak nasza suczka pierszy raz rodziła szczeniaki (to było zaraz przed tym jak wynaleziono koło :lol:) weterynarz zalecił podac jej po porodzie tzw. bawarkę, czyli herbatkę z mlekiem i cukrem. Pamiętam, że moja mama miała wtedy kwadratowe oczy:-o. Z tego samego cyklu: jak piesek miał problemy z żołądkiem, to zdaniem tego weta łyżka koniaku była podobno bardzo skuteczna - nie wiem, bo nigdy nie spróbowaliśmy tej metody. lodów nie zalecał na nic:lol:
  10. Bardzo mądrze Bouvcia piszesz! Pytałam o te klatki, ponieważ nigdy klatek nie stosowałam, ale ostatnio zaczęłam się na tym zastanawiać, dla jednego z moich psów. Piesek jest z azylu, jest u nas ponad rok, świetnie się z nami czuje, a my z nim. Jest tylko taki problem, że piesek zjada wszystko. Dosłownie wszystko. Zaznaczan, że go nie głodzimy :lol: To, że na spacaerkach jest "śmiecierzem" można opanować, bo go nie spuszczamy (nie chcemy ryzykować, bo on chyba kiedyś polował i nie umiemy przewidzieć jak się zachowa. Może się wybiegać bez smyczy w ogrodzie) , ale jak zostaj sam to niestety nie możemy nad tym zapanować. Pies zjdł już kapę w całości, 20 maszynek do golenia, które wyciągnął z szuflady (sam ją otworzył), miliony książek, gazet, dywanów i Bog wie co jeszcze- nie chodzi mi o straty, tylko o to, że on po tym choruje i to jest dla niego groźne. Przygotowaliśmy dla niego bezpieczne pomieszczenie, ale wyrwał konatakt ze ściany i ten kontakt zjadł. Nie pytajcie, jak go prąd nie zabił, bo sama nie wiem :crazyeye:. Pies nie zostaje długo sam, góra godzina, czasem dwie, ale nie więcej. I zostaje z drugim psem, więc nie jest tak do kńca sam. Martwię się, że zobi sobie krzywdę, więc pomyśłam, że na tą godzinę będę go zamykać w klatce, żeby był bezpieczny. Jak jesteśmy w domu to nic nie niszczy, więc to jest wyraż stresu i uraz po azylu. Wiem, że można mu dac smakołyk jak wychodzę, ale martwię się, że jak zje, a je bardzo szybko, to znowu coś wymyśli. Może w takim wypadku klatka nie jest taka zła?:roll: Jak myślicie?
  11. Perełka jest przepiękna! I jest na pewno urocza! Chciałam tylko napisać, że ja też mam wyżła w pieluszce i to WOGÓLE W NICZYM NIE PRZESZKADZA! I że nie mam go od szczeniaka, tylko wziełam staruszka z azylu, nie wiedzialam, ze jest taki chory i cieszę się ogromnie, że jest z nami i że to właśnie ja mogę mu te pieluszki zmieniać :lol: Perełka też na pewno znajdzie kogoś kto ją pokocha!
  12. [quote name='WŁADCZYNI'] I strasznie mi się nie podoba przedstawienie klatek - klatki są spoooko.[/quote] Oczywiście nie oglądałam, więc znowu nic nie wiem. A dlaczego w tym programie mówiono, że klatki nie są dobre (mam na myśli takie dopasowane rozmiarem do czworonoga)?
  13. Taaak, ciasteczka zawsze działają :lol: Tylko moje jak zobaczą, że mam cisteczka to siadają i już nie wstają, dają łapy, grają na trąbce, recytują wiersze-robią dosłownie wszystko, żeby te ciasteczka wyżebrać - mówię Wam, to Diabły:diabloti:
  14. Moje psy mają w nosie czy uciekam, czy nie - jak biegnę w przeciwną stronę to widać mam tam coś do załatwienia i zaraz wrócę, więc można się spokojnie zająć swoimi sprawami, np. buszowaniem po śmietniku :lol: A z chowania się zrezygnowałam po tym jak moja suka tak się wystaszyła, że mnie nie ma, że dostala histerii i biegla na oślep przed siebie. Miałam ją na lince szkoleniowej i tak mi uciekła i goniłam ją po ulicach, pomiędzy samochodami (byla spuszczona w ogrodzonym parku, ale potem wypadła na ulicę) - cudem przeżyłyśmy. Już nigdy więcej tego nie próbowałam!:shake:
  15. [quote name='WŁADCZYNI'] Meotdę z padem opisywał pan Gałuszka, metoda spooooko ale z głową a nie cichutko na glebę i leżymy 20 minut na mrozie :lol:[/quote] Dzięki za info- przeczytałam i to rzeczywiście rozsądna metoda, ale tak jak piszesz trzeba ją stosować z głową i rozumieć czemu to ma służyć. Bo jak zrozumiałam piesek musi widzieć, że właściciel się kladzie i ma pomyśleć: "O Pani, się położyła? Tak na spacerku? Nigdy tego nie robi - pewnie znalazła na ziemi coś fajnego do jedzenia! Sprawdżmy to!:lol: ", albo coś w tym stylu. Ale jak jak nasz ukochany przyjaciel tego nie widzi, to w zimie jest już tylko szansa, że odnajda nas psy szkolone dla GOPR-u. Mnie akurat uczono, żeby inaczej zwracać uwagę psa: uciekać, schować się, udawać, że coś się znalazło itp. ale nie krytykuję, żadnego sposbu, bo to sprawa indywidualna.I podkreślam , że absolutnie nie czuje się eksperytem w sprawach tresury i wychowywania psów, zresztą moje psy nie są najlepiej wychowane, szczerze powiedziawszy to diabły wcielone :evil_lol: Piszę o tym raczej jako o zabawnych skutkach brania pewnych reczy zbyt dosłownie i jako dowód na to, że nie da się wychować psów, dzieci, nauczyć jeździć samochodem i zostać chirurgiem tylko oglądając programy w TV.
