Jump to content
Dogomania

Soifon

Members
  • Posts

    175
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Soifon

  1. Tak, wiem, że luzdie wolą młode i zdrowe piseki - to normalne i trudno się dziwić. A taki robal gratis - też super :evil_lol: A ile ten Kropeczek ma lat? Bo napisałaś, że jest stary, a ja ciągle myślę o nim jak o młodym piesku (bow ygląda na szceniaka)?
  2. Jaki on jest piĘkny! Czemu nikt nie chce pokochaĆ takiego sŁodkiego psiaka?
  3. Ja bym go zaadoptowała, gdyby tolerował inne psy, ale mam tu już 3 "szalone" pieski i jeszcze kotki, więc to niestey odpada. Mnie na przykłą dnie przeszkadza, że jest taki chory. Przerabiałam już rożne rzeczy i dałbym z takim Kropkiem. Ale przeciez ja chyba nie jestem jakimś wyjatkiem?! Przecież są ludzie, którzy robia duuuuzo więcej niż ja, więc może nie trzeba tracić nadzieji? byłoby super, gdyby w Niemczech zapewnili mu taką opiekę jak piszecie. To by była dla niegow ielka szansa! U nas na dializy nie ma szans... Z wieloma rzeczami jesteśmy jeszcze w powijakach. Przerabiałam to jak mój piesek miał guza mózgu. Nawet nie wiem, czy to newno był guz, bo w Poalsce nei robi się psom rezonansu magnetycznego. Załatwiłam w szpitalu dla ludzie, ale wcześniej mój aniołek umarł:-( Jedyną szansę na operację miał w Szajcarii, ale nie zdązyliśmy. Tak więc może w Niemczech jest większa szansa, żeby Kropka postawić na nogi...tzn. na łapki :lol: Do jakiego miasta miałby jechać? Popytam o transport.
  4. A dlaczego Niemcy chcą akurat jego? Bo mówisz, że wiele Kopeczków czekana pomoc - czy oni sami wybrali Miliorda? Czy może widzą dla niego jakąś szansę? Czytałam ten wątek, ale gdzieś się pogubiłam - Figa napisz mi proszę, czy oprócz problemów z nerkami Miliordowi coś jeszcze dolega? Czy on toleruje inne psy? Jak poiważne są jego kłopty z nerkami- czy specjalistycznakarma wystarcza, czy musi brac kroplówki, etc?
  5. Nie, nie, to ja Wam dziękuję, że się Milordem zajęliście!!! Naprawdę, trzeba mieć wielkie serce i dużo silnej woli, żeby tak pomagać zwiarzaczkom. W kwestii wyjazdu Milorda do Niemiec to pytałam tylko po to, żeby potem nie myśleć, że może powinnam była zapytać (pewnie rozumiecie o co mo chodzi);) Ja rozumiem, że życie jest takie jakie jest i niestey jesteśmy wszyscy ograniczeni pieniędźmi, bo nic nie ma za darmo i gdyby nie to, to byśmy adoptowali po sto psów i nie pracowali, zatrudnili ludzi do pomocy i tylko te pieski głaskali i całowali. Ale niestety, życie jest inne i nasze wybory są związane z istniejącymi realiami. Tak już jest i tak będzie. Jestem pewna, że Miliord zazna w życiu dużo szczęścia. Mam nadzieję, że nawet po wyjeździe będziemy mogli liczyć na jakieś wieści i cieszyć się z tego, że jest szczęśliwy.
  6. Figa, wybacz prosze, że tak zapytam, ale czy oni nie potraktują go tak jak się często psy w Niemczech traktuje? Jeżeli Wy macie do nich zaufanie, to ja absolutnie nie zamierzam tego podważać! Rozumiem, że nie macie pieniędzy na jego utrzymanie i że jakoś nikt go nie chce przygarnąć i że to dla niego najlpesze rozwiązanie, żeby tam pojechać. Pytam tak tylko dla świętego spokoju, czy jak na przykład zostanie przez kogoś zaadoptowany to czy będziecie mieli na to jakiś wpływ? Mieszkałam trochę w Niemczech i mam bardzo mieszane uczucia co do tamtejszej polityki wobec zwierząt. Chociaż oczywiście sa tam też wielcy miłosnicy zwiarząt, gotowi na wszystko, żeby je ratować, jednak ogólnie... to powiem tak: zwierząt w jakiś sposób upośledzonych raczej nie utrzymuje isię przy życiu. Tłumaczy się to ich dobrem, bo "niepotrzebnie się męczą". Jesli ktoś ma inne doświadczenia, to bardzo proszę niech napisze o tym, bo pewnie ja po prostu mam bardzo subiektywne odczucia i mogę kogoś niechcący urazić i bardzo chętnie zweryfikuję swoje poglądy.
  7. O tak! Dobijajcie się! Pewnie ma dużo zajęcia z Miloredm i nie ma czasu, żeby informować na bieżąco, ale miłoby było dowiedzieć się jak się Kropek miewa i czy bardzo dokucza Wlaścicielom:lol:
  8. Musicie koniecznie więcej pisać o Milordzie - ludzie pomogą, ale lubią wiedzieć komu pomagają, sami wiecie jak to jest ... Od wielu dni nic nie piszecie o piesku, ostatnie kilka stron to w zasadzie tylko podnoszenie wątku do góry i jak ktoś ma pomóc i musi wybierać pośród rożnych piesków (bo wiadomo wszystkim się nie da pomóc, niestety) to wybiera te pieski, których wątki są... bardziej szczegółowe :lol: Nie zrozumcie mnie źle - pisze tak, ponieważ właśnie bardzo mi na Milordzie zależny i mnie to akurat nie robi różnicy, ale to są takie moje obserwacje, jak kogoś próbuję poprosić, żeby też na Milorda wpłacił.
  9. Wysyłam 30 zł - przepraszam, że tak mało :placz:
  10. [quote name=':: FiGa ::']Soifon ważne że psiak znalazł właścicieli :loveu: :mad: :mad: SM naszym przyjacielem :loveu: Patisa i kamilka91- cieszę się, że przynajmniej Wy mnie rozumiecie ;) na przyszłość miejcie jednak oczy dookoła głowy :cool1:. Jak widać nigdy nic nie wiadomo, a zamiast na mandat, lepiej wydać pieniądze na biedne pieski. Ja też wieszałam już miliony ogłoszeń. Dosłownie ostatnio nie ma miesiąca, żebym nie znalazła jakiegoś psiaka, ale jeszcze pomagałam wieszać ogłoszenia o tym, że komuś piesek zaginął. I nigdy nie było kłopotów. Ważne, że piesek jest już w domku i to jest dla mnie powód do radości. :lol: Obiecuję, że wyślę kilka złotych na Kropeczka tylko muszę najpierw dostać wypłatę. Strasznie mi ten Miliord jakoś leży na sercu - może dlatego, że taki śliczny, a może dlatego, że sama mam takiego "Lejka" w domu :evil_lol:
  11. Piesek, którego znalazłam wrócił już do swojego domu :multi: Ku przestrodze innych piszę, że nie dałm się złapać na tym jak ogłoszenie wieszałam, tylko oni zadzwonili po numer z ogłoszenia. Pominę szczegóły, ale dodam, że jakoś nie zaiteresowały ich inne ogłoszenia o treści komerycjnej (sprzedam wegiel, wycieczki, przeprowadzki) i te nadal wiszą na słupach obok. To jedno ogłoszenie, że znalazłam psa ich zdenerowało na tyle, że chciało im się do mnie zadzwonić i posłużyć się podstępem. Naprawdę tego nie rozumiem :shake:
  12. Ja pomogę, ale nie w tej chwili bo dostałam baaardzo dostałam mandat od straży miejskiej za to, że wieszałam na słupie ogłoszenie o psie, którego znalazłam an ulicy. :-( Jak się jakoś pozbieram po tym mandacie to coś na pewno wyślę dla Kropeczka.