  16. Ewtos, cieszę się, że Ci się podobało :loveu: A telewizja to naprawdę potęga-ludzie wierzą, że jak tam coś powiedzą to musi być prawda! Ja sama tego programu nie widziałam, dlatego szukałam na Dogomanii co to za program, bo zachwtcona wlaćcielka psa nie umiała mi dokładnie wytłumaczyć, cfo co tak naprawdę chodziło. Myślę, że jeżeli ktoś nie ma żadnego doświadczenia z pasmi to pewne wskazówki może brać zbyt dosłownie, bo nie rozumie w jaki sposób coś działa. Przecież nie ma chyba sensu rzucac się na ziemię jak pies tego wogóle nie widzi, bo jest kilometr dalej zajęty zabawą z innimi psami. Ale co tam, Pani uważała, że zadziałało i na pewno spróbuje jeszcze nie raz, więc jak usłyszycie w telewizji, że jakaś kobieta zamarzła w parku i znalazł ją pies to na pewno będzie wyżej wspomniana Pani :evil_lol:
  17. Dostałam dzisiaj odpowiedź na list, który wysłałam do wojewódzkiego Inspektora Weterynarii - pisze w nim, że w schronisku w Okluszu wszystko jest Ok. I że to nie ich sprawa. Co w takiej sytuacji robić? jeśli gdziś na wątku jest już odpowiedź na moje pytanie, to przepraszam, jestem na Dogomani nowa i jeszcze sobie za bardzo radzę :oops:
  18. Muszę, po prostu muszę to napisać! Dzisiaj wyszłąm jak zwykle z moimi psami na spacer do parku. Idę, patrzę, a tu na ziemi leży jakaś kobieta. Pomyśłałam, że zasłabła, albo ktoś jej coś zrobił, więc biegnę w jaj stronę, krzyczę do niej... Jak do niej dobiegłam pojawiły się jescze 3 psy, rozbawione, wesołe, biegają, merdają ogonami do moich. Pani wstała. Pytam co się stało? A ona mówi mi, że to taka rewolucyjna metoda przywoływana psa i że widziała to w telewizji w jakimś programie w TVN Style. Zgłupiałam:crazyeye: Ja chodziłam z moimi psami na tresurę, różnych rzeczy tam uczono, z jednymi się z gadzaiałm i innymi nie, ale o czymś takim nie słyszałam. Pani mi tłuczaczy, że metoda jest genialna, bo przecież piesek wrócił (mówi to od 10 min goniąc go w kółko i próbując zapiąc na smycz). Tłumaczę, że wrócił razem z kolagami, bo zobaczył y moje psy i słyszały jak krzyczę.Wróciły, bo myślały, że nowi kumple dołaczą do zabawy. Pani mówi, że nie! Pytam, ile tak leżała? Mówi, że ok. 20 min. Powdziwiam, że wytrzymała na tym mrozie! Myślę, że w lecie będzie jej leżej, a położy się jeszcze nie raz, bo jak w TV tak mówią, to mają rację! Mam nadzieję, że nic jej się nie stanie, bo jak jej piesiu przybiegł, to zanim zdążyła wstać to z pieć razy przebiegł po niej razem z kupmlami, a jeden z towarzyszy zabawy (ogromny berdardyn) warczał na nią i patrzył bardzo podejrzliwie, kiedy wygrzebywała się z tego sniegu. Ciekawa byłam, co to za program i tak znalazłam ten wątek. Teraz już wiem wszystko :lol:
×
×
  • Create New...