  13. Oj teraz rozumiem, czemu musi być w łaziene. Ale ja też mam takiego pieska, który sika dokladnie w taki sam sposób. Znalazłam na to rozwiązanie: mój wyżeł chodzi w pieluszce. Pieluszkę nie zakładam tak jak normalnie (czyli przez pupę) bo psu jest niewygodnie. Samcowi wystarczy założyć pieluszkę na około tułowia, żeby tylko zasłaniała to jedno miejsce. Pieluszki dla dorosłych są bardzo chłonne. Ściągamy je przed każdym spacerem i jeśli sa suche zkładamy ponownie. Wiem, że to dodatkowe koszty, ale dzięki temu nas zpies może byż z nami cały czas, a bez pieluszki zasikał nam cały dom. Koszty pieluszek to jakieś 25 zl miesięcznie. Jeśli w przypadku Lorda to by rozwiązało problem to pomogę. Można kuopić jedną na próbę.
  14. Ile ta karma kosztuje? Czemu piesek mieszka w łazience?
  15. Bardzo prosimy o jakieś wiadomości o kochanym Kropku. Jak sie czuje? Czy jest smutny, czy wesoły? :loveu:
  16. To cudowna wiadomość! Gratulacje dla Właścicieli Emi! Cieszę się, ze się wszystko dobrze skończyło!:multi:
  17. Czyli idzie ku lepszemu! Na pewno wyzdrowieje, biedactwo. Wyślę dla Kropka parę groszy na poczatku kwietnia!
  18. Nie pozwalałam. Szanuję idywidualne cechy moich psów. Początkowo jak był szceniakiem to mu to nie przeszkadzało. Z czasem zauważyłam, że zachowuje się inaczej i nie pozwalałam go głaskać obcym osobom. Problem polega na tym, że ludzie nie pytają, czy mogą psa pogłaskać tylko wyciągają rękę w jego kierunku. Wtedy reagowałam i prosiłam, żeby go nie głaskać, ale on sam też się cofał. Szanuję zarówno to, że pies nie chce być głaskany, jak i to, że nie każdy ma ochotę, żeby mój pies go obwąchiwał, albo zaczepiał jego psa.
  19. Mój seter irlandzki to był dopiero wredny: patrzył zawsze jakoś tak dziwnie,a jak się go chciało pogłasakać to....uciekał albo gryzł (oczywiście tylko obcych).To znaczy próbował uryźć, bo czuwalismy i nigdy mu na to nie pozwoliliśmy. A że było z niego naprawdę duuuże bydle (w sensie wielkości oczywiście:lol:) to wolałabym, żeby jednak nikogo nie ugryzł. Robił to, ponieważ był z natury strasznym tchórzem i po prostu się bał.Z tym, że teraz sytuacja mi się trochę wyjaśniła i powoli dociera do mnie, że ja miałam okropnie wyrośniętego spaniela! Ha, gdybym wiedziała o tym wcześniej...:evil_lol:
  20. Ja myślę, że Pianka już pieniądze przelała... osobiście uważam, że pienądze lepiej dać, bo po prostu prościej zrobić przelew niż zawieść rzeczy. Widzicie, ja się już 3 tydzień wybieram żeby zrobić zdjęcia i napierw była afera z komisjami, które tam łaziły (zresztą nie chcę o tym pisać, ale narobili tam mnóstwo świństw Pani Ani i jak się okazało, że nie dadzą rady zaszkodzić w sprawie zwierząt to zaczęli próbować innych rzeczy...naprawdę szkoda gadać!:mad:), a taraz ja jestem chora i tak się sprawa przeciaga. Ale co sie odwlecze to nie uciecze :p Natomiast wiem na pewno, że karma jest tam zawsze miło widziana ! Jak się wreszcie tam wybiorę to oczywiście przywiozę coś dla Feniksa ;)
  21. Przeczytałam o EMI i nie mogę w to uwierzyć, że takie rzeczy się dzieją. :crazyeye: Bradzo chcialabym jakoś pomoc i ciagle myślę o tej biednej suni, która trafiła do azylu i pewnie w związku z opinią jaką ma w Szkocji ta rasa nie jest tam za dobrze traktowna (bo kto odważy się pogłskać psa mordercę?!). Piszę, bo dzisaj rozmawiałam ze Szkotami - historię opowiedziałam i dość ostro wyraziłam swoje oburzenie. Oto co mi powiedzeli : po pierwsze przy wwożeniu psa do Szkocji ktoś powinien poinformowac właściciela o tym, że na tą rasę trzeba mieć licencję. Teraz nie ma wyjścia: trzeba szybko zatrudnić bardzo dobrego prawnika. Prawo w UK to potęga (tylko cytuję, nic na ten temat nie wiem) - dobry prawnik robi cuda, tylko że wszytsko trwa długo, a pies cierpi. Zła wiadomość jest taka, że w skrajnych przypadkach schronisko może psa uśpić (dzwonil nawet gdzieś, żeby to potwierdzić). Nie wiem, co to są zdaniem Szkotów "skrajne przypadki" i to mnie przeraża... Poradzili jeszcze, żeby właścicielka EMI skotaktowała się jak najprędzej z jakąś orgnizają zajmująca się zwierzętami - ponoć takich organizacji na Wyspach jest dużo i mają duże wpływy, własnych prawników, duże doświadczenie. Mogą wiele pomóc. Ja nie wiem, czy to co tu napisałam wniesie cokolwiek do sprawy, ale miałabym wurzuty sumienia, gdybym to przemilczała. Podkreślam, że relacjonuję tylko to co usłyszałam od tych Szkotów, którzy też sprawą się przejęli, bo sami psy uwielbiają. Trzymam ksciuki!!!! Wierzę, że wszystko będzie dobrze!
  22. Genialne :lol: Ale moi znajomi mieli podobną przygodę: mieli trzy malutkie akity. Maluchom coś było i wymiotowały, więc na sygnale do weterynarza, ale była noc, więc nie mogli pojechać do tego co zawsze, tylko na dyżur. Tam tłum ludzi, weterynarz ledwo żywy, pyta: "Co się dzieje?". Znajomi mówią, że maluchy wymiotują. A weterynarz na to: "To u kotków częste. Jak się liżą i najedzą się dużo sierści to wymiotują". Dopiero jak właścicielom szczęki opadły to zrozumiał, że coś jest nie tak i potem zanosił się śmiechem jeszcze pół godziny. On myślał, że to jacyś nawiedzeni właściciele 3 małych, rasowych kotków(dodam, że akity były w koszyku), co nic o kocich zwyczajach nie wiedzą i w środku nocy jadą do lecznicy, bo kotek wypluł kulkę z sierści. Musiał być biedak naprawdę bardzo zmęczony:lol: Pozdrawiam właścicieli wszystkich Akit!!!:loveu:
  23. Jezu, to jak tam nie ma wolnej przestrzeni to jak oni tam te jamniki hodowali??!!!:roll: A tak poważnie, to wstyd przyznać, ale nie pamiętam jak taka komunistyczna mebloscianka wyglądała, więc bardzo przepraszam. Ale możemy teraz założyć dwa nowę wątki: głupie sterotypy na temat umeblowania mieszkań w czasach PRL oraz klamliwe stereotypy na temat meblościanek :evil_lol:
  24. Po prostu duży ten Twój amstaff i już :evil_lol:
×
×
  • Create New